Galeria Labirynt w Lublinie: DE – MO – KRA – CJA | wystawa i debata, koordynacja: Waldemar Tatarczuk, współpraca: Paulina Kempisty, 20.05.-10.07.2016 r.

Po drugie demokracja wymaga rzeczowego selekcjonowania uczciwych i sprawnych reprezentantów. Debaty są jednak nierzadko pozorowane – to raczej autoreklama zamkniętych gremiów lub wymiana złośliwości niż konfrontacja racjonalnych argumentacji. Co się zaś tyczy uczciwości, to jeszcze kilka lat temu odsetek posłów mających kłopoty z prawem był wyższy niż średnia krajowa. Mówiąc wprost: uciekali przed kryminałem w parlamentarny immunitet „stanowiącego prawo”. Chyba trochę podobnie rzecz się miała w przypadku aktywistów modernizacji, (re)edukacji (a dziś demokracji?), których heroizm zaangażowania miał zwalniać z wszelkich zobowiązań. Czyli: nie musi być demokratą ten, kto walczy o demokrację?… Nie musi przestrzegać norm ten, kto je wymyśla?

Katarzyna Kozyra, Madonna z Regensburga, 2005, performance z cyklu W sztuce marzenia stają się rzeczywistością, kadr wideo, dzięki uprzejmości Fundacji Katarzyny Kozyry (źródło: materiały organizatora)

Katarzyna Kozyra, Madonna z Regensburga, 2005, performance z cyklu W sztuce marzenia stają się rzeczywistością, kadr wideo, dzięki uprzejmości Fundacji Katarzyny Kozyry (źródło: materiały organizatora)

Jak wspominałem, demokracja ma wiele różnych modeli, ale posiada jednak pewne warunki brzegowe: rządy prawa stanowionego w wolnej, racjonalnej i uczciwiej debacie. Tymczasem nierzadko to tylko formalna wirtuozeria socjotechniki. A to dlatego, że brakuje kultury demokratycznej, brakuje troski o jakości i wartości. Sam obiektywizm już nie wystarczy, nawet ten najbardziej (pseudo)naukowo wybełkotany. Bez kultury rzeczywiście myślenie polityczne redukuje się wyłącznie do warunków życia oraz fizjologii i staje się grą w interesy.

Oczywiście literatura analizująca te tematy jest przeogromna i nawet nie będę sugerował, że ją ogarniam. Wszakże już wszyscy chyba wiemy, że podstawowym prawem w demokracji jest prawo do wiedzy i wolności. Jaką jednak wiedzę przekazuje sztuka współczesna? Jaki rodzaj wolności oferuje? Warto sobie te pytania zadać, pomijając sterty sloganów wyciąganych zwyczajowo na tę okoliczność. Czyż nie będzie to w zasadzie rubaszny spryt i (do)wolność manipulowania innymi?

Wiemy też, że trzeba odchodzić od idei reprezentacji ku bardziej bezpośrednim formom demokracji. Poszukiwać nowych więzi społecznych opartych na zasadzie „twarzą w twarz”. Należy operować własnym przykładem, a nie manifestować przynależność czy gesty. Należy dbać także o treść komunikacji, jej jakość, a nie tylko o same jej możliwości i grillowe okoliczności. Świętymi naszych czasów są aktywiści kulturowi, którzy porzucają kariery i posady, aby nieść pomoc w hospicjach czy osiedlach nędzy. W moim przekonaniu są świętymi nawet jeśli potem nurzają się w alkoholu, zielu i Gruppen sex. Ale nie mam wyrozumiałości dla ludzi, którzy nakładają berecik bezdomnemu i zdjęcia z takich „akcji” sprzedają w galeriach czy miesiącami referują to na konferencjach. Bauman, jak zwykle delikatny, nazywa to „fotelowym aktywizmem”. A może już pora przestać udawać, że takie „reprezentowanie” innych zwalnia nas z odpowiedzialności za samych siebie?

Udało mi się w trakcie tej konferencji podpisać roznoszoną tam petycję o koniec zamętu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Zrobiłem to głęboko przekonany o tym, że jest to spór nie do rozstrzygnięcia, szkodliwy i rujnujący nie tylko obie strony, ale też osoby – jak ja – postronne. Trzeba to natychmiast i jak najprościej zakończyć. Pragnąłbym wszakże przy okazji nadmienić, że uważam ten spór właściwie za bezprzedmiotowy. Otóż podstawą istnienia Trybunału Konstytucyjnego jest przekonanie, że wśród nas istnieją ludzie zdolni wznieść się ponad swój egoizm, ponad swoje interesy i partyjne przynależności ku Dobru Wspólnemu i/lub Obiektywizmowi. Jeśli jednak ma to być prosta delegacja partyjna, to rzecz cała wydaje się po prostu zbędna.

*

Moi koledzy i koleżanki oraz nieliczni nieznajomi zgromadzeni na tym zgromadzeniu byli podobnie jak ja rozdarci między żywą troską o własny interes a tęsknotą za heroiczną walką o Wolność, Równość, Sprawiedliwość etc. Każdy miał tu własny rytm owych wahań. Oczywiście najlepiej by było, gdyby obie te rzeczy się pokrywały. No i niestety, niestety niektórym tam się tak wydawało. To były najgorsze chwile całego zdarzenia.

Widok ogólny wystawy; fot Lesław Skwarski (źródło: dzięki uprzejmości organizatora)

Widok ogólny wystawy; fot Lesław Skwarski (źródło: dzięki uprzejmości organizatora)

Problemy dzisiejszej demokracji są głębsze niż zamęt wywołany zwycięstwem tego czy innego obozu. To przede wszystkim kłopoty natury strukturalnej, wyczerpywania się elitaryzmu demokracji przedstawicielskiej i dotychczasowych binarnych opozycji kształtujących polityczną wyobraźnię (czy raczej jej bezwład). Gadanie o lewicy i prawicy to grube nieporozumienie w czasach nie tyle konwergencji tych pojęć, co niemal… ich zamiany (hipolewica i hiperprawica – polecam analizy Piotra Graczyka). Podobnie problematyczne są wszystkie inne pojęcia, także modernizacji i emancypacji. Powtórzmy na koniec: demokracja jest zadana, wymaga więc twórczego, wielowymiarowego podejścia, a nie wojennego radykalizmu. Nie mam gotowej recepty na jej kształt, ale jestem pewien, że dziś demokrata to człowiek, który widzi w drugim nie tyle materię do strugania, masę do obróbki i (re)edukacji, modernizacji, a nawet demokratyzacji, co równoprawny podmiot. Bez tego demokracja to tylko kolejny pusty slogan w symulacjach maladaptacji.

Przypomnę raz jeszcze: mam tylko niepełny obraz zdarzenia De-mo-kra-cja, więc powyższe uwagi nie mogą być podstawą do jego oceny. Jego organizacja, zważywszy na skalę i rozmach, była przedsięwzięciem z pewnością trudnym i niewdzięcznym, wystawiającym Waldka Tatarczuka na rozliczne krytyki, ale jestem przekonany, że niezmiernie potrzebnym. Nie tylko zainicjowała w artworld dyskusję o demokracji, ale też uprzytomniła, że nic, nawet demokracja, nie zwalnia z obowiązku bycia człowiekiem przytomnym, przyzwoitym, czujnym i krytycznym wobec pokus przeróżnych absolutyzacji i pułapek redukcjonizmu.

PS. Osobiście nadziei dla sztuki upatruję jednak nie tyle w zwycięstwie jakiejś „właściwej” partii, co w jakiejś formie nowej, niekantowskiej autonomii, o którą apelowali już i Adorno, i Lyotard, Marqurd czy Ferry, a która wciąż jest aktualnym wyzwaniem. Ja wzywałem do nowej autonomii sztuki – która nie jest realnością innego rzędu, lecz ulotną chwilą, przebłyskiem w nieustannej walce o niezależność od logiki rynku, massmediów i politycznych furii – w książce wydanej w 2008 roku Sztuka, czyli wszystko. Krajobraz po postmodernizmie. Nieskromnie polecam też uwadze Forum Nowej Autonomii Sztuki.

Lublin, 2.06.2016

SŁAWOMIR MARZEC – profesor Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie i Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, artysta wizualny, autor blisko 100 wystaw indywidualnych oraz licznych publikacji z pogranicza teorii i krytyki artystycznej.

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Rzeźby z przyszłości

Agata Agatowska

Agata Agatowska, „Infinity – Shadow of the Hand”, „Nieskończoność – cień ręki”, część II, Galeria Miasta Trzyniec, Czechy, 2015, fot. Krzysztof Morcinek (źródło: dzięki uprzejmości artystki)

Pejzaże twarzy

Tadeusz Rolke

Tadeusz Rolke (źródło: materiały własne)

Talerz zwany druciakiem

Andrzej Barański

„Księstwo”, reż. Andrzej Barański, kadr z filmu (źródło: materiały Best Film)

Zrobimy renesans!

Anna Karczewska

Anna Karczewska, fot. Marta Ankiersztejn (źródło: dzięki uprzejmości A. Karczewskiej)

Nowy podział świata

Ryszard Kapuściński

Ryszard Kapuściński (źródło: materiały własne)
więcej artykułów

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Marcin Podolec. Morze po kolana

Ekspozycja w ramach projektu „Kadry pod napięciem”

Od 31 marca do 30 czerwca 2017 roku

Marcin Podolec, „Morze po kolana”, Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia w Radomiu (źródło: materiały prasowe)

Możliwość rzeźby. Pracownia Jerzego Jarnuszkiewicza

Od 31 marca do 28 kwietnia 2017 roku

Zofia Kulik, „Studium natury (postać kobieca ponad horyzontem)”, 1969/70, fot. Z. Kulik, Archiwum Pracowni Jerzego Jarnuszkiewicza, Muzeum ASP w Warszawie (źródło: materiały prasowe organizatora)

9. CoCArt Music Festival

Od 30 marca do 1 kwietnia 2017 roku

Robert Lippok (źródło: materiały prasowe organizatora)

Adam Myjak. Rzeźba, rysunek

Od 25 marca do 21 maja 2017 roku

Adam Myjak (źródło: materiały prasowe organizatora)

Tannhäuser

31 marca 2017 roku

„Tannhäuser”, opera Ryszarda Wagnera, fot. Vincent Lifer (źródło: materiały prasowe organizatora)

Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego

29 marca 2017 roku

Zaczarowany świat teatru (źródło: materiały prasowe muzeum)

Zuzanna Szarek, Hanna Śliwińska. Innego końca świata nie będzie

Od 25 marca do 17 czerwca 2017 roku

Fot. Hanna Śliwińska (źródło: materiały prasowe organizatora)

Józef Hałas. Poszukiwania

Od 23 marca do 28 maja 2017 roku

Józef Hałas, „Przeciwstawienie O”, 1979 (źródło: materiały prasowe organizatora)

IDEA HOMINI. Wystawa malarstwa Marcina Kowalika

Od 29 marca do 29 kwietnia 2017 roku

Marcin Kowalik, „Grosz czynszowy”, 2017, 130 x 220 cm, akryl na płótnie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Blue Republic. Made in Blue Republic

Od 17 marca do 4 maja 2017 roku

Blue Republic, „Made in Blue Republic”, widok ogólny wystawy, fot. Maciej Zaniewski (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR