Muzeum Architektury we Wrocławiu: Paryskie pracownie artystów, 14.05.-23.08.2015 r.

W połowie maja otwarto we wrocławskim Muzeum Architektury wystawę Paryskie pracownie artystów. Tytuł ten zaciekawił niewątpliwie wielu miłośników nie tylko architektury, ale i sztuki, która w Polsce zawsze kojarzyła się w pierwszy rzędzie z Paryżem impresjonistów oraz ich następców – postimpresjonistów, kubistów, fowistów, licznych przedstawicieli pierwszej a potem drugiej École de Paris. Ale ten, kto nastawiał się przede wszystkim na odwiedziny w słynnych pracowniach Montmartre czy Montparnasse, mógł poczuć się nieco zaskoczony zgromadzonym na wystawie materiałem. Owszem, można było tam znaleźć i sławne La Bateau-Lavoir, La Ruche oraz nie mniej znane kawiarnie, w których ponoć przesiadywały całymi dniami legiony geniuszy pędzla i dłuta, ale punkt ciężkości tej ekspozycji zdawał się leżeć gdzie indziej.

Rue du Faubourg Saint-Honore, wystawa „Paryskie pracownie artystów”, Muzeum Architektury we Wrocławiu, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Rue du Faubourg Saint-Honore, wystawa „Paryskie pracownie artystów”, Muzeum Architektury we Wrocławiu, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

W dodatku był to ten typ wystawy, który stawia pewien opór widzom. Składało się na nią kilkadziesiąt wielkoformatowych zdjęć i mnóstwo plansz z tekstami je objaśniającymi. Czytanie na stojąco przez godzinę lub dwie nie jest niestety zajęciem, które jest w stanie utrzymać nas w stanie entuzjazmu zbyt długo. Szczęściem jednak, nie była to jedyna forma zapoznania się bliżej z paryskimi pracowniami, właściwym bowiem celem tego pokazu, była promocja książki-przewodnika Jean-Claude’a Delorme’a i Anne-Marie Dubois, których wspierał fotograf David Boureau, przez dwa lata dokumentujący artystyczne atelier w stolicy Francji (w ich obecnym stanie). Książka na pozór niezbyt pokaźna, choć zgrabna, za to przynosząca rzeczywiście arcyciekawy plon, poznawczo z pewnością dla nas zaskakujący, ale i niezmiernie miły dla oka.

Z perspektywy, jaką przyjęli jej autorzy, oglądamy inną historię sztuki francuskiej (w ogromnym oczywiście skrócie) i zaczynamy rozumieć, skąd wziął się fenomen Paryża jako światowej stolicy artystów. Przewodnicy na początek zabierają czytelnika na przechadzkę do Luwru i w jego najbliższą okolicę, ale nie tę znaną nam współcześnie, lecz tę z czasów Ludwika XIV, kiedy to artyści nie tylko wystawiali tam swoje dzieła, ale posiadali pracownie, a nawet mieszkali (nierzadko z rodzinami); gdy powstawały pierwsze Salony, a bliskość królewskiej władzy – i łaski – konsekrowała ich talent i umiejętności ich uczestników. Po przeniesieniu się króla do Wersalu, Luwr został niemal w całości opanowany przez mieszkających i pracujących tam artystów, których „eksmitował” dopiero Napoleon, oferując w zastępstwie roczne renty i siedziby m. in. na Sorbonie (architekt Moreau z nakazu cesarza przysposobił tam blisko pięćdziesiąt mieszkań dla malarzy, rzeźbiarzy i uczonych).

Andre Arfividson, 31 Rue Campagne Premiere, wystawa „Paryskie pracownie artystów”, Muzeum Architektury we Wrocławiu, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Andre Arfividson, 31 Rue Campagne Premiere, wystawa „Paryskie pracownie artystów”, Muzeum Architektury we Wrocławiu, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jeszcze przed rewolucją, bogacąca się arystokracja i burżuazja szeroko korzystała z dobroci istnienia w Paryżu tak ogromnego rynku artystów, architektów oraz rzemiosła artystycznego. Wiele budowano i było co wyposażać we wszelkie dobra, jakimi mogła służyć sztuka. Kumulacja mecenatu państwa i zasobnych sfer społeczeństwa stworzyła podwaliny dla tego boomu, który zdarzył się w wieku XIX. Akademia nadal trzymała się mocno, ale sztuka zaczęła wylewać się z dotychczasowych ram – coraz większą rolę odgrywał rynek prywatny, na którym dyktat obejmowali marszandzi i krytycy z licznych pism artystycznych. Zmieniały się gusty ludzi i artystów. A tych ostatnich wciąż przybywało…

Pierwsze atelier, służące głównie akademickim malarzom żyjącym z zamówień publicznych i prywatnych, powstały w latach 1830-1880 i usytuowane były w okolicach Vavin i ulicy Vaugirard, aż do Montparnasse, a na prawym brzegu Sekwany na obrzeżach placu Pigalle. Bogato i wygodnie urządzone były wizytówką artysty, mającą na celu wzbudzenie zaufania i szacunku potencjalnego zleceniodawcy. W latach 1880–1915 pracownie artystów zajmują już znaczną część dzielnicy Montparnasse, coraz większą popularnością cieszy się również wzgórze Montmartre. Powstałe wtedy atelier to już jednak bardziej miejsca towarzyskich spotkań i debat o sztuce niż pracy; impresjoniści wychodzą ze swoimi obrazami w plener, malują w kawiarniach i publicznych parkach, wszędzie tam, gdzie mogą być blisko życia codziennego mieszkańców Paryża.

Rue Lebouis, wystawa „Paryskie pracownie artystów”, Muzeum Architektury we Wrocławiu, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Rue Lebouis, wystawa „Paryskie pracownie artystów”, Muzeum Architektury we Wrocławiu, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ten rozdział historii paryskich atelier jest nam już raczej dość znany. Niespodzianki (dla tych, którzy tego miasta nie mieli okazji dobrze poznać) zaczynają się dalej. Autorzy książki zastrzegają się, że pokazują nam tylko wybrane szlaki, na których możemy spotkać w pewnym zagęszczeniu charakterystyczne budynki mieszczące, lub będące w całości artystycznymi atelier. Naszą uwagę powinny przykuć wielkie przeszklone okna widoczne na fasadach, za którymi kryją się podwójnej wysokości pomieszczenia. Okna, a więc – światło, które rządzi logiką pracowni. Tego rodzaju okna, jak się okazuje, możemy jednak dojrzeć właściwie w każdej dzielnicy miasta, bo pracownie z czasem przestały się skupiać na określonym terytorium i możemy je znaleźć dosłownie wszędzie. Z tej strony patrząc, należałoby mówić wręcz o ogromnej połaci miejskiej architektury, której poza Paryżem chyba nie spotkamy. W czasach modernizmu nadawał jej ton swoimi realizacjami sam Le Corbusier, ale i technologia oparta na konstrukcjach żelaznych, a potem betonowych, które sprawiały, że można było zmniejszać koszty budowy i zwiększać udział deweloperów w tych przedsięwzięciach. Niemało było zresztą wśród nich i takich, którzy fundowali artystom schronienie i miejsce pracy po minimalnych kosztach (choć trzeba też przyznać, że były to warunki umożliwiające egzystencję również na poziomie minimum).

Po drugiej wojnie złote czasy atelier się skończyły. Wiele budynków (te najwcześniejsze często miały tanią konstrukcję drewnianą) popadło w ruinę, ale też w ostatnich latach wiele innych zostało ocalonych, zrekonstruowanych, zamienionych na muzea, bądź na mieszkania, ale już nie dla artystów, częściej dla majętnych koneserów z klasy średniej, którym zachodzące słońce dawnej sławy wciąż przydaje prestiżu.

Pomijam wiele smacznych szczegółów; żeby cieszyć się przyjemnościami, jakie przynosi książka Delorme’a, Dubois i Boureau, trzeba się w nią zagłębić. A najlepiej wrzucić do torby, pojechać do Paryża i przespacerować się po kilku (na początek) wybranych dzielnicach szukając wielkich okien na fasadach, tudzież wypatrując, niewidocznych z ulicy podwórek i oficyn, ukrytych w zieleni, gdzie w swoim czasie trudzili się biedni i bogaci, sławni dziś bohaterowie historii sztuki.

Tekst ukazał się w miesięczniku ODRA nr 7-8/2015

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR