Fragment książki: Alan Sasinowski, Szczery facet, Wydawnictwo Forma, Szczecin 2016.

Kamil zorientował się, że jest moralnym bankrutem, świnią bez serca oraz (co najgorsze) pospolitą melepetą nie wtedy, gdy zaczął ostro flirtować z przyjaciółką swojej żony, nie wtedy, gdy po raz pierwszy ową przyjaciółkę puknął, nie wtedy, gdy puknął ją w małżeńskim łóżku, a nawet nie wtedy, gdy świętował z nią półrocznicę romansu, o nie, te wiekopomne wydarzenia w najmniejszym stopniu nie popsuły dobrego samopoczucia Kamila, moralnego bankruta, świnię bez serca oraz pospolitą melepetę odkrył w sobie dopiero wtedy, gdy zauważył, że głaszcze kochankę po główce dokładnie w ten sam sposób, w jaki głaszcze po główce żonę.

Alan Sasinowski, „Szczery facet”, okładka (źródło: materiały Wydawnictwa Forma)

Alan Sasinowski, „Szczery facet”, okładka (źródło: materiały Wydawnictwa Forma)

Niewiele brakowało, aby teatralnie, w pół ruchu, zamarł. Ale nie, doprowadził gest do końca, wpakował rękę we włosy Mai i jak gdyby nigdy nic na nowo podjął trud czułego smyrania. Siedział na kanapie, Maja rozwaliła się na podłodze, między jego udami, śmiała się do jakiegoś telewizyjnego serialu, przed chwilą odbyli satysfakcjonujący stosunek płciowy.

Tak. Tak właśnie było: Maja, obnażona, syta i promieniująca zgodą na świat, śmiała się perliście, a w tym samym czasie Kamil był popielony przez odkrycie sezonu. Gdzie tam: sezonu. To było odkrycie roku! Oszukuję swoją żonę, konkludował tyleż błyskotliwie, co gorączkowo. Kłamię jej gładko, bez mrugnięcia okiem, jakbym był stworzony do podwójnego życia. I to wszystko trwa już siedem miesięcy, czyli całą wieczność. To nie jest żadna wpadka, żaden kaprys, żaden zawrót głowy, nie, to decyzja podejmowana dzień po dniu, kłamię systematycznie, rano, w południe, wieczorem, i już dawno przestałem zauważać, że kłamię. Sprawy zaszły tak daleko, że wszedłem ze swoją kochanką w taką samą wspólnotę intymności co z moją żoną, która przecież nic złego mi nie zrobiła.

Brawo, Holmesie! – krzyknęła radośnie miniaturowa sobowtórka Mai wylegująca się w jego mózgu. – Bra-wo! Moje gratulacje! Gdybym nie wiedziała, po co wdałam się z tobą w romans, to już wiem, już wiem. Zdobyłeś mnie swoją niezrównaną spostrzegawczością. Swoim dalekosiężnym rozpoznaniem sytuacji. Tym, że dotykasz istoty rzeczy z regularnością seryjnego zabójcy.

Wal się, kreaturo, zripostował Kamil i nie zaprzestając ani na moment procesu smyrania, z właściwą sobie lekkością przewekslował szok, w jaki wprawiło go jego własne noblowskie odkrycie, w bulgoczący gniew na Maję. Wpił się nienawistnym wzrokiem w jej zdradzieckie ciemię. Przecież nie jest tu sam. Przecież nie tylko on dokonał zbrodni. Zrobili to razem, oboje tkwią po uszy w tym emocjonalno-etycznym bagnie. Maja jest potworną zdrajczynią – i tak naprawdę ma bardziej splugawioną duszę niż on. Chłopcy, jak powszechnie wiadomo, tkwią w szponach atawizmów oraz nałogów, nawet jeśli popełnią niecne uczynki, to przecież nie ponoszą za nie pełnej odpowiedzialności. Tymczasem odnawiana dzień po dniu nielojalność wobec przyjaciółki jest zbrodnią popełnioną z premedytacją, na zimno. Nie można jej usprawiedliwić.

Ale to nie wszystko, kontynuuje, patrząc dzielnie już nie w ciemię Mai, ale w oczy jej rozwydrzonej miniaturowej sobowtórki. Nie odganiajmy myśli, która tkwi w tle już od pewnego czasu. Nie da się ukryć, że choć jego kochanka jest kobietą atrakcyjną, choć ma płaski jak tancerka brzuch, choć cechują ją kapitalne piersi oraz fantastyczna pupa, to jej buzia uwieńczona wyrazistą mocną szczęką… jej buzia jest zwyczajnie…, nie, że odpychająca, co to to nie… po prostu – przypomina twarz strudzonego konia, umęczonej szkapiny. Takie są fakty. Patrzysz na nią i pytasz: „Gdzie jest, do diabła, owies?”. I nie da się ukryć – bo już nic nie da się ukryć, Kamilu, to czas prawdy i samej prawdy! uczciwości! zdzierania masek! – nie da się zatem ukryć, że gdy Maja przystępuje do miłości francuskiej, to Kamilowi zdarza się fantazjować, że poleruje go jakaś inna dziewczyna, takie marzenia są może naturalne w seksie małżeńskim, ale w seksie z kochanką miejsca mieć nie powinny. A zatem…

A zatem ten romans nigdy nie miał żadnego sensu! – entuzjastycznie kończy swoją biegunkę myślową Kamil (nadal jak gdyby nigdy nic smyrając kochankę po główce). – Ależ nawywijałem! Ależ ancymon ze mnie! Ale to już koniec. Muszę czym prędzej wracać do mojej żony, która przecież nic złego mi nie zrobiła!

Cała ta niebywała praca intelektualna omal nie rozsadziła mu czaszki. Maja zaś bez przerwy chichotała i, rzecz jasna, nawet nie zorientowała się, jak potężne paroksyzmy wstrząsają facetem, który nurza dłoń w jej włosach. Nigdy nie była przesadnie empatyczna, co Kamilowi zawsze odpowiadało, ale akurat w tamtej chwili, chwili iluminacji, chwili zdzierania zasłon, wydało mu się przypadłością wręcz podważającą jej człowieczeństwo. Zostałem wciągnięty w pułapkę, pomyślał z pełną stosownej wzniosłości trwogą. Zostałem wciągnięty w pułapkę przez szczwanego i zdeterminowanego potwora.

Oczywiście, tamtego wieczoru nie zrobił nic. Nie ośmieliłby się. Kumulowanie odwagi zabrało mu dwa tygodnie.

– Musimy się rozstać – wychrypiał w końcu, gdy pili piwa w odpowiednio sterylnym wnętrzu pizzerii Da Grasso; zazwyczaj nie pojawiali się w miejscach publicznych, tym razem jednak Kamil bał się, że gdyby spróbował rzucić Maję bez świadków, mógłby doznać poważnego uszczerbku na zdrowiu.

Na obliczu umęczonej szkapiny nie pojawiło się nic specjalnego. Maja czknęła tylko i zrobiła przyzwalający ruch dłonią.

– Maju, to nie ma sensu – rzęził Kamil. – Agnieszka przecież nic złego mi nie zrobiła. Tworzymy udane małżeństwo, nie chcę tego rozwalać. Słuchaj, byliśmy ze sobą siedem miesięcy, to był wspaniały czas, daliśmy sobie wszystko, co dwoje ludzi może sobie dać. Ale oboje od początku wiedzieliśmy, że z tej mąki chleba nie będzie.

Maja czknęła ponownie. Kamil chciał połknąć własny język, zaszyć sobie usta. Obawiał, że jest o krok od jakiejś wielkiej intelektualnej kompromitacji – na przykład od zaproponowania kochance, żeby weszli w kolejny etap swojej relacji i zostali dobrymi przyjaciółmi.

– W takim układzie nikt nie jest szczęśliwy – obwieścił. – Ranimy Agnieszkę, ranimy siebie nawzajem, to droga donikąd. Skończmy to, zanim spustoszenia okażą się zbyt duże.

Maja nie wytrzymała, parsknęła. – Masz tydzień, mordasku – powiedziała, głaszcząc Kamila po policzku. – Daję ci tydzień na to, żebyś powiedział Agnieszce o nas, powiedział jej wszystko. Jeśli tego nie zrobisz, zrobię to za ciebie.

Dał się zaskoczyć. Choć nie powinien – dał się zaskoczyć.

– Łamiesz reguły gry – przypomniał z naganą. – Zaprzeczasz ideom emancypacji i spóźnionej nowoczesności, w które, jak myślałem, oboje głęboko wierzymy. – Ano łamię – Maja wzruszyła ramionami. – Ano zaprzeczam. Trochę się pozmieniało w ostatnim czasie, przykro mi, że tego nie zauważyłeś.

Dodaj komentarz


Wydarzenia

AKCES – 5. Konkurs Najlepszych Dyplomów Sztuki Mediów

Od 16 maja do 7 czerwca 2019 roku

Anastasia Pataridze, Happiness said don’t look for me, 2018 (źródło: materiały prasowe)

XIII Węgierska Wiosna Filmowa

Od 12 maja do 23 czerwca 2019 roku

Plakat festiwalu XIII Węgierska Wiosna Filmowa (źródło: materiały prasowe)

XXI Małopolskie Dni Dziedzictwa Kulturowego. Z dreszczykiem

18–19 maja oraz 25–26 maja 2019 roku

Wnętrze kościoła pw. Nawiedzenia NMP w Iwkowej, fot. K. Schubert (źródło: materiały prasowe)

Czarno na białym. 200 lat rysunku w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych

Od 26 kwietnia do 29 września 2019 roku

Leon Wyczółkowski, Dziewczyna z okolic Krakowa, 1907, Muzeum Narodowe w Krakowie (źródło: materiały prasowe)

Aleksandra Simińska. Arché. Malarstwo

Od 26 kwietnia do 2 czerwca 2019 roku

Aleksandra Simińska, 1993, Pałac w Samostrzelu, 1993, technika mieszana na kartonie, 367×426 (źródło: materiały prasowe)

W nocy twarzą ku niebu

Od 27 kwietnia do 16 czerwca 2019 roku

Plakat wystawy W nocy twarzą ku niebu (źródło: materiały prasowe)

Dzień Wolnej Sztuki w muzeach i galeriach w całej Polsce

27 kwietnia 2019 roku

27 kwietnia 2019 – Dzień Wolnej Sztuki w muzeach i galeriach w całej Polsce (źródło: materiały prasowe)

Prototypy 02: Codex Subpartum

Od 12 kwietnia do 9 czerwca 2019 roku

Joseph Beuys, Beuys by Warhol, grafika, 1980 (źródło: materiały prasowe)

Planetarium – wystawa Jiříego Kovandy

Od 11 kwietnia do 30 maja 2019 roku

Jiří Kovanda, Na ruchomych schodach… Odwrócony, wpatruję się w oczy osoby stojącej za mną…, performans, Praga, 1977 r. (źródło: materiały prasowe)

16. Festiwal Misteria Paschalia: kierunek Włochy

Od 15 do 22 kwietnia 2019 roku

Festiwal Misteria Paschalia, fot. Krakowskie Biuro Festiwalowe (źródło: materiały prasowe)

więcej wydarzeń