Ewa Kuryluk. Człekopejzaż. Prace na papierze 1959–1975, Wydawnictwo Galerii Artemis, Kraków 2016.

Człekopejzaż to szczególny rodzaj pejzażu. Człowiek nie jest w nim jedynie sztafażem – elementem dodanym, zgodnie z etymologią wyrazu – przyozdabiającym kompozycję dzieła. Jego obecność jest równoważna wobec tła, stanowi zwornik całej struktury, jego integralną część. To przedziwna symbioza pozornie nielicujących ze sobą światów, w której (nie)codzienność wypełniona jest rytmem prozaicznych czynności, błahostek i niedających się zmierzyć imponderabiliów.

„Ewa Kuryluk. Człekopejzaż. Prace na papierze 1959–1975”, Wydawnictwo Galerii Artemis, Kraków 2016 – wnętrze książki (źródło: dzięki uprzejmości Wydawcy)

„Ewa Kuryluk. Człekopejzaż. Prace na papierze 1959–1975”, Wydawnictwo Galerii Artemis, Kraków 2016 – wnętrze książki (źródło: dzięki uprzejmości Wydawcy)

Człekopejzaż rozumieć możemy także inaczej – jako pejzaż funkcjonujący podobnie do żywego organizmu – jako pejzaż „człekopodobny”. I nie będziemy się mylić. Ludzka sylwetka oraz elementy fauny i flory stapiają się w jeden twór, będący sennym majakiem o romantycznej proweniencji, lecz nieokreślonym położeniu. Człekopejzaż jest gdzieś pomiędzy – pomiędzy jawą a snem, życiem a śmiercią, w końcu pomiędzy naturą a kulturą. To przestrzeń niepokojąca, tajemnicza i groźna, choć oswojona – zamieszkana zarówno przez ludzi i zwierzęta, jak i postaci fantastyczne: duchy, nimfy i syreny. Piękno przeplata się tu z brzydotą, a tragizm z komizmem, czyniąc z człekopejzażu makabryczną groteskę, której wytwornego smaku dodaje krzta goryczy, zrodzona z refleksji o życiu. I nie wiemy już sami, czy kropla na naszym policzku to łza radości, smutku, żalu czy strachu? Jak zauważa John Harvey: „w tej wizji przyrody porusza nas również to, że ukształtowała się po II wojnie światowej w Polsce i jest naznaczona jej historią. Ale Człekopejzaże choć mówią o sprawach posępnych i strasznych, nie są przygnębiające, gdyż cieszą oko”[1].

Człekopejzaż to nazwa pierwszego dojrzałego cyklu obrazów pochodzącej z Krakowa artystki – Ewy Kuryluk. Tytuł ten ona sama rozszerza na wszystkie prace,  w których przedstawia wizję (sym)biotycznego świata. Nawiązanie do niego pojawia się również w tytule wydanego przez krakowską Galerię Artemis polsko-angielskiego katalogu, prezentującego twórczość Kuryluk z lat 1959-1975.

Książka-katalog Człekopejzaż. Prace na papierze 1959 – 1975 została wydana z okazji dwóch wystaw: mającej miejsce we wspomnianej krakowskiej galerii, której wernisaż  odbędzie się 12 maja bieżącego roku oraz planowanej na przyszły rok ekspozycji w Galerii Sztuki Wozownia w Toruniu. Rok 2016 jest zatem istotnym momentem w życiu Ewy Kuryluk, nie tylko ze względu na 70. urodziny tej uznanej malarki, rysowniczki, fotografki, autorki instalacji, pisarki i poetki, której renoma sięga znacznie dalej niż granice Polski. Jej prace znajdują się w zbiorach publicznych w Europie i Stanach Zjednoczonych, a w Polsce można je zobaczyć w Muzeach Narodowych Warszawy, Krakowa, Poznania, Wrocławia i w Muzeum Sztuki w Łodzi.

„Ewa Kuryluk. Człekopejzaż. Prace na papierze 1959–1975”, Wydawnictwo Galerii Artemis, Kraków 2016 – okładka (źródło: dzięki uprzejmości Wydawcy)

„Ewa Kuryluk. Człekopejzaż. Prace na papierze 1959–1975”, Wydawnictwo Galerii Artemis, Kraków 2016 – okładka (źródło: dzięki uprzejmości Wydawcy)

Szczególny to czas również ze względu na kilka wystaw prezentujących jej twórczy dorobek. Poza wymienionym pokazami, w dniu urodzin artystki – 5 maja tego roku, otwarta zostanie w krakowskim Muzeum Narodowym obszerna wystawa jej malarstwa, na którą będzie się składać 50 płócien wybranych przez artystkę. Pomimo tego, że ekspozycja stanowi ważne podsumowanie jej malarskiej spuścizny, nie będzie miała charakteru retrospektywy. Kuryluk bowiem, wciąż aktywna zawodowo, ma jeszcze wiele do powiedzenia. Niemniej będzie to sentymentalna podróż, ponieważ artystka porzuciła malarstwo ostatecznie w połowie 1978 roku na korzyść innych środków twórczego wyrazu. Czy to dlatego, że – jak skonstatował Jean Baudrillardd – „malarstwo zapiera się siebie, samo siebie parodiuje, samo sobą wymiotuje”[2]?

W tym roku mija także dwadzieścia lat owocnej współpracy Ewy Kuryluk z Galerią Artemis, która już po raz piąty pokaże jej prace. Dla tej i pozostałych wystaw recenzowany przeze mnie katalog stanowi swego rodzaju preludium. Jak na preludium przystało książka ta, to doskonałe wprowadzenie do bogatej i bardzo różnorodnej, także w aspekcie technicznym, twórczości Kuryluk. Tym, którzy nie znają jej dorobku, nakreśla najważniejsze tendencje i motywy pojawiające się w jej dziełach. Z kolei obeznanym w świecie sztuki, systematyzuje wiedzę na temat jednej z najciekawszych postaci polskiej sceny artystycznej. Choć należy pamiętać, że Kuryluk to nie tylko artystka sztuk plastycznych – jest również historyczką sztuki i pisarką, która równie dobrze jak niegdyś pędzlem, posługuje się piórem (i nie mam tu na myśli piórka rysowniczego). Kuryluk opublikowała kilka książek, w tym prace z zakresu historii sztuki, książki autobiograficzne i tomiki poezji, które cieszą się uznaniem krytyków i publiczności.

„Ewa Kuryluk. Człekopejzaż. Prace na papierze 1959–1975”, Wydawnictwo Galerii Artemis, Kraków 2016 – wnętrze książki (źródło: dzięki uprzejmości Wydawcy)

„Ewa Kuryluk. Człekopejzaż. Prace na papierze 1959–1975”, Wydawnictwo Galerii Artemis, Kraków 2016 – wnętrze książki (źródło: dzięki uprzejmości Wydawcy)

O jej literackim talencie możemy przekonać się także sięgając do niniejszego katalogu. Tekstom krytyczek i historyczek sztuki: Janiny Górki-Czarneckiej – właścicielki Galerii Artemis, która przywołuje wszystkie zaaranżowane wespół z Kuryluk ekspozycje, Marty Smolińskiej i Kingi Kawalerowicz, towarzyszą obszerne komentarze samej artystki. Porywa ona odbiorcę intrygującą narracją, pełną nie tylko rozważnej zadumy, ale też i kpiny, w której wyraźnie pobrzmiewa nuta ironii. Prowadzi w głąb swego świata, w którym jest bez reszty zanurzona, gdzie „na krętych, do rzek podobnych drogach, ludzie przypominają pływaków i przywołują na myśl «prąd» dzisiejszego życia, jego pęd, pośpiech, wartkość”[3]. To ogromny atut tej publikacji –  oprócz reprodukcji, które mimo swej jakości nie są w stanie zastąpić bezpośredniego kontaktu z dziełem, odnajdziemy w niej słowa autokomentarza, który ukierunkuje wzrok czytelnika, dzięki czemu zobaczy on znacznie więcej, a jeszcze więcej zrozumie.

Autorka Człekopejzaży opowiada o sobie w sposób szczery, śmiały i zabawny, dookreśla swą twórczość, która już od samego początku miała charakter autobiograficzny. Kinga Kawalerowicz – przyjaciółka artystki jeszcze z czasów studenckich, przywołuje w swoim tekście historię z dzieciństwa Kuryluk, kiedy to wiedeńska nauczycielka rysunku, nie mogąc porozumieć się z małą Ewą, pokazała jej puderniczkę i pędzelek. Ta symboliczna scena, przypominana wielokrotnie przez samą Kuryluk, urasta do rangi „mitycznego namaszczenia”, będąc źródłem autotematyzmu, który czyni z autoportretu przewodni wątek jej twórczości.

„Ewa Kuryluk. Człekopejzaż. Prace na papierze 1959–1975”, Wydawnictwo Galerii Artemis, Kraków 2016 – wnętrze książki (źródło: dzięki uprzejmości Wydawcy)

„Ewa Kuryluk. Człekopejzaż. Prace na papierze 1959–1975”, Wydawnictwo Galerii Artemis, Kraków 2016 – wnętrze książki (źródło: dzięki uprzejmości Wydawcy)

Niezwykle ciekawie na twórczość Ewy Kuryluk spogląda Marta Smolińska, która w rozdziale zatytułowanym Między czułością a agresją omawia taktylne aspekty jej obrazów. Pokazuje przykłady prac przeznaczonych nie tylko do oglądu, lecz również do dotykania. Jedynie wtedy, gdy zaproszony do fizycznego kontaktu odbiorca przekroczy konwencję, ich odbiór jest pełny i może, co podkreśla za Georgesem Bataillem Smolińska, „wprawić w drganie” skostniałe struktury. To za pomocą dodanych elementów: gwoździ, nitek, piór czy pluszowych maskotek artystka buduje głębię obrazu i silnie uwodzi zmysł dotyku, który służy w tym przypadku ujawnieniu skrywanych, wstydliwych emocji[4]. Myli się zatem każdy, kto bardzo różnorodną twórczość Ewy Kuryluk sprowadza jedynie do malarstwa hiperrealistycznego, które, przyniosło artystce największy rozgłos.

Książka prezentuje wczesny okres twórczości artystki, akcentując ewolucję stylu Kuryluk. Niosły ją bowiem różne prądy i fascynacje, pozostawiające na znaczonych przez nią płaszczyznach osobliwe ślady, będące zarówno świadectwem utalentowanego indywiduum, jak i znakiem czasów. Mieczysław Porębski zanotował o malarstwie Kuryluk: „należy do swojego czasu i tylko jemu daje świadectwo”[5]. Zdaje się jednak, że jej twórczość pozostaje aktualna także dziś – zwłaszcza wobec współczesnych prób zawładnięcia kobiecym ciałem (to motyw silnie eksplorowany przez Kuryluk). Nie ma znaczenia, że słowa Porębskiego tyczyły się malarstwa. Pomimo zmiany medium oś znaczeniowa całej twórczości Kuryluk pozostaje stabilna, niezmienna. Bez względu na to, czy patrzymy na rysunek, kolaż czy grafikę nie możemy wyzbyć się poczucia melancholii i senności, połączonych w przedziwny sposób z elementami perwersyjnej igraszki. Zmiana techniki nie idzie tu w parze ze zmianą języka. Biorąc pod uwagę jakości formalne, łatwo dostrzec upodobanie artystki do cienkiego konturu, którym obiega płaskie powierzchnie swoich przedstawień – ażurowych i delikatnych jak wycinanka. Głębia jej nie pociąga – z całą pewnością nie ta przestrzenna.

„Ewa Kuryluk. Człekopejzaż. Prace na papierze 1959–1975”, Wydawnictwo Galerii Artemis, Kraków 2016 – wnętrze książki (źródło: dzięki uprzejmości Wydawcy)

„Ewa Kuryluk. Człekopejzaż. Prace na papierze 1959–1975”, Wydawnictwo Galerii Artemis, Kraków 2016 – wnętrze książki (źródło: dzięki uprzejmości Wydawcy)

W katalogu zaprezentowano wyłącznie prace na papierze, być może dlatego, że malarska twórczość Kuryluk to rozdział zamknięty, dość dobrze znany i opracowany. Z kolei prace o niewielkim formacie to jest: rysunki, kolaże, akwaforty, litografie i linoryty są znacznie bardziej intymne, osobiste, a przez to bogatsze semantycznie. Sama artystka wyznaje w książce: „moją ikonografię marzeń, obsesji i koszmarów można poznać najlepiej, przyglądając się uważnie czarno-białym pracom na papierze”[6]. To w nich został ukryty klucz do człekopejzażu, dostępny jedynie tym, którzy odważnie zechcą wejść w jego głąb, cierpliwie rozplątując pogmatwany ornament z ciał ludzi, zwierząt i roślin.

Publikacja ta stanowi doskonały punkt wyjścia dla każdego, kto wraz z artystką zechce odbyć niezwykłą podróż. Droga wiedzie z Krakowa – miejsca narodzin artystki, poprzez secesyjny Wiedeń, warszawską ASP, Włochy, gdzie Kuryluk poznała twórczość renesansowych mistrzów, londyńską Woodstock Gallery, w której po raz pierwszy pokazała na indywidualnej wystawie swoje prace i Paryż, gdzie w Bibliotece Narodowej zgromadzono największą kolekcję jej grafik. Następne etapy wędrówki to zbliżające się wystawy w krakowskich instytucjach – Galerii Sztuki Artemis i Muzeum Narodowym. Warto być do nich przygotowanym, by świadomie zanurzyć się w tej kosmicznej przestrzeni. Dlatego też niniejszy katalog stanowi podstawowy element ekwipunku każdego, kto wybiera się w podróż razem z Kuryluk.

  1. J. Harvey, Człekopejzaż, [w:] Ewa Kuryluk. Obrysować cień. Malarstwo 1968–1978, Wrocław, Gliwice, Kraków 2011, s. 16.
  2. J. Baudrillard, Spisek sztuki, tłum. S. Królak, Warszawa 2006, s. 44.
  3. J. Harvey, Człekopejzaż…, s. 18.
  4. Zob. M. Smolińska, Między czułością a agresją, [w:] E. Kuryluk, Człekopejzaż. Prace na papierze 1959-1975, Kraków 2016, s.56.
  5. M. Porębski, Wstęp do katalogu wystawy malarstwa, rysunku i grafiki Ewy Kuryluk w Galerie Lambert, Paryż 1974, [w:] Ewa Kuryluk, Obrysować cień 1968–1978. Malarstwo, Wrocław, Gliwice, Kraków 2011, s. 29.
  6. E. Kuryluk, Człekopejzaż. Prace na papierze 1959–1975, Kraków 2016, s.56.

MATEUSZ PROMIŃSKI – ur. 1989 r. Absolwent filologii polskiej oraz historii sztuki na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Teksty o sztuce współczesnej publikuje w mediach branżowych i katalogach wystaw. Pracownik Działu Sztuki Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

JEMS Architekci. (RE)KOLEKCJE

Od 28 kwietnia do 20 sierpnia 2017 roku

Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Anna Przybył. Pragnienia

25 kwietnia 2017 roku

Anna Przybył, „Pragnienia” (źródło: materiały prasowe wydawcy)

14. Wiosna Jazzowa Zakopane 2017

Od 28 kwietna do 2 maja 2017 roku

Mateusz Gawęda Trio (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zuza Golińska / Magdalena Łazarczyk. Niewidzialna ściana

Od 28 kwietnia do 1 czerwca 2017 roku

Zuza Golińska / Magdalena Łazarczyk, stopklatka z wideo „Niewidzialna Ściana”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sztuka w sztuce

Od 28 kwietnia do 1 października 2017 roku

Tezi Gabunia, „Włóż głowę do galerii (Luwr”), 2015–2016, instalacja, 50 × 82 × 50 cm, dzięki uprzejmości T. Gabunii, Popiashvili Gvaberidze Window Project, Tbilisi (źródło: materiały prasowe organizatora)

Tu jesteśmy

Wybrane prace z kolekcji Krzysztofa Musiała

Od 28 kwietnia do 15 sierpnia 2017 roku

Henryk Stażewski, „Kompozycja nr 33”, 1975, akryl, płyta, fot. Agata Ciołek (źródło: materiały prasowe organizatora)

Bratislava pro Wratislavia / Wratislavia pro Bratislava

Od 27 kwietnia do 3 czerwca 2017 roku

Martin Špirec, „Morze spokoju”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Okupanci. Niemcy w Krakowie

Od 27 kwietnia do 29 października 2017 roku

Żołnierz niemiecki na moście Dębnickim pozujący do zdjęcia na tle Wawelu. Na rewersie odręczny podpis: „Przed wyruszeniem transportu z Krakowa do Berdyczowa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Presja istnienia

Od 21 kwietnia do 12 maja 2017 roku

Piotr Ambroziak, „Urban cave III”, akryl, spray, 2017 (źródło: materiały autora)

Henryk Stażewski. Kolekcja sztuki XX wieku

Od 21 kwietnia do 11 czerwca 2017 roku

Henryk Stażewski, bez tytułu, poł 70. XX ., fot. © Muzeum Narodowe w Gdańsku (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR