Czerwona materia. Nadia Léger, kuratorki: Ewa Opałka, Karolina Zychowicz, 25.05–09.09.2018 roku, Muzeum Sztuki w Łodzi

Wanda Chodasiewiczówna, Wanda Chodasiewicz-Grabowska, Nadia Chodasiewicz, Nadia Petrova… Tożsamość artystki znanej dzisiaj jako Nadia Léger jest niezwykle złożona. Na wystawie w łódzkim MS1 zmagamy się nie tylko z polifonicznym „ja” kobiety, której biografia oddaje różnorodność społecznych, politycznych i egzystencjalnych zawirowań XX-wiecznej Europy. Zaproponowano nam także obserwowanie zróżnicowanych impulsów estetycznych, ideowych i kulturowych, które ostatecznie składają się na niejednoznaczny portret awangardowej artystki/artysty. Wystawa Czerwona materia. Nadia Léger to również doskonałe ćwiczenie z interpretacji – tym ciekawsze, że dotyczy dorobku, który do tej pory był właściwie nieznany.

„Czerwona materia. Nadia Léger”, Muzeum Sztuki w Łodzi (źródło: materiały prasowe organizatora)

„Czerwona materia. Nadia Léger”, Muzeum Sztuki w Łodzi (źródło: materiały prasowe organizatora)

Pomiędzy

Nadia Léger żyła pomiędzy światami – Wschodem i Zachodem. Przybierała rozmaite pozy i maski, odgrywała różne role na artystycznej scenie Paryża, okazjonalnie zaś Warszawy czy Moskwy. Weryfikacja jej biografii nie jest do końca możliwa, tu i ówdzie osnuwa ją mgiełka tajemnicy – coś jest jeszcze wciąż do odkrycia.

Na początku lat 20. XX wieku przejściowo kształciła się u Władysława Strzemińskiego w smoleńskim oddziale akademii suprematystycznej. Gdy w 1921 roku trafiła do Warszawy, aplikowała na dopiero odradzającą się po wojnie Akademię Sztuk Pięknych. Poznała tam swojego przyszłego męża, Stanisława Grabowskiego, z którym w 1925 roku wyjechała do Paryża. Jej dalsze losy są niezwykle bogate. Jako początkująca artystka funkcjonowała w kręgu Académie Moderne, studiując u Amadée Ozenfanta i Fernanda Légera. W tym czasie utrzymywała kontakty z polskimi awangardzistami, zarówno tymi przebywającymi na Zachodzie, jak i w Polsce, wyraźnie przyczyniając się do rozwoju łódzkiej kolekcji sztuki współczesnej, gromadzonej przez grupę „a.r.”. Wtedy także aktywnie współtworzyła, wraz z Janem Brzękowskim, awangardowe pismo „L’art Contemporain – Sztuka Współczesna”. Współpraca z Fernandem Légerem zacieśniła się na początku lat 30., gdy została jego asystentką w Akademii, propagatorką twórczości, partnerką. Na tę dekadę przypada również jej wzrastająca fascynacja surrealizmem i komunizmem. To właśnie wtedy polską „Wandę” zastępuje „Nadia” – zdrobnienie od rosyjskiego imienia Nadieżda, Nadzieja; ten gest doskonale komponował się z fascynacją francuskich kręgów intelektualnych Rosją Radziecką.

„Czerwona materia. Nadia Léger”, Muzeum Sztuki w Łodzi (źródło: materiały prasowe organizatora)

„Czerwona materia. Nadia Léger”, Muzeum Sztuki w Łodzi (źródło: materiały prasowe organizatora)

Do Polski Wanda-Nadia powróciła więc już odmieniona. Po wojnie, w 1952 roku na Wystawie współczesnej plastyki francuskiej, organizowanej przez André Fougerona w warszawskiej Zachęcie – jako Nadia Petrova – wystawiła obraz zatytułowany Pokój (można zobaczyć go na łódzkiej wystawie). To właśnie tam polscy artyści nowocześni mogli zobaczyć, w jaki sposób połączyć progresywny program artystyczny z socrealistycznym zaangażowaniem. W tym samym mniej więcej czasie, w paryskiej szkole Légera studiuje grono Polaków – z Oskarem Hansenem i Lechem Kunką na czele. Nadię poznają już wyłącznie jako Rosjankę.

Pomimo stopniowo zmieniającego się stosunku francuskich kręgów awangardowych do Związku Radzieckiego, Nadia pozostała wierna swoim ideowym sympatiom. W 1952 roku wyszła za mąż za Légera – i już jako Nadia Léger – intensywnie działała jako kuratorka. Organizowała wystawy artysty po obu stronach żelaznej kurtyny, odpowiadała za budowę jego muzeum w Biot. Stara się także promować swoją własną twórczość, zarówno we Francji, jak i w Związku Radzieckim. Jednakże jej ówczesne, najbardziej postępowe pomysły nie zostały w pełni zrealizowane – seria monumentalnych mozaik przedstawiających „zasłużonych dla komunizmu”, podarowana radzieckiemu ministerstwu kultury na ręce zaprzyjaźnionej Jekateriny Furcewej, nie zostaje wyeksponowana w żadnym znaczącym miejscu. Po kilkuletnim postoju na kolejowej bocznicy, kilkanaście prac wystawiono w Dubnej, ośrodku fizyków jądrowych pod Moskwą, gdzie można je oglądać do dziś. To wydarzenie symbolicznie podsumowuje losy Nadii Léger. Chociaż artystka ambitnie włączyła się w działania pierwszej ligi europejskiej awangardy, podejmując bardzo konkretne, znaczące inicjatywy, jest postacią niemal zapomnianą, może nawet trochę niewygodną. Ani w pełni indywidualność artystyczna (cień „mistrza” Légera), ani zupełna intelektualistka-kuratorka (długo nie posługiwała się językiem francuskim), ani Polka, ani Rosjanka czy Francuzka. Po drodze nieobce jej były gesty koniunkturalne, obliczone na doraźny efekt wizerunkowy. Jednakże, paradoksalnie, to właśnie ów złożony wizerunek – z dzisiejszej perspektywy – może powiedzieć najwięcej. Pokazuje bowiem skalę zmagania się z własnymi ograniczeniami, jako kobiety i artystki, pochodzącej z peryferii – eksponuje efemeryczność życiorysu, który sam w sobie był rodzajem artystycznej kreacji, a może nawet wcieleniem w życie awangardowego dążenia do przekraczania wszelkich barier.

Korzeń

Łódzka wystawa precyzyjnie rejestruje wszystkie sekwencje zmiennej tożsamości Léger, pozwalając ponadto wypracować sobie własne zdanie na temat jej twórczości. W przypadku dorobku takiego jak ten – niemal zupełnie w Polsce nieznanego – konieczne staje się sięgnięcie do kontekstów: artystycznego, awangardowego, ideowego, osobistego. Zostały one potraktowane przez kuratorki bardzo wnikliwie, możemy oglądać zarówno prace innych artystów (Stanisław Grabowski, Amédée Ozenfant, Fernand Léger, Lech Kunka), fotografie wydarzeń, listy i dokumenty, artykuły prasowe, a nawet biżuterię. W ten sposób nie tylko otrzymujemy wszystkie narzędzia, potrzebne do zastanowienia się nad miejscem oraz jakością prezentowanego dorobku w ramach historii sztuki, ale także, idąc dalej – możemy zadawać pytanie o rodzaj dialogu, jaki artystka prowadziła z własnym środowiskiem artystycznym, z Fernandem Légerem na czele. Nie bez znaczenia wydaje się być tutaj rozpoznanie indywidualnej ikonografii, sugerowane zresztą w tytule wystawy. „Czerwona materia” – motywy karminowej kotary, nimbu, abstrakcyjnych form, odnoszą do fascynacji komunizmem, jak w poezji Majakowskiego, ale także witalizmem, pulsującą energią, esencją życia. Podobny charakter ma powracający w wielu pracach motyw korzenia w kształcie anatomicznego serca – w tym abstrakcyjno-organicznym obramowaniu pojawia się autoportret artystki, a także obraz przedstawiający powieszoną kobietę. Tym ikonograficznym kluczem można byłoby „otworzyć” ową twórczość, wyjść poza informacje historyczne czy biograficzne. Niewątpliwie w ten właśnie sposób udało się kuratorkom wystawy odseparować Nadię Léger od jej wielkiego męża, którego obiegowo przywoływana postać przysłania jej indywidualny dorobek.

„Czerwona materia. Nadia Léger”, Muzeum Sztuki w Łodzi (źródło: materiały prasowe organizatora)

„Czerwona materia. Nadia Léger”, Muzeum Sztuki w Łodzi (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jakie jest zatem malarstwo Nadii Léger? Po okresie purystycznych, abstrakcyjnych eksperymentów formalnych okresu międzywojennego, zainspirowanych nauką wyniesioną z pracowni Ozenfanta i Légera, wyraźnie widać, że artystka usiłowała wypracować swój własny styl, w dużej mierze odnoszący się do reinterpretowanych w kręgu francuskiej awangardy wzorców socrealistycznych. Najbardziej interesujące prace powstały więc w latach 40. i później. Plakatowa, momentami „picassowska” czy „légerowska” forma służy nie tylko czytelności motywów propagandowych (Stalin i kaukaska pionierka…), ale także ich uatrakcyjnieniu – wprowadzeniu dekoracyjności, nieoczywistych zestawień barwy czy kształtu. Niejednokrotnie zresztą „znaki plastyczne” – elementy zgeometryzowane, nacechowane symbolicznie, jakby zakorzenione w poetyce surrealizmu – współwystępują z jasno wyrażonym, na przykład poprzez tekst, przekazem ideowym. Léger często nadawała bohaterom (i licznym bohaterkom) swoich obrazów z tego czasu indywidualne rysy twarzy, zapewne odwzorowując fotografie. W ten sposób repertuar środków, którymi operowała, wzbogacony został dodatkowo o element bezpośredniej ekspresji. Wydaje się ponadto, że strategia zmierzająca do budowania rosyjskiego, „egzotycznego” wizerunku mogła być także aplikowana do jej twórczości – bowiem ostre zestawienia barwne, połączone z giętkimi, organicznymi formami, mogą niekiedy sugerować dalekie odniesienia do motywów ludowych, z drugiej natomiast strony czytelne są inspiracje twórczością Kazimierza Malewicza. Prace Léger można byłoby widzieć zatem także jako świadomy „produkt”, z jednej strony trafiający w zapotrzebowanie zachodnich odbiorców, a z drugiej – oficjeli i publiczności ZSRR i bloku wschodniego, łaknącej sztuki współczesnej współgrającej z politycznymi realiami.

„Czerwona materia. Nadia Léger”, Muzeum Sztuki w Łodzi (źródło: materiały prasowe organizatora)

„Czerwona materia. Nadia Léger”, Muzeum Sztuki w Łodzi (źródło: materiały prasowe organizatora)

Chociaż zatem na myśl o postaci Nadii Léger do głowy przychodzi przede wszystkim działalność organizacyjna czy kuratorska rozpięta pomiędzy Paryżem a Moskwą, to wydaje się, że w odniesieniu do jej malarstwa nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa. Nosi ono bowiem w sobie pewną dozę indywidualizmu, interesującego zwłaszcza w aspekcie prywatnej ikonografii; w tym miejscu na uwagę zasługuje także fakt występujących często wątków kobiecych. Pytanie tylko, czy socrealistyczny „balast”, jakim twórczość ta jest obarczona, nie przesłoni spojrzenia na całość dorobku i jego walorów artystycznych. Te postulaty i pytania łódzka wystawa stawia w sposób świadomy, skupiając się przede wszystkim na punkcie wyjścia – wnikliwym historycznym określeniu problemu. Z tego powodu znaczne nagromadzenie prac i artefaktów w niewielkiej jednak przestrzeni staje się uzasadnione. Skoro naprawdę mamy się dowiedzieć, kim była Nadia Léger, należy zacząć właśnie w tym miejscu i powoli odsłaniać kolejne zasłony czerwonej materii.

KAMILA DWORNICZAK-LEŚNIAK (1985) – historyk sztuki ze specjalizacją muzealniczą, doktor nauk humanistycznych, autorka tekstów krytycznych i redaktorka. Zajmuje się historią fotografii i krytyki artystycznej w Polsce, a także różnymi obszarami polskiej sztuki współczesnej. W latach 2009–2014 doktorantka w Katedrze Historii Sztuki Współczesnej KUL. Laureatka Nagrody im. ks. prof. Szczęsnego Dettloffa za rozprawę doktorską poświęconą recepcji wystawy The Family of Man w Polsce (2014). Publikowała m.in. w Magazynie O.pl, „Dwutygodniku”, „Arteonie”, w latach 2010–2012 szefowa oddziału lubelskiego Internetowego Magazynu „Teatralia”. Od 2013 do 2017 roku redaktor naczelna O.pl.

Dodaj komentarz


Artykuły

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

FOGHORN. Wątek transformacji w pracach z Kolekcji II Galerii Arsenał

Od 15 marca do 5 maja 2019 roku

Piotr Uklański, Bez tytułu (Solidarność), 2007, dyptyk, fotografia na dibondzie, 260 × 370 cm, edycja 5 +AP, praca z Kolekcji II Galerii Arsenał, Białystok (źródło: materiały prasowe)

Czas przełomu. Sztuka awangardy w Europie Środkowej 1908–1928

Od 8 marca do 9 czerwca 2019 roku

Imre Szobotka, Marynarz, 1915, Janus Pannonius Múzeum, Modern Magyar Képtár, Pécs (źródło: materiały prasowe)

Patchwork: Architektura Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak

Od 28 lutego do 18 maja 2019 roku

Grunwaldzki Square, fot. Michał Brzoza (źródło: materiały prasowe)

Moc natury. Henry Moore w Polsce

Od 22 lutego do 30 czerwca 2019 roku

Henry Moore, Oval with Points (na wystawie: przed Gmachem Głównym MNK) (źródło: materiały prasowe)

Nicolas Grospierre – subiektywny atlas architektury modernistycznej

1 marca do 7 kwietnia 2019 roku

Nicolas Grospierre, Blok mieszkalny, Sankt Petersburg, Rosja, 2007 (źródło: materiały prasowe)

Mikołaj Poliński: 19 odcieni szarości

15 lutego do 31 marca 2019 roku

Widok wystawy Mikołaja Polińskiego w Galerii Muzalewska, fot Galeria Muzalewska (źródło: materiały prasowe)

Ignacy Czwartos. Malarz polski

Od 22 lutego do 29 kwietnia 2019 roku

Ignacy Czwartos. Malarz polski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Fernando Menis – Backstage

Od 16 lutego do 7 kwietnia 2019 roku

Centrum Kulturalno-Kongresowe Jordanki w Toruniu, Jakub Certowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

XXV Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych

Od 8 marca do 2 kwietnia 2019 r.

Plakat XXV Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych (źródło: materiały prasowe organizatora)

Andrzej Paruzel – Retrospektywa

Od 8 lutego do 14 kwietnia 2019 roku

Codzienne zajęcia Biura, 1988-1989, fot. z archiwum artysty (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR