Muzeum Narodowe w Krakowie: Modna i już! Moda w PRL, 19.12.2015-14.04.2016 r.

Deyan Sudjic w kultowej już książce Język rzeczy śmiało stwierdza, że projektowanie ubrań to nie sztuka, jednakże świat mody nigdy wcześniej nie uczynił tak wiele, by się nią stała[1]. I nie sposób nie zgodzić się z tym stwierdzeniem – trafiła ona do muzeów i galerii sztuki, stając się jednym z elementów dynamicznie rozwijającej się kultury współczesnej. George Dickie w swojej teorii instytucjonalnej zakładał niezbędność istnienia zewnętrznej instancji (kontekstu) do przypisania czemuś wartości artystycznej[2]. Tym kontekstem mogą być instytucje kultury, które decydują się pokazywać projekty ubrań, traktując je tym samym jako dzieła sztuki.

Bluzka z tkaniny turkmeńskiej zdobionej techniką ikatu, przywiezionej przez prof. Zdzisława Żygulskiego jun., uszyta przez jego żonę Ewę, ok. 1975, dar prof. Z. Żygulskiego jun. 2006, wł. MNK /sandały współczesne. Fot. Pracownia Fotograficzna MNK (źródło: materiały prasowe MNK)

Bluzka z tkaniny turkmeńskiej zdobionej techniką ikatu, przywiezionej przez prof. Zdzisława Żygulskiego jun., uszyta przez jego żonę Ewę, ok. 1975, dar prof. Z. Żygulskiego jun. 2006, wł. MNK /sandały współczesne. Fot. Pracownia Fotograficzna MNK (źródło: materiały prasowe MNK)

Moda kształtuje nie tylko wizerunek, ale tożsamość jednostki. Stwierdzenie, że „nie szata zdobi człowieka” bez wątpienia straciło wiele ze swojej aktualności. Dziś „wyglądać” oznacza po prostu „być”. Fetyszyzacja marek znanych projektantów, blogerki i szafiarki, które kreują nowe trendy, magazyny mody, miliony zdjęć świetnie ubranych ludzi na Facebooku czy Instagramie świadczą o tym, jak bardzo ubranie konstruuje świadomość i odbiór jednostki. Jak zauważa Sudjic, moda ciągle musi poszukiwać nowych sposobów przyciągania uwagi i wywoływania wrażenia, zachłannie domagając się wizualnych wrażeń. „Za sprawą tej właśnie mieszanki ludzie panujący w modzie uzyskali ogromne wpływy, zarówno finansowe, jak i kulturowe. Uwzględniwszy wszystkie te aspekty, stwierdzimy, że moda stała się po prostu zbyt potężna i wpływowa, żeby uznać ją za błahą i drugorzędną”[3] – konstatuje Sudjic. Świetną egzemplifikacją jego słów jest bez wątpienia wystawa w Muzeum Narodowym w Krakowie Modna i już! Moda w PRL. Jest to ekspozycja, która dodaje nieco kolorytu mrocznym czasom PRL-u,  dzięki barwnym, niezwykle kreatywnym projektom ubrań. Polska moda czerpała wtedy garściami z trendów zachodnich, zachowując jednak pewną dozę oryginalności. Widz przechadzający się pomiędzy niewyobrażalną wręcz ilością butów, kapeluszy, sukienek, spódnic i spodni, może odnieść wrażenie, że PRL wcale nie był taki straszny, jak go malują. Jednakże, o czym należy pamiętać, to właśnie moda stała się pewną formą ucieczki przed brutalną, komunistyczną rzeczywistością.

Wystawa w Muzeum Narodowym to próba historycznego prześledzenia losów mody w czasach PRL, jak również przybliżenia sylwetek najbardziej kultowych projektantów minionego wieku – polskiej Chanel, czyli Jadwigi Grabowskiej, chimerycznego i piekielnie utalentowanego Jerzego Antkowiaka, ultranowoczesnej, awangardowej Grażyny Hase czy wizjonerskiej Barbary Hoff, twórczyni słynnego Hofflandu – po jej ubrania ustawiały się gigantyczne kolejki, które kończyły się czasami wyważeniem drzwi sklepu lub rozbijaniem okien. Bez wątpienia chęć posiadania słynnej metki już w minionym wieku potrafiła rozbudzić zwierzęce instynkty. Choć dziś równie agresywna pogoń za modą ma zupełnie inny kontekst niż w poprzednim stuleciu.

Zwiedzanie wystawy rozpoczyna się od wprowadzenia publiczności w powojenną, modową historię Polski – dbano o dobrą jakość ubrań, choć ich ilość była zasadniczo ograniczona. Dlatego też przerabiano starą garderobę. Prym wiodły też materiały powojskowe, z których powstała na przykład bluzka w całości uszyta z jedwabnej mapy lub ze spadochronowych linek czy kurtka powstała ze spadochronu. A ukwiecone do granic możliwości sukienki stały się symbolem nadziei, pokoju, jak i przeciwwagą dla miejskich ruin. Tymczasem gdy Christian Dior w 1947 roku zawojował świat swoimi kobiecymi projektami, tworząc styl określany jako New Look, w Polsce nie miał on racji bytu z oczywistych przyczyn politycznych. Jednakże kobiety starały się przemycać do swojego codziennego ubiory te akcenty, które miały podkreślać ich kobiecość. A wszystko to dzięki zdolnym paniom krawcowym i paczkom z Zachodu. Zwiewne sukienki, z wcięciem podkreślającym talię – czy to w kratę, czy to w groszki, czy po prostu czarne, w swojej formie są niezwykle nowoczesne. I szczerze napisawszy, ich noszenia nie powstydziłaby się współczesna szafiarka, nie narażając się przy tym na śmieszność czy posądzenie o bycie modowym abnegatem.

Kolekcja Mody Polskiej, lata 60., własność MNK (źródło: materiały prasowe MNK)

Kolekcja Mody Polskiej, lata 60., własność MNK (źródło: materiały prasowe MNK)

Tymczasem lata 60. ubiegłego wieku to rewolucja w postaci mini, dominacja Mody Polskiej, niezwykłych pokazów mody przy udziale szczupłych, choć nie wychudzonych modelek, które dzisiaj zapewne byłyby nazywane celebrytkami (w latach 60. wołano na nie po prostu „lalki”[4]). Aleksandra Boćkowska w książce To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL pisze, że Jadwiga Grabowska, legendarna już postać Mody Polskiej, dbała, aby jej modelki zawsze trzymały fason: „W Paryżu noszą szpilki od rana do wieczora, w Odessie mają uważać, żeby się nie opalić. Gdy przed pokazem okazuje się, że widać ślady po ramiączkach od kostiumów, wybucha awantura”[5] – barwnie opisuje atmosferę pokazów Boćkowska. Bo Grabowska słynęła ze swojej trudnej, wymagającej osobowości. Uwielbiała tworzyć kreacje zwiewne, kobiece, praktyczne i przeznaczone przede wszystkim do noszenia, jak wspomina w jednym ze swoich wywiadów[6]. Nigdy nie ukrywała swojej fascynacji Paryżem, czego dowodem stały się kolekcje decydujące o tym, co będzie się nosiło w danym sezonie. Jej pokazy mody przyciągały ówczesną śmietankę towarzyską, która zafascynowana była projektami Grabowskiej. „Szeroki płaszcz z futrzanym kołnierzem, seria sukienek do kolan, wciętych w talii, dekolt w łódkę, bez rękawów, zestawionych z żakietami, które łatwo zdjąć do tańca, wąskie spodnie w prążki, jasny golf, na to obszerny płaszcz z kapturem, wreszcie karnawałowe suknie do ziemi (…). Jest tu jednak coś jeszcze – wybieg, muzyka, dziewczyny, odświętnie wystrojona publiczność. Cała ta magia mody, która czaruje nawet wtedy, gdy wybieg jest ustawiony w sali imienia Dzierżyńskiego w Pałacu Kultury, a na widowni siedzą żony ministrów i generałów, posłowie z komisji sejmowych oraz działacze z terenu”[7] – opisuje Boćkowska. Innymi słowy, pokazów mody Grabowskiej nie powstydziłby się nawet i sam Paryż. Na wystawie w Muzeum Narodowym można obejrzeć kultowy już projekt sukni Dzikuski uszytej z irchowych ściereczek, której autorem był jej niepokorny współpracownik, Jerzy Antkowiak oraz równie utalentowana Kalina Paroll. Zachwycająca jest także suknia Drzewo, wykonana z ręcznie malowanego jedwabiu milanowskiego, której autorką była właśnie Paroll.

Jedną z modelek Mody Polskiej była Grażyna Hase, która później zasłynęła ze swojego pokazu Kozak Look w 1967 roku zorganizowanego w ramach uczczenia 50. rocznicy rewolucji październikowej, w którym wystąpiła jako Lenin. Kolekcja narobiła sporego fermentu, ponieważ jej kształt inspirowany był motywami rosyjskimi i radzieckimi. Jej późniejsze projekty utożsamiane były przede wszystkim z modą młodzieżową, czerpały z emblematycznych symboli kultury ludowej.

Sukienka z jedwabnych szlafroków z paczki UNRRA, 1947, dar Ewy Halawy 2005, wł. Muzeum Narodowe we Wrocławiu / buty współczesne. Fot. Pracownia Fotograficzna MNK (źródło: materiały prasowe MNK)

Sukienka z jedwabnych szlafroków z paczki UNRRA, 1947, dar Ewy Halawy 2005, wł. Muzeum Narodowe we Wrocławiu / buty współczesne. Fot. Pracownia Fotograficzna MNK (źródło: materiały prasowe MNK)

Tymczasem kolejną kobietą, która zrewolucjonizowała polski świat mody była Barbara Hoff, słynna felietonistka „Przekroju”, która potrafiła wyczarować naprawdę wyjątkowe ubrania dla czytelniczek. Wystarczyło tylko coś przeszyć, poprawić, by powstała naprawdę awangardowa jak na te czasy kreacja. Legendarna żona Leopolda Tyrmanda, wizjonerka i dyktatorka mody. „Ona sama istnieje bardziej jako zjawisko niż konkretna osoba, jakby wypierając się swej osobowej odrębności, płci i imienia. Przy czym w swej depersonalizacji Hoff jest absolutnie indywidualna, przy całej swej płciowości, wyraźnie kobieca, przy całym rozpasaniu i wyobraźni, mimo wszystko prawdziwa” – tak Hoff opisuje Małgorzata Gierycz[8]. Moda wykreowana przez Barbarę Hoff była absolutnie wyjątkowa – elegancka, wyrafinowana i szalenie prosta. W Muzeum można obejrzeć między innymi bluzkę kimonową w paski, zestaw w stylu wiejskim, czyli sukienkę z gorsem i czarne spodnie czy zestaw w stylu safari: bluzkę koszulową i bryczesy – ultranowoczesne i klasyczne, podkreślające kobiecość, niezależność i co najważniejsze, pasujące niemal do każdej okoliczności. Dla Hoff projektowanie mody miało wymiar polityczny. „Teraz to głupio brzmi, ale tak było. Moja przyjaciółka Janka Ipohorska z «Przekroju» mawiała: «Wszystko rób, tylko nie publikuj credo» i na tym polegał «Przekrój». Nie mogłam powiedzieć, że walczę z rusyfikacją i dlatego potrzebuję guzików”[9] – opowiada Boćkowskiej Hoff.

Sporo miejsca – a raczej wybieg dla modelek – na krakowskiej wystawie poświecono modzie ślubnej. Dwanaście kreacji stanowi pokaz przemian, jakie nastąpiły w tej dziedzinie projektowania. Suknie koktajlowe, wylansowane przez Audrey Hepburn, awangardowy kostium nawiązujący do słynnych projektów Coco Chanel stworzony przez Magdę Ignar czy utrzymane w klimacie wiktoriańskim kreacje stanowią historyczne tło dla przemian w koncepcji kobiecej sylwetki. Raz jest ona niezwykle kobieca, raz męska lub po prostu dziewczęca, mająca podkreślać niewinność i młodość. Jednak trzeba przyznać, dalekie są one od współczesnej wersji mody ślubnej, lansującej panny młode bardziej jako księżniczki niż pełnokrwiste kobiety, co doskonale widać w kontraście do projektów epoki PRL.

Wystawa w Muzeum Narodowym to bez wątpienia doskonała okazja do przyjrzenia się historii mody i jej przemian, jakie dokonywały się w XX wieku w Polsce. To także podróż do przeszłości, w której rządziły włosy tlenione perhydrolem, a także plastikowe sandały, których zapach przyprawiał o zawrót głowy – obiekt pożądania dojrzewających dziewczynek. Ta przyjemna wizualnie podróż po fasonach, butach w kształcie ryb lub na niebotycznie wysokich koturnach, okraszona muzyką między innymi Danuty Rinn to także pewnego rodzaju podsumowanie zmian w świadomości własnego ciała, jakie nastąpiły w Polsce w czasach PRL. Bo jak zauważa Deyan Sudjic, moda to najbardziej rozwinięta forma planowanej zużywalności, a także siła napędowa wszelkiej kulturowej zmiany[10], którą tak doskonale udało się odzwierciedlić na krakowskiej wystawie.

  1. D. Sudjic, Język rzeczy, Kraków 2013,  s.160.
  2. http://magazynsztuki.eu/index.php/ksiazki/74-swiat-sztuki-czym-jest-i-jak-go-badac
  3. D. Sudjic, Język rzeczy, dz. cyt., s.161.
  4. A. Boćkowska, To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL, Wołowiec 2015,  s.46.
  5. Tamże, s.46.
  6. Tamże, s.27.
  7. Tamże, s.33.
  8. Tamże, s. 95.
  9. Tamże, s.128.
  10. D. Sudjic, Język rzeczy, dz. cyt., s.188.

ZUZANNA SOKOŁOWSKA (1982) – absolwentka historii i filozofii, wykładowca akademicki. Publikowała na łamach Arteonu, Polskiego Portalu Kultury O.pl, Rity Baum, artPapieru oraz czasopisma kulturalnego Fragile.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Anna Przybył. Pragnienia

25 kwietnia 2017 roku

Anna Przybył, „Pragnienia” (źródło: materiały prasowe wydawcy)

14. Wiosna Jazzowa Zakopane 2017

Od 28 kwietna do 2 maja 2017 roku

Mateusz Gawęda Trio (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zuza Golińska / Magdalena Łazarczyk. Niewidzialna ściana

Od 28 kwietnia do 1 czerwca 2017 roku

Zuza Golińska / Magdalena Łazarczyk, stopklatka z wideo „Niewidzialna Ściana”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sztuka w sztuce

Od 28 kwietnia do 1 października 2017 roku

Tezi Gabunia, „Włóż głowę do galerii (Luwr”), 2015–2016, instalacja, 50 × 82 × 50 cm, dzięki uprzejmości T. Gabunii, Popiashvili Gvaberidze Window Project, Tbilisi (źródło: materiały prasowe organizatora)

Tu jesteśmy

Wybrane prace z kolekcji Krzysztofa Musiała

Od 28 kwietnia do 15 sierpnia 2017 roku

Henryk Stażewski, „Kompozycja nr 33”, 1975, akryl, płyta, fot. Agata Ciołek (źródło: materiały prasowe organizatora)

Bratislava pro Wratislavia / Wratislavia pro Bratislava

Od 27 kwietnia do 3 czerwca 2017 roku

Martin Špirec, „Morze spokoju”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Okupanci. Niemcy w Krakowie

Od 27 kwietnia do 29 października 2017 roku

Żołnierz niemiecki na moście Dębnickim pozujący do zdjęcia na tle Wawelu. Na rewersie odręczny podpis: „Przed wyruszeniem transportu z Krakowa do Berdyczowa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Presja istnienia

Od 21 kwietnia do 12 maja 2017 roku

Piotr Ambroziak, „Urban cave III”, akryl, spray, 2017 (źródło: materiały autora)

Henryk Stażewski. Kolekcja sztuki XX wieku

Od 21 kwietnia do 11 czerwca 2017 roku

Henryk Stażewski, bez tytułu, poł 70. XX ., fot. © Muzeum Narodowe w Gdańsku (źródło: materiały prasowe organizatora)

2. Weekend Księgarń Kameralnych

Od 21 do 23 kwietnia 2017 roku

Warszawski Weekend Księgarń Kameralnych 2016 (źródło: materiały prasowe)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR