Annemarie Schwarzenbach, Podróże przez Azję i Europę, tłum. Barbara Andrunik, Wydawnictwo Zeszyty Literackie, Warszawa 2016.

Po raz pierwszy spotkałam Annemarie Schwarzenbach kilka lat temu na wystawie w Berlinische Galerie. Patrzyła na mnie z portretu Marianne Breslauer. Chłopięca twarz, pochmurne spojrzenie, krótko obcięte włosy zaczesane na prawą stronę. Pod swetrem biały kołnierzyk. Od razu chciałam wiedzieć o niej jak najwięcej.

Annemarie Schwarzenbach, „Podróże przez Azję i Europę”, Wydawnictwo Zeszyty Literackie, 2016 (źródło: dzięki uprzejmości wydawnictwa)

Annemarie Schwarzenbach, „Podróże przez Azję i Europę”, Wydawnictwo Zeszyty Literackie, 2016 (źródło: dzięki uprzejmości wydawnictwa)

Gdybym mogła wtedy spytać: o czym marzysz? Dwudziestokilkuletnia Annemarie pewnie odpowiedziałaby: chciałabym wydać książkę i mieć górski dom w Sils – jeśli matka się zgodzi[1].

Przez długie lata o Annemarie Schwarzenbach się nie mówiło. Wnuczka jej brata, Alexis Schwarzenbach, w wieku 15 lat przypadkiem trafiła na jedną z jej książek i w ten sposób dowiedziała się, że do rodziny należała ta ekscentryczna postać[2]. Pisarka, podróżniczka, fotografka. Czarna owca. W dużej mierze do zapomnienia Annemarie przyczyniła się matka, która po śmierci córki zniszczyła większość jej korespondencji i sprzeciwiała się rozpowszechnieniu jej twórczości.

Przed paroma laty postać Schwarzenbach znów zaczęła budzić zainteresowanie – może ze względu na setną rocznicę jej urodzin, a także wzrost zainteresowania przedwojenną fotografią i Berlinem. Fascynowało raczej życie Annemarie niż jej twórczość. Na Zachodzie pojawiły się reedycje jej książek, jednak na polskim rynku do niedawna widniała tylko jedna pozycja poświęcona pisarce – fabularyzowana biografia autorstwa Melanii Mazzucco, Tak ukochana. W tym roku nakładem Zeszytów Literackich nareszcie ukazał się wybór jej reporterskich tekstów, Podróże przez Azję i Europę.

Cudowne dziecko

Przychodzi na świat w 1908 roku w Zurychu. Matka, Renée, wnuczka sławnego niemieckiego generała Friedricha Bismarcka jest fotografką (głównie tworzy kronikę rodzinną) i miłośniczką koni. Wkrótce stanie się również wielbicielką Adolfa Hitlera. Z dziećmi łączy ją miłość trudna, zwłaszcza z Annemarie – czasami uczucie bardziej przypomina nienawiść. Ojciec, Alfred, handluje jedwabiem i zbija kokosy. Ster w domu oddaje żonie. Umrze nim Annemarie skończy 30 lat.

Budynki w rodzinnej posiadłości Bocken prezentują szwajcarski styl – spadzisty dach, ozdobne kratownice i zielone, drewniane okiennice. Czteroletnia Annemarie może spoglądać w stronę Jeziora Zuryskiego z 27 okien. Niedaleko od domu jest stajnia i hala jeździecka, w której matka chciałaby widzieć córkę jak najczęściej. Stawia jej, swojemu Bube – słodkiemu chłopcu, cudownemu dziecku, poprzeczkę wyżej niż najlepszym koniom. Niedoskonałość córki, podobnie jak przegrana faworytów w zawodach, potrafi jej zepsuć humor na całe dnie. A Annemarie raz wspina się, raz upada. Przez całe krótkie życie będzie towarzyszyć jej paraliżujący strach przed porażką.

Upadły anioł

W wieku 23 lat kończy studia z historii rozprawą doktorską, a niedługo później ukazuje się jej pierwsza krótka powieść Freunde um Bernhard (Przyjaciele Bernharda). Z matką coraz częściej się kłóci, zwłaszcza odkąd Hitler doszedł do władzy. Swoją nadwrażliwą duszę koi morfiną, kodeiną, amfetaminą, całą tablicą Mendelejewa. Matka wyrzuca jej, że nie ma „hamulców moralnych” i jest „pełna złych instynktów”. Wyzywa od „narkomanek, komunistek i lesbijek”. A powinna z córką współodczuwać, bo sama romansuje ze śpiewaczką operową, Emmy Krüger (w towarzystwie to tajemnica poliszynela). Annemarie płacze „cicho i często” – tak ją zapamiętała pisarka i aktorka Ruth Landshoff-Yorck. Powodów do smutku przybywa, kiedy Annemarie przyjeżdża do Berlina i wchodzi do domu Mannów. Zakochuje się nieszczęśliwie w najstarszej córce Czarodzieja, Erice. Zawsze już będzie tytułować ją w listach: „moja najdroższa”. Zaprzyjaźnia się z jej młodszym bratem, Klausem, który pisze o Annemarie: „nasze szwajcarskie dziecko”, „ekscentryczna dziedziczka starego patrycjuszowskiego nazwiska”[3]. Państwo Schwarzenbachowie finansują NSDAP, a Annemarie, ku ich wściekłości, śle pieniądze na wydawane w Holandii antyfaszystowskie czasopismo Klausa, „Die Sammlung”.

Annemarie rozbija się po Berlinie, po gejowskich knajpach i palarniach opium w ostatnich dniach epoki kabaretu. Za chwilę nie będzie już klubu Eldorado, nie będzie domu Mannów. Nie śpi, pije, narkotyzuje się. Organizm odwdzięcza się jej pięknym za nadobne. Od tej pory Schwarzenbach będzie słaba, blada, właśnie wybierająca się do kliniki, albo wracająca z niej. Znajomi przy każdym spotkaniu żegnają ją w myślach. Rodzice w końcu uginają się i zgadzają wynająć dom w Sils – azyl, do którego będzie wracać poraniona psychicznie i fizycznie.

Schwarzenbach budzi w ludziach skrajne emocje. Jej androgyniczna uroda, najczęściej męskie stroje (choć wracając w rodzinne strony, przebiera się w grzeczną plisowaną spódnicę) i wyrazista osobowość, wywołują konsternację i zachwyt. Thomas Mann mówi przy kolacji: „dziwne, gdyby była pani chłopcem, musiałaby pani uchodzić za niezwykle ładną”, natomiast Klaus zapisuje w dziennikach: „A jednak jest piękna, także jako dziewczyna”[4]. „Ambitna, delikatna, z czystym chłopięcym czołem pod miękkimi popielatoblond włosami”[5]. Breslauer, która zrobiła Annemarie zdjęcie w białej, odsłaniającej ramiona i długiej do ziemi sukni, powie w wywiadzie, że wyglądała jak „niebiański archanioł Gabriel”[6]. Lanschoff-Yorck będzie ją wspominać: „słodka, delikatna, czarująca, wielkoduszna”[7].

Ale z czasem ludzie odsuwają się od niej – od jej melancholii, narastającej autoagresji, oczu „martwej ryby” po proszkach. Annemarie nie może zaznać spokoju, gdzie się pojawi – skandal. W 1935 roku w Teheranie bierze ślub z francuskim dyplomatą – Claudem Clarakiem, również homoseksualistą. Na zdjęciach pozują przytuleni, uśmiechnięci, w ogrodzie i podczas kąpieli w basenie ze znajomymi. Schwarzenbach jednak nie wytrzymuje długo tej „sielanki” i życia na pustkowiu. Podrywa córkę tureckiego ambasadora i jest zmuszona do wyjazdu. Podobnie kilka lat później zostaje wyrzucona z Turkmenistanu za romans z jedną z archeologów.

W 1939 roku wyruszają z Ellą Maillart w podróż samochodem, chcą dotrzeć do Afganistanu. Schwarzenbach wiąże z wyprawą wielkie nadzieje. „Praca, bałkańskie drogi (szatańskie jak dotąd!), noce w śpiworze na gołej ziemi, surowe życie bogate i nowe, lecz odarte z delikatności – to wszystko będzie dla mnie trudne, pozbawione możliwości odwrotu i wykluczające porażkę (umowy, zobowiązania wobec Kini) – i będzie dla mnie dobre”[8] – pisze do Eriki 4 czerwca z Sofii. Niestety nałóg jest silniejszy od dobrych chęci. Zaczyna znów straszliwie chorować, na plecach pojawia się palący wrzód. Maillart próbuje ją postawić na nogi prośbami i groźbami, ale nic nie skutkuje. Podróżniczkę gryzą wyrzuty sumienia, jednak w końcu zostawia Schwarzenbach w Kabulu i sama dojeżdża do Indii.

W 1936 roku u boku fotografki Barbary Hamilton-Wright po raz pierwszy przemierza Stany Zjednoczone: Północną Karolinę, Georgię i Alabamę. Opisuje społeczne konsekwencje Wielkiego Kryzysu, robi zdjęcia w czarnych gettach wielkich miast. Kiedy przyjeżdża do Nowego Jorku w 1940 roku, nie ma śladu po tamtym zapale i jasności umysłu. Amerykańska pisarka, Carson McCullers czuje przy poznaniu „lęk, współczucie, miłość”. „Ze wszystkich przyjaciółek ją kochałam najbardziej”[9] – napisze po latach. Ale Schwarzenbach nie odwzajemnia uczucia. Wchodzi w toksyczne związki, m.in. z Margot von Opel, znów narkotyzuje się i trafia do psychiatryka, z którego ucieka. Tworzy szalone, surrealistyczne wiersze, w końcu próbuje się zabić, tnąc nadgarstki żyletką. Starszy brat odmawia Annemarie pomocy, Thomas Mann nie chce już widzieć jej w swoim domu, inni znajomi rzucają słuchawką, kiedy słyszą jej głos.

Przez Azję i Europę

Niezależnie od swojej kondycji Schwarzenbach pisze. W ciągu dziesięciu lat publikuje niemal 300 tekstów podróżniczych, reporterskich, eseistycznych. Drukują je szwajcarskie czasopisma, m.in. „Du” i „Züricher Illustrierte”. Ukazuje się jej powieść Das glückliche Tal (Szczęśliwa dolina), zbiór tekstów z Europy Środkowej w serii monachijskiego wydawnictwa Piper, Was in „Baedeker” nicht steht (Czego nie znajdziecie w Baedeckerze) i Lorenz Saladin: Ein Leben für die Berge (Życie dla gór) – biografia podziwianego przez nią alpinisty i fotografa, Lorenza Saladina. Nie doczeka się publikacji powieści Tod in Persien (Śmierć w Persji), Eine Frau zu Sehen (Zobaczyć kobietę), czy zbiorów reportaży z Azji, Afryki i Ameryki Północnej.

Jednym z najbardziej zrównoważonych i jednocześnie twórczych okresów w jej życiu są lata 1933-1934, czas jej pierwszych bliższych i dalszych eskapad. I z tego właśnie okresu pochodzą teksty, które trafiły do Podróży przez Azję i Europę.

Zdecydowanie lepsza jest pierwsza część tego niewielkiego zbioru. Wyłania się z nich Schwarzenbach – prawdziwa reporterka, która wsiada na wóz z niemieckim wiejskim lekarzem i odwiedza z nim chorych, a w Gdańsku wybiera się na spacer po plaży z żydowską dziewczyną, która wydaje się jej ostatnią osobą w mieście, potrafiącą zostawić za sobą politykę i cieszyć się z nią Dniem Wniebowstąpienia.

Pisząc o Europie Schwarzenbach świetnie oddaje charakter i sposób mówienia bohaterów – często zwykłych przechodniów, robotników, studentów, a także polityczne nastroje odwiedzanych miejsc. Teksty są krótkie, gęste. Podziwia Estończyków za to, że nie stali się „agresywnymi nacjonalistami, ksenofobami czy hardymi patriotami”, z zaciekawieniem słucha opowieści przypadkowej szwedzkiej rodziny o tamtejszej odmianie socjalizmu, i z przerażeniem obserwuje rosnące poparcie dla nazistów w Niemczech. W „średniej wielkości mieście przemysłowym nad Renem” uczestniczy w zgromadzeniu przed teatrem, w którym grają Don Carlosa. „Dla zabicia czasu śpiewali pieśń Horsta Wessela już po raz dwudziesty. Przy kolejnym razie, kiedy zapomniałam podnieść prawe ramie, gniewny twardy kobiecy głos syknął mi do ucha:

– Niech Pani łaskawie uniesie ramię albo zawiadomimy policję.

Przestraszyłam się nie tyle samej groźby, ile tonu kobiecego głosu i złośliwej, wykrzywionej niepojętą nienawiścią twarzy. Pomyślałam, że właśnie w tym momencie, w teatrze markiz Posa wypowiada najpiękniejszą kwestię Schillera – o wolności…”[10].

Schwarzenbach znajduje się w Pradze, kiedy zaczyna się mobilizacja wokół czeskich Sudetów. Miasto przez kilka dni jest odcięte od świata, nie można nadać depeszy ani zatelefonować. Ze spokojem i dużą dawką ironii opisuje panikę wśród zagranicznych korespondentów zebranych w hotelu Ambasador. „Już sobie wyobrażali nagłówki, jakie następnego dnia powinny się pojawić na pierwszych stronach światowej prasy. A oni, prascy korespondenci, sprawozdawcy zdarzeń specjalnych, eksperci, nie mogli się wypowiedzieć”[11].

Natomiast napisane w latach 30. Buty upuszczone do Innu mogłyby powstać równie dobrze dzisiaj. Schwarzenbach przypomina historię „uciekinierów” z Polski i Węgier, którzy próbują przedostać się przez góry do Szwajcarii i utykają na nadrzecznej skale. Szwajcarscy strażnicy udzielają im pomocy, potem jednak muszą odesłać ich na Austriacką stronę. „Liga Narodów, ustawy, przepisy graniczne, chrześcijaństwo. Tyle trudu, wielkich słów z powodu kilku istnień. A na przeszkodzie humanizmowi, humanizmowi działania, wznosi się złowroga, oblodzona ściana, której bezkarnie nie pokona żaden «bezpaństwowiec» ani uchodźca polityczny”[12].

Jej wrażliwość na drugiego człowieka, także ta fotograficzna, obecna jest w wielu tekstach, m.in. Dziennikach Bałtyckich: „A potem w miasteczku Wałk napotkałam jeszcze jednego świadka tak prędko popadającej w niepamięć epoki. Sfotografowałam starą chłopkę o grubo ciosanych rysach twarzy, błyszczących, niebieskich oczach i ciężkich, pulchnych dłoniach wspartych na pokaźnym brzuchu. Mogłaby pozować malarzowi, który pragnąłby uchwycić prostotę chłopskiej duszy”[13].

W większości reportaży towarzysze Schwarzenbach pozostają w cieniu – zaznaczeni w zaimku „my”, ale nie wymienieni z nazwiska, nieopisani. Dopiero sięgając do biograficznych źródeł, dowiemy się, że podróż do Hiszpanii, przez Pireneje, Schwarzenbach odbyła w towarzystwie Breslauer („rozumiałyśmy się doskonale, a podróż dla nas obu była wielką przyjemnością”[14]), a Szwecję, m.in. uniwersytecką Uppsalę oraz Moskwę (z okazji kongresu pisarzy) odwiedziła z Klausem[15].

W drugiej części książki Annemarie wędruje przez turecką prowincję, Istambuł i Ankarę, Damaszek, Bejrut, Jerozolimę, Babilon, aż do Persepolis. To podróżowanie w starym dobrym stylu – wyprawa trwa tygodniami, pisarka z pociągu przesiada się w samochód, z samochodu na konia, pieszo wchodzi na górę i zjeżdża z niej na nartach. Często w surowych warunkach, w towarzystwie przypadkowo napotkanych cudzoziemców i wynajętych do pomocy miejscowych przewodników. Relacje są nieśpieszne, jakby przykurzone. „Światło, przy którym można pisać, ogień, owczy pled i anyżowa raki – zrozumieliśmy, że właśnie tego nam trzeba” – zapisuje 3 grudnia 1933 roku w Teheranie. Wciąż język Schwarzenbach jest barwny, pełen oryginalnych metafor, jednak czegoś tekstom brakuje. Nie sposób zanurzyć się w opisywanej przez nią rzeczywistości. Pewna zdawkowość, pocztówkowość opisów sprawia, że odwiedzane dzień po dniu miejsca zaczynają się ze sobą zlewać, tworzyć jedno orientalne miasto przykryte mgłą. Ciekawe spostrzeżenia dotyczące lokalnej obyczajowości i własnych doznań, przeplata belferskimi informacjami z historii krajów.

Ożywiona wypoczynkiem w Bejrucie pisze: „Pobyt w tym mieście był przyjemny i to, co robiłam, miało pozory doskonałego życia. Często bywałam sama i miałam czas, który pozwolił mi zweryfikować własne plany, co na początku trochę mnie zniechęciło, ale ostatecznie tylko wzmocniło wcześniejsze postanowienia. Jedyną, coraz to pogłębiającą się troską była myśl, że nie wystarczy życia, by choćby jedno z podjętych działań doprowadzić do końca…”[16]. Ale podróż zaczyna Annemarie coraz bardziej męczyć, więc i w jej pisanie wkrada się senność i znużenie.

A na horyzoncie kolejne cele, wsiada na statek do Baku…

Powrót do Sils Maria

3 kwietnia 1934 roku pisze do Klausa z Teheranu: „Ty tak wiele czasu poświęcasz «Die Sammlung», więc i ja muszę znaleźć moją pracę”[17]. Nieustannie poszukuje swojego powołania. Z podróży „wraca wypełniona obrazami świata, lecz szczęścia w niej nie ma”[18].

Kiedy wybucha wojna, Ella Maillart uważa, że Annemarie powinna zaszyć się z nią w Indiach, pisać poezję zamiast reportaży, zwrócić się ku sobie. Ale Schwarzenbach cały czas ma poczucie obowiązku wobec świata. Choć przyznaje w liście do Eriki, że nie jest niezastąpiona, czuje, że musi wrócić do Europy. W 1942 wyjeżdża do Lizbony, udaje jej się po raz kolejny podnieść, tym razem po amerykańskich perypetiach. Chce publikować, chce żyć.

Zostaje wysłana przez szwajcarskiego ambasadora do Belgijskiego Konga, pełni rolę korespondentki, następnie osiada w Sils, żeby pisać. Tutaj, w najbezpieczniejszym z miejsc, upada w trakcie jazdy na rowerze i uderza głową o kamień. Zapada w śpiączkę i już nie odzyskuje przytomności. W chwili śmierci, w alpejskim domu, jest przy niej matka. Annemarie ma 34 lata.

Po rozstaniu z Maillart w Kabulu dręczyło ją poczucie winy, ciągle zastanawiała się, co z nią nie tak. A jednocześnie wierzyła w możliwość poprawy, odnalezienia prostszej, czystszej drogi. Pisała do byłej towarzyszki podróży: „Bo o ile mogą mnie zabić ludzie, tak jak i głód czy kamień, to nie dotyczy to jednak tego, co we mnie nieśmiertelne. Przecież urodziliśmy się wolni, poza wszelkimi prawami tego świata”[19].

  1. Ruth Landshoff-Yorck, Annemarie Schwarzenbach, „Zeszyty Literackie”, 2015, nr 3, s. 22, za: Klatsch, Ruhm und kleine Feuer. Biographische Impressionen, 1997, s. 161-175.
  2. Alexis Schwarzenbach, Dieses bittere Jungsein, Zeit Online, http://www.zeit.de/2008/21/A-Schwarzenbach, dostęp: 15 sierpnia 2016 r.
  3. Głosy o Annemarie Schwarzenbach, Zeszyty Literackie”, 2015, nr 3, s. 58.
  4. Tamże, s. 59.
  5. Tamże, s. 58.
  6. Une Suisse rebelle, reż Carole Bonstein, Szwajcaria, 2000.
  7. Ruth Landshoff-Yorck, Annemarie Schwarzenbach, „Zeszyty Literackie”, 2015, nr 3, s. 27, za: Klatsch, Ruhm und kleine Feuer. Biographische Impressionen, 1997, s. 161-175.
  8. Listy do Klausa i Eryki Mannów, „Zeszyty Literackie”, 2015, nr 3, s. 74.
  9. Głosy o Annemarie Schwarzenbach, Zeszyty Literackie”, 2015, nr 3, s. 64.
  10. Annemarie Schwarzenbach, Podróże przez Azję i Europę, Warszawa 2016, s. 23.
  11. Tamże, s. 71.
  12. Tamże, s. 67.
  13. Tamże, s. 46.
  14. Głosy o Annemarie Schwarzenbach, Zeszyty Literackie”, 2015, nr 3, s. 58.
  15. Barbara Lorey de Lacharričre, Annemarie Schwarzenbach : A Life, Swiss Institute, https://www.swissinstitute.net/2001-2006/Exhibitions/2002_Lounge_Specials/2002_Annemarie_Schwarzenbach/SchwarzenbachBIO.htm, dostęp: 15 sierpnia 2016 r.
  16. Annemarie Schwarzenbach, Podróże przez Azję i Europę, Warszawa 2016, s. 116.
  17. Listy do Klausa i Eryki Mannów, „Zeszyty Literackie”, 2015, nr 3, s. 73.
  18. Ruth Landshoff-Yorck, Annemarie Schwarzenbach, „Zeszyty Literackie”, 2015, nr 3, s. 23, za: Klatsch, Ruhm und kleine Feuer. Biographische Impressionen, 1997, s. 161-175.
  19. Ella Maillart, Okrutna droga, Zeszyty Literackie, 2015, nr 3, s. 43, za: Ella Maillart, La Voice cruelle, Paryż 2001, s. 300-312.

DOROTA GROYECKA (ur. 1987) – absolwentka dziennikarstwa, filologii polskiej i kulturoznawstwa. Autorka książki Gentryfikacja Berlina. Od życia na podsłuchu do kultury caffè latte. Współpracowała m.in. z magazynem „Exberliner” oraz O.pl Polskim Portalem Kultury.

Komentarze (2) do artykułu “Annemarie Schwarzenbach. Wypełniona obrazami świata”

  1. Daty fatalnie pomylone albo tekst jest bledny. Prosze sprawdzic paragraf “Cudowne dziecko”. Kto urodzil sie w 1908? Jesli Annemarie, to nie moze ja laczyc trudna milosc z corka Annemarie.

    • Dorota Groyecka

      Czy mogłaby Pani wskazać, w których datach został Pani zdaniem popełniony błąd?

      W 1908 r. urodziła się oczywiście Annemarie, jej matkę – Renée, łączyła z córką trudna miłość :)

      Pozdrawiam.

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

25/25

Od 16 grudnia 2016 roku do 18 stycznia 2017 roku

Romuald Kutera, „Odryka w Morzu Egejskim”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nieczytelność. Palimpsesty

Od 16 grudnia 2016 roku do 30 marca 2017 roku

Piotr Korzeniowski, „Szum I”, 2015, dzięki uprzejmości artysty (źródło: materiały prasowe organizatora wystawy)

Diana Grabowska. XM

Od 12 do 22 grudnia 2016 roku

Diana Grabowska, „Z głowy”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Komu bije Dada?

Od 9 grudnia 2016 roku do 5 lutego 2017 roku

Wystawa „Komu bije Dada?” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jutro nie przyjdzie nigdy. Mirosław Bałka i Katarzyna Krakowiak

Od 25 listopada 2016 roku do 5 stycznia 2017 roku

Mirosław Bałka i Katarzyna Krakowiak, „Jutro nie przyjdzie nigdy”, fot. Maciek Zaniewski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Yang Shuanglin – współczesny chiński wenren: malarz i erudyta

Od 6 grudnia 2016 roku do 31 stycznia 2017 roku

Yang Shuanglin, „Źródło rzeki” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marta Kochanek-Zbroja. Kalejdoskop

Od 2 grudnia 2016 roku do 28 lutego 2017 roku

Marta Kochanek-Zbroja, „Kalejdoskop”, wizualizacja (źródło: materiały prasowe organizatora)

Festiwal Dramatu

Od 1 do 6 grudnia 2016 roku

„Garnitur prezydenta”, fot. Tomasz Augustyn (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kropka w kropkę. Muzealne mody

Od 25 listopada 2016 roku do 1 stycznia 2017 roku

„Kropka w kropkę” – plakat Anna Halarewicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Coming Out – Najlepsze Dyplomy ASP 2016

Od 25 listopada do 11 grudnia 2016 roku

Joanna Pieczyńska, „Z natury”, przykład farbowania krokoszem barwierskim (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR