XVII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina, 03.10-21.10.2015 r.

Zakończony niedawno Konkurs Chopinowski zgromadził pokaźną widownię i wzbudził wiele emocji. O komentarz na temat wydarzenia poprosiliśmy eksperta – Michała Brulińskiego, pianistę, historyka i krytyka muzycznego. A jakie są Wasze wrażenia?

Redakcja O.pl

Seong-Jin Cho – fragment (źródło: materiały prasowe NIFC)

Seong-Jin Cho – fragment (źródło: materiały prasowe NIFC)

Kilka dni temu zakończył się XVII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina, największy monograficzny konkurs pianistyczny na świecie. Po raz pierwszy w historii konkursu zwycięzcą został koreański pianista, Seong-Jin Cho.

Do udziału w pierwszym etapie przystąpiło niemal osiemdziesięciu pianistów z całego świata. Poziom konkursu od początku był bardzo wysoki i wyrównany, jednak stosunkowo szybko wyłoniła się grupa faworytów. Poza późniejszymi finalistami, w jej poczet zaliczyć można było Galinę Chistiakovą, Dinarę Klinton i Alexię Mouzę. Pierwsza z pań przeszła przez dwa etapy jak burza, jednak nie udźwignęła ciężaru godzinnego recitalu w etapie trzecim. Klinton, dzięki spontanicznym i pełnym wigoru interpretacjom, otarła się o finał, do którego jednak ostatecznie nie dotarła. Najwyraźniej zaszkodziła jej odrobina nonszalancji podczas wykonania sześciu etiud z op. 25 w półfinale konkursu. Murowana kandydatka do nagrody, Alexia Mouza, niestety już w drugim etapie dała się ponieść swemu ognistemu, wenezuelskiemu temperamentowi, przez co znacznie ucierpiała precyzja jej wykonań i pianistka musiała się przedwcześnie pożegnać z dalszą rywalizacją.

Zaskoczeniem mogły być znakomite występy włoskiego pianisty, Luigiego Carrocia, który od początku konkursu prezentował natchnione interpretacje. Niestety, występ na miarę własnych możliwości w trzecim etapie uniemożliwiła mu kontuzja ręki. Oczekiwaniom publiczności nie sprostała natomiast węgierska pianistka wyjątkowej urody, Ivett Gyöngyösi. Nie udało jej się pokazać tej finezji, którą błysnęła w eliminacjach, przez co konkurs zakończył się dla niej wraz z drugim etapem.

Jury XVII edycji Konkursu Chopinowskiego było bardzo łaskawe dla eksperymentatorów, którzy interpretowali Chopina na przekór tradycji wykonawczej, a i często wbrew zapisowi nutowemu. Bogactwem barw swych kontrowersyjnych interpretacji zjednał sobie publiczność francuski pianista, Olof Hansen, który zakończył udział w konkursie na drugim etapie. Do finału doszedł natomiast Georgijs Osokins z Łotwy. Jurorzy, być może oczarowani techniczną łatwością Osokinsa, być może pomni casusu Ivo Pogorelicia sprzed trzydziestu pięciu lat, konsekwentnie przepuszczali go do kolejnych etapów, co powodowało wzburzenie konserwatywnej części słuchaczy z jednej i euforyczną radość fanów Łotysza z drugiej strony. Przyznać należy, że salonowa pianistyka Osokinsa, która przywodzić może na myśl wykonania Józef Hofmana czy Ignacego Friedmana, miała w sobie coś urzekającego i z całą pewnością była unikatowym zjawiskiem na tle całego konkursu.

Seong-Jin Cho, fot. Wojciech Grzędziński (źródło: materiały prasowe NIFC)

Seong-Jin Cho, fot. Wojciech Grzędziński (źródło: materiały prasowe NIFC)

Do finału konkursu dotarła również Aimi Kobayashi, japońska pianistka, która już w wieku siedmiu lat miała za sobą występy z orkiestrą. We wszystkich jej konkursowych wykonaniach dostrzec można było przebłyski prawdziwego geniuszu. Niestety, miewała również słabsze momenty, co z pewnością wpłynęło na jej ostateczny wynik w konkursie („jedynie” wyróżnienie). W odróżnieniu od Kobayashi, stabilny i wysoki poziom we wszystkich etapach zaprezentowali Yike Tony Yang z Kanady oraz Eric Lu ze Stanów Zjednoczonych, za co nagrodzeni zostali odpowiednio V i IV nagrodą. Z finalistów warto również wspomnieć pełne świeżości interpretacje rosyjskiego pianisty i kompozytora, Dmitria Shishkina, który uplasował się na VI miejscu. W gronie finalistów znalazł się także Aljoša Jurinić z Chorwacji, który jednak wydawał się być tym faktem odrobinę zaskoczony. Wykonanie Koncertu e-moll, które zaprezentował w ostatnim etapie, było bardzo dalekie od ideału.

Walka o zwycięstwo w konkursie toczyła się na ostatniej prostej przede wszystkim między trzema pianistami. Był to Charles Richard-Hamelin z Kanady (II nagroda oraz nagroda specjalna za wykonanie sonaty), Kate Liu ze Stanów Zjednoczonych (III nagroda oraz nagroda specjalna za wykonanie mazurków) oraz Seong-Jin Cho (I nagroda i nagroda specjalna za wykonanie polonezów). Trudno znaleźć jakąkolwiek rysę w nieskazitelnych interpretacjach prezentowanych przez Richard-Hamelina, choć bywały one niekiedy chłodne. Z kolei wszystkie wykonania Kate Liu cechowała krystaliczna przejrzystość oraz poetycka swoboda. Zaprezentowała ona bodaj najpiękniejszą interpretację Fantazji f-moll w całym konkursie. Ostatecznie zwyciężył jednak Koreańczyk, Seong-Jin Cho. Fantastyczna sprawność oraz panowanie nad instrumentem w etiudach, dojrzałość w Fantazji f-moll oraz jakość dźwięku w Nokturnie c-moll op. 48 otworzyły my drzwi do drugiego etapu, w którym – jako jedyny z uczestników – zdecydował się wykonać Sonatę b-moll. Na długo w pamięci słuchaczy pozostanie cykl Preludiów op. 28, który wykonał Seong-Jin Cho w trzecim etapie. Finalnym Koncertem e-moll Koreańczyk jedynie potwierdził to, co wszyscy słyszeli już wcześniej. Cho to pianista kompletny: posiada znakomitą technikę, dużą wrażliwość, potrafi w swych olśniewających wykonaniach umiejętnie zbalansować pierwiastek intelektualny z emocjonalnym, jego wykonania nie są pozbawione spontaniczności, jest odporny na stres. Z przeprowadzonych z nim przez dziennikarzy rozmów wyłania się obraz człowieka niebywale skromnego, który „najbardziej na świecie cieszy się z tego, że ma dziesięć palców”. Pozostaje trzymać kciuki, aby ten młody pianista (ur. 1994) udźwignął ciężar zwycięstwa w tym konkursie, co z pewnością nie jest sztuką łatwą.

Obrady jury, fot. Bartek Sadowski (źródło: materiały prasowe)

Obrady jury, fot. Bartek Sadowski (źródło: materiały prasowe)

Trudno mówić o jakichkolwiek kontrowersjach związanych z wynikami konkursu. Rzadko zdarza się, że publiczność i jurorzy są tak zgodni w swych osądach. Jedynie brak awansu do ostatniego etapu Krzysztofa Książka oraz fakt nieprzyznania nagrody Szymonowi Nehringowi mógł budzić delikatne obiekcje, szczególnie wśród polskich słuchaczy. Mimo tego, w Sali Lustrzanej Filharmonii Narodowej, gdzie ogłaszane były wyniki kolejnych etapów, właściwie ani razu nie było słychać tych wyrazów dezaprobaty, które słyszeliśmy podczas poprzedniego konkursu.

Polska ekipa zaprezentowała się z dobrej strony. W pierwszym etapie bardzo udany występ zaliczył Tymoteusz Bies, jednak „zapętlenie się” w Nokturnie H-dur op. 9 nr 3 zamknęło mu drzwi do drugiego etapu. Frapującą interpretację Scherza h-moll przedstawił Adam Mikołaj Goździewski, jednak brak precyzji w etiudach uniemożliwił mu dalsze występy. Solidną pianistykę zaprezentowali również Rafał Błaszczyk, Paweł Motyczyński i Zuzanna Pietrzak oraz, dopuszczeni do drugiego etapu, Łukasz Byrdy, Łukasz Mikołajczyk, Piotr Nowak i Michał Szymanowski. Na drugim etapie udział w konkursie zakończył również Andrzej Wierciński, kreowany przez „specjalistów” i komentatorów na lidera polskiej ekipy. Młody pianista pokazał, że posiada olbrzymi potencjał, jednak odrobinę asekuracyjne wykonania zaprezentowane w drugim etapie nie dały mu przepustki do udziału w dalszych zmaganiach. W trzecim etapie, oprócz Szymona Nehringa, Polskę reprezentował Łukasz Krupiński oraz Krzysztof Książek. Ze wszech miar poprawna gra Krupińskiego, który poczynił od Ogólnopolskiego Konkursu Chopinowskiego olbrzymi postęp i pokazał się na Konkursie z najlepszej strony, nie wystarczyła jednak na finał. Kontrowersje wzbudził brak obecności w finale Krzysztofa Książka. Młody pianista z Krakowa – poza niezapomnianymi interpretacjami Scherza h-moll czy Ronda Es-dur – zaprezentował niezwykłą głębię w wielobarwnych i finezyjnych wykonaniach Mazurków op. 7 oraz op. 50. Do finału dotarł z polskiej ekipy jedynie Szymon Nehring. To młody, wrażliwy pianista, który wydaje się być nieskrępowany żadnymi ograniczeniami natury technicznej. Z pewnością jeszcze nie raz o nim usłyszymy.

Tegoroczny konkurs obalił mit dotyczący pianistów z dalekiego wschodu, którzy stereotypowo postrzegani byli jako niewrażliwe, perfekcyjne „maszyny wykonawcze”. Azjatyccy pianiści zaprezentowali podczas konkursu wiele wspaniałych kreacji artystycznych, w których objawiło się głębokie zrozumienie i wyczucie chopinowskiego stylu, częstokroć głębsze niż u pianistów europejskich. Warto zaznaczyć, że połowa z dziesięciu finalistów miała azjatyckie korzenie.

Konkursowy Chopin staje się coraz bardziej uniwersalny. Konserwatyzm poprzednich dekad zdaje się odchodzić w przeszłość. Dla Polaków jednak Chopin wciąż pozostaje dobrem narodowym. Przyznać należy rację Dyrektorowi Narodowego Instytutu Chopina, Arturowi Szklenerowi, który w jednym z przemówień stwierdził, że tegoroczny konkurs ujawnił olbrzymi potencjał polskiego społeczeństwa w sferze zainteresowania muzyką poważną. Także aktywność tysięcy słuchaczy i obserwatorów konkursu w mediach społecznościowych świadczy o tym, że Polacy chcą i potrafią słuchać Chopina z zainteresowaniem. Pozostaje mieć nadzieję, że ów potencjał będzie się ujawniać w takiej skali zdecydowanie częściej niż raz na pięć lat.

MICHAŁ BRULIŃSKI – ukończył z wyróżnieniem studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim; obecnie studiuje fortepian w klasie prof. Ewy Pobłockiej (UMFC) oraz kontynuuje studia na UW (Collegium Artes Liberales). Jest laureatem kilku ogólnopolskich konkursów pianistycznych i kameralnych. Obok aktywnej działalności pianistycznej aktywnie zajmuje się krytyką muzyczną (były redaktor naczelny czasopisma „Rezonans”, współpracował m.in. z „Ruchem Muzycznym”, „Muzyką21” i Kwartalnikiem Kulturalnym „Opcje”) oraz działalnością naukową i popularyzatorską. Od 2013 r. współpracuje z Narodowym Instytutem Fryderyka Chopina, m. in. prowadząc z Markiem Brachą autorski projekt Fortepian (r)ewolucyjny.

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Sergiei Tchoban. Kontrastowa harmonia miasta

Od 27 stycznia do 18 marca 2018 roku

Sergei Tchoban, „Kaprys architektoniczny. Forum Romanum albo Dwa Światy I”, projekt scenografii, piórko, pędzel, tusz chiński, akwarela, papier do akwareli na krośnie, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Przemek Branas – GÓRA/KOSMOS/GŁOWA

Od 25 stycznia do 16 lutego 2018 roku

Przemek Branas, „GÓRA/KOSMOS/GŁOWA”, Galeria Labirynt w Lublinie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zakłócenia / UMWELT

Od 18 stycznia do 2 lutego 2018 roku

Karolina Kardas, „Let him kiss me…/ Niech mnie pocałuje”, video, 2 min 49 sek  (źródło: materiały prasowe organizatora)

Pejzaże antropocenu

Od 18 stycznia do 30 marca 2018 roku

Diana Lelonek, „3 Wild Man” dzięku uprzejmości artystki i galeii lokal_30  (źródło: materiały prasowe organizatora)Diana Lelonek, „3 Wild Man” dzięku uprzejmości artystki i galeii lokal_30  (źródło: materiały prasowe organizatora)

Język jako Dźwięk. Tania Candiani

Od 19 stycznia do 4 marca 2018 roku

„Język jako Dźwięk” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Włóczęgi – malarstwo Majki Wójtowicz

Od 13 stycznia do 14 lutego 2018 roku

„Włóczęgi” – malarstwo Majki Wójtowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Rosław Szaybo. Piękno użyteczne

Od 19 stycznia do 18 lutego 2018 roku

Proj. Rosław Szaybo (źródło: materiały prasowe organizatora)

Grzegorz Sztwiertnia: Ustawienia domyślne / Default settings

Od 11 stycznia do 11 lutego 2018 roku

Grzegorz Sztwiertnia, „Polskie miasteczka, Łańcut”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Malując

Od 11 stycznia do 25 lutego 2018 roku

Urszula Wilk, Seria Bluemetrie nr 12, płótno, akryl, olej, 200 x 175 cm, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Drążenie miasta. Symbol

Święto Rynku Podziemnego

Od 9 do 28 stycznia 2018 roku

„Drążenie miasta. Symbol. Święto Rynku Podziemnego” (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR