Monika Nowakowska: W albumie wydanym na trzydziestolecie Twojej pracy twórczej, w 2014 roku, zostałeś określony mianem „spadkobiercy i kontynuatora artystycznych tendencji, które ukształtowały charakter krajobrazu w polskim malarstwie”. Czy mógłbyś wskazać artystyczne autorytety, które ukształtowały Cię jako malarza i pejzażystę?

Józef Panfil: Większość odbiorców porównuje moje obrazy do prac Jana Stanisławskiego, upatrując we mnie kontynuatora polskiej szkoły pejzażu. Właściwie to powinienem bronić się, że nie jestem jego epigonem, choć akurat takie porównania to przecież żadna ujma. W sztuce współczesnej, opierającej się na kulcie indywidualności, postawa jaką reprezentuję może być uznawana za wsteczną – maluję podobnie jak artyści żyjący sto lat temu. Chociaż ja sam to powinowactwo znalazłem po pewnym czasie, gdy zacząłem odkrywać na nowo wielkość polskiego malarstwa z przełomu XIX i XX wieku, bodajże najlepszego w dziejach polskiej sztuki. Nie obruszam się, gdy ktoś mówi: ten obraz, to jak Szczygliński albo Ruszczyc… To wielcy mistrzowie polskiego pejzażu. Z taką postawą twórczą i zainteresowaniem plenerem jako źródłem malarskiego tematu nie jestem kojarzony z łódzką PWSSP.

Józef Panfil, Motyw z Tossy de Mar, 2016, akryl, płyta 18x24 cm (źródło: dzięki uprzejmości artysty)

Józef Panfil, Motyw z Tossy de Mar, 2016, akryl, płyta 18×24 cm (źródło: dzięki uprzejmości artysty)

Co dały Ci studia?

Przywiązywanie uwagi do kompozycji obrazu, która jest dla mnie bardzo ważna – to zasługa łódzkiej szkoły i pewnej dyscypliny formalnej, jaką mi tam wpojono. Dlatego prace komponuję z rozmysłem, konsekwentnie – zarówno pejzaże, jak i motywy z architekturą czy martwe natury. W malowanym obecnie cyklu Cyprysy z Toledo „rozsadzam” płaszczyznę obrazu sylwetami cyprysów, prawie nie mieszczących się w kadrze obrazu. Dążę do syntezy, pawie abstrakcji. Nieco odmiennie traktuję panoramy tego miasta z zamiarem ukazania przestrzeni i powietrza w rozległym ujęciu pejzażu. Wracając jednak do kwestii studiowania malarstwa, to uważam że relacja mistrz i uczeń jest zasadnicza. Przez kilka lat prowadziłem seminaria z rysunku i malarstwa w Europejskiej Akademii Sztuk w Warszawie. Studenci w czasie korekt oczekiwali odpowiedzi na zasadnicze pytania dotyczące warsztatu malarskiego. Odsyłałem ich do muzeum, tam może znajdą pomoc. Jerzy Duda-Gracz mówił: uczyć malarstwa może tylko malarz „praktykujący”.

Co zatem poradziłbyś młodym adeptom sztuki – z perspektywy malarza funkcjonującego poza tak zwanym środowiskiem uczelnianym, a do tego mieszkającego na wsi?

Absolwenci szkół artystycznych po otrzymaniu dyplomów oczekują sukcesów. Czują się namaszczeni na artystów. Statystyka jest jednak okrutna: jeżeli jeden na stu absolwentów danego rocznika funkcjonuje na rynku sztuki to jest to wynik optymalny, wręcz optymistyczny. Młodym artystom brakuje znajomości tradycyjnego warsztatu z zakresu malarstwa, rysunku, rzeźby, dlatego współczesna sztuka, zwłaszcza realistyczna, jest tak słaba. To rezultat systemu kształcenia i deprecjonowania tradycji. Nic zatem dziwnego, że jak ktoś dziś słyszy gdzie studiowałem, to jest zaskoczony, delikatnie mówiąc. Moje malarstwo nie przystaje do tradycji awangardowych łódzkiej ASP.

A jednak to Twoje pejzaże reprezentować będą dorobek kulturalny Łodzi w Hiszpanii w ramach projektu Fundacji Art-Eriae „Łódź – miasto z duszą” na wystawie w Sala de Exposicines Espacio Prado w Ateneo de Madrit w październiku tego roku. Twoje malarstwo okazuje się być najlepszym „towarem eksportowym” centralnej Polski, dodajmy, że towarem, na który jest też popyt w kraju, dzięki czemu utrzymujesz się z malowania obrazów.

Sztuka może oczywiście funkcjonować bez odbiorcy, ale czy to jest normalna sytuacja? Przy takim myśleniu każdy może twierdzić, że stworzył coś wyjątkowego, a ci którzy tego nie akceptują to idioci. To jeden z największych problemów komunikacji między twórcą a odbiorcą, aktualny od wieków. Moich obrazów nie trzeba objaśniać, są skierowane do odbiorcy wrażliwego, ceniącego tradycję i rzetelność warsztatową.

Józef Panfil, fot. Marek Miczulski (źródło: dzięki uprzejmości autorki)

Józef Panfil, fot. Marek Miczulski (źródło: dzięki uprzejmości autorki)

Jakie nadzieje wiążesz z ekspozycją w Madrycie i co planujesz na niej pokazać Hiszpanom?

Podchodzę do tego projektu z entuzjazmem – to będzie kolejna prezentacja mojej twórczości w ramach promocji polskiej sztuki zagranicą. Propozycja wyszła od organizatorów, czyli Fundacji Art-Eriae oraz Hiszpańsko-Polskiego Stowarzyszenia Kulturalnego FORUM, przy poparciu Instytutu Kultury Polskiej w Madrycie, Ambasady Polskiej w Hiszpanii, Instytutu Adama Mickiewicza w Warszawie – zatem sprawa jest prestiżowa. Dano mi zupełną swobodę jeśli chodzi o wybór prac, ograniczeniem była ich ilość ze względu na możliwości ekspozycyjne kameralnej sali wystawowej. Pierwotnie myślałem o połączeniu polskich pejzaży np. z moich rodzinnych Smardzewic  z motywami południowymi, ale po namyśle doszedłem do wniosku, że byłoby to zbyt banalne. Uznałem, że lepiej będzie pokazać hiszpańskiej publiczności jak malarz z Polski inspiruje się Hiszpanią, jej architekturą, kolorytem, światłem, przyrodą. Na południe Europy jeżdżę od lat 90. XX wieku, w Hiszpanii byłem na plenerach w Granadzie i Tossa de Mar koło Barcelony, motywy z Toledo, które pokażę w Madrycie, to nowy cykl, nad którym aktualnie pracuję. W sumie na wystawę wybiorę około 30 obrazów z motywami z południa Europy.

Kiedy i gdzie Twoje prace będzie mogła zobaczyć polska publiczność?

Wspólnie z Muzeum im. Antoniego hr. Ostrowskiego w Tomaszowie Mazowieckim przygotowujemy dużą indywidualną prezentację mojej twórczości na początek 2017 roku, w ramach obchodów dziewięćdziesięciolecia tej placówki. Chciałbym uczcić ten piękny jubileusz wystawą około stu moich najważniejszych obrazów z różnych okresów twórczości, posiłkując się głównie zbiorami własnymi – w ciągu ponad 30 lat powstało parę tysięcy obrazów, rysunków i szkiców. Zastanawiam się, czy nie pokazać wczesnych prac z czasów szkoły podstawowej i liceum plastycznego. Druga koncepcja, jaką rozważam, to ekspozycja samych motywów ze Smardzewic – mojego miejsca na ziemi. Smardzewice są stale obecne w mojej twórczości, ukształtowały moje widzenie polskiego pejzażu i ciągle mnie inspirują.

Artystą bywa się od czasu do czasu czy to raczej stan umysłu?

Nominalnie jestem zwykłym magistrem sztuki. Za artystę może uważać się każdy. To popularny epitet, często stosowany. Czas zweryfikuje, czy byłem pospolitym malarzem, jakich wielu, czy nieco wybitniejszym.

JÓZEF PANFIL – urodzony w 1958 roku w Tomaszowie Mazowieckim, absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi (obecnie Akademia Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego), dyplom obronił w 1984 roku w Pracowni Litografii pod kierunkiem Jerzego Grabowskiego. Malarz i rysownik, jeden z najwybitniejszych polskich pejzażystów, w imponującym dorobku ma również portrety, martwe natury, widoki architektury i wnętrz. Wychodząc od realistycznego warsztatu, popartego wielką wrażliwością na niuanse koloru, światła i kompozycji, artysta wypracował własny styl malarski. Uznawany za kontynuatora naszych tradycji polskiej szkoły pejzażu, z równym zaangażowaniem uwiecznia też widoki z południa Europy: Grecji, Chorwacji, Włoch, Hiszpanii, Francji. Stypendysta Ministra Kultury i Sztuki w 1987 roku. W latach 1986-1994 wykładowca na Fakultecie Plastycznym Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Piotrkowie Trybunalskim, w latach 2000-2009 prowadził seminaria z rysunku i malarstwa w Europejskiej Akademii Sztuk w Warszawie. Jego prace znajdują się w prywatnych kolekcjach polskich i zagranicznych, w polskich muzeach i galeriach oraz w ofertach domów aukcyjnych. Miał ponad 30 wystaw indywidualnych, uczestniczył też w prezentacjach zbiorowych w kraju i zagranicą, stała ekspozycja jego obrazów z różnych okresów twórczości znajduje się w „Galerii pod Arkadami” w Tomaszowie Mazowieckim. Nagradzany i wyróżniany w tak prestiżowych konkursach, jak Festiwal Malarstwa Współczesnego w Szczecinie, Ogólnopolska Wystawa Malarstwa „Bielska Jesień” w Bielsko-Białej (1988), Biennale Małych Form Malarskich w Toruniu (1989, 1997), Międzynarodowe Triennale Portretu Współczesnego w Radomiu (1987, 1990). Józef Panfil mieszka i tworzy w Smardzewicach koło Tomaszowa Mazowieckiego.

MONIKA NOWAKOWSKA – historyk i krytyk sztuki, w latach 2008-2010 pracowała w Dziale Tkaniny Artystycznej Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, obecnie jest kuratorem Galerii Mistrzów Polskich w Muzeum Miasta Łodzi, zajmuje się sztuką nowoczesną i współczesną.

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Opinie

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

Małgorzata Szymankiewicz. blank

Od 27 grudnia 2016 roku do 22 stycznia 2017 roku

Małgorzata Szymankiewicz, „Office Work 231”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wrocław – wejście od podwórza

Od stycznia do grudnia 2016 roku

„Wrocław - wejście od podwórza 2016”, fot. Alicja Kielan (źródło: materiały prasowe organizatora)

Galeria Sztuki Dawnej

Od 22 grudnia 2016 roku

Paris Bordone (1500–1571), „Wenus i Amor”. lata 30. XVI w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR