Pitbull. Nowe porządki, reż. i scen. Patryk Vega, Polska, premiera: 22.01.2016 r.

Filmowa kariera Patryka Vegi krąży wokół dwóch skrajnie odmiennych stylistyk. Pierwszą reprezentuje chropowaty i skupiony na maksymalnym realizmie obraz polskiej policji (bliski metodom pracy Davida Simona przy amerykańskim The Wire), a drugą – obraz hollywoodzkiej szarży, miksujący wizualne atrakcje z dość prostackim humorem. Ciacho, pierwszy po Pitbullu z 2005 roku film Vegi, zaskakiwał wykonaniem gatunkowej wolty w kierunku komedii, ale boleśnie rozczarowywał niskim poziomem wykonania. O ile w przypadku Ciacha można było mówić o wypadku przy pracy, o tyle pomyłki próżno było szukać w kolejnej produkcji – rewitalizacji telewizyjnego klasyka Stawka większa niż życie. Hans Kloss… był tak daleki od reporterskich skłonności twórcy Prawdziwych psów, jak to tylko możliwe. Naturalnie, można założyć, że w twórczej pracy Vega stosuje metodę uskutecznianą przez Stevena Sodenberga, który budżet zarobiony na komercyjnych projektach inwestuje w wykwity artystycznych ambicji. Patrząc jednak na efekty komercyjnych potyczek (Last Minute) inicjatora Prawdziwych psów, trudno o gest dobrej woli.

„Pitbull. Nowe porządki”, reż. Patryk Vega, 2016, fot. Andrzej Bołdaniuk (źródło: materiały dystrybutora – Vue Movie)

„Pitbull. Nowe porządki”, reż. Patryk Vega, 2016, fot. Andrzej Bołdaniuk (źródło: materiały dystrybutora – Vue Movie)

Gdy wydawało się, że piekło schlebiania niskim gustom zyska kolejnego poplecznika, na ekrany kin wtargnęły Służby specjalne – powrót do tematyki, którą Vega zna i o której potrafi interesująco opowiadać. Film miał co prawda wiele wad realizacyjnych i sypiący się scenariusz, ale ujmował niesztampowym zarysem prywatnego życia tajnych agentów, solidnym aktorstwem i reżyserskim nerwem, zdolnym utrzymać chwiejną całość na powierzchni. Nic więc dziwnego, że Vega postanowił zawalczyć o utraconą niszę i sięgnął do źródła swojego sukcesu sprzed dekady. Pierwszy Pitbull był przecież petardą odpaloną w kierunku sztampowych „sensacyjniaków” o dobrych policjantach i złych złodziejach, którzy w umownych realiach toczyli ze sobą umowną grę, przeniesioną z dziecięcych wyobrażeń. Debiut Vegi sprowadzał wszystkich serialowych detektywów i komisarzy z wymuskanymi twarzami na ziemię, pokazywał twardą policyjną robotę i nie pozostawiał złudzeń, która ze stron jest w tej walce na przegranej pozycji. Obrazy makabrycznych zbrodni, nieopłacalnej służby, krępującej działania operacyjne hierarchii, braku sprzętu i ciągłego zagrożenia życia otwierały postronnym widzom oczy i stawiały pytania o to, jak policjanci w nocy śpią i dlaczego rano wstają.

Ale prawda kina jest równie brutalna, w dodatku nie znosi próżni. Drogówka Wojciecha Smarzowskiego była zbiorem faktów i mitów o funkcjonowaniu warszawskich mundurowych w kontekście sparaliżowanego siecią układów i układzików miasta, stawiającym przy tym szereg pytań o moralność przeciętnego Kowalskiego. Zachowanie ostrości przekazu przy surowości formy stanowiło nie lada wyzwanie – jeśli więc Vegę za coś ganić, to na pewno nie za brak odwagi. Niestety Nowe porządki to klasyczna „ucieczka do przodu”. Solenna dokumentacja i westernowy entourage, przyziemne tragedie i odklejone od rzeczywistości postaci drugoplanowe, szumnie kreślone wątki z bladymi rozwiązaniami. Konfuzja pojawia się już po pierwszych dziesięciu minutach. Znany z oryginału „Gebels” (Andrzej Grabowski) odkrywa zakopany w pobliżu lasu szereg ciał w różnych stadiach rozkładu. To znalezisko ilustruje rockowo-popowy kawałek o byciu dobrym „psem”, wsparty skocznym montażem. Na zdziwienie nie ma jednak czasu, gdyż za moment lądujemy w dyskotece, dokąd „Majami” (Piotr Stramowski) ruszył na podryw, a zaraz potem w domu jego wybranki, gdzie scena seksu poprzedza scenę przemocy. Prolog kończy się nożem w brzuchu głównego bohatera i przestrzeloną głową jego oponenta.

Na zawiązanie intrygi jest trochę więcej czasu. Po przenosinach do wydziału zabójstw, „rekomendowanych” przez policyjną psycholog, „Majami” wpada na trop Grupy Mokotowskiej, parającej się wymuszeniami, rozbojami i porwaniami. Na czele rzezimieszków stoi niejaki Tomasz Barbasiewicz, pseudonim „Babcia” (dość zblazowany Bogusław Linda), niegdyś człowiek z tłumu, od momentu okaleczenia syna przez jednego z kiboli działający w półświatku. Łowy nie będą proste, gdyż wokół grupy panuje zmowa milczenia i atmosfera strachu.

„Pitbull. Nowe porządki”, reż. Patryk Vega, 2016, fot. Andrzej Bołdaniuk (źródło: materiały dystrybutora – Vue Movie)

„Pitbull. Nowe porządki”, reż. Patryk Vega, 2016, fot. Andrzej Bołdaniuk (źródło: materiały dystrybutora – Vue Movie)

Z tych dusznych przestrzeni Mokotowa ucieka nawet kamera Mirosława Brożka, stałego operatora Patryka Vegi. Często sunie kilka lub kilkadziesiąt metrów nad ziemią, obserwując z lotu ptaka miejsca akcji i komunikacyjne pajęczyny, co budzi skojarzenia z drugim sezonem Detektywa Nica Pizzolatto. Z kolei skąpane w krwistej czerwieni i ciemnym błękicie kadry z wnętrz to znaki rozpoznawcze Michaela Manna i Nicolasa Windinga Refna. Takich kompozycji dopełnia melancholijna ścieżka dźwiękowa, równoważnik szalejącej w tle przemocy i kaskady wulgaryzmów. Ale to tylko na moment. Gdy szwy się rozejdą, muzyka znów będzie cięższa, kolory zyskają na barwie, będą wybuchy, będzie trochę broni i demontaż nowobogackiego mieszkania. Zawita przaśna osiedlowa rzeczywistość: siłownia z metanabolem, stadionowa płyta, na której wojsko mogłoby detonować niewypały, i podsłuch w budzie z kebabem. Zupełnie jakbyśmy otrzymali z ekranu przewrotny manifest podpisany przez epigona i nowofalowca w jednej osobie: „Patrzcie, potrafię jak Mann, potrafię jak Refn, ale oni mnie nie interesują, mam swoje poletko i swoje zasady”. Zgodnie z nimi „Majami” odstawia narkotyki, jakby odstawiał kawę, gangster „Babcia” o zemście na krzywdzicielu syna przypomina sobie pod koniec filmu, a prostytutka „Kura” (groteskowa rola Agnieszki Dygant) jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zyskuje psychopatyczne oblicze. Ten mikroświat, w którym wśród szarych funkcjonariuszy ubranych w powyciągane koszulki i zniszczone twarze krąży rozbujany „Majami” w modnych dżinsach i rozstawia wszystkich po kątach, opiera się na faktach, jest jednak wypełniony fałszem. Zupełnie na bakier z ideą kina, które z fałszu i gry na emocjach wydobywa prawdę.

W Nowych porządkach kinową „prawdę” widać jedynie w kilku scenach. Na przykład gdy konformistyczny komendant degraduje swojego podwładnego, bo zwrócił mu uwagę. Albo gdy gliniarz o ironicznej ksywce z irokezem na głowie pływa w narkotykowej malignie, bo zbyt głęboko wszedł w rolę tajniaka. I wówczas, gdy przestępca, po wykonaniu egzekucji na rodzinie zagrażającej prowadzonym przez niego interesom, patrzy na sparaliżowanego syna i potem, ściskając krawat, płacze na podziemnym parkingu.

SEBASTIAN PYTEL – ur. 1984 r. w Warszawie. Absolwent filologii polskiej (UKSW) oraz Szkoły Kina. Dziennikarstwa filmowego (Collegium Civitas). Wyróżniony w XX Konkursie im. Krzysztofa Mętraka. Pisał lub pisze dla dwutygodnika kulturalnego „ArtPapier”, czasopism „FILM", „KINO" i „Fragile” oraz portalu O.pl. Wsłuchany w Arcade Fire, The Drums i Swans, wpatrzony w fabularne gry video.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Nieczytelność. Palimpsesty

Od 16 grudnia 2016 roku do 30 marca 2017 roku

Piotr Korzeniowski, „Szum I”, 2015, dzięki uprzejmości artysty (źródło: materiały prasowe organizatora wystawy)

Diana Grabowska. XM

Od 12 do 22 grudnia 2016 roku

Diana Grabowska, „Z głowy”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Komu bije Dada?

Od 9 grudnia 2016 roku do 5 lutego 2017 roku

Wystawa „Komu bije Dada?” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jutro nie przyjdzie nigdy. Mirosław Bałka i Katarzyna Krakowiak

Od 25 listopada 2016 roku do 5 stycznia 2017 roku

Mirosław Bałka i Katarzyna Krakowiak, „Jutro nie przyjdzie nigdy”, fot. Maciek Zaniewski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Yang Shuanglin – współczesny chiński wenren: malarz i erudyta

Od 6 grudnia 2016 roku do 31 stycznia 2017 roku

Yang Shuanglin, „Źródło rzeki” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marta Kochanek-Zbroja. Kalejdoskop

Od 2 grudnia 2016 roku do 28 lutego 2017 roku

Marta Kochanek-Zbroja, „Kalejdoskop”, wizualizacja (źródło: materiały prasowe organizatora)

Festiwal Dramatu

Od 1 do 6 grudnia 2016 roku

„Garnitur prezydenta”, fot. Tomasz Augustyn (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kropka w kropkę. Muzealne mody

Od 25 listopada 2016 roku do 1 stycznia 2017 roku

„Kropka w kropkę” – plakat Anna Halarewicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Coming Out – Najlepsze Dyplomy ASP 2016

Od 25 listopada do 11 grudnia 2016 roku

Joanna Pieczyńska, „Z natury”, przykład farbowania krokoszem barwierskim (źródło: materiały prasowe organizatora)

David Cronenberg. Evolution

Od 14 listopada 2016 roku do 26 marca 2017 roku

„Potomstwo”, 1979, reż. David Cronenberg (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR