W jednym z obszernych katalogów Andrzej Strumiłło pisał, że dwa jego ulubione obrazy to: krzyż i czarny kwadrat. To lapidarne stwierdzenie bardzo dobrze charakteryzuje myślenie autora o sztuce. W twórczości Strumiłły przewija się wiele tematów, jednak przez cały czas hołduje on kulturze znaku opartej na zasadzie współistnienia dwóch stron: yin-yang, pełnej tajemnic i namiętnych poszukiwań transcendencji. Pytanie o dramatyczny los stworzenia, jego przynależność zarówno do ziemi, jak i do nieba, niepewność i niewiadoma z jednej oraz pewność istnienia tajemnic z drugiej strony, zdają się być podstawową siłą skłaniającą Strumiłłę do twórczego działania. Postawa badacza od początku wyznacza drogę artysty. Jedną z prób odnajdywania odpowiedzi stało się poznawanie bogactwa materialnego i duchowego kultur Azji. Artysta z zaangażowaniem badał jej systemy filozoficzne oraz religijne i z akceptacją dochodził do granic rozumienia triady Bóg-człowiek-świat.

„Syryjska kobieta w czerni”, Andrzej Strumiłło, fot. Katalog z wystawy w Muzeum Azji i Pacyfiku, Warszawa 1997 (źródło: materiały organizatora)

„Syryjska kobieta w czerni”, Andrzej Strumiłło, fot. Katalog z wystawy w Muzeum Azji i Pacyfiku, Warszawa 1997 (źródło: materiały organizatora)

Artykułowane przez niego pojęcie „ciągłości”, jako wartości szczególnie istotnej dla istnienia kultury, zostało przypieczętowane życiowymi wyborami. Bliski związek Strumiłły z ziemią jako rdzenną, pierwotną siłą, przejawiał się w kolekcjonowaniu kamieni z różnych części świata, a przede wszystkim w odważnej decyzji wycofania się z wielkomiejskiego życia i zamieszkaniu na wsi. Podejście to widoczne jest także w uszanowaniu tradycji lokalnej, macierzystej kultury i wierzeń. Odkrywając dalekie kraje, pamiętał o ziemi, którą można było nazwać oswojoną. Czytając jego wspomnienia z Azji, o tęsknocie do bliskich i do rodzimych krajobrazów, można odnieść wrażenie, że w podróży najważniejszy był dla niego powrót do „miejsca znajomego”[1]. Pisał o swoim pielgrzymowaniu, ale także coraz dojrzalszym zakorzenieniu w kresowej Polsce, ziemi swoich przodków, skrawku idyllicznej Europy, a zarazem od wieków – bramie do Azji.

Zanim jednak artysta ostatecznie osiadł na polskiej wsi, poznawał świat, czemu dał wyraz w bogatym zbiorze szkiców, wspomnień i fotografii. Bardzo interesującym i ważnym fragmentem jego artystycznej drogi jest cykl rysunków tuszowych z wypraw do Chin, Mongolii, Syberii, Nepalu i wielu innych krajów azjatyckich. W 1954 roku, mając 26 lat, Strumiłło wyruszył w dwumiesięczną podróż do Chin. Przywiózł z niej ponad 200 rysunków wykonanych z natury przy użyciu lokalnych materiałów plastycznych: tuszu, pędzla chińskiego i chińskiego papieru. W kolejnych latach wyjeżdżał na Wschód systematycznie. W historii malarstwa polskiego są to, obok wypraw artystycznych Aleksandra Kobzdeja i Tadeusza Kulisiewicza, pierwsze tego typu długoterminowe podróże-plenery na Daleki Wschód. Zbiór prac rysunkowych Strumiłły jest nie tylko nowatorski pod względem techniki wykonawczej, ale i autorskiego spojrzenia na temat. Obrazy zdumiewają swoją wizyjnością: wachlarzem pokazanych nastrojów, świeżością, melancholijnością i brakiem kokietowania efektami. Charakteryzuje je precyzja oraz spostrzegawczość. Prace są różnorodne i przedstawiają zarówno uważnie pokazane motywy etnograficzne – aktorkę z Pekinu czy postacie w strojach narodowych ‒ jak i zabarwione politycznie obrazy: pionierki, kobiety z bronią czy robotników, przodowników pracy. Natrafimy tam również na wiele osobistych, szczerych obrazów Azji w prostych twarzach napotkanych ludzi: matek z dziećmi, młodych kobiet czy wieśniaków przy pracy. Dużą część cyklu stanowią urocze pejzaże: wśród nich wymienić można choćby Fragment tajgi, Drogę w dżungli w Wietnamie, Pejzaż z Hoa Binh, Zęby wilka – szczyty Ałtaju Mongolskiego, Krajobraz z ciężarówką czy Krajobraz uralski. Z tego bogactwa motywów wyłania się obraz Azji mistycznej i ateistycznie rewolucyjnej. Widzimy też kontynent wielkich przestrzeni i cywilizacji opartej na hierarchii, ściśle skodyfikowanych wierzeniach, skomplikowanych systemach filozoficznych oraz kulturze wytwarzającej wyrafinowaną architekturę i symbolikę.

Po siedemdziesięciu latach pracy twórczej Strumiłło pisał: „ Z jednej strony mam pokusę sztuki wypełnionej barokowym bogactwem form kosmicznej mandali, a z drugiej – głód prostoty i ascezy minimalizmu. Tęsknię do skrzydeł i znaku idealnego”[2]. Jakiekolwiek nie byłyby wątpliwości artysty, Azja Strumiłły zaklęta w tuszu, zdołała jednak przemówić skrzydłami znaku. Jego prace tuszowe posługują się trudno osiągalnym językiem syntezy – wartością kreowaną przez spostrzegawczość, refleksyjność i umiejętność podejmowania decyzji. Syryjska Kobieta z kolczykiem w nosie, czy Kobieta w czerni, są obrazami-znakami. Ukazują tajemniczość i piękno azjatyckich kobiet, zawierają rys psychologiczny portretowanych oraz obrazują oblicze kultury, do których należą pozujące. Na tych niezwykłych portretach widać tylko fragment twarzy, reszta postaci gubi się pod tradycyjnym strojem. Poziomem artystycznym zwracają uwagę również Głowy koni z serii mongolskiej, które przywołują skojarzenia ze starożytnymi wizerunkami tych, mitologizowanych w kulturach Azji, zwierząt. Uralski las z 1958 roku przedstawia rzędy wysokich drzew, które mogą kojarzyć się z grupą, niejako na wpół rzeczywistych, postaci stojących w szeregu. Odnosimy wrażenie, że mamy do czynienia z przestrzenią zaklętą. Widok tego lasu, przed którego potęgą staje człowiek, mógłby posłużyć za ilustrację do książki Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego. Mocne rozwodnienie tuszu tworzy niedokładne kreski i plamy. Jedno drzewo przechodzi w drugie, po czym nagle znika w pustce papieru. Las się nie kończy. Jego obecność jest jedynie zasugerowana. Podobnie dzieje się na obrazach Rzeka Sawa na Uralu i Kobieta z koszem na głowie, gdzie wizerunek postaci jest jakby widokiem jej cienia. Wymienione prace malowane były dość szybko z użyciem zamaszystych pociągnięć pędzla, z pewnością i wrażliwością. W odniesieniu do tych obrazów z łatwością można użyć słów: „malowane” i sklasyfikować je jako obrazy, choć, mimo że malowane, określane są rysunkami. Druga grupa to prace składające się z precyzyjnych linii powstałych bez użycia pędzla, za pomocą piórka lub patyka. Widać to w Krajobrazie z okolic Sziłki i Pejzażu z jeziorem Bajkał. Są też obrazy, w których można znaleźć zarówno linie, jak i plamy. Są starannie lawowane i rysowane (Szczyty Ałtaju Mongolskiego czy Krajobraz miejski z Kunmingu).

Wśród bogatej twórczości autora Apokalipsy, Psalmów i innych cykli malarskich, niewielkie czarno-białe rysunki-obrazy zdają się znikać w szerokim nurcie historii sztuki, zajmując niszowe miejsce. Jednak prace tuszowe Strumiłły zwracały na siebie uwagę i prezentowane były wielokrotnie. Nieraz pokazywane były w warszawskim Muzeum Azji i Pacyfiku, instytucji zasłużonej dla propagowania wiedzy o kulturze Azji i sztuki polskiej, która się nią inspiruje. Muzeum od samego początku swego istnienia jest mocno związane z osobą Andrzeja Strumiłły. Wspólne wyprawy z założycielem i wieloletnim dyrektorem muzeum, Andrzejem Wawrzyniakiem, zaowocowały przyjaźnią określoną przez dyrektora „braterstwem w umiłowaniu Azji”[3]. Muzeum posiada największą kolekcję azjatyckich prac Strumiłły. Rysunki były prezentowane tam m.in. w roku 1979, 1980 i 1997. Na wystawach zbiorowych znalazły się także w roku 1993, w 2014 (na wystawie Echa tuszu) i w 2015 (na wystawie Cień tuszu – Inspiracje dalekowschodnie w sztuce współczesnej).

„Głowa konia”, Andrzej Strumiłło, fot. Katalog z wystawy w Muzeum Azji i Pacyfiku, Warszawa 1997 (źródło: materiały organizatora)

„Głowa konia”, Andrzej Strumiłło, fot. Katalog z wystawy w Muzeum Azji i Pacyfiku, Warszawa 1997 (źródło: materiały organizatora)

Artysta opowiadając o Azji wielokrotnie i z nieukrywaną dumą wspominał spotkanie z legendarnym mistrzem chińskiego malarstwa – Qi Baishim – oraz innymi osobistościami świata Wschodu. W czasie podróży twórca chłonął wszystko i był ciekaw wszystkiego. Zwiedzał najdalsze zakątki Azji, zarówno dzikie obszary górskie, stepy i tajgi, jak i wielkie miasta. Wiedziony ciekawością i chęcią poznania bogactwa kultury stopniowo zdobywał wiedzę na temat sztuki i filozofii. Zsumowane doświadczenia stały się podłożem do kreacji kolejnych dzieł tworzonych w różnych technikach i na różnych podłożach.

Procesowi poznawczemu towarzyszyło doświadczenie wewnętrznego konfliktu pomiędzy „działaniem a refleksją”[4]. Działaniem a nie-działaniem, słodkim byciem. Jak sam o sobie pisał, zamęczał się pracą i dokumentowaniem tego, czego doświadczał. Utrwalał to za pomocą wszystkich środków, które były mu dostępne. Takie zachowanie nie przypominało dawnego ideału malarza-mędrca, do którego Andrzej Strumiłło nawiązywał w swoich wspomnieniach. W kolejnych latach również zmagał się z tym problemem, rozdarty między niemym zachwytem a aktywnością, w „wielkiej przygodzie, wielkich cywilizacjach i wielkich dramatach”[5]. Mówił o fragmentaryczności i niedoskonałości swoich relacji z Azji: „Ślady, resztki, okruchy, odpryski, dotknięcia tego, co widziałem i co czułem, stały się moimi rysunkami”, co stało w kontrze do „[o]brazu świata bezgranicznego i niepoznawalnego w całości, który wydaje się być prawdziwszy”[6]. Przemawiał więc do niego postulat nie zamykania świata w obrazie, ale bezinteresownego trwania w nim. Od początku malarz zdecydował się jednak na ten świadomie ułomny, niepełny zapis.

„Uralski las”, Andrzej Strumiłło ot. Katalog z wystawy, Muzeum Azji i Pacyfiku, Warszawa 1997 (źródło: materiały organizatora)

„Uralski las”, Andrzej Strumiłło ot. Katalog z wystawy, Muzeum Azji i Pacyfiku, Warszawa 1997 (źródło: materiały organizatora)

Autor relacji rysunkowej z podróży po Azji mówił o sobie wielokrotnie, że jest pielgrzymem i swego rodzaju świadkiem-widzem w teatrze świata oraz że wciąż spotyka się z tajemnicą, której nie jest w stanie odgadnąć. Prawda jest przed nim zakryta, mimo usilnych dążeń do jej poznania. Czy Azja go „wyzwoliła”? Z pewnością poprowadziła ku pokornej świadomości i dążenia do wewnętrznie doskonalszego życia. Rozwinęła go i, co artysta podkreślał, „uczyniła innym człowiekiem”.

Wprowadziła w jego życie Ciszę i Zgodę (które sam autor zapisywał z wielkiej litery), a „nowe sacrum przybliżyło się”[7]. Andrzej Strumiłło uznawany jest za jednego z tych rodzimych twórców, którzy są w stanie zrozumieć myśl i ducha wielkiego sąsiada Europy. Droga Strumiłły różni się zasadniczo od dróg większości polskich artystów, dla których największą ambicją było „zdobycie Zachodu”. Jak pisał sam twórca, los za niego zadecydował, że jego pierwsza wystawa indywidualna miała miejsce „w Pekinie, nie w Paryżu”[8]. Chociaż artysta wciąż „idzie przez tajgę, pustynię” i śni o Himalajach, czyni to w Maćkowej Rudzie. Pozostał, „Synem Europy”[9] i równocześnie, z wyboru, mieszkańcem polskiej wsi.

  1. VIXI A. Strumiłło, Katalog do wystawy, Suwałki, czerwiec 2002, s. 97.
  2. Malarstwo i Rysunek Andrzeja Strumiłło, Katalog do wystawy, Gardzienice, Lublin, 2016, s. 3.
  3. Azja. Rysunki ze zbiorów Muzeum Azji i Pacyfiku. Andrzej Strumiłło, Katalog do wystawy, Muzeum Azji i Pacyfiku, Warszawa 1997, s. 4.
  4. Kobzdej, Kulisiewicz, Strumiłło. Rysunki z Azji, Katalog do wystawy, Muzeum Azji i Pacyfiku, Warszawa, 1993, s. 27.
  5. Tamże.
  6. Tamże.
  7. Azja. Rysunki ze zbiorów…, op.cit., s. 7.
  8. VIXI A. Strumiłło, Katalog do wystawy, Suwałki, czerwiec 2002, s. 99.
  9. Azja. Rysunki ze zbiorów…, op.cit., s. 7.

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Agnieszka Błędowska. Rozproszone strategie

Od 16 do 30 grudnia 2017 roku

Agnieszka Błędowska, „Skoczki” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Metropolia Jest Okey 2017

Od 14 do 30 grudnia 2017 roku

Metropolia Jest Okey 2017 – plakat (źródło: materiały prasowe organizatora)

Góry – Morze – Morze – Góry

Od 15 grudnia 2017 roku do 4 lutego 2018 roku

Paulina Siedlarz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Różewicz. Bez tekstu

Od 15 grudnia 2017 roku do 11 marca 2018 roku

Praca nad cyklem „cd. Nauki chodzenia”, na zdjęciu Tadeusz Różewicz, fot. Janusz Stankiewicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Moja mama jest moim największym fanem. Paweł Zawiślak aka Kropki Kreski

Prace z lat 2010–2017

Od 15 grudnia 2017 roku do 4 lutego 2018 roku

Paweł Zawiślak „Allegory of the vanities of the world Cartier Necklace” (źródło materiały prasowe organizatora)

Haunts

Od 8 grudnia 2017 roku do 31 stycznia 2018 roku

Katarzyna Bartkowiak, „Nie”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kot Schrödingera. Wobec tradycji

Od 8 grudnia 2017 roku do 11 stycznia 2018 roku

Kasia Kmita, Ognisko, z cyklu „KODRY”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

NORTH by NORTH-EAST

od 4 do 9 grudnia 2017 roku

Wiktoria Wojciechowska, cykl „The Path” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Życie mieszkańców Chin pod koniec panowania dynastii Ming

Od 12 grudnia 2017 roku do 11 marca 2018 roku

Misa z dekoracją przedstawiającą legendę o Wang Xizhi, panowanie cesarza Wanli (1573–1620) z dynastii Ming porcelana, dekoracja w technice woucai (źródło: materiały prasowe organizatora)

Julita Malinowska. Spełniona

Od 15 grudnia 2017 roku do 31 stycznia 2018 roku

Julita Malinowska, „Rozmowa”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR