Pokot, reż. Agnieszka Holland, Czechy, Niemcy, Polska, Szwecja 2017.

Janina Duszejko (Agnieszka Mandat) wiedzie słodko-gorzkie życie. Z jednej strony mieszka w urokliwej chacie otoczonej dziewiczym pięknem Kotliny Kłodzkiej, z drugiej musi znosić małą armię kłusowników, dla niepoznaki dumnie mieniących się myśliwymi. Mistycznym chwilom czerpania energii ze wschodu słońca towarzyszy huk wystrzałów i odgłosy zwierzęcej agonii. Składane na policji skargi wyściełają dno śmietnika, próby wywołania odruchów sumienia kwitują grube słowa lub knajacki rechot, a odwołanie się do wyższej, duchowej instancji spełza na biblijnym cytacie o podległości zwierząt wobec ludzi.

„Pokot”, reż. Agnieszka Holland, 2017 (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

„Pokot”, reż. Agnieszka Holland, 2017 (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

Zarysowany w pierwszym kwadransie filmu sojusz świeckiej i religijnej władzy nakreśla fabularną oś Pokotu i przywodzi na myśl rosyjskiego Lewiatana. Jak u Andrieja Zwiagincewa, tak i u Agnieszki Holland kler, pod płaszczykiem moralnych sofizmatów, sankcjonuje prawo silniejszego. Myśliwi ze zwierzęciem, a urzędnicy z człowiekiem mogą zrobić wszystko – dla władzy prawo jest instrumentem elastycznym, formowanym jak plastelina. W starciu z hordą myśliwych Duszejko skazana jest na pożarcie.  System opresji stworzony przez lokalnych decydentów, w praktyce realizują ich podwładni – komendant policji (Andrzej Konopka), miejscy strażnicy (Piotr Żurawski, Monika Anna Wojtyllo), dyrektor szkoły (Katarzyna Skarżanka) – tworząc zaklęty krąg paragrafów i odwołań. Pozostaje tylko chwycić za broń i ruszyć na oprawców w starym, westernowym stylu.

Jednak niespodziewanie dla samej Duszejko poczucie totalnej beznadziei zostaje przełamane. Sprawiedliwość przychodzi z innego (animalnego?) świata – kółko łowieckie stopniowo acz sukcesywnie traci swoich członków. Wokół sinych ciał policja znajduje ślady racic, a wezwany na miejsce prokurator z bezradnością rozkłada ręce. Niepokojąca muzyka Antoniego Łazarkiewicza i splecione węzłem tajemniczości i grozy zdjęcia Jolanty Dylewskiej odważnie wchodzą na terytorium horroru, otwierając ciekawe tropy interpretacyjne. Przegięty wizerunek myśliwych, którzy rzadko składają zdanie bez wulgaryzmu, a odbicia ich twarzy nie wytrzymałoby żadne lustro, wprost odsyła do galerii dewiantów z Uwolnienia John Boormana czy plemienia kanibali ze Wzgórz mających oczy Wesa Cravena. Szczególnie widać to w scenie, gdzie niejaki Wnętrzak (Borys Szyc) z pianą na ustach tłucze w klatki blokujące wolności rannym lisom, jakby donośny skowyt był muzyką dla jego uszu. Z kolei silny akcent położony na niszczący wpływ patriarchatu przywołuje sztandarowy motyw współczesnego skandynawskiego kina pokroju Intruza[1] Magnusa von Horna.

Gdy sezon łowiecki przybiera rozmiary hekatomby, płochliwe dotąd sarny i dziki zmieniają pokorne oblicze i zaczynają po kawałku przejmować ludzkie terytorium. Wówczas wydaje się, że Holland poprowadzi Pokot w stronę słowiańskich legend z ducha Sapkowskiego i materii pierwszej części gry Wiedźmin – opowieści o ludzkiej nienawiści i pogardzie, które powołały do życia bestię żądną odwetu. Las, w którym rodzi się tajemnicza siła, nieznana i nieokiełzana w zupełnie fascynujący sposób poszerza konwencję kryminału whodunit.

„Pokot”, reż. Agnieszka Holland, 2017 (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

„Pokot”, reż. Agnieszka Holland, 2017 (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

Donośny, proekologiczny krzyk Pokotu w pełni pokrywa się z adaptowanym materiałem, powieścią Olgi Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych. Kłopot w tym, że Holland wespół z Tokarczuk, współautorką scenariusza, mniej więcej w połowie filmu porzucają gatunkową obudowę na rzecz przyciężkiego, hipisowskiego manifestu. Ekstrawaganckie pomysły – jak nocna wycieczka z dziećmi w głąb lasu, katalog wizyjnych scen w slow montion czy nagłe narratorskie wtręty, szeleszczące papierem bardziej niż staroangielskie frazy Williama Blake’a, tłumaczone przez jedną z postaci – w toku zbornej akcji były częścią inwentarza. Take it or leave it.

Tym większa szkoda, że reżyserska dezynwoltura przegrała z ideą. Niemal cała druga odsłona Pokotu sprowadza się do mniej lub bardziej mętnych newageowych proklamacji. Charyzmatyczna Duszejko, do której nietrudno było nabrać sympatii, choćby za partyzancką kradzież łowieckiego kalendarza z komendy miejskiej, nagle zmienia się w niebezpieczną lunatyczkę, powtarzającą jak mantrę zbiór tych samych argumentów. Podawane z przymrużeniem oka dykteryjki o znakach zodiaku i koniunkcjach planet jako siłach i zjawiskach odciskających stempel na ludzkim charakterze, śmiertelnie poważnieją. Gatunkowa rama, która trzymała w ryzach rozchybotaną emocjonalnie siłę przekazu, pęka pod naporem deklaratywnych monologów i zbędnych dialogów.

Kulminacyjna scena wtargnięcia Duszejko do Kościoła jest, niestety, krótkim powrotem na właściwe tory. Zdobiony porożem ołtarz z martwą zwierzyną w charakterze boskiej daniny przypomina pogański rytuał finału Kultu Robina Hardy’ego, gdzie umieszczona w sferze sacrum, niewinna ofiara stanowiła uświęcony dar od pobożnej społeczności. Kazanie księdza o boskim przyzwoleniu na dominację człowieka nad naturą w akompaniamencie pieśni ministrantów o sztuce polowania, stanowią bardzo przekonujący i przerażający dowód na indoktrynację wiernych, połączonych świętym węzłem zabijania. Postawa Duszejko, „po mnie choćby piekło”, odwołuje się do nasączonego okrucieństwem, romantycznego aktu zemsty totalnej, która ma zatrząść światem w posadach. Ale zagłada jaką Duszejko przeprowadziła na społeczności myśliwych zostaje w epilogu poniekąd unieważniona. Holland ten faustowski pakt przenosi w przestrzeń innego rytuału – idealistycznego wyobrażenia o pokoleniu ’68. Roztoczony bez cienia ironii obraz arkadyjskiego życia w komunie wśród leśnej głuszy teleportuje Pokot w astralne rejony, gdzie obok cudacznych horoskopów, dryfują równie odjechane reżyserskie pomysły.

  1. Nominalnie szwedzko-polsko-francuskiej koprodukcji, ale formalnie i tematycznie „Skandynawii” w nim najwięcej.

SEBASTIAN PYTEL – doktorant literaturoznawstwa UKSW, wyróżniony w XX Konkursie im. Krzysztofa Mętraka. W chwilach wolnych od kina zajmuje się badaniem narracji literackiej w grach wideo. Publikował w „ArtPapier”, „Filmie" i „Kinie", na portalach O.pl i gameplay.pl oraz w czytelni magazynu „Fragile”. Współautor książki David Cronenberg w oczach krytyków filmowych (2016). Psychofan Arcade Fire, Swans i The National.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Kierunek mebel

Od 20 lipca do 7 września 2017 roku

Barbara Stelmachowska, „Kuchnia zero” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Artists in Residence: Helytovych, Isychenko, Ugay

Od 28 lipca do 18 sierpnia 2017 roku

Andriy Helytovych (źródło: materiały prasowe organizatora)

Rewolucjoniści sztuki: Max Liebermann

Od 20 lipca do 13 października 2017 roku

Max Liebermann, „Gra w polo”, 1912, fot. © Muzeum Narodowe w Gdańsku (źródło: materiały prasowe organizatora)

IX Ogólnopolska Wystawa Najlepsze Dyplomy Akademii Sztuk Pięknych

Od 29 lipca do 27 sierpnia 2017 roku

Ogólnopolska Wystawa Najlepsze Dyplomy Akademii Sztuk Pięknych, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Anita Owsianna. Defekt

Od 28 lipca do 27 sierpnia 2017 roku

Anita Owsianna, „Defekt” (źródło: materiały prasowe organizatora)

40. Europejska Konwencja Żonglerska

Od 22 do 30 lipca 2017 roku

Gandini (źródło: materiały prasowe organizatora)

Alfabet sztuki

Od 21 lipca do 3 września 2017 roku

Magdalena Abakanowicz, „La Seur” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Carnaval Sztukmistrzów

Od 27 do 30 lipca 2017 roku

Carnaval Sztukmistrzów (źródło: materiały prasowe organizatora)

Adriatycka epopeja. Ivan Meštrović

Od 25 lipca do 5 listopada 2017 roku

Ivan Meštrović, „Historia Chorwatów”, Zagrzeb, 1932, brąz, autor fotografii: Filip Beusan (źródło: materiały prasowe organizatora)

Stale o Nowej Hucie

Od 18 lipca do 8 października 2017 roku

Wnętrze mieszkalnia na osiedlu w Nowej Hucie, lata 50. XX w., aut. fot. nieznany, wł. MHK (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR