Muzeum Narodowe we Wrocławiu: Lech Twardowski. Krawędź, 13.06.-14.08.2016 r.

Artysta za pomocą pędzla zamoczonego w czarnej farbie kreśli na płótnie regularnie rozmieszczone pasy. Dokładnie ten sam proces powtarza z użyciem koloru białego. Już sam obraz ukazujący odseparowane od siebie czarne i białe linie mógłby stać się zwięzłym studium ilustrującym wzajemną relację pomiędzy ciemnością a światłem. Ale artyście chodzi raczej o uzyskanie efektu ścisłej współzależności pomiędzy czernią a bielą. Wzajemne przenikanie się tych skrajnych tonacji pozwala na uzyskanie nowej materii – zarówno w obrębie koloru, jak i w sferze wyrażania ekspresji. Artysta sięga wobec tego po listwę, by rozetrzeć na płótnie niezaschniętą jeszcze farbę. Regularny, harmonijny obraz przeradza się w odzwierciedlenie arytmicznych, chaotycznych aktów twórczych. Ta powodowana przypadkiem technika wyrażania artystycznej sugestywności uzewnętrznia się w postaci niesystematycznej, pozbawionej jakichkolwiek formalnych założeń, abstrakcyjnej plamy przenikających się czerni i bieli. Aby nadać swojemu działaniu wyraz niepowtarzalności, artysta przecina gdzieniegdzie dwubarwne tło poprzecznymi liniami. Te cienkie, sprzeciwiające się podłużnemu układowi całej kompozycji proste konstruowane są przy pomocy najważniejszego w tym twórczym rytuale narzędzia – listwy. Artysta właśnie skończył swój obraz.

„Lech Twardowski. Krawędź”, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, 2016, fot. Michał Łagoda (źródło: materiały prasowe organizatora)

„Lech Twardowski. Krawędź”, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, 2016, fot. Michał Łagoda (źródło: materiały prasowe organizatora)

Lech Twardowski, bo o nim mowa, jest wrocławskim malarzem, performerem oraz twórcą instalacji, działającym także w przestrzeni teatralnej i miejskiej. W swoich pracach łączy przypadkowość konstrukcji abstrakcyjnych z harmonią geometrycznych znaków. Choć czerpie inspiracje z rozmaitych rejonów sztuki oraz wykorzystuje różnorodne media i techniki, to właśnie malarstwo uczynił bazą dla swojej twórczości. Obecnie już po raz kolejny prezentuje swoją instalację w murach Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Tym razem Krawędź wypełni hol instytucji.

Gdy płótno pokryte dwukolorowym nieregularnym wzorem zostaje ukończone, Twardowski powiela swój koncept kilkadziesiąt razy. Choć obrazy wydają się identyczne, nie są swoimi własnymi kopiami. Długotrwała praca nad każdym z nich, zmienne stany emocjonalne wyrażane w ruchach malarskich narzędzi oraz przyzwolenie na swobodę aktu twórczego sprawiają, że każde z płócien jest unikatowe. Twardowski łączy je, konstruując ściany dwóch ogromnych sześcianów. Wcześniej jednak tworzy podłoże dla swojej instalacji. Teraz czarno-białe pionowe powierzchnie zdają się wyrastać z czerwieni. Dopiero spoglądając na całość można zauważyć, że intensywność czerni przy podążaniu oczyma ku górze ścian nasila się. U dołu bowiem dominuje biel. Można odnieść wrażenie, że przedłużając ściany dwukolorowej bryły, nasz wzrok natrafi w końcu na zupełną ciemność. Geometryczność form zostaje podkreślona dodatkowo jednostajnym, miarowym dźwiękiem, przypominającym w swoim brzmieniu jakiś rodzaj szumu.

Co Lech Twardowski miał na myśli, formując Krawędź i wystawiając ją później w holu Muzeum Narodowego we Wrocławiu? Z pewnością pracę tę uznać można za kontynuację indywidualnej artystycznej tendencji, tak silnie zakorzenionej w twórczości Twardowskiego. W instalacji bowiem po raz kolejny spaja on ze sobą elementy geometryczne z abstrakcyjnymi, konstruując prostopadłościenne bryły z płócien wypełnionych nieregularnymi, pulsacyjnymi wzorami. Wydaje się, że w ten sposób twórca realizuje dalsze poszukiwania swoistego punktu centralnego pomiędzy opartą na symetrii i prostocie matematycznością sztuki a jej skłonnością do złożoności, bezplanowości i niejednoznaczności. Również kolor Twardowski wikła w swój eksperyment, sytuując go na styku ładu i dysharmonii. Do realizacji swej pracy używa bowiem czerni i bieli, a więc barw z pogranicza palety malarskiej. Biel w rozumieniu początku, zaś czerń – końca mają za zadanie dopełnić wrażenie ciągłości, dyscypliny i hierarchiczności. Jednakże kolory przenikają się i mieszają, tracąc swoją jednoznaczność i bezpośredniość. Stają się bielą i czernią o różnej intensywności, licznymi odcieniami szarości. Dodatkowym zabiegiem, który Twardowski zastosował, by przełamać formułę kolorystycznej osiowości, jest zestawienie czarno-białej całości z czerwienią. W analogiczny sposób Twardowski eksperymentuje ze światłem przy pomocy barw, pozwalając na przemieszanie się jasności z ciemnością. Z pewnością oswojeniu tego formalnego bezładu, w którym biel zlewa się z czernią, a światło z mrokiem, służy jednostajny, monotonny dźwięk, który wydaje się docierać do odbiorcy z wnętrza sześcianów. Także sama wielkość instalacji potęguje wrażenie obcowania z czymś nieuchwytnym, niespójnym i niemożliwym do pojęcia. W bliskiej konfrontacji z obiektem można jedynie odczuwać dezorientację i niepewność. Nawet próba okrążenia instalacji nie pomaga uporać się z uczuciem przytłoczenia przez jej ogrom. Dopiero spojrzenie na całość z pewnej perspektywy uświadamia odbiorcy logiczną koherentność bryły.

„Lech Twardowski. Krawędź”, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, 2016, fot. Michał Łagoda (źródło: materiały prasowe organizatora)

„Lech Twardowski. Krawędź”, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, 2016, fot. Michał Łagoda (źródło: materiały prasowe organizatora)

Obiektem dopełniającym wystawę Na krawędzi jest film dokumentujący pracę Lecha Twardowskiego nad eksponowaną instalacją. Zarejestrowane przez kamerę długotrwałe, powtarzalne czynności pozwalają dostrzec w artyście rzemieślnika. Film utrwalający krok po kroku proces tworzenia dzieła wydaje się niezwykle istotny dla zrozumienia eksperymentów formalnych, którym Twardowski poddał kolor i światło. Doskonale obrazuje on bowiem żmudne przeobrażanie ładu i logiki kompozycji w ich swoistą anarchię. To formalne rozprzężenie jest tym bardziej warte dostrzeżenia, że odbywa się cały czas na płótnie. Jednak bez ingerencji kamery odbiorca nie miałby pojęcia o tym, że się wydarzyło. Innym ważnym faktem, który nagranie uzmysławia widzowi, jest konstruowanie dzieła dostosowanego do przestrzeni wystawienniczej. Artysta, który przyjmuje od instytucji narzucone ograniczenia, w tym przypadku dotyczące rozmiarów obiektu, ponownie jawi się jako wykonawca – rzemieślnik. Wrażenie to tym bardziej utrwala fakt, iż Twardowski wszelkie prace nad swoją instalacją wykonywał w murach muzeum, które na jakiś czas przeobraził w swoją pracownię.

Poddając analizie wszystkie wspomniane aspekty formalne i merytoryczne instalacji Lecha Twardowskiego, przyznać należy, iż jego sztuka rzeczywiście balansuje na krawędzi – estetyki, stylistyki, metodyki oraz retoryki. W sferze wizualnej zjawisko to uwidacznia się w poszukiwaniu granicy pomiędzy przypadkowością abstrakcyjnych konstrukcji a harmonią geometrycznego znaku. Dostrzegalne jest ono również w sposobie eksponowania dzieła, który nakłania widza do przyjrzenia się mu z wielu perspektyw. W końcu sama analiza instalacji pokazuje, jak bardzo jej wymowa uwikłana jest w skrajności, którymi są: ład i chaos, symetria i dysproporcja, światło i ciemność, biel i czerń.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

Małgorzata Szymankiewicz. blank

Od 27 grudnia 2016 roku do 22 stycznia 2017 roku

Małgorzata Szymankiewicz, „Office Work 231”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wrocław – wejście od podwórza

Od stycznia do grudnia 2016 roku

„Wrocław - wejście od podwórza 2016”, fot. Alicja Kielan (źródło: materiały prasowe organizatora)

Galeria Sztuki Dawnej

Od 22 grudnia 2016 roku

Paris Bordone (1500–1571), „Wenus i Amor”. lata 30. XVI w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR