Kongres Kultury 2016, 07.-09.10.2016 r.

Jakiej promocji czytelnictwa potrzebują Polacy? – pytano w tytule kolejnego z paneli dyskusyjnych odbywających się w ramach Kongresu Kultury, zakładając tym samym, że jakaś kampania promocyjna jest w naszym kraju potrzebna; czy na pewno?

Kongres Kultury 2016 (źródło: materiały prasowe)

Kongres Kultury 2016 (źródło: materiały prasowe)

Dominika Michalak – socjolożka zajmująca się badaniami czytelnictwa zakłada, że kontakt ze słowem pisanym pomaga niwelować różnice edukacyjne, bowiem – jak dowodzą statystyki – dzieci czytające częściej, radzą sobie lepiej nie tylko w szkole, ale także w wielu innych sytuacjach życiowych, pozornie niezwiązanych z doświadczeniami lekturowymi. Badania jednak wydają się nie przekonywać większości nieczytelników, zaś ze sfery publicznej także płynie niewiele impulsów do tego, by stan rzeczy zmienić – konkluduje Michalak.

Statystycznie nieczytający obracają się w środowisku nieczytających. Chciałoby się za Gombrowiczem rzez – swój do swego. I w tym właśnie zasadza się problem, jednak – jak podkreślają socjologowie – przemieszanie obu grup wydaje się zadaniem niewykonalnym. W ten sposób „środowiska o mniejszym kapitale kulturowym” pozostają zamkniętymi grupami, nieczułymi na wpływy z zewnątrz, ergo – wspomnianych różnic nie da się niwelować. Węzeł gordyjski pozostaje nierozcięty.

Zastanawiające jest jednak, że nieczytelnicy, a zatem ludzie, który po książki nie sięgają za sprawą swojej jednostokowej decyzji, czują się z tym faktem źle. Brak kontaktu ze słowem pisanym powoduje w wielu przypadkach spadek poczucia własnej wartości. Promocja książki powinna zatem – jak dowodzi Michalak – dowartościować odbiorcę. Składanie sylab w słowo, to jeszcze nie umiejętność czytania – deklaruje socjolożka Izabela Koryś i dodaje, że żeby czytanie było czynnością bezwysiłkową (co określa się mianem wysokiego poziomu kompetencji czytelniczych) trzeba wytrwałego treningu.

Kompetencje językowe i poznawcze należy wypracować – replikowała Zofia Zasadzka, pracowniczka Biblioteki Narodowej – po tym jak podniesiono osobliwy argument, że ludzie nie czytają, bo – bolą ich oczy, czytanie zaś męczy. Podobno Krasiński nie lubił malarstwa, bo bolały go oczy. To jednak tylko anegdota, a tłumaczenie się ludzie nie uczestniczących w kulturze pisma jest rzeczywistym, choć w opinii publicznej raczej bagatelizowanym problemem.

Można wyróżnić cztery zasadnicze motywacje czytelnicze. Po pierwsze – czytanie może sprawiać przyjemność. Rzeczywiście, lwia część zapalonych odbiorców słowa pisanego deklaruje swoje zadowolenie wynikające z kontaktu z książkami. Po wtóre – motywacją jest przeświadczenie, że lektura przyniesie jakiekolwiek korzyści. Dwie pozostałe, to pobudki zewnętrzne, mówiące odpowiednio o nagrodzie, jaka spotyka ze strony środowiska osoby czytające, np. w postaci benefitów czy lepszych ocen w szkole. I wreszcie ostatnia – last but not least – czytamy, żeby dzielić się z innymi wrażeniami. Tekst staje się zatem pretekstem do cementowania więzi. I nie chodzi tu bynajmniej – jak dodaje z uśmiechem Koryś – o dysputy nad frapującymi synekdochami. Niech każdy dyskutuje o książkach swoim językiem, lub – jak wolą specjaliści – system rekomendacji musi być dostosowany do rozmaitych skali kompetencji.

By oddać raz jeszcze głos statystykom – istniejące książnice nie cieszą się społecznym prestiżem, choć to przecież najgęstsza w kraju sieć instytucji kultury. Niemniej jednak, Polska poszczycić się może jednym z największych w Europie zagęszczeniem bibliotek. Od kilku lat poszerza się także sieć mediatek, czyli wypożyczalni oferujących także materiały zdigitalizowane, płyty i audiobooki. Pojawia się opinia, że młodzi ludzie z nich nie korzystają,  są bowiem w stanie sami pobrać potrzebne materiały z czeluści Internetu, ludzie starsi zaś, obawiają się ich instytucji o tak nowoczesnym charakterze. Podobno tremująca dla niektórych jest także wizyta w tradycyjnej bibliotece. Dlaczego? Pada odpowiedź: panie bywają niemiłe.

Cała Polska czyta dzieciom – zachęcają nas od wielu lat plakaty, telewizyjne reklamy i broszury. Piotr Łukasiewicz – specjalista od marketingu – powołując się na badania, stwierdza, że akcję tę zna 85% Polaków, zaś jedna trzecia deklaruje, że wywarła ona wpływ częstotliwość jego kontaktów z lekturą. Wynik może wydawać się krzepiący, ale – jak podkreślają zgodnie socjologowie – nawet jeśli sumienna matka czyta dziecku „codziennie przez dwadzieścia minut dziennie”, sama nie mając kontaktu z lekturą – efekt będzie mierny.

Celebryci mówią dużo i chętnie. Ich „erudycyjne” wywody uchylają rąbka tajemnicy jak żyć w kwestii podróży, kulinariów, związków, seksu, przyjaźni, i zaskakująco wielu innych kwestii. Niemal żaden z nich nie wspomina choćby o czytaniu. Ale czy ktoś pyta celebrytów o ich doświadczenia lekturowe? Wśród słuchaczy pojawił się głos – czytanie jest zajęciem intymnym.

Robert Lewandowski powinien zachwalać książki – rzuca ktoś w sali. Pozornie – brzmi obiecująco, zważywszy na siłę oddziaływania, jaką napastnik polskiej reprezentacji ma w niektórych środowiskach. Czy podobne kampanie mają szansę powodzenia? W Ameryce podobna akcja trafiła na podatny grunt. Koszykarze zachęcali do czytania książek. Udało się. Trudno nie zgodzić się z Piotrem Łukasiewiczem, mówiącym, że z każdego produktu – a nie wolno nam zapominać, że książka to także produkt – wypływać mogą korzyści racjonalne i emocjonalne. Współcześnie kładzie się w marketingu wyraźnie nacisk na te drugie. Polska promocja czytelnictwa to wciąż kuszenie rzeczowymi argumentami poprawy koncentracji, poszerzenia intelektualnego horyzontu czy lepszej adaptacji w nowych środowiskach. Tymczasem – czytanie musi być fancy.

Produkt dobrze wypromowany kojarzy się z pożądanym przez daną grupę stylem życia. Zatem jeśli można do promocji czytelnictwa zaprząc narzędzia marketingu komercyjnego, należy skorzystać z jego doświadczeń. Sięgnijmy po prosty przykład: jeśli ktoś nie pija kawy, żadna reklama go do tego nie przekona. Należy cały wysiłek skierować w stronę grupy, która – owszem – kawę już pije, ale w zbyt małych ilościach. Per analogiam – promocja czytelnictwa nie może być „wołaniem na puszczy” adresowanym do wszystkich, a zatem – nikogo. Powinna być ukierunkowana na tych, którzy bądź przestali chętnie czytać w którymś momencie swojego życia (np. po maturze czy ukończeniu studiów) lub czytają nadal, choć bardzo niewiele. Kultura chyba jednak obawia się reklamy, odczytując ją raczej jako manipulację społeczną niż dialog z odbiorcą – puentuje Łukasiewicz.

W toku burzliwej dyskusji nie udało się uniknąć agitacji politycznej, co wywołało także debatę nad kanonem lektur; jego formą i zasadnością. Zapominając, że wspólne lektury to fundament zbiorowej świadomości Polaków, oskarżano listę książek, których znajomości wymaga na różnych etapach edukacji szkoła, o zabijanie przyjemności czytelniczej – a zatem pierwszej z czterech przytoczonych motywacji. Jeden w uczestników panelu wyznał z zapałem, że Wokulski to ikona nudy. Wydaje się jednak, że problem czytelnictwa, czy raczej nieczytelnictwa w Polsce znacznie wykracza poza recepcję Lalki.

Media przyzwyczajają mózg do wysokiej aktywności, kusząc wyostrzonymi kolorami, dźwiękiem, dynamiką obrazu. Książka z tym nie wygra – konstatuje Koryś. Signum temporis – wydawałoby się, choć i tutaj sprawa nie jest jednoznaczna. Pracownik jednego z wydawnictwa opowiadał, że kiedy umieszczano na Instagramie fotografię okładki książki – nie zyskiwało to wielkiego poklasku, ale kiedy egzemplarz położono na modnym blacie i okraszono sztafażem filiżanek, okularów, etc. zdjęcie momentalnie dostawało o wiele więcej „lajków”. Niezależnie od autora, tytułu i treści. Wygląda na to, że książka jest jednak rekwizytem modnym.

„Pytanie to, w tytule / postawione tak śmiało, / choćby z największym bólem, / rozwiązać by należało” – i choć konferujemy nad tematami zgoła mniej abstrakcyjnymi niż w wierszu Gałczyńskiego, to jednak odpowiedź dać należy. Promocja czytelnictwa w Polsce jest potrzebna, choć do kontaktu z książkami nikogo zmuszać, naturalnie, nie można; podobnie jak bezzasadne są próby wartościujących ocen grup czy jednostek oparte na częstotliwości ich kontaktu ze słowem pisanym, na co wielokrotnie zwracali uwagę socjologowie.

Pokłosiem dyskusji nad nie-czytelnictwem w ramach Kongresu Kultury może być dezyderat, w którym pobrzmiewa jeszcze jakaś nuta pozytywistycznego zapału pracy u podstaw: powinniśmy budować więzi z książkami, tak, by ze stadia bycia elementem fotorelacji z własnego życia na portalu społecznościowym – lub wręcz nieobecności – stały się one autentyczną przyjemnością; potrzebą, z której wynikają korzyści emocjonalne, ale i jak najbardziej racjonalne. Czytanie bowiem to wysiłek kognitywny, nie kończący się bynajmniej wraz z ostatnią kropką w tekście.

PAWEŁ BIEŃ – absolwent Kolegium MISH Uniwersytetu Wrocławskiego, student MISH Uniwersytetu Warszawskiego.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

JEMS Architekci. (RE)KOLEKCJE

Od 28 kwietnia do 20 sierpnia 2017 roku

Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Anna Przybył. Pragnienia

25 kwietnia 2017 roku

Anna Przybył, „Pragnienia” (źródło: materiały prasowe wydawcy)

14. Wiosna Jazzowa Zakopane 2017

Od 28 kwietna do 2 maja 2017 roku

Mateusz Gawęda Trio (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zuza Golińska / Magdalena Łazarczyk. Niewidzialna ściana

Od 28 kwietnia do 1 czerwca 2017 roku

Zuza Golińska / Magdalena Łazarczyk, stopklatka z wideo „Niewidzialna Ściana”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sztuka w sztuce

Od 28 kwietnia do 1 października 2017 roku

Tezi Gabunia, „Włóż głowę do galerii (Luwr”), 2015–2016, instalacja, 50 × 82 × 50 cm, dzięki uprzejmości T. Gabunii, Popiashvili Gvaberidze Window Project, Tbilisi (źródło: materiały prasowe organizatora)

Tu jesteśmy

Wybrane prace z kolekcji Krzysztofa Musiała

Od 28 kwietnia do 15 sierpnia 2017 roku

Henryk Stażewski, „Kompozycja nr 33”, 1975, akryl, płyta, fot. Agata Ciołek (źródło: materiały prasowe organizatora)

Bratislava pro Wratislavia / Wratislavia pro Bratislava

Od 27 kwietnia do 3 czerwca 2017 roku

Martin Špirec, „Morze spokoju”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Okupanci. Niemcy w Krakowie

Od 27 kwietnia do 29 października 2017 roku

Żołnierz niemiecki na moście Dębnickim pozujący do zdjęcia na tle Wawelu. Na rewersie odręczny podpis: „Przed wyruszeniem transportu z Krakowa do Berdyczowa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Presja istnienia

Od 21 kwietnia do 12 maja 2017 roku

Piotr Ambroziak, „Urban cave III”, akryl, spray, 2017 (źródło: materiały autora)

Henryk Stażewski. Kolekcja sztuki XX wieku

Od 21 kwietnia do 11 czerwca 2017 roku

Henryk Stażewski, bez tytułu, poł 70. XX ., fot. © Muzeum Narodowe w Gdańsku (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR