Dogman, reż. Matteo Garrone, M2 Films, 2018

Marcello jest psim fryzjerem i często się uśmiecha. Nie tylko do psów, do ludzi także. To ten typ człowieka, którego nazywamy poczciwym. Choć w życiu nie wylosował talii szczęśliwych kart, cieszy się z tego, co ma. Na przykład z nastoletniej córki, podobnie jak on uśmiechniętej od ucha do ucha, czy psiego salonu, na który pracował latami. Na boku dorabia co prawda handlem kokainą, ale sposób w jaki prowadzi ten interes bardziej przypomina robienie przysług niż kryminalny proceder.

„Dogman”, reż. Matteo Garrone, M2 Films, 2018 (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

„Dogman”, reż. Matteo Garrone, M2 Films, 2018 (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

Wszelki naddatek pieniędzy skromny Marcello od razu wydaje na nurkowanie. Zabiera córkę, wynajmuje łajbę i schodzi w toń podziwiać podwodny świat. Na lądzie nie ma bowiem za pięknie, dzielnica w której mieszka i pracuje najlepiej wygląda po zmroku, podobnie jak twarze zaludniających ją mężczyzn. Wśród galerii krzywizn, blizn i zmarszczek, eksponowanych niczym barwy ochronne, bryluje Simoncino, człowiek-bestia napędzany wewnętrzną siłą niszczenia. Nosi go od lewej do prawej bez wyraźnego celu i powodu, a wciągany pasjami biały proszek miast nieść ukojenie, rozsierdza jeszcze mocniej. W swojej agresji jest tak czysty, że niemal przypomina Lestera Ballarda, tytułowe dziecię boże z kart powieści Cormaca McCarthy’ego. Prze do przodu jak czołg, w głowie ma tylko siebie. Ścieżki Marcella i Simoncina już na starcie ustawione są na kursie kolizyjnym, ale siła nagrodzonego w Cannes Dogmana Mattea Garrone nie leży w zaskakiwaniu, a w umiejętnej grze między magią a realizmem.

Dogman jest bowiem baśnią, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać. Gatunek ostatnimi laty kojarzony z hollywoodzkim lukrem pokroju aktorskiej Pięknej i bestii czy jawnego zaklinania rzeczywistości, np. w Bestiach z południowych krain gatunek został oddzielony od korzeni, które bardziej naświetlały ciche ludzkie tragedie niż niosły koszyk nadziei na lepsze jutro. Sam Garrone miał już do baśni jedno podejście, w wystawnym Pentameronie odczarowywał szczęśliwe życie książąt, łamiąc kręgosłup wszystkim zasadom happy endu. Dogman przypomina lustrzane odbicie tamtego filmu, dzieje się może nawet w tym samym, alegorycznym świecie, ale daleko poza murami jakiegokolwiek zamku. Wokół tylko kruchy beton maskowany pastelami, pod nogami dziury, co kilka dni wyrównywane świeżą deszczówką. Wszechogarniającą brzydotę przełamują pielęgnowane przez Marcello czworonogi. Wśród nich potulny gigant owinięty sierścią jak kożuchem, białe, puchate pchełki, które bez smyczy najpewniej porwałoby powietrze i pokryty konstelacją plam psi arystokrata o pazurach pożyczonych od niedźwiedzia.

„Dogman”, reż. Matteo Garrone, M2 Films, 2018 (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

„Dogman”, reż. Matteo Garrone, M2 Films, 2018 (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

Takie kino – wyłapujące cudowności z ogólnej biedy dnia codziennego – robił kiedyś Charlie Chaplin, na przekór ponurym czasom, w jakich jemu i innym przyszło żyć. Są momenty, gdy z Dogmana emanuje takie chaplinowskie humanistyczne ciepło, ale im bliżej finału, tym tego ciepła coraz mniej. Zapowiadana od początku burza rozpędza marzenia, nachodzi na horyzont przyszłości, zacieśnia i tak wąską przestrzeń. Brakuje oddechu, nie ma dokąd uciekać. Marcello pozostaje tylko jedna droga i jeden wybór. Garrone nie ma w sobie optymizmu Chaplina, z jego filmów (od Balsamisty przez Gomorrę i – nomen omen – Reality) możemy wyczytać, że otaczająca nas rzeczywistość raczej potwornieje i coraz trudniej znaleźć w niej cokolwiek dobrego. Smutek Dogmana, tej baśni o człowieku znikąd jest obezwładniający. Garrone pozostawia przyzwyczajonego do konkluzji widza bezbronnym. Rozwiązanie akcji nie przynosi katharsis: jest uderzająco ponure, emanuje pustką. A tym, co dotyka w nim najbardziej jest fakt, że uśmiech – jedyna magiczna broń w starciu ze złem – więcej już nie zagości na twarzy poczciwego Marcello.

SEBASTIAN PYTEL – krytyk filmowy, wyróżniony w XX Konkursie im. Krzysztofa Mętraka. Publikuje w prasie i internecie. Współautor książek David Cronenberg w oczach krytyków filmowych (2016) i David Lynch. Polskie spojrzenia (2017). Fanatyk Bloodborne'a, Davida Lyncha i Cormaca McCarthy'ego.

Komentarze (2) do artykułu “Uśmiech Marcello”

  1. Chris

    A czy film nie przypomina westernu? Mały świat terroryzowany przez
    bestię, mieszkańcy nie umiejący sobie z nim poradzić. Dopiero jeden, najsłabszy z nich zbawia ten świat. Ale odmiennie niż we wzorcu nie dostaje nagrody, nie jest nagradzany przez mężczyzn i uwielbiany przez kobiety a zostaje rozpaczliwie sam z trupem prześladowcy. Czy nie jest to obraz naszego świata?

    • Sebastian Pytel

      Tak, ma Pan rację, na “Dogmana” można również spojrzeć jak na smutny western, może nawet antywestern, w którym wendeta nie przynosi ulgi i nie zmieni proporcji dobra i zła. Garrone jednak trochę inaczej niż np. Peckinpah konstruuje postacie, kreśli je bardziej jednowymiarowo. Przy czym im dłużej trwa projekcja, tym bardziej odchodzi od realizmu, tworząc coś w rodzaju realizmu magicznego na opak. Ale tym większa zaleta “Dogmana”, że przy – wydawałoby się – banalnym punkcie wyjścia i dojścia, potrafi różnie układać się w głowie i skłaniać do refleksji nad tu i teraz. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz


Artykuły

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Prawem naszym – zmartwychwstanie

Od 11 grudnia 2018 roku do 24 marca 2019 roku

Pierwodruk "Było to pod Jeną" Walerego Przyborowskiego, Warszawa 1904; ZNiO (źródło: materiały prasowe organizatora)

11. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia

Od 8 do 16 grudnia 2018 roku

11. Międzynarodowy Festiwal Boska Komedia (źródło:materiały prasowe organizatora)

Veronica Taussig. Red Black and Yellow

Od 14 grudnia 2018 roku do 3 lutego 2019 roku

Veronica Taussig, fot. Urszula Tarasiewicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Janusz Mielczarek – W poszukiwaniu różnych stanów piękna

Od 16 grudnia 2018 roku do 20 stycznia 2019 roku

Janusz Mielczarek, fot. Tomasz Sętowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Krzysztof Mańczyński. Malarstwo. 50 lat pracy twórczej

Od 14 grudnia 2018 roku do 24 lutego 2019 roku

„Przystanek IV”, 1984/1985, olej, płyta pilśniowa, Fot. Marcin Kucewicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marcin Płonka. Topiel

Od 7 grudnia 2018 do 11 lutego 2019 roku

Marcin Płonka, „Topiel”, Muzeum Współczesne we Wrocławiu (źródło: materiały prasowe organizatora)

Joanna Concejo. Concetto

Od 6 grudnia 2018 roku do 31 stycznia 2019 roku

Joanna Concejo, „Studnia” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Grupa Krakowska 1932–1937

Od 2 grudnia 2018 roku do 31 marca 2019 roku

„Kompozycja”, Bolesław Stawiński, ok. 1934, fot. Wojciech Rogowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Myślenie miastem. Architektura Jana Zawiejskiego

Od 28 listopada 2018 roku do 22 kwietnia 2019 roku

„Myślenie miastem. Architektura Jana Zawiejskiego” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wystawa Coming Out 2018 w Koneserze

Od 30 listopada do 21 grudnia 2018 roku

Wystawa „Coming Out 2018” w Koneserze (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR