Cicha noc, reż. Piotr Domalewski, Polska 2017.

Kto w debiucie fabularnym Piotra Domalewskiego chce zobaczyć dobre kino familijne, albo przeżyć historię zaskakującą i dającą wiele do myślenia, niechybnie zawiedzie się. Cicha noc to film dość banalny i upraszczający wiele złożonych kwestii. Zaskakuje jedynie tym, że został nagrodzony Złotymi Lwami na tegorocznym Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni.

„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski, fot. Robert Jaworski (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski, fot. Robert Jaworski (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

W Cichej nocy, niemal jak w tragedii antycznej, akcja filmu rozgrywa się od wschodu do zachodu słońca. To czas potrzebny, by opowiedzieć historię Adama (Dawid Ogrodnik) – trzydziestokilkulatka pracującego za granicą na holenderskich budowach, który przyjeżdża do swojego rodzinnego domu na wigilię Bożego Narodzenia. Przyjeżdża „półoficjalnie”, na jeden dzień – skrywając przed rodziną prawdziwe motywy powrotu – w tajemnicy przed swoją dziewczyną, której postać będzie później punktem zwrotnym akcji filmu.

Domalewski buduje wokół Adama serię niedopowiedzeń, napięć, tworzy wielopiętrową zagadkę, która ma wciągnąć i rozpalić wyobraźnię widza. Równocześnie stara się stworzyć uniwersalną opowieść charakteryzującą cztery generacje Polaków. Podglądając ich w przygotowaniach do wigilii i gromadząc przy stole, daje wycinek obrazu współczesnego, prowincjonalnego społeczeństwa ukształtowanego przez biedę, niespełnione ambicje, brak perspektyw, gonitwę za pieniędzmi i pozornym luksusem. Stara się też przedstawić portret rodziny, z którą nie tylko, jak głosi reklamowy slogan filmu, „najlepiej wychodzi się na zdjęciach”. Co z tego wyszło?

„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski, fot. Robert Jaworski (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski, fot. Robert Jaworski (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

W początkowych sekwencjach obrazu wszystko nurza się w sosie tajemniczości i niedopowiedzenia. Prawdziwe motywy powrotu Adama, zupełnie nie wiadomo czemu tak pieczołowicie i misternie skrywane są przed widzem, który nie musi być wybitnym znawcą kina, by już na początku rozwikłać najmroczniejszą tajemnicę filmu. Większość skojarzy przecież fakty, że gdy będąca w ciąży dziewczyna Adama chce się z nim pilnie skontaktować, a brat, który nagle wyjechał, porzucił pracę wykonywaną wspólnie z Adamem i unika z nim kontaktu – stanie się zaraz nieodwołalnie ojcem dziecka.

To wina scenariusza, zbyt długo pisanego i „przesiedzianego” nad pustą kartką. Postaci są w nim sztuczne i schematycznie zapisane: w autobusie wypełnionym emigrantami zarobkowymi musi być agresywny dresiarz, któremu nie podoba się, że Adam nagrywa videobloga dla „swojego” dziecka; dowcipkujący, rubaszny wujek; siostra pracująca na kasie; dziadek który lubi wypić; kuzynka nagrywająca i fotografująca wszystko smartfonem; i matka – typowa szara myszka – zapatrzona w przygotowywanie wigilii, strzegąca dziadka przed pijaństwem i przypominająca Adamowi o pogodzeniu się z bratem. Domalewski deklaruje w wywiadach swoją sympatię do Polaków z prowincji, ale robi w filmie wiele, aby stereotyp prowincjusza potwierdzić – chociażby wtedy, kiedy Adam za ostatnie pieniądze wypożycza ekskluzywny samochód, by godnie, jako nuworysz, zaprezentować się na zabłoconym podwórku przed swoim rodzinnym domem.

„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski, fot. Robert Jaworski (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski, fot. Robert Jaworski (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

Najjaśnieszymi punktami filmu są trzy role: Tomasza Schuchardta (szwagier Adama), Arkadiusza Jakubika (Ojciec Adama) i Marii Dębskiej (Jolka, siostra Adama). Ten pierwszy potrafił wypełnić postać szwagra – który panuje nad swoją żoną (Jolką), jak nad własnością – esencją jaką może zdołać z siebie wykrzesać jedynie wybitny aktor, opartą na geście, spojrzeniu, tembrze głosu i sposobie poruszania się. Arkadiusz Jakubik robi natomiast wszystko, co może, by banały, które przyszło mu wygłaszać, nabrały jakiegokolwiek znaczenia – choćby te mówiące o doświadczeniu emigranta, którym przez wiele lat był. Szamocze się ze słowami zapisanymi w scenariuszu, ale udaje mu się stworzyć postać ojca sprawiedliwego – niepozbawionego ułomności i wad. Świetnie ogrywa wszelkie niedostatki tekstu, wyzwala z siebie to, co w filmie jest mało uchwytne – choć zdaje się, że było intencją reżysera – chęć ukazania człowieczeństwa postaci w każdym jej wymiarze. Trzecia jaśniejąca gwiazda na niebie Cichej nocy to Jolka Marii Dębskiej. Jest inteligentną młodą kobietą, która przystała na decyzje jakie podejmuje za nią los i despotyczny mąż. W tej niewielkiej roli Dębska nasyciła prowincjonalny świat dodatkową dozą goryczy i smutku, który ściska za gardło i nie pozwala o niej zapomnieć.

Niestety scen, granych z podobnym przekonaniem jak w wykonaniu Jakubika, Schuchardta i Dębskiej nie ma w Cichej nocy wiele. Jest za to dużo sytuacji opartych na mało błyskotliwych żarcikach i gagach, które miały na celu wprowadzić „swojską, rodzinną atmosferę”. Wrażenia to jednak nie robi żadnego, narasta jedynie uczucie zażenowania i smutku, spowodowanego marnotrawstwem tak doborowego zestawu aktorów. Znikomych wrażeń dostarcza też nagrodzony za główną rolę na FPFF Dawid Ogrodnik (tegoroczna nagroda została przyznana chyba jako rekompensata za rolę w Ostatniej rodzinie). Proponowana przez niego postać Adama jest rozczarowująca. Aktor o takim wachlarzu umiejętności nie buduje jakiegokolwiek psychologicznego fundamentu (podobnie jego filmowy brat – Tomasz Ziętek). Używa konwencji gry, które nie doprowadzają do żadnej przemiany postaci, zupełnie jakby przez półtorej godziny filmu nic się po drodze nie wydarzało. Nie ma więc Adama – jest Dawid Ogrodnik.

„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski, fot. Robert Jaworski (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski, fot. Robert Jaworski (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

Wyszedł z tego mało śmieszny i za mało przejmujący komediodramat wysmażony na oleju wytłoczonym z filmów Wojciecha Smarzowskiego. Tak jak często u Smarzowskiego bywa, tak i tutaj, akcja rozgrywa się na Mazurach: jest błoto, siekiera, pożar, mordobicie, balanga oraz alkohol lejący się strumieniami – typowa Polska B, a nawet C. Z tą różnicą, że ekipa Cichej nocy pozamieniała w butelkach ciecze i zamiast wódki podała wodę, bo mało kto jest szczery i przekonuje autentyzmem odgrywanej postaci.

Jak mówią wielbiciele napojów wyskokowych: „pić trzeba umieć” – dodam: inspirować się Smarzowskim też trzeba umiejętnie, a szczególnie jeśli chce się wchodzić z nim w dyskusję na temat diagnozy współczesnego społeczeństwa i mitu prowincji, z której przecież wielu z nas wyrasta, a którą Smarzowski traktuje jak symbol naszych czasów. W Cichej nocy tego rodzaju dywagacje są trudno dostrzegalne, choć starają się przedzierać z szóstego na pierwszy plan. Dobrze widoczna jest za to propozycja Domalewskiego – zróbmy z Cichej nocy optymistyczną wersję Domu złego.

Podsumowując. To nie jest film najlepszy, ale na pewno niejeden z widzów odnajdzie w nim dla siebie sytuacje, które go poruszą. Jak wyznał kiedyś Zygmunt Kałużyński: „nawet w najgorszym filmie znajdzie się jedna, dwie sceny, które zachwycają” – w Cichej nocy zachwycają aż trzy. Niemniej warto iść do kina i obejrzeć film – gusta krytyki na pstrym koniu jeżdżą.

Bartosz Rosenberg – absolwent wiedzy o teatrze na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zainteresowany historią teatru i poszukiwaniem nowych kontekstów jego interpretacji. Na co dzień autor bloga Stan subiektywny, gdzie krytycznie przygląda się scenie teatru współczesnego, nowościom filmowym i literackim.

Dodaj komentarz


Recenzje

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Poza słowami – Katarzyna Józefowicz

Od 30 marca do 19 maja 2019 roku

Katarzyna Józefowicz, gry, 2001–2003, tektura, papier z ulotek reklamowych, ok. 21 000 elementów, dokumentacja z 2015 roku z wystawy indywidualnej habitat w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie autorstwa B. Górki (źródło: materiały prasowe)

Zjednoczona Pangea

Od 22 marca do 9 czerwca 2019 roku

Monika Zawadzki, Karmiąca, 2014, żywica epoksydowa, akryl,. 150 x× 100 x× 214 cm, dzięki uprzejmości artystki (źródło: materiały prasowe)

Made in Britain ….On Making

Od 15 marca do 9 czerwca 2019 roku

Tucker Judith, Evi pływa / Evi Swims, 2007,olej na płótnie / Oil on canvas, fot. © Priseman Seabrook Collection (źródło: materiały prasowe)

FOGHORN. Wątek transformacji w pracach z Kolekcji II Galerii Arsenał

Od 15 marca do 5 maja 2019 roku

Piotr Uklański, Bez tytułu (Solidarność), 2007, dyptyk, fotografia na dibondzie, 260 × 370 cm, edycja 5 +AP, praca z Kolekcji II Galerii Arsenał, Białystok (źródło: materiały prasowe)

Czas przełomu. Sztuka awangardy w Europie Środkowej 1908–1928

Od 8 marca do 9 czerwca 2019 roku

Imre Szobotka, Marynarz, 1915, Janus Pannonius Múzeum, Modern Magyar Képtár, Pécs (źródło: materiały prasowe)

Patchwork: Architektura Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak

Od 28 lutego do 18 maja 2019 roku

Grunwaldzki Square, fot. Michał Brzoza (źródło: materiały prasowe)

Moc natury. Henry Moore w Polsce

Od 22 lutego do 30 czerwca 2019 roku

Henry Moore, Oval with Points (na wystawie: przed Gmachem Głównym MNK) (źródło: materiały prasowe)

Nicolas Grospierre – subiektywny atlas architektury modernistycznej

1 marca do 7 kwietnia 2019 roku

Nicolas Grospierre, Blok mieszkalny, Sankt Petersburg, Rosja, 2007 (źródło: materiały prasowe)

Mikołaj Poliński: 19 odcieni szarości

15 lutego do 31 marca 2019 roku

Widok wystawy Mikołaja Polińskiego w Galerii Muzalewska, fot Galeria Muzalewska (źródło: materiały prasowe)

Ignacy Czwartos. Malarz polski

Od 22 lutego do 29 kwietnia 2019 roku

Ignacy Czwartos. Malarz polski (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR