11 minut, reż. i scen. Jerzy Skolimowski, Polska 2015.

W tym mieście dzieje się coś złego. Wyją syreny, bija dzwony, samolot leci niebezpiecznie blisko ziemi. Wszelkie przygotowania do katastrofy zostały poczynione, trzeba tylko poinformować mieszkańców. Ale o tym za chwilę, na razie wszyscy w pośpiechu – trzeba uratować żonę z szemranego castingu, uciec od kochanki przed mężem, dotrzeć do szpitala z rodzącą kobietą. Bezlitosny czas nie sprzyja, często wyręczając fatum i przypadek. Gdzieś w tle bezduszny demiurg o głosie Jerzego Skolimowskiego mówi, że niczego nie można już naprawić; wyrok został więc wydany.

„11 minut”, reż. Jerzy Skolimowski, fot. Robert Jaworski (źródło: materiały prasowe dystrybutora – Kino Świat)

„11 minut”, reż. Jerzy Skolimowski, fot. Robert Jaworski (źródło: materiały prasowe dystrybutora – Kino Świat)

Rzecz ma miejsce w Warszawie, choć ulice miasta wyglądają jak jedna wielka makieta, przygotowana do rozpędzenia akcji. W sukurs przychodzą rozsiane w przestrzeni i wepchnięte w realizm, zwiastujące nieszczęście znaki. Złowrogą aurę dopełnia katalog grzechów, z wolna rozpisywany na kolejne postacie. Ale w 11 minutach pokątnie zaznaczana symbolika zawsze ma dwa bieguny. Dziwne zjawisko na niebie przypomina drugi księżyc z prozy Harukiego Murakamiego (trylogia 1Q84), planetę z Melancholii Larsa von Triera albo asteroidę z bombastycznego Armageddonu Michaela Baya. Podobnie spadający samolot przywodzi na myśl World Trade Center i strach przez terroryzmem, ale to również standardowa figura podniebnego kina akcji made in Hollywood. Ten dysonans poznawczy, dezorientujący gatunkowo, jest świadomym strukturalnym wyborem Skolimowskiego. Stąd banał i arcydzieło, wtórność i nowofalowość, jedna gwiazdka i pięć gwiazdek, jakimi okładali się krytycy podczas festiwalu w Gdyni i Wenecji. Cały sens 11 minut zawarty został bowiem w zakończeniu, gdzie efekt motyla zastępuje efekt domina.

W pieczołowicie przygotowywanej kodzie rozwiązanie znajdują wszystkie wątki. Klepsydra odmierzyła tytułowe jedenaście minut, na scenę wkracza otchłań, która zabiera bohaterów, a wraz z nimi analogie do Altmana (Na skróty), Inarritu (Babel), Thomasa Andersona (Magnolia) czy nawet Borowskiego (Zero). Skolimowski płynnym ruchem odwraca ścieżki, którymi podąża percepcja widza, unieważnia ekranowe wydarzenia, wychyla się za kadr w stronę alegorii. Celowo zderza nieefektowne, nudne i przyziemne małe sprawy zwykłych ludzi z absurdalnie rozbuchanym finałem. Bo 11 minut odbija potok obrazów, przykrywających się wzajemnie historii zebranych w kakofonii wizualnych komunikatów, jakimi zewsząd atakuje nas otoczenie. Filmiki z telefonów, zrzuty z kamer przemysłowych, zapętlone reklamy niepotrzebnych produktów, fabularyzowane reportaże. Jesteśmy więźniami tych obrazów, toniemy w ich nadmiarze, chłoniemy wszystko. Trzydzieści trzy lata temu, zalane migawkami Los Angeles z Blade Runnera było szokiem przyszłości, trzynaście wiosen temu wypełniony marketingiem profilowanym Waszyngton z Raportu mniejszości stanowił namacalną zapowiedź nowych realiów, których zaznajemy dziś za dnia. Coraz doskonalsze technologie, z arsenałem czułych filtrów ostrości, i szereg programów benedyktyńsko zbierających o nas informacje z sieci wyznaczają horyzont rzeczywistości.

„11 minut”, reż. Jerzy Skolimowski, fot. Robert Jaworski (źródło: materiały prasowe dystrybutora – Kino Świat)

„11 minut”, reż. Jerzy Skolimowski, fot. Robert Jaworski (źródło: materiały prasowe dystrybutora – Kino Świat)

Cechą filmowca-artysty jest pokazanie widzom destylatu świata, przestrzeni w której żyją, ale nie wiedzą jak ją rozpoznać lub właściwie nazwać. Skolimowski potrafi to jak nikt. Muzykę Pawła Mykietyna brzmiącą jak tykanie zawieszonego na ścianie zegara zestawia z ogłuszającym gitarowym riffem, fatalizm ludzkiego losu z językiem tabloidów, codzienne tragedie z egzaltowanymi emocjami. To film z ducha baudrillardowski – o rzeczywistości rozbitej na atomy, sprowadzonej do ciągu symulakrów, kopii bez oryginału – możemy się w nim przejrzeć jak w lustrze. Cały czas pytamy o prawdę, domagamy się transparentności, ale złożoność danego problemu nas odstrasza, oczekujemy przystępnych, krótkich skryptów.

Twórca Rysopisu i Walkowera, pokoleniowych autobiografii o poszukiwaniu tożsamości, stworzył ironiczny i konceptualny akt kreacji i zniszczenia, czym obnażył wyprzedaż form i motywów epoki nadmiaru, jakiej jesteśmy uczestnikami. Pokazał współczesność jako mydlaną bańkę, gdzie żywot informacji trwa kilkadziesiąt sekund, a potem następuje inna treść. Tak jak nienazwani mieszkańcy falsyfikatu Warszawy, wyrugowani ze swoich osobowości, zaistnieją na moment przy śniadaniu lub kolacji dla rozrywki everymana, który wraz z kanapką i herbatą, łyknie też litość i trwogę.

SEBASTIAN PYTEL – krytyk filmowy, wyróżniony w XX Konkursie im. Krzysztofa Mętraka. Publikuje w prasie i internecie. Współautor książek David Cronenberg w oczach krytyków filmowych (2016) i David Lynch. Polskie spojrzenia (2017). Fanatyk Bloodborne'a, Davida Lyncha i Cormaca McCarthy'ego.

Dodaj komentarz


Artykuły

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Ella Littwitz. I wody stały się piołunem

Od 26 października 2018 roku do 4 lutego 2019 roku

Ella Littwitz, „71 941”, 2018 geokrata, drewno, metal, 240 × 240 cm dzięki uprzejmości Harlan Levey Projects (materiały prasowe organizatora)

Międzynarodowy Festiwal Teatrów Tańca w Tarnowie Scena Otwarta

Od 20 do 28 października 2018 roku

„Richard Alston Dance Company”, II Międzynarodowy Festiwal Teatru Tańca Scena Otwarta, Centrum Sztuki Mościce (źródło: materiały prasowe organizatorów)

Znaki-Kody-Komunikaty

Od 19 października do 2 grudnia 2018 roku

Jerzy Krawczyk „Okno I” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Mirosław Bałka 1/1/1/1/1

Od 20 października do 31 grudnia 2018 roku

Mirosław Bałka, „1/1/1/1/1”, Op Enheim we Wrocławiu (źródło: materiały prasowe organizatorów)

9. Festiwal Kamera Akcja

Od 18 do 21 października 2018 roku

„Dzika grusza” (źródło: materiały prasowe organizatora)

PiekłoNiebo

Od 21 września do 21 października 2018 roku

Oleksij Choroshko, film „Lost Angeles”, Galeria Sztuki w Legnicy (źródło: materiały prasowe organizatorów)

Wiatr od morza. W sto lat później

Od 15 października do 11 listopada 2018 roku

Marcin Zawicki, „Smętek”, 2018, olej na płótnie, 100x100 cm, fot. © MNG (źródło: materiały prasowe organizatora)

Teserówka

Od 6 października do 9 listopada 2018 roku

Diana Lelonek, „Teserówka”, Dom Stanisława Teisseyre'a (źródło: materiały prasowe organizatorów)

Ucieleśnione. Dzieła z kolekcji Dolnośląskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych

Od 12 października do 12 listopada 2018 roku

Marta Deskur „Fanshon Radio”, 2003 film wideo, kolor, dźwięk, 7 min. 23 s.; remix dźwięku: DOKURO; montaż: Holger Fröhlich; produkcja: Instytut Polski w Berlinie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Czego się dowiedziałeś z Facebooka?

Od 5 do 26 października 2018 roku

K. Korzenicka (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR