Muzeum Architektury we Wrocławiu, Europejska Stolica Kultury Wrocław 2016: Patchwork. Architektura Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak, 17.06.-04.09.2016 r.

Jadwiga Grabowska-Hawrylak skromnie pochyla głowę, stojąc nieco na uboczu. Na jej twarzy rysuje się nieznaczny uśmiech; drugi plan to tłoczące się tuzy architektury PRL – tak na jednej z prezentowanych fotografii utrwalono ceremonię przyznania wrocławskiej architektce Nagrody Honorowej SARP w 1974 roku. I choć to zaledwie jeden z licznych laurów, jakie Grabowska-Hawrylak zdobyła, zajmuje on w dorobku autorki wrocławskiego Manhattanu miejsce szczególne – była to pierwsza Nagroda Honorowa przyznana nie za całokształt twórczości, lecz za pojedynczą realizację. Co więcej – laureatem była pierwsza w historii tej nagrody kobieta. Najwidoczniej do rozmaitych „pierwszeństw” Grabowska-Hawrylak miała szczęście.

Zespół mieszkaniowy na placu Grunwaldzkim, lato, fot. Chris Niedenthal, 1982 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zespół mieszkaniowy na placu Grunwaldzkim, lato, fot. Chris Niedenthal, 1982 (źródło: materiały prasowe organizatora)

W 1950 roku otrzymała, oczywiście jako pierwsza kobieta, dyplom polskiej Politechniki Wrocławskiej, gdzie studia zaczęła już jesienią 1945 roku. Urodzona w 1920 roku w Tarnawcach nieopodal Przemyśla, przybyła do Wrocławia via Jelenia Góra i z tak zwanymi Ziemiami Odzyskanymi splotły się jej losy zawodowe i prywatne. Tu w większości realizowano jej projekty, tu wybudowała dom własny.

Patchworkiem autorzy wystawy w Muzeum Architektury określają powojenny Wrocław – konglomerat tradycji o metrykach średniowiecznych z propagandowo lansowaną architekturą „prapiastowską” na czele, naleciałości czeskie, ślady austriackie, zacierane skrzętnie i mozolnie ślady pruskie, wreszcie niemieckie, żydowskie i tworzące się dziedzictwo polskie. Miasto zgruchotane przez wojnę – fanatyczną obronę Festung Breslau – składało się w ’45 roku z nieprzebranych gruzowisk i pojedynczych kwartałów wymagających prędkiej reperacji. Wybrane obszary odtwarzano mniej lub bardziej pieczołowicie, inne – tworzono według nowych norm i wzorów. Obydwa pola działania były Grabowskiej-Hawrylak nieobce – na wystawie prezentowane są rekonstruowane przez nią barokowe kamienice bloku śródrynkowego oraz nowa zabudowa dzielnic, które wcześniej zostały starte z planu miasta. Zastanawia nieobecność jakiejkolwiek pracy w duchu socrealizmu, co u absolwentki architektury z roku 1950 może dziwić. Czy jest to efekt kuratorskiej decyzji, strachu autorki, czy może nadal jeszcze zbyt nacechowanego emocjonalnie stosunku do architektury tamtego czasu?

Praca Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak była głęboko humanistyczna. Mówiąc o Manhattanie, konstatowała: „trzeba dzisiaj znaleźć jakieś wyjście, aby prefabrykowane elementy mogły stworzyć formę niebanalną”; i dalej: „skoro nie stać nas jeszcze na to, byśmy mogli modelować indywidualnie każdy budynek mieszkalny – spróbujmy układać kompozycje «rzeźbiarskie» z gotowych, seryjnie powielanych elementów”[1].I rzeczywiście, konsekwentnie wcielała w życie to credo. W latach coraz bardziej absurdalnie wyśrubowanych normatywów, typizacji, schematyzacji i prefabrykacyjnego marazmu dążyła do urozmaicenia budynku nie tylko w formie, barwie, ale także fakturze. Architekturę Grabowskiej-Hawrylak cechują nienaganne proporcje, wyrazistość rytmów – niekiedy uroczo kapryśnych – oraz „rzeźbiarskość”. Do tradycji podchodziła w swoich projektach z dystansem, nie było w niej radykalizmu skrajnych modernistów, nie bała się jednak rozwiązań śmiałych czy wręcz kontrowersyjnych. Ówczesna opinia publiczna nieraz odsądzała ją od czci i architektonicznej wiary, ale jednocześnie zapisywano całe szpalty o „prefabrykowanych cackach”. Do dziś zdania są podzielone.

Zespół mieszkaniowy na placu Grunwaldzkim, fot. Chris Niedenthal, 1982 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zespół mieszkaniowy na placu Grunwaldzkim, fot. Chris Niedenthal, 1982 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wystawa pachnie osobliwie dyktą, a w sakralnych niegdyś wnętrzach białe modele nabierają szczególnie podniosłego charakteru. Ekspozycja poświęcona Grabowskiej-Hawrylak to nie tylko zasłużona retrospektywa nobliwej artystki, ale także znakomita okazja do obalenia stereotypu o miałkości i szpetocie powojennej architektury, panującego w szerokich kręgach, z którym walkę podjął już jakiś czas temu chociażby Filip Springer. Ekspozycja ta to wreszcie także zachęta dla wrocławian i gości Europejskiej Stolicy Kultury, by baczniej przyjrzeć się miastu – nie tylko od pudrowanej strony turystycznej listy zabytkowych przebojów czy krasnali, ale także od strony „betonowego dziedzictwa”. Na gości wystawy czekają plany miasta z zaznaczonymi realizacjami Grabowskiej-Hawrylak, począwszy od rekonstruowanych kamienic rynkowych poprzez dzieła mniej znane i niekoniecznie wybitne, takie jak Osiedle Gajowice – gdzie, nawiasem mówiąc, swego czasu odnotowano największy odsetek samobójstw w mieście – czy zespół szkół przy Grochowej, skończywszy na legendarnym zespole mieszkalno-usługowym tak zwanego wrocławskiego Manhattanu. To właśnie dzięki niemu powojennej pustyni placu Grunwaldzkiego – powstałego wskutek wyburzania kwartałów czynszowej zabudowy pod lotnisko, z którego prywatnym samolotem komendant uciekł z płonącej Festung Breslau –  przywrócono śródmiejski rozmach godny przedwojennej Scheitniger Stern.

Wystawa – mimo nieco panegirycznego tonu – prezentuje szerokie spektrum działalności architektonicznej Grabowskiej-Hawrylak, pokazując oprócz makiet liczne projekty – w tym także te niezrealizowane – biorące udział w międzynarodowych konkursach (intrygujący projekt dla miasta Como) czy tworzone dla prywatnych zleceniodawców. Ekspozycja znakomicie wpisuje się w entuzjazm wielu odwiedzających plac Grunwaldzki, entuzjazm wzbudzany przez rewitalizację tamtejszego zespołu  mieszkalno-usługowego z lat 1963–1976, który miejscowi złośliwcy ochrzcili mianem „sedesowców”. Pozostaje mieć nadzieję, że podobnie troskliwym okiem konserwatorzy spojrzą wreszcie na inne znakomite dzieła Grabowskiej-Hawrylak, by z listy renowacyjnych marzeń wymienić galeriowiec przy Kołłątaja, którego projekt pochodzący z 1956 roku jest nie tylko wizją unikalną i śmiałą, ale także ważną jako dowód zamknięcia okresu socrealistycznych „błędów i wypaczeń” czy, jak wolał Tyrmand, „lukrowanych ciastek”.

Makieta prezentowana na wystawie „Patchwork. Architektura Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak”, Muzeum Architektury we Wrocławiu, 2016, fot. Jarosław Ceborski (źródło: dzięki uprzejmości organizatora)

Makieta prezentowana na wystawie „Patchwork. Architektura Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak”, Muzeum Architektury we Wrocławiu, 2016, fot. Jarosław Ceborski (źródło: dzięki uprzejmości organizatora)

We wszystkich powojennych narracjach o tak zwanych Ziemiach Odzyskanych akcentuje się dojmujące poczucie tymczasowości i niepewności. Jadwiga Grabowska-Hawrylak swoją pracą wyszła tym obawom naprzeciw. Jako absolwentka miejscowej politechniki dowodziła, że powojenny Wrocław może wydać zręcznie aranżujących przestrzeń twórców o znaczeniu ogólnopolskim, a po wtóre – stworzyła budynki tak charakterystyczne, że stają się wręcz symbolami miasta. A przecież wspólne symbole jednoczą.

Juhani Pallasmaa zanotował, że „architektura przedstawia spektakl konstrukcji zamkniętej w cichej materii, przestrzeni i świetle”. Warto obejrzeć ten spektakl w obsadzie projektów Grabowskiej-Hawrylak – twórczyni, której nazwisko przestaje być wymieniane wyłączenie w kręgu specjalistów, a coraz częściej staje się rozpoznawalne dla szerszego kręgu odbiorów.

  1. Zacytowane słowa Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak stanowią część ekspozycji.

Komentarze (2) do artykułu “Pierwsza dama”

  1. Andrzej Bonarski

    Wyjątkowa ohyda i głupota

  2. xxx

    Wspaniały artykuł, czyta się z ogromna radością. Podziwiam i oddaje pokłon autorowi:) Z wielka niecierpliwością czekam na następne teksty

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Nieczytelność. Palimpsesty

Od 16 grudnia 2016 roku do 30 marca 2017 roku

Piotr Korzeniowski, „Szum I”, 2015, dzięki uprzejmości artysty (źródło: materiały prasowe organizatora wystawy)

Diana Grabowska. XM

Od 12 do 22 grudnia 2016 roku

Diana Grabowska, „Z głowy”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Komu bije Dada?

Od 9 grudnia 2016 roku do 5 lutego 2017 roku

Wystawa „Komu bije Dada?” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jutro nie przyjdzie nigdy. Mirosław Bałka i Katarzyna Krakowiak

Od 25 listopada 2016 roku do 5 stycznia 2017 roku

Mirosław Bałka i Katarzyna Krakowiak, „Jutro nie przyjdzie nigdy”, fot. Maciek Zaniewski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Yang Shuanglin – współczesny chiński wenren: malarz i erudyta

Od 6 grudnia 2016 roku do 31 stycznia 2017 roku

Yang Shuanglin, „Źródło rzeki” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marta Kochanek-Zbroja. Kalejdoskop

Od 2 grudnia 2016 roku do 28 lutego 2017 roku

Marta Kochanek-Zbroja, „Kalejdoskop”, wizualizacja (źródło: materiały prasowe organizatora)

Festiwal Dramatu

Od 1 do 6 grudnia 2016 roku

„Garnitur prezydenta”, fot. Tomasz Augustyn (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kropka w kropkę. Muzealne mody

Od 25 listopada 2016 roku do 1 stycznia 2017 roku

„Kropka w kropkę” – plakat Anna Halarewicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Coming Out – Najlepsze Dyplomy ASP 2016

Od 25 listopada do 11 grudnia 2016 roku

Joanna Pieczyńska, „Z natury”, przykład farbowania krokoszem barwierskim (źródło: materiały prasowe organizatora)

David Cronenberg. Evolution

Od 14 listopada 2016 roku do 26 marca 2017 roku

„Potomstwo”, 1979, reż. David Cronenberg (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR