Człowiek z magicznym pudełkiem, reż. Bodo Kox, Polska 2017.

Polski film science fiction wciąż brzmi jak oksymoron. Prócz życzeniowej adaptacji lemowskiego pilota Pirxa[1] (1978), tetralogii Piotra Szulkina (1979–1985) czy zablokowanej przez komunistyczną cenzurę Trzeciej części nocy (1971) Andrzeja Żuławskiego, nasze kino nie ma wielkiego doświadczenia w budowaniu światów przyszłości[2]. Stąd do Człowieka z magicznym pudełkiem, drugiego pełnego metrażu Bodo Koxa, gatunkowo przynależnego do fantastyki naukowej, można było podchodzić z uzasadnioną rezerwą. Tym większą, że fabularny rys rozpina akcję na dwa czasowe plany – Warszawę pod butem Stalina (rok 1952) i Warszawę pod batutą pieniądza i tajnej policji (rok 2030). Przeszłość i przyszłość w pętlę wiąże historia miłosna, zrodzona prawem anomalii na jednym z najwyższych pięter, patrzącego nieruchomo na stolicę, korporacyjnego monumentu. Cóż, jeśli spadać, to z wysoka.

„Człowiek z magicznym pudełkiem”, reż. Bodo Kox, 2017 (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

„Człowiek z magicznym pudełkiem”, reż. Bodo Kox, 2017 (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

Na szczęście dla polskiego kina, Człowiek z magicznym pudełkiem nie okazał się workiem treningowym krytyków filmowych. Bodo Koksowi, twórcy wyrosłemu na gruncie produkcji offowych, obce są kompleksy i ograniczenia – swój zamaszysty koncept realizuje bez troski o niedostatki budżetowe czy narracyjną niespójność − zupełnie jakby nie wiedział, że może się nie udać. Wizualnie, Kox myśli podobnie jak Szulkin przy kręceniu Golema: wykorzystuje naturalną architekturę Warszawy do modelowania dystopijnych rzeczywistości. W ożywianiu realiów i snuciu fantazji pomaga mu śmietanka rodzimych artystów-rzemieślników: operator Arkadiusz Tomiak (Fotograf, Obława, Daas), zdolny nasycić kolorystyczną głębią najdalszy zakamarek kadru, Wojciech Żogała, scenograf współodpowiedzialny za sukces Bogów (2014) i Sztuki kochania (2017) oraz Milenia Fiedler, eklektyczna montażystka, zgrabnie poruszająca się między konwencjami (Sługi Boże, Zaćma, Excentrycy). Wspólnie podchodzą na tyle blisko ikonografii Blade Runnera (1982), Raportu mniejszości (2002) i Brazil (1985), by zerkanie w przód i wstecz uczynić czytelnym dla współczesnego widza, ale nie tak blisko, by przejechać się na plecach klasyków, byle do mety. Osadzenie filmu w znanych kinomanom realiach jest bowiem dla Koksa jedynie rusztowaniem, stałą konstrukcją niezbędną do podtrzymania własnego tematu – opowieści o człowieku złapanym w kleszcze Historii.

Tytułowy człowiek, o imieniu Adam (melancholijny Piotr Polak), młody inżynier nauk ścisłych, zostaje ochotnikiem ryzykownego projektu. Oparty o hipnozę i funkcjonowanie fal radiowych eksperyment przenosi jego świadomość i duplikat ciała z zapadłego komunizmu w głęboki kapitalizm. Na ulicach wciąż jest brzydko i niebezpiecznie, w miejscu pracy nadal trzeba ważyć słowa, a władzę nad ludzkim być albo nie być znowu trzyma jakaś partia. Adam nie doznaje więc szoku przyszłości, w ogóle nie za wiele pamięta albo nie chce pamiętać, zważywszy na ironię losu. Posłusznie wkłada uniform z wielkim kodem QR na plecach i rusza sprzątać powierzchnie użytkowe w szklanym gigancie, należącym do biznesowego molocha. Wśród pracowników firmy Adam dostrzega Gorię (bezbłędna Olga Bołądź), kobietę-pistolet, która – gdy nikt nie patrzy – uchyla rąbka swojej wrażliwości. I tak, po kilku dniach wzajemnego zaskoczenia, oboje mogliby powtórzyć słowa jednej z powieści Pilcha: „Kocham ciebie, ale tego nie planowałam”[3]. Gdzieś pomiędzy, Adam znajduje tytułowe, magiczne pudełko – stare radio, zakurzony bilet w dwóch kierunkach. Obydwa, bez światła w tunelu: przeszłość nie rości nadziei, przyszłość nie pozostawia złudzeń. Czas na linii 1952–2030 niby płynął, lecz tak naprawdę stał w miejscu – reżim zmienił tylko etykietę, funkcjonariusze polityczni zachowali ponure twarze i niskie IQ, a największą zbrodnią pozostało pragnienie wolności. Nawet technika nie załatwiła sprawy – gogle wirtualnej rzeczywistości, czytniki linii papilarnych czy soczewki z oprogramowaniem ‒ to mniej lub bardziej szorstkie narzędzia opresji, skupione na podtrzymywaniu iluzji, że świat idzie do przodu; oferujące co najwyżej ucieczkę na krótki dystans w przerwie między wykonywaniem korporacyjnych obowiązków. Stąd wybór Krakowskiego spleenu Maanamu na muzyczny leitmotiv filmu, nie mógł być lepszy. Ten naprzemiennie depresyjny i magiczny utwór znakomicie sprawdza się zarówno jako poetycka ilustracja dwóch ekranowych rzeczywistości, jak i emanacja stanu emocjonalnego Adama – permanentnego oczekiwania na zmianę, która nie chce nadejść.

„Człowiek z magicznym pudełkiem”, reż. Bodo Kox, 2017 (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

„Człowiek z magicznym pudełkiem”, reż. Bodo Kox, 2017 (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

Siłą zdolną do przełamania beznadziei jest według Koksa miłość – w każdym nowym wspaniałym świecie akt buntu i oznaka szaleństwa, czysta dezynwoltura o nieznanym składzie chemicznym i kodzie binarnym, aberracja skierowana w poprzek wszystkiego i wszystkich. Gdy podobną konkluzją (choć umocowaną w nieco innych realiach) Christopher Nolan wieńczył Interstellar (2014), zebrał równą miarę nagan, co zachwytów. Abstrahując od pogłębionej analizy słynnego dzieła Brytyjczyka, w Człowieku z magicznym pudełkiem myśl o zbawczej roli miłości brzmi dużo subtelniej, bardziej intymnie i adekwatnie do charakteru opowieści. Wynika to poniekąd ze skali koncepcyjnej – co w widowisku Nolana służyło za motor napędowy do zaginania czasoprzestrzeni, w skromnym filmie Koksa stanowi jedynie nieśmiałą obietnicę ocalenia przed wkroczeniem w otchłań.

  1. Testu pilota Pirxa w reżyserii Marka Piestraka.
  2. Celowo pomijam w tym krótkim zestawieniu Seksmisję Juliusza Machulskiego, gdzie projekcja świata przedstawionego stanowi jedynie sztafaż dla damsko-męskiej komedii obyczajowej.
  3. Cyt. za: Jerzy Pilch, Pod Mocnym Aniołem, Wydawnictwo Literackie, 2000.

SEBASTIAN PYTEL – krytyk filmowy, wyróżniony w XX Konkursie im. Krzysztofa Mętraka. Publikuje w prasie i internecie. Współautor książek David Cronenberg w oczach krytyków filmowych (2016) i David Lynch. Polskie spojrzenia (2017). Fanatyk Bloodborne'a, Davida Lyncha i Cormaca McCarthy'ego.

Dodaj komentarz


Artykuły

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Sylwester Ambroziak Mama I'm Coming Home

Od 24 maja do 4 lipca 2018 roku

Sylwester Ambroziak „Mama I'm coming home" plakat (źródło: materiały prasowe organizatora)

5. Prezentacje Form Muzyczno-Teatralnych Dźwięki Słów

Od 13 do 17 czerwca 2018 roku

DAGADANA, fot. Dominika Dyka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jerzy Rosołowicz – Telehydrografiki

Od 18 maja do 12 czerwca 2018 roku

Jerzy Rosołowicz – „Telehydrografiki” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Przestrzeń niewysłowiona

Jerzy Sołtan – Lech Tomaszewski – Andrzej Jan Wróblewski

Od 22 maja do 5 sierpnia 2018 roku

Jerzy Sołtan, „Le repos”, 1951, kolekcja Muzeum ASP w Warszawie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wojciech Fangor. Optyczne wibracje

Od 18 maja do 31 sierpnia 2018 roku

Wojciech Fangor, „M 43”, 1969 (źródło: materiały prasowe organizatora)

20. Małopolskie Dni Dziedzictwa Kulturowego

19 i 20 maja oraz 26 i 27 maja 2018 roku

Kościół w Zbylitowskiej Górze (źródło: materiały prasowe organizatora)

Między nauką a polityką. Profesor Stanisław Kulczyński (1895–1975)

Od 15 maja do 15 lipca 2018 roku

Uroczystość wręczenia tytułu doktora honoris causa Akademii Medycznej, 1961, fot. archiwum ZniO (źródło: materiały prasowe organizatora)

Make up

Od 18 maja do 15 czerwca 2018 roku

Peleg Dishon, Ilan Yona, Merav Maroody, „Five Death Scenes”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sztuka druku

Europejskie oficyny wydawnicze w starych drukach Biblioteki Muzeum Narodowego we Wrocławiu

Od 22 maja do 15 lipca 2018 roku

„Sztuka druku. Europejskie oficyny wydawnicze w starych drukach Biblioteki Muzeum Narodowego we Wrocławiu” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Pięć panien rozumnych i jeden mężczyzna lekkomyślny

Od 10 maja do 16 czerwca 2018 roku

Zbigniew Warpechowski, „Polska i polska” (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR