Wystawa Przyszłość będzie inna, Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki w Warszawie

Skoro padło nazwisko Kobro, nie może zabraknąć i Strzemińskiego, a dokładniej projektów i realizacji uczennic tej szczególnej pary. Nazwa Szkoła Przemysłowo-Handlowa w Koluszkach może nie brzmi tak dumnie jak Bauhaus, choć na łamach „Architektury i Budownictwa” deklarowano, że „osiągnięto tam [w Koluszkach – wtrącenie P.B.] wyniki pod względem plastycznym wyższe niż w Bauhausie ponieważ oparte o ścisłą naukę formy nowoczesnej”[5]. Jakkolwiek trudno posądzić uczelnię Gropiusa o obskurantyzm, projekty z Koluszek rzeczywiście są frapujące; różnicując faktury materiałów i umiejętnie grając płaszczyznami barw mają w sobie coś z, rówieśnych im przecież, abstrakcji Rafałowskiego.

Za jeden z największych atutów wystawy uznałbym przypomnienie o twórczości Janiny Mierzeckiej. Jej – pochodzące z kolekcji wrocławskiego Muzeum Narodowego – odbitki bromosrebrowe z cyklu Ręka pracująca (1937) stanowią niezwykle wdzięczny materiał do analiz. Przedstawione na nich dłonie to coś więcej niż rodzaj ludzkiego zoo w duchu XIX-wiecznych wystaw światowych, traktujących – w imię postępu i nauki – nienormatywną estetycznie jednostkę jako kuriozum. Nie jest to także wstydliwe wspomnienie gabinetów osobliwości. Fotografie Mierzeckiej tchną jakąś bezpretensjonalną szczerością, emanują potrzebą wyrażenia afirmacji ciała, nawet jeśli wskutek pracy, wyłamuje się ono z arbitralnie narzuconego w salonie kanonu. Dłonie – wyabstrahowane z kontekstu ciała i przestrzeni, osadzone w głębokiej, czarnej nicości tła.

Zofia Mussilowa z d. Kosińska zasłonięta gazetą „Światowid” z zabawką jo-jo w rękach, 1932, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zofia Mussilowa z d. Kosińska zasłonięta gazetą „Światowid” z zabawką jo-jo w rękach, 1932, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jednak te spracowane, poorane bruzdami, zniszczone ręce, grawitują nie tyle w stronę skojarzenia „człowiek”, co raczej „praca”; kierunek wydaje się podejrzany, rodząc obawę czy apoteozując pracę nie dehumanizujemy w tym przypadku ludzi.

Idea Mierzeckiej (notabene – jak osobliwe „grają” te fotografowane dłonie z jej autoportretem w klasycznej konwencji) wydaje się antycypować wielki projekt wystawienniczy Edwarda Steichena – Rodzinę człowieczą, która objechała pół wieku temu niemal cały zachodni świat. Trudno wierzyć Szmbelanowi Florowi z Ibsenowskiej Dzikiej kaczki, deklarującemu, że „to tak dobrze działa na trawienie, kiedy człowiek siedzi i ogląda fotografie”[6] – te fotografie nie stanowią gabinetowej rozrywki. I nie sądzę, by poprawiały trawienie. Są za to znakomitą egzemplifikacją Barthesowskiego „żywego znieruchomienia”[7]. Są w równym stopniu przejmująco żywe, co nieruchome.

Znieruchomienie tego, co żywe, pozostające w stanie szczególnej ruchliwości, powinno, zdaje się, cechować obraz Pływalnia. Łunkiewicz-Rogoyska zapamiętana została raczej jako autorka lirycznych martwych natur, nienagannie wyważonych kompozycyjnie, utrzymanych w purystycznych gamach barwnych, tymczasem, prezentowanemu w Zachęcie płótnu z 1939 roku jakoś intrygująco blisko do poetyki socrealizmu. Wolumen postaci, mających w sobie więcej z pomnikowej rzeźby niż konsystencji ciała, niebezpiecznie ciąży ku dołowi; skok do wody nie wydaje się beztroską akrobacją, dowodzącą fizycznej zręczności. Spadanie u Łunkiewicz-Rogoyskiej ma w sobie coś niepokojącego, ale być może takie odczytanie narzuca data.

Że sport – na który, z właściwym sobie wdziękiem, utyskiwał Witkacy – stawał się jednym z synonimów nowoczesności, przypominać nie trzeba, za to warto przypomnieć fotografie Jana Zimowskiego i Witolda Chromińskiego, którego Młodość ma w sobie jakiś najzupełniej ujmujący wdzięk. Ułożone po przekątnej kadru wyprężone ciało młodej pływaczki niemal wymyka się dyscyplinie krawędzi odbitki.

Danuta Sikorzanka wykonuje skok w dal podczas skoków lekkoatletycznych w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego w Warszawie, 26.03.1934, Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Danuta Sikorzanka wykonuje skok w dal podczas skoków lekkoatletycznych w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego w Warszawie, 26.03.1934, Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ręka skaleczona nie może pracować – informuje plakat z czterema dłońmi. Trzy z nich trzymają w mocarnym uścisku młoty, czwarta owinięta jest bandażem. Jakkolwiek dziś, plakaty pokazywane w interesującym wyborze na wystawie mogą budzić pobłażliwy uśmiech (i rzeczywiście budzą), to jednak nie powinniśmy tracić z pola widzenia kontekstu ich powstania, a fakt, że dziś wydając się nazbyt oczywiste, bawią i rozczulają, dowodzi tylko ich niegdysiejszej skuteczności, która sprawiła, że dziś stopień świadomości w tym względzie jest już diametralnie inny.

O ironio, dyskurs narosły wokół stroniącego od narracji i dyskursu modernizmu jest konstrukcją tak gigantyczną i wielopoziomową, że zadanie opowiedzenia na jednej wystawie o – jak ujęli to organizatorzy – wizjach i praktykach modernizacji społecznych, wydaje się cokolwiek karkołomne. Z przyjemnością przyznać jednak można, że kuratorka wystawy, Joanna Kordjak, nie tylko rękawicę podjęła, ale wyszła z pojedynku z tą trudną a wdzięczną materią zwycięsko. Ekspozycja jest klarownie ułożona, dobór eksponatów wydaje się przemyślany i znakomicie ilustruje poszczególne bloki tematyczne. Szczególnie istotne wydaje się, że mówiąc o praktykach modernizacyjnych, widzimy w tle jak dojmująca, wśród obywateli II Rzeczypospolitej, była potrzeba zmian. Przeskalowanie, pędzone na sowicie dokarmianym sentymencie, panegiryczne opowieści o międzywojniu jako epoce rautów Wieniawy-Długoszowskiego, futer Toli Mankiewiczówny, kryształowych kieliszków ministrowej Beckowej (koniecznie okraszone anegdotą o jej szalenie rasowych – rzecz jasna – pieskach) etc., wreszcie kontrastowane są z mniej sentymentalnym i efekciarskim spojrzeniem.

To bardzo potrzebna wystawa; podobnie, jak potrzebne były wizje i projekty modernizacji społecznych, które – często nie bez emfazy – głosiły, że przyszłość będzie inna. Na ile jednak rzeczywiście jest?

 

  1. Fragment tekstu cytowanego na wystawie.
  2. Henryk Ibsen, Dzika Kaczka, Warszawa 1956.
  3. Roland Barthes, Światło obrazu. Uwagi o fotografii, Warszawa 2008.

PAWEŁ BIEŃ – absolwent Kolegium MISH Uniwersytetu Wrocławskiego oraz MISH Uniwersytetu Warszawskiego.

Dodaj komentarz


Artykuły

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Kostium na przełomie wieków 1990–2015

Od 26 października 2018 roku do 31 stycznia 2019 roku

„Kostium na przełomie wieków 1990 - 2015”, Wydział Scenografii Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie (źródło: materiały prasowe organizatorów)

Krzycząc: Polska! Niepodległa 1918

26 października 2018 do 17 marca 2019

Zofia Stryjeńska, „Ukazanie się Apostołom”, fot. Tomasz Dąbrowa (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ella Littwitz. I wody stały się piołunem

Od 26 października 2018 roku do 4 lutego 2019 roku

Ella Littwitz, „71 941”, 2018 geokrata, drewno, metal, 240 × 240 cm dzięki uprzejmości Harlan Levey Projects (materiały prasowe organizatora)

Międzynarodowy Festiwal Teatrów Tańca w Tarnowie Scena Otwarta

Od 20 do 28 października 2018 roku

„Richard Alston Dance Company”, II Międzynarodowy Festiwal Teatru Tańca Scena Otwarta, Centrum Sztuki Mościce (źródło: materiały prasowe organizatorów)

Znaki-Kody-Komunikaty

Od 19 października do 2 grudnia 2018 roku

Jerzy Krawczyk „Okno I” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Mirosław Bałka 1/1/1/1/1

Od 20 października do 31 grudnia 2018 roku

Mirosław Bałka, „1/1/1/1/1”, Op Enheim we Wrocławiu (źródło: materiały prasowe organizatorów)

9. Festiwal Kamera Akcja

Od 18 do 21 października 2018 roku

„Dzika grusza” (źródło: materiały prasowe organizatora)

PiekłoNiebo

Od 21 września do 21 października 2018 roku

Oleksij Choroshko, film „Lost Angeles”, Galeria Sztuki w Legnicy (źródło: materiały prasowe organizatorów)

Wiatr od morza. W sto lat później

Od 15 października do 11 listopada 2018 roku

Marcin Zawicki, „Smętek”, 2018, olej na płótnie, 100x100 cm, fot. © MNG (źródło: materiały prasowe organizatora)

Teserówka

Od 6 października do 9 listopada 2018 roku

Diana Lelonek, „Teserówka”, Dom Stanisława Teisseyre'a (źródło: materiały prasowe organizatorów)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR