W poczekalni, Bogusław Bachorczyk, Zbigniew Sałaj, kuratorka: Agnieszka Jankowska-Marzec, 20.10.2017–14.01.2018, BWA Tarnów.

Dwaj artyści, dwie różne wrażliwości, dwie sale – tyle na początek. Dalej już trochę raźniej – wspólne doświadczenie dzieciństwa w małej miejscowości, liceum plastyczne poza domem, wyjazd na studia, wspólna uczelnia, później wspólna praca. Pracę Bogusława Bachorczyka i Zbigniewa Sałaja zostały zaprezentowane na wspólnej wystawie w wypełnionej bielą i czernią poczekalni tarnowskiego dworca, gdzie często ze swoimi działaniami gości tamtejsze BWA.

Fragment wystawy „W poczekalni”, BWA Tarnów, fot. Przemysław Sroka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Fragment wystawy „W poczekalni”, BWA Tarnów, fot. Przemysław Sroka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Na pierwszy rzut oka obaj artyści działają podobnie. Zarówno Sałaj, jak i Bachorczyk wyrośli z malarstwa. „Jeszcze podczas studiowania często ignorowałem iluzyjną płaszczyznę rysunku lub obrazu. Taką była seria parawanów. Później zaklejałem płaszczyzny obrazów modułami z szarego papieru. Obraz stopniowo uwalniał się od tradycyjnej funkcji i przechodził w pojęcie przedmiotu, obiektu” – wspomina Sałaj w zamieszczonej w katalogu wystawy rozmowie. Malarstwo we współczesnym świecie, do granic wytrzymałości wypełnionym rzeczami, jest spełnieniem jakiejś wewnętrznej tęsknoty za bezpośrednim kontaktem z przedmiotem. Już w swoim eseju Campo Santo W.G. Sebald zaznacza, że w przeszłości rzeczy było mniej i właśnie dlatego miały dla nas większe znaczenie. Rzecz była pamięcią, zatrzymaniem czasu i wspomnień. Przed wynalezieniem fotografii taką funkcję przypisywano malarstwu. W tym kontekście obraz staje się więc obiektem z jednej strony naznaczonym piętnem ludzkiej dłoni, z drugiej wieloznaczną materią, która podlega przekształceniom i modelowaniom. Oswoić ją można dopiero na własnych warunkach, rwąc papier, zakreślając linię, pokrywając płótna niezliczoną mieszanką wielobarwnych pigmentów. To myślenie jest wspólne dla obu artystów, których język artystyczny naznaczyła chęć ucieczki od sztywnych ram blejtramu – jednak wciąż kuszących i pobudzających wyobraźnię. Sałaj i Bachorczyk starają się uchwycić rzeczywistość za pośrednictwem tradycyjnych nośników, ale uwodzą szczegółowością postrzegania oraz łączącą ich zdolnością raczej przetwarzania niż odwzorowywania świata.

Pomimo wyczuwalnego na wystawie pierwiastka lekkiego romantyzmu, pokazywane obiekty są dalekie od ckliwego melodramatu. Obaj za niemal minimalistyczną, monochromatyczną formą, kryją swoje historie, swoje drogi oswajania malarstwa na nowo. Wskutek tego, każda z sal staje się rodzajem indywidualnej opowieści, podróży, a nie głosem w rozmowie – mimo wyraźnej obecności pewnych wspólnych motywów i zainteresowań. Istotny staje się tu tytuł samej wystawy, W poczekalni, a więc w miejscu „pomiędzy”. Pomiędzy jednym krokiem a drugim. Pomiędzy próbą a efektem, pomiędzy gestem a zwątpieniem. Poczekalnia może tu być więc rozumiana dosłownie. Jesteśmy przecież na tarnowskim dworcu, możliwe, że zaraz wyruszymy w podróż, a może ona dobiegła właśnie końca? W tej jednej przestrzeni wyraźnie rysuje się granica pomiędzy minionym a przyszłym. Poczekalnia to też miejsce wyczekiwania, miejsce zbierania własnych myśli. Jak zaznacza kuratorka wystawy, Agnieszka Jankowska-Marzec, poczekalnia to też pracowania artystyczna. „Poczekalnia jest trochę jak pracownia, w której gotowe prace czekają aż zostaną zabrane – »szczęśliwie« na wystawę” – podkreśla.

Na tarnowskiej wystawie pełno jest okruchów. Ścinek, wiórek, odpadów, szkiców, prototypów. Tu na stole, leżą czarno-białe ścinki, gdzieś dalej na czarno-białej posadzce niczym z Krainy Czarów Lewisa Carolla, stoi papierowe krzesło. Na zdjęciach pojawiają się postaci. Może są ważne dla obu artystów? Może są obce i przez to naznaczone tajemnicą? Czasem z takich przemyśleń zostają tylko kontury, sprowadzające postaci i przedmioty do prostych kształtów w umownej przestrzeni, którą staramy się rozszyfrować na wystawie.

Charakterystyczna dla obu artystów redukcja, dążąca do bieli i czerni tonacja, czy dokładna rejestracja konturów przedmiotów przypomina szybkie notatki i szkice. Jednak i Sałaj i Bachorczyk, nie chcą rzetelnie odwzorowywać rzeczywistości, kompulsywnie zapisywać jej śladów, dążą raczej do uchwycenia pewnego wrażenia, skojarzenia, stworzenia szybkiej notatki, którą być może rozwiną w przyszłości. Jeśli nie nic się nie stanie, jeśli poczeka ona kilka lat w szafie. W pracowni artysty nigdy nie wiadomo, co wydarzy się już, teraz, za chwilę, a może za tydzień, rok, może dwa.

Fragment wystawy „W poczekalni”, BWA Tarnów, fot. Przemysław Sroka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Fragment wystawy „W poczekalni”, BWA Tarnów, fot. Przemysław Sroka (źródło: materiały prasowe organizatora)

W tym sensie tarnowska wystawa jest trafiona w punkt – to nawet nie pracownia, ale właśnie tytułowa „poczekalnia”, laboratorium, w którym dopiero coś zaczyna pączkować, przepoczwarzać się. „Pracownia jest jak poczekalnia, gdzie rozmaite rzeczy, obiekty, znaleziska czekają na swoją kolej, »podróż«, w którą zostaną zabrane. Pracownia jest miejscem samotnej pracy, ale także spotkań i współpracy z innymi artystami i artystkami. Przerabiam swoje tematy, stosując płodozmian – od płaskości do trójwymiaru, rysuję, kolażuję, maluję, często używam technik rzemieślniczych” – mówi Bogusław Bachorczyk. „To w pracowni, często w trakcie skomplikowanych działań, długiego szamotania się z samym sobą, zadaję najwięcej istotnych pytań. Nie sposób tego przenieść na grunt ekspozycji i często nie ma takiej potrzeby. Pracownia, a tym bardziej zagracona, wraz z przedmiotami jest w ciągłym stanie oczekiwania” – dodaje z kolei Zbyszek Sałaj.

I właśnie tu pojawia się najbardziej istotna refleksja dla całej wystawy. Na ile każdy projekt wystawienniczy jest tytułową „Poczekalnią”? Czy każda wystawa jest efektem finalnym? Kiedy tworząc w sposób artystyczny czy kuratorski jesteśmy w stanie powiedzieć: tak, to już koniec? Obcowanie z rzeczami, przedmiotami, inspiracjami, własnymi myślami daje nieskończoną ilość możliwości. Echo tego zamysłu pojawia się w pracy Zbyszka Sałaja Klepsydra. W ustawionych jedna obok drugiej książkach, wydrążona jest dziura, a za nią (a właściwie przez nią) możemy zobaczyć tory kolejowe, na nich jadące i zatrzymujące się pociągi. Sałaj zdaje się mówić, że każda praca tak naprawdę dzieje się gdzieś dalej, jest gdzieś poza murami miejsca, w którym powstała, w którym jest pokazywana. 130 x 130 x 69 Bogusława Bachorczyka przedstawia, lewitujące na tle przypominających cienie kształtów, krzesło. Inspiracje są z jednej strony w nas, z drugiej pochodzą z zewnątrz, zawszę jesteśmy trochę z boku, nieważne jak mocno by na nas wpływały, należą do kogoś innego. Dla nas zostają często tylko cienie, powidoki, które mogą nam towarzyszyć już zawsze.

Fragment wystawy „W poczekalni”, BWA Tarnów, fot. Przemysław Sroka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Fragment wystawy „W poczekalni”, BWA Tarnów, fot. Przemysław Sroka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Przeżywanie kameralnych sytuacji, sięganie po codzienne przedmioty, odkrywanie części zaplecza swoich inspiracji, to często taktyka bardziej charakterystyczna dla instytucjonalnego obiegu świata sztuki niż samych artystów. Można uznać, że zarówno Bachorczyk, jak i Sałaj, zbudowali swoją twórczość na podobnym fundamencie. Każda z nich oparta jest o formułę procesu – oferują olbrzymią ilość skojarzeń i pobudzają wyobraźnię. Zamiast wizualnego chłodu, który mogłaby sugerować dominująca na wystawie biel i czerń, dostajemy zagęszczenie form, a w miejsce wykalkulowanych przeżyć – wypływającą na wierzch afirmację świata, w którym nagle pojawia się soczyście zielony liść rośliny.

Dodaj komentarz


Artykuły

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Zrób to sama

Od 16 listopada do 2 grudnia 2018 roku

Guerilla Girls, It’s even worse in Europe, 1986, plakat, © Guerrilla Girls, dzięki uprzejmości guerrillagirls.com (źródło: materiały prasowe organizatora)

Julia Curyło. Moje kosmogonie

Od 14 listopada do 12 grudnia 2018 roku

Curyło Julia, „Narodziny”, 2016, fot. Adam Gut (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wyjście z centrum

Od 16 listopada 2018 roku do 10 stycznia 2019 roku

Alicja Łukasiak, „Pożeracz gatunków”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nierzeczywiste. przedmioty wyobrażone

Od 9 listopada 2018 roku do kwietnia 2019 roku

Damian Dudek (źródło: materiały prasowe organizatora)

Malarstwo wciąż żywe

Od 11 listopada 2018 roku do 13 stycznia 2019 roku

Rene Magritte, „Kochankowie”, 1928, CSW Znaki Czasu w Toruniu (źródło: materiały prasowe organizatorów)

Plakaty patriotyczne z daru prof. Mariana Morelowskiego

Od 10 listopada do 30 grudnia 2018 roku

Plakat werbunkowy autorstwa Zygmunta Kamińskiego, 1920 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Dzieci Światła 10. Wystawa Kuratorska Bielskiej Jesieni

Od 9 listopada do 30 grudnia 2018 roku

„Dzieci Światła”, 10. Wystawa Kuratorska Bielskiej Jesieni 2018, Galeria Bielska BWA (źródło: materiały prasowe organizatorów)

Pocztówki z cmentarza

Od 10 listopada 2018 roku do 5 stycznia 2019 roku

Małgorzata Żerwe, „Pocztówki z cmentarza”, USA, Nowy Orlean, fot. Małgorzata Żerwe, Muzeum Narodowe w Gdańsku (źródło: materiały prasowe organizatora)

Miasto i sen

Agnieszka Wielewska, Barbara Iwańska, Joanna Kałdan, Natalia Buchta

Od 10 listopada do 2 grudnia 2018 roku

Agnieszka Wielewska, „Bez tytułu” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zderzacz kultur. Sztuka postegzotyczna

Od 10 listopada 2018 roku do 27 stycznia 2019 roku

Lei Xue, „Drinking Tea”, 2013, photo: Lei Xue, Darmstadt, courtesy of the artist and Galerie Hubert Winter, Vienna (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR