Czy musimy podjąć dyskurs narzuconej nam narracji, opowiadając siebie wobec pojęć nieżywych, czysto abstrakcyjnych? Czy też przejść obok, bez zaangażowania, jak widz?

Krzysztof Winnicki, „Angel-dust”, olej, 100×70 (źródło: „Rita Baum”, nr 43 / wiosna 2017)

Krzysztof Winnicki, „Angel-dust”, olej, 100×70 (źródło: „Rita Baum”, nr 43 / wiosna 2017)

Wielka woda

Chociaż każdy z nas jest młody,
lecz go starym wilkiem zwą.
My, strażnicy wielkiej wody,
marynarze polscy to.

Od kilku dni, a może dłużej, gdzieś z zakurzonej podświadomości dolatuje dźwięk, niczym ze zdartej płyty winylowej szlagier patriotyczny, który ogarnia jak błysk z przeszłości i na nowo próbuje zagarnąć w swoje orle szpony. Dzieciństwo wszak nigdy się nie kończy i na próżno walczyć, skwituje niejeden. A to, niosąc traumatyczne wspomnienia przygody, nie zabijając – wzmocniło! Czas wczesnej młodości, koniec dzieciństwa… Tutaj bowiem również trudno kategorycznie stwierdzić, kiedy to dokładnie następuje, u jednych wcześniej, u innych później, a u jeszcze kolejnych – nigdy. Wciąż trwa ustawicznie, kończy je nagła śmierć. Niespodziewana. Powraca słoną falą dźwięku – nagle, bez zapowiedzi, jak nocny złodziej – szumem, bulgotem słów: morze, nasze morze (a może nasze morze może, bez ortografii, w czystej, niezapisanej postaci) będziem ciebie wiernie strzec. Pieśń hymniczna, patriotyczna, biologiczna, gdzieś z samego dna trzewi, niczym czkawka, pojawia się nagle, bez powodu jakby, i równie nagle znika. Niczym za naciśnięciem magicznego przycisku, jak słynny one touch button, który to obsługuje całego człowieka. Program, który zaimplementowany w dawnych czasach, po latach na okoliczność Wielkiej Trwogi włącza się automatycznie z programem pomocniczym, co należy, a czego nie należy czynić, gdy próba ta najważniejsza, bo patriotyczna, nadejdzie.

Kolonia

Morze, nasze morze,
wiernie ciebie będziem strzec.

Gdy jesteś dzieckiem, wszystko jest dziecinne. Cały otaczający świat jawi się przyjacielem. Wtedy wrażliwość i ufność to wspaniała, idealna gleba, aby zaszczepiać sadzonki, nasadzać krzewy, które z kanonicznych gorczycowych, najmniejszych nasion w czasie właściwym wyrosnąć mają na prawdziwie mocarne drzewa. Właśnie wtedy, kiedy mój biologiczny ojciec spędzał urlop, wędkując samotnie, kiedy moja matka odwiedzała swoją rzadko widywaną rodzinę w centrali, ja – dziecko minionego, jedynego i jedynie słusznego okresu czasów nowożytnych – skazany zostałem na przymusową, letnią, kolonijno-patriotyczną indoktrynację. Gdzieś z głośnika w oddali dumnie, górnie brzmiały echem strofy mamy rozkaz cię utrzymać, albo na dnie, na dnie twoim lec. Toteż, stosując się do zasłyszanej patriotycznie brzmiącej nauki, my, młode-stare wilki i wilczyce, taplaliśmy się tak, aby swój patriotyczny obowiązek wypełnić, leżeliśmy na dnie, obmywani zimnymi falami Bałtyku.

Natura

Mamy rozkaz cię utrzymać,
albo na dnie, na dnie twoim lec,
albo na dnie z honorem lec.

Podobno z żołędziem, owocem dębu, jest tak, że aby wykiełkować, musi zostać przemrożony. Wtedy bowiem życie, które w nim jest, może przebić się delikatnym zielonym kiełkiem przez otaczającą i chroniącą go do tej pory twardą skorupę, która zarazem więzi i chroni, dając jednoznaczną ofertę: życie lub śmierć. Po latach, gdy zastanawiałem się nad patriotyczną ofertą, zobaczyłem właściwie tylko jedną jej stronę, która w dzisiejszym czarno-białym, kapitalistycznym, brutalnie skomercjalizowanym wolnym rynkiem świecie jest szalenie jednoznaczna, ekonomicznie nieopłacalna, boleśnie naiwna.

Krzysztof Winnicki, „Angel-dust”, olej, 100×70 (źródło: „Rita Baum”, nr 43 / wiosna 2017)

Krzysztof Winnicki, „Angel-dust”, olej, 100×70 (źródło: „Rita Baum”, nr 43 / wiosna 2017)

System

Celebryta, indagowany przez anonimowego dziennikarza, mówi, patrząc na jego rozczochrane w nieładzie, ułożone żelem włosy, stary, co ty masz za fryzurę, bo mnie to osobiście obraża.

A co, jeśli analogicznie do uczuć religijnych i ich obrazy, które co rusz napotykają swój kamień zgorszenia, zawładnie światem – jakże gargantuicznie rozsadzający ramy – rynek odzieży patriotycznej?

Co, jeśli rozfalowany biustem przepięknej kobiety, hipotetycznej blondynki, teoretycznej brunetki, orzeł biały, narodowy, wyaplikowany, piastowski, w patriotycznie pobudzonym patriocie wzbudzi gniew filistra i dewota obrazę? Co, jeśli ten lub ów na wyaplikowanego na torebce orła białego, legionowego, spąsowieje apokaliptycznie, palpitacyjnie, histerycznie, obrazą zareaguje uczuć patriotycznych, co, jeśli poczuje się wprost, jednoznacznie obrażony i zgłosi dyżurnemu prokuratorowi, aby wezwano natychmiast uzbrojony patrol policyjny na motocyklach, aby natychmiast, bezwarunkowo, bezzwłocznie przestępcę zaaresztować? Sprawę wytoczyć. Do więzienia schować.

Niewidzialna ręka rynku-prawa spotyka się, można rzec: trzyma sztamę z niewidzialną ręką idei-lewą. I tak, jak już w przysłowiowej ręce rynku, prawej, niewidzialnej, która działa, prostuje, tak również w świecie idei, jej niewidzialna, lustrzana kopia – lewa ręka kreuje ten świat, świat idei jako coraz szerszy labirynt, który potrzebuje deszyfrującej machiny, która niecne związki świata idei ze światem pieniądza dekonstruując, deszyfruje. I choć służba idei w oparciu o pieniądz wynaturzona, jak najbardziej akceptowalna trwa w związku od wieków.

Towar

Żadna siła, żadna burza
nie odbierze Gdyni nam.
Własna flota, choć nieduża,
strzeże czujnie portu bram.

Czy patriotyzm jako produkt jest wypaczeniem? W naszym i waszym świecie, gdzie towarem jest wszystko, zagarnięcie patriotyzmu przez rynek jest tylko konsekwencją rozwoju świata w oparciu o pieniądz. Wszystko bowiem ma swoją cenę, bo wszystko jest na sprzedaż. Ile kosztuje dzisiaj patriotyzm i czy kupując produkt, wyrób patriotyczny, dokonujemy jego pomniejszenia? Czy musimy podjąć dyskurs narzuconej nam narracji, opowiadając siebie wobec pojęć nieżywych, czysto abstrakcyjnych? Czy też przejść obok, bez zaangażowania, jak widz tylko? Życie naturalne, bez masek typu honor, patriotyzm, jest życiem wolnym, nieskolonizowanym. Narzędziem zaś, roszczącym sobie prawo jego opisu, jest świat zarządzany przez idee.

Idea

Idee są piękne, ale historia jest krwawa.
Wardaddy

Jak powinien działać człowiek? Wielu wciąż ma za zadanie ulepszać życie innych. Konstruowanie nadbudowy, konstruowanie życia drugiemu spędzają sen z oczu architektom świata przedstawionego, a ustawicznie kontrolowanego. Jak wierzyć i w co. Jak działać. Co manifestować. Owi społeczni Konstruktorzy wciąż, bezustannie, dzień za dniem moderują, dopracowując schematy i plany działania. Idee więżą. W nich to człowiek sam siebie osądza, skazuje i więzi. W tym piekle idei jeden drugiego i każdy sam siebie pilnuje. Więzień strażnika, strażnik więźnia. Naród i patriotyzm w naszej dekonstruktywistycznej, płynnej rzeczywistości wymagają ponownego i nowego odczytania. Idea nie jest przyporządkowana światu naturalnemu, nie zawiera w sobie pojęcia prawdy. Idea jest abstraktem, zbiorem cech przyporządkowanym, tak aby określić, usystematyzować pojęcie, które jest zaprzeczeniem życia, kontrą wobec świata prawdziwego, naturalnego, przedstawionego. Idea jako byt powołany przez człowieka dla człowieka spełnia i pełni funkcję sprawczą władzy. Pełni rolę pomocniczą, służebną w hierarchii interesu zarządzania światem. Teoria tworzy swoje mity, a historia swoje. I nadto tylko te, które są opisane, zapamiętane. Bo jakże trudno coś niematerialnego zamienić w dzieło, o tym ludzkość przekonała się niejednokrotnie, gdy ten i ów wizjoner czy też mistyk obiecał gruszki na wierzbie. Niemożliwe! Wszystko jest łatwe. Poeta wyrażał swoją opinię o niemożności zmaterializowania idei, myśli na papierze. To również forma, początkowa, niedoskonała, materializacji świata idei. Idee stwarzają pozór destylatu rzeczywistości. Wsparte quasi-autorytetami pokoleń, odwołując się doń jako do tradycji uświęconej, multiplikują błąd, wykrzywiając teraźniejszość rzeczywistości. Oszukują. Nie służą prawdzie. Są cichymi wspólnikami Ciemnej Strony Mocy.

Transgresja

Zrodzenie idei, jej wejście do świata realnego, musi w konsekwencji być formą zaburzenia. Dysfunkcją. Deformacją. Coś, co z zasady było wolne, nieuchwytnie nieograniczone w swojej czystej niedefiniowalności, staje się ordynarne i pospolite. Idea, która zmienia się w przedmiot, wypaczona, traci swój byt, staje się niczym skonsumowana miłość, oczywiście idealna, bolesna i nieprzydatnie zwiędła. Dla byłej już funkcji swoistego pojęcia piękna idei! Przedmiot, ten nawet najpiękniejszy, z wypowiedzianym znakiem, odchodzi ze świata pojęć na zawsze. Staje się sługą w komercyjnym świecie materialnych artefaktów. Oto duch stał się ciałem. Zamieszkał pośród nas.

Moda

Moda, a co za nią idzie/stoi, jej wytwór, kreacja, ubranie, podkreśla lub też całkowicie zmienia osobowość nosiciela. Psychologowie podkreślają, że człowiek, który siada za kierownicą i staje się kierowcą, całkowicie zapomina, że był kiedyś pieszym. Dzisiaj, w zależności od zasobności portfela, klient przemysłu modowego, a z reguły, choć niesłusznie, targetujący spece, spin doktorzy od kreacji skupiają swoją uwagę na młodym odbiorcy. Ten bowiem, z reguły uboższy niż starszy klient, jest świadomościowo mniej ogarnięty i łatwiej wodzić go za nos, podsuwając mu co rusz nowe, atrakcyjne ubrania, kreacje, które pobudzają zmysły, zmieniając osobowość biorcy. Jaką cenę należy zapłacić za patriotyzm? W zależności czy to produkt markowy, czy nosi piętno, znamię sławnego kreatora, to i tak ubiór dzisiejszy (tani ze względu na użyte materiały, wykonanie i miejsce produkcji) patriotyczny, czyniący znak, tworzący Nowego Patriotę, nie jest drogi. Już nie morze białe – słone od łez i potu, już nie morze czerwone – przelanej krwi konstruuje patriotę. Wystarczy znak wizualny, znak werbalny, wystarczy popkulturowy stygmat na tiszercie, bluzie czy też innym wyrobie przemysłu badziewnego, aby ten był doskonały i czytelny. Już nie czyn ważki, czyn niebezpieczny, postawa konsekwentnej drogi, która kiedyś określała patriotę w określonej, kryzysowej sytuacji. Dzisiaj to moda właśnie, ulegając sile propagandy, wytworzyła odpowiedni surogat dla odpowiednich czasów, zmieniający osobowość wedle potrzeby pełnionej roli społecznej. Dzisiaj można bez żadnych konsekwencji być bajkerem, wczoraj anarchistą, a jutro stać się patriotą. Kim jest człowiek w płynnej, stale zmieniającej się rzeczywistości?

Nacjonalizm

Morze, nasze morze,
wiernie ciebie będziem strzec.
Mamy rozkaz cię utrzymać,
albo na dnie, na dnie twoim lec,
albo na dnie z honorem lec[1].

A gdyby każdy naród był niepatriotyczny, a tym samym gdyby ludzie uświadomili sobie ideę, sens patriotyzmu z jego przedłużeniem, tj. właściwościami przynależnymi temu pojęciu? Każdy patriotyczny naród, uwikłany w ów patriotyczny paradygmat, z definicji czuć się musi ważniejszy, lepszy od innego, drugiego, obcego. Gdy ta idea obowiązuje w świecie zastanym, ludzkie społeczeństwa, narody tworzą etniczno-narodowościowe getta, zamknięte na drugiego, obcego. Wrogie mu. Poprzez tradycję patriotycznego wychowania ów model multiplikuje się, tworząc narodowe obozy, gdzie każdy z każdym jest w skali narodowościowej wrogiem.

Znak

Czy kupując atrybut patriotyczny w postaci koszulki z nadrukiem znaku plemiennego, dokonujemy aktu jego anihilacji? Zubożenia? Czy też wręcz przeciwnie, znak ów podbijamy, tworząc z tego materialnego artefaktu nową społeczną wartość (znak, totem, komunikat)? Czy znak patriotyczny, widniejący na codziennej i conocnej bieliźnie, podważa sens postawy wiernej, czy też zmieniając, podbija ego właściciela, tworzy nowe trwałe sensy? Z pewnością kwestie patriotycznej postawy czy też wynikające z owej rodzącej oburzenie, manifestowanej obrazą uczuć patriotycznych zasługują na wnikliwe analizy naukowe, które o ile już nie powstały, to z pewnością powstaną w najbliższej przyszłości.

  1. Morze, nasze morze – polska pieśń hymniczna, autor: kpt. Adam Kowalski.

Tekst ukazał się w kwartalniku Rita Baum, nr 43 / wiosna 2017

Dodaj komentarz


Recenzje

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Zrób to sama

Od 16 listopada do 2 grudnia 2018 roku

Guerilla Girls, It’s even worse in Europe, 1986, plakat, © Guerrilla Girls, dzięki uprzejmości guerrillagirls.com (źródło: materiały prasowe organizatora)

Julia Curyło. Moje kosmogonie

Od 14 listopada do 12 grudnia 2018 roku

Curyło Julia, „Narodziny”, 2016, fot. Adam Gut (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wyjście z centrum

Od 16 listopada 2018 roku do 10 stycznia 2019 roku

Alicja Łukasiak, „Pożeracz gatunków”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nierzeczywiste. przedmioty wyobrażone

Od 9 listopada 2018 roku do kwietnia 2019 roku

Damian Dudek (źródło: materiały prasowe organizatora)

Malarstwo wciąż żywe

Od 11 listopada 2018 roku do 13 stycznia 2019 roku

Rene Magritte, „Kochankowie”, 1928, CSW Znaki Czasu w Toruniu (źródło: materiały prasowe organizatorów)

Plakaty patriotyczne z daru prof. Mariana Morelowskiego

Od 10 listopada do 30 grudnia 2018 roku

Plakat werbunkowy autorstwa Zygmunta Kamińskiego, 1920 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Dzieci Światła 10. Wystawa Kuratorska Bielskiej Jesieni

Od 9 listopada do 30 grudnia 2018 roku

„Dzieci Światła”, 10. Wystawa Kuratorska Bielskiej Jesieni 2018, Galeria Bielska BWA (źródło: materiały prasowe organizatorów)

Pocztówki z cmentarza

Od 10 listopada 2018 roku do 5 stycznia 2019 roku

Małgorzata Żerwe, „Pocztówki z cmentarza”, USA, Nowy Orlean, fot. Małgorzata Żerwe, Muzeum Narodowe w Gdańsku (źródło: materiały prasowe organizatora)

Miasto i sen

Agnieszka Wielewska, Barbara Iwańska, Joanna Kałdan, Natalia Buchta

Od 10 listopada do 2 grudnia 2018 roku

Agnieszka Wielewska, „Bez tytułu” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zderzacz kultur. Sztuka postegzotyczna

Od 10 listopada 2018 roku do 27 stycznia 2019 roku

Lei Xue, „Drinking Tea”, 2013, photo: Lei Xue, Darmstadt, courtesy of the artist and Galerie Hubert Winter, Vienna (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR