Muzeum Tinguely w Bazylei, Muzeum MUDAM w Luksemburgu: Wim Delvoye, kurator: Andres Pardey, 14.06.2017-01.01.2018 r.

Od czternastego czerwca 2017 roku do pierwszego stycznia 2018 roku trwa w Muzeum Tinguely w Bazylei retrospektywa belgijskiego konceptualisty Wima Delvoye. Przekrojowa wystawa odwołuje się do tradycji flamandzkiego rękodzieła, fantazji i utopii. Prezentuje instalacje, rzeźby, rysunki, kolaże, malarstwo, ceramikę. Prace te różnią się od siebie zarówno tematycznie, jak i formalnie. Zaciekawił mnie cykl rysunków przedstawiających człowieka z głową psa rasy bokser i odwrotnie, psa z głową człowieka, w opisie których artysta opowiedział się za prawami zwierząt. Twórczość Delvoye jest jednak kontrowersyjna; bardzo humanitarne stwierdzenie ze wspomnianego opisu rysunków odbiegało od projektu z lat dziewięćdziesiątych, w który włączył z żywą trzodę. Zainspirowany akcjami tatuowania prosiąt w wykonaniu Amerykanina Andy’ego Feehana, postanowił w 1997 roku również użyć grzbietu żywych świń jako płótna, na którym tatuował popularne motywy serc, sztyletów, czaszek, księżniczek Disneya. W 2004 roku, rozwijając ten eksperymentalny projekt, kupił gospodarstwo w małej wiosce niedaleko Pekinu, gdzie otworzył tak zwaną farmę sztuki. Hodował tam warchlaki wyłącznie w celu tatuowania i wystawiania ich w charakterze chodzących obiektów artystycznych. Zespół specjalistów opiekował się dorastającymi zwierzętami. Lekarze weterynarii, asystenci, a także sam twórca uspokajali prosięta, golili i nawilżali ich skórę, tatuowali, utrzymując rany w czystości. W wywiadzie dla francuskiej gazety „Le Monde” Delvoye tak opisał swoją ideę: „Pokazuję światu moje dzieło. Ono musi być zaszczepione. Żyje, porusza się, zdycha. Wszystko jest prawdziwe”.  Nie tylko tatuowane prosiaki, ale także spłaszczone skórki zabitych zwierząt z naniesionymi nań rysunkami sprzedawano zainteresowanym. „Świnki są inteligentnymi stworzeniami, jak psy, jeśli nie więcej. Chciałem wydobyć je na stałe z fabryki wieprzowiny” powiedział Delvoye w wywiadzie dla magazynu „Artlies”. Niestety, projekt, mimo wyjaśnień uzasadniających ratowanie życia świniom, przyniósł mu wiele nieprzyjemności i zatargów z organizacjami ochrony zwierząt. Nawet orędowniczka praw zwierząt Brigitte Bardot protestowała przeciwko sztuce Delvoye. Osobiście uważam artystyczne tatuowanie zwierząt przemysłowych bardziej za męczarnię niż pomoc w przedłużaniu im życia. W 2014 roku eksponat wypchanej świnki Delvoye na targach sztuki Fiac w Paryżu mnie zbulwersował.

Wystawa Wima Delvoye, Muzeum Tinguely w Bazylei, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wystawa Wima Delvoye, Muzeum Tinguely w Bazylei, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Obecnie jednak w muzeum Tinguely nie pokazało tatuowanych świnek. W 2006 roku Belg wpadł na pomysł wytatuowania pleców szwajcarskiego muzyka Tima Steinera. Wykonał Steinerowi rysunek madonny z czaszką. Taki sam jaki nosiła jedna ze świnek z jego pekińskiej hodowli. Muzyk otrzymał sto pięćdziesiąt tysięcy euro honorarium. W 2008 roku kolekcjoner nabył tę pracę. Pierwszy raz w historii sztuki współczesnej sprzedano ludzką skórę jako sztukę. Jednym z warunków umowy sporządzonej przy zakupie był obowiązek prezentacji wytatuowanych pleców na wystawach. Życie Steinera uległo radykalnej zmianie. Od 2015 roku występuje on tylko i wyłącznie jako żywa instalacja. Czynność ta stała się jego nowym zawodem. Dni, tygodnie, miesiące siedzi na cokołach w różnych muzeach świata za co otrzymuje też wynagrodzenie od organizatorów wystawy. W tym roku już prezentował swoje plecy przez dwa miesiące w Danii. W przyszłym roku czeka go półroczny pokaz w Australii. Po śmierci Tima Steinera skóra zdarta z jego pleców trafi do kolekcji nabywcy.

W Bazylei również można było podziwiać spektakularny tatuaż siedzącego na piedestale muzyka. W muzeum Tinguely pokazano trzy wersje znanej instalacji Cloacas. Delvoye opracował przypominającą przewód pokarmowy maszynę do trawienia. W ten sposób dobitnie określił proces naszej egzystencji. Zobrazował przyjmowanie, przetwarzanie i wydalanie pokarmu. Ze szklanych rur dochodziły głosy fermentacji i pompowania metanu. Laboratoryjna maszyna „puszczała bąki”. „Mechaniczny przewód pokarmowy wydala organiczne odpady, zapachem i konsystencją przypominające ludzkie odchody. To jest produkt artystyczny wolny od wstrętu i obrzydzenia. Moja «Cloaca» podobnie jak renesansowy «Dawid» Michała Anioła, uosabia portret nowego człowieka” – mówił artysta na konferencji prasowej. W innej sali ustawiono obiekty Delvoye powstałe z fascynacji gotycką ornamentyką. W 1908 roku wiedeński architekt Adolf Loose w eseju Ornament i Przestępstwo[1] nawoływał do absolutnego zerwania z ornamentem w architekturze. Idea ta przejęła się całkowicie w XX wieku. Sto lat później Wim Delvoye stwierdził: „jeśli ornament jest przestępstwem to je popełniam”[2] i postanowił obsesyjnie ozdabiać ornamentami otaczające go przedmioty użytkowe. Gotykiem nazywa stan świadomości, który pragnął poszerzyć. Ogromne opony ciężarówek o średnicy półtora metra dał do wygrawerowania chińskim rzemieślnikom.

Wim Delvoye nie jest modnym artystą politycznym. Nie uprawia sztuki socjalnej. Jak wielu jego belgijskich kolegów posługuje się tradycyjnym językiem artystycznym, opartym na skojarzeniach powstałych wskutek zestawienia wizualnych symboli, czerpanych zarówno ze współczesności, jak i historii kultury. Jego bogata twórczość zaskakuje i bawi odbiorców. Zadziwia próbami łamania tabu, związanego z podjęciem tematyki ekskrementów.Jestem bardzo skromny. Niektórzy artyści chcą zmienić świat. Ja nie wierzę że sztuka może tego dokonać. Dla mnie sztuka należy do rozrywki. Osobiście stawiam sztukę obok rozrywki. Wiem, że szczególnie Niemcy mają z tym pewien problem, gdyż wierzą że sztuka jest czymś więcej. Ale oni nie doceniają rozrywki. Entertainment, dlaczego nie? Moja praca oscyluje pomiędzy ornamentyką a odchodami, pomiędzy ironią a moralnymi wątpliwościami, i krytyką konsumpcji. W każdym razie dla mnie to perfekcyjna rozrywka”[3] – mówił. Wystawa Wima Delvoye w Bazylei powstała przy współpracy z MUDAM w Luksemburgu.

Dodaj komentarz


Recenzje

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Klocuch. Moje jest wygranko

Od 1 do 21 września 2018 roku

Klocuch, „Moje jest wygranko” (źródło: materiały prasowe organizatora)

1. Festiwal Miasto Słowa

Nagroda Literacka Gdynia

Od 27 sierpnia do 2 września 2018 roku

Łukasz Orbitowski, fot. Agata Krysiuk (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wschód Kultury / Inny Wymiar

Od 30 sierpnia do 2 września 2018 roku

Hubert Czerepok, „Początek III”, 2017, instalacja trzykanałowa, 22 min 30 s, Galeria Arsenał (źródło: materiały prasowe organizatora)

XLIII Muzyka w Starym Krakowie

Od 15 do 31 sierpnia 2018 roku

Sinfonietta Cracovia, fot. Michał Mąsior (źródło: materiały prasowe organizatora)

Literacki Sopot 2018

Od 16 do 19 sierpnia 2018 roku

„Literacki Sopot 2018” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Krakow Live Festival

17, 18 sierpnia 2018 roku

Kendrick Lamar (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wiatr czasu Retrospektywa Eimutisa Markunasa

Od 17 sierpnia do 7 października 2018 roku

Eimutis Markunas, „Pełnia księżyca”, 2012 (źródło: materiały prasowe organizatorów)

Przychodzimy...Odchodzimy... – Wystawa zbiorowa

Od 11 do 31 sierpnia 2018 roku

Piotr Krzymowski Wyszukiwarki

Od 14 sierpnia do 2 października 2018 roku

Piotr Krzymowski, „Wyszukiwarki”, CSW Znaki Czasu w Toruniu (źródło: materiały prasowe organizatorów)

Kinga Popiela (promocjantka): Hylemorfizm

Od 10 sierpnia do 2 września 2018 roku

Kinga Popiela, „Hylemorfizm”, Galeria Ring w Legnicy (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR