Są filmy, w których muzyka nie jest tylko prostą, dźwiękową ilustracją, ale tworzy nowe, niekiedy zaskakujące znaczenia: w przewrotny sposób komentuje akcję, ironizuje, stara się unieważnić fabularną i wizualną konstrukcję. Wiele jest formalnych odmian tej postmodernistycznej strategii, różne są też jej cele. Aby je wszystkie odczytać, trzeba uczynić jedno: uważnie wsłuchać się w polifoniczne brzmienie filmu.

„Kontrakt rysownika”, reż. Peter Greenaway (źródło: materiały czasopisma EKRANy)

„Kontrakt rysownika”, reż. Peter Greenaway (źródło: materiały czasopisma EKRANy)

W swoich dziełach Peter Greenaway, Lars von Trier, Patrice Chéreau i Gaspar Noé (bo to przede wszystkim ich filmom będzie poświęcony ten tekst) mówią właśnie z użyciem takiego, postmodernistycznego langue, każą wnikliwie wsłuchiwać się w muzykę, śledzić każdy dźwięk. Każdy bowiem utwór dialoguje tutaj z obrazem, zaprzecza mu, stawia w nowym kontekście. Niczego nie można być pewnym – w tym ponowoczesnym palimpseście jeden tekst zamazuje drugi, pozostawiając tylko delikatne światło i kontury zatartych liter, z których bladym echem prześwitują powidoki sensu.

Preludium: Moderato

Wsłuchajmy się w dzieła tych czterech reżyserów, exempla dojrzałego postmodernizmu, w których muzyka odnosi zawsze do innego kontekstu, historycznej epoki, literackiego albo kinowego dzieła.  To dosyć znaczące przesunięcie, w którym właśnie dobór określonych utworów albo estetyka, w jakiej zostaje skomponowana osobna ścieżka dźwiękowa do filmu, są wyznacznikiem znaczeń i nośnikiem sensu, tworzą kolejny poziom w kolażu tekstów i cytatów. Strategie są zróżnicowane pod względem komplikacji.

Peter Greenaway przez wiele lat współpracował z Michaelem Nymanem, którego muzyka ma u swoich źródeł dawne harmoniczne wzorce i tematy. Lars von Trier tworzy zawiłe i trudne do odczytania kompozycje odniesień i intertekstów, w których każdy utwór to dialog z filmem jego samego lub innego twórcy albo dalekie echo literackich dzieł czy kulturowych konstruktów. Noé i Chéreau postępują najprościej: wybierają utwory dosyć jednoznaczne i radykalne, ale może dlatego działające w tak silny, szokujący sposób. A zatem czterech twórców i trzy metody układania dźwiękowych ścieżek filmów, trzy sposoby słyszenia i muzycznych rozmów z przeszłością. Rzecz jasna, każda z tych metod nie odnosi się do dzieł jednego tylko twórcy, ale jest szerszą praktyką, zaś filmy podanych przeze mnie reżyserów są po prostu najbardziej jaskrawymi, najwyraźniejszymi przykładami konkretnej strategii wykorzystywania muzyki.

Czas rozpocząć koncert.

Allegro vivace: Greenaway i Nyman

Pierwsza z opisywanych strategii jest najrzadziej spotykana i – pod względem formalnymi – najbardziej złożona, wymaga bowiem świadomych i skomplikowanych kompozytorskich przekształceń w obrębie oryginalnego muzycznego dzieła (albo formalnego, barokowego czy klasycystycznego wzorca), który zostaje ostatecznie wyraźnie zdekonstruowany, pozbawiony swoich dystynktywnych cech, a następnie zestawiony z filmowym obrazem (często bez wyraźnego związku fabularnego czy tematycznego i emocjonalnego z daną sceną). Niewielu jest też współczesnych filmowych kompozytorów mówiących takim muzycznym językiem. Jest to więc niemalże „strategia jednorazowa”, charakterystyczna – w swojej radykalnej postaci – w zasadzie tylko dla kompozytorskiego stylu Michaela Nymana i jego ścieżek dźwiękowych do filmów Petera Greenawaya. Dlatego też wydaje mi się, że jej opis można oprzeć po prostu na analizie konkretnych dzieł brytyjskiego muzyka.

Jeśliby jednak szukać innych przedstawicieli tego nurtu (który można nazwać mianem „muzyki pseudoautonomicznej”), najbliżej niego sytuowaliby się polscy kompozytorzy – Paweł Szymański i Paweł Mykietyn. Ale z drugiej strony takie rozpoznania można by, w przypadku tych twórców, przypisać raczej ich autonomicznym, koncertowym dziełom lub też – szczególnie w przypadku Mykietyna – muzyce komponowanej do przedstawień Krzysztofa Warlikowskiego (w której przecież roi się od dekonstrukcji dawnych, formalnych wzorców).

Wracając do Nymana: na początek kilka ważnych uściśleń faktograficznych. Michael Nyman do filmu wkracza jako gruntownie wykształcony muzykolog i znakomity krytyk muzyczny, autor przełomowej pracy Muzyka eksperymentalna: Cage i po Cage’u (1974). To właśnie on do teoretycznego języka wprowadza termin „minimalizm”, opisujący kompozytorski krój pisma Philipa Glassa czy Steve’a Reicha, który w końcu stanie się i jego naczelnym muzycznym stylem. Zapewne bez tej wiedzy stworzenie ilustracji do Kontraktu rysownika (1982) czy Wyliczanki (1988) nie byłoby możliwe: utwory Nymana z tych filmów to błyskotliwe zagadki, zaskakujące przetworzenia fragmentów, trudne do przebrnięcia labirynty zapożyczeń i cytatów. Chyba nie można się temu dziwić, skoro i u Greenawaya nic nie jest jednoznaczne, porządek realistycznej przedstawieniowości ciągle jest załamywany, zamieniany w ironiczny żart. A muzyka nic tu nie wyjaśnia, a nawet więcej – jeszcze bardziej zaciemnia.

„Kontrakt rysownika”, reż. Peter Greenaway (źródło: materiały czasopisma EKRANy)

„Kontrakt rysownika”, reż. Peter Greenaway (źródło: materiały czasopisma EKRANy)

Nymanowska reguła jest niemalże wzorcowym exemplum tego postmodernizmu, który wierzy już tylko w wieczne powtarzanie wzorców i brak możliwości stworzenia jakiegokolwiek nowego języka. Pierwszym jej etapem jest bowiem dekonstrukcja. Wpierw należy otworzyć partyturę wybranego dzieła dawnej muzyki (niekoniecznie należącego do ścisłego kanonu) i dokonać selekcji materiału, który będzie punktem wyjścia dla przyszłego utworu. Może to być główny temat, harmoniczne następstwo akordów, basowy pochód – zazwyczaj niewielki fragment, kilka taktów, parę charakterystycznych współbrzmień. Następnie uprzednio wybrany element trzeba przetworzyć, niekiedy niemalże nie do poznania – poddać minimalistycznym repetycjom i przearanżować na współczesne instrumentarium (smyczki, fortepian, dużą sekcję instrumentów dętych blaszanych), a tym samym całkowicie oderwać od swojego pierwotnego przeznaczenia. Czasem wprawne ucho wychwyci zręby kompozycji, która została przetworzona (na przykład Symfonii koncertującej Es-dur KV 364 na skrzypce, altówkę i orkiestrę Mozarta w utworach z Wyliczanki), ale niekiedy nie sposób się zorientować, że dany utwór Nymana to poddane transformacjom części kompozycji Henry’ego Purcella czy Williama Crofta (w Kontrakcie rysownika). Jednak – aby jeszcze bardziej wszystko skomplikować – kolejnym, dosyć oczywistym krokiem jest umieszczenie kompozycji w wizualno-narracyjnej przestrzeni filmu.

Przykłady? W Wyliczance muzyka ułożona jest zgodnie z dialektyczną regułą dzielącą sceny w filmie na dwie kategorie: autentycznej śmierci i gry. W sekwencjach, które można by zaliczyć do pierwszej z nich (ukazujących ciała utopionych mężczyzn), druga część Symfonii koncertującej Mozarta rozbrzmiewa w swojej oryginalnej postaci. Nieprzetworzona postać klasycystycznego dzieła ma w sobie dostojną powagę umierania, wprowadza ton serio, odmierza czas powolnym rytmem żałobnego marsza. W pozostałych zaś scenach Greenaway korzysta z kompozycji Nymana, w których elementy z pierwotnego utworu występują w przeróżnych konfiguracjach i mutacjach, nierzadko zupełnie odmiennych w nastroju od funeralnego charakteru oryginalnego dzieła (jak walc buffo, którym jest Sheep and Tides). W ce więc umieranie i gra złożone są z tych samych elementów, ulepione z identycznej materii: żart łączy się z powagą, pogrzeb z weselem, post nieustannie walczy z karnawałem.

Zagadnieniu reprezentacji poświęcony jest też wcześniejszy Kontrakt rysownika. Muzyka Nymana towarzyszy najczęściej plenerowym ujęciom, przedstawiającym tworzenie cyklu rysunków. Nie podkreśla emocji i nie wzmacnia dramaturgicznego przebiegu, brak w niej również charakterystycznych lejtmotywów i prostego podążania za obrazem – jest raczej czymś w rodzaju „utworów z epoki”, należy do tej samej przestrzeni co bohaterowie. Ale – można trafnie zauważyć – to przecież tylko falsyfikaty, muzyka „niby-barokowa”, będąca w rzeczywistości jedynie inscenizacją dawnych form i przetworzeniem ich w krzywym zwierciadle. Zupełnie jak w samej fabule filmu Greenawaya, gdzie niczego nie można być pewnym: morderstwo skrywa się bowiem za wizualną reprezentacją rysunków, a realność nigdy nie jest taka, jak nam się wydaje, zawsze przesłonięta kolejnymi poziomami transformacji i przedstawienia.

Strony: 1 2

Tekst ukazał się w czasopiśmie EKRANy nr 3-4/2016

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Balkan Playground. Michał Korta

Od 25 października do 3 grudnia 2017 roku

Michał Korta, cykl „Balkan Playground” (Randa, egipska reprezentacja karate, Sutomore, Czarnogóra), 2014 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kino-oko. Wokół Wiertowa i konstruktywizmu

Od 20 października do 30 listopada 2017 roku

Józef Robakowski, „Ćwiczenia na 2 ręce” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Cukiernia Europa

Od 19 października 2017 do 25 listopada 2017 roku

Aleksandar Stankoski, Ostatnia wyprawa, 100 x 70, olej na kartonie, 1992 (źródło: materiały prasowe organizatora)

8. Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja

Od 19 do 22 października 2017 roku

 Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja (źródło: materiały prasowe organizatora)

Festiwal im. Macieja Berbeki Inspirowane Górami

Od 19 października do 21 października 2017 roku

Festiwal im. Macieja Berbeki Inspirowane Górami (źródło: materiały prasowe organizatora)

Inwencja i naśladownictwo. Dawna grafika włoska

Od 17 października do 17 grudnia 2017 roku

Gaetano Cottafavi, „Wodospad na rzece Aniene koło Tivoli”, 1835 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Dziekanka artystyczna

Od 16 października do 24 listopada 2017 roku

Mirosław Bałka, „Good God” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Festiwal Tradycji Literackich

Rozdział I: Mickiewicz / Różewicz

Od 14 października do 16 listopada 2017 roku

Ballady i Romanse (źródło: materiały prasowe organizatora)

Modernizm udomowiony

Współczesna architektura chińska

Od 13 października 2017 roku do 7 stycznia 2018 roku

Projekt: Warsztat wyrobu cukru trzcinowego w gminie Zhangxi, powiat Songyang, Studio: DnA _Design and Architecture (źródło: materiały prasowe organizatora)

Centralna, Środkowo-Wschodnia

Od 13 października do 23 listopada 2017 roku

Ivars Gravlejs, „FUCK” (Early Works), 1994 źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR