40. Festiwal Filmowy w Gdyni, 14.09.-19.09.2015 r.

Laury 40. Festiwalu Filmowego w Gdyni zostały przyznane. Obyło się bez niespodzianek? O komentarz poprosiliśmy Marcina Adamczaka.

Redakcja O.pl

Małgorzata Szumowska (źródło: materiały prasowe organizatora)

Małgorzata Szumowska (źródło: materiały prasowe organizatora)

W ostatnim sezonie, wobec oscarowego sukcesu Idy, nagrody w Berlinie dla Szumowskiej oraz rekordowej po 1989 roku liczby widzów w polskich kinach, zaczęliśmy poruszać się w obszarze snu o rodzącej się potędze polskiej kinematografii. Tegoroczny Festiwal Filmowy w Gdyni skutecznie obudził nas ze snu, pokazując, że od niecałej dekady tkwimy mniej więcej w tym samym miejscu. Kino polskie nie jest bynajmniej w złej kondycji. Od lat natomiast, niezmiennie, jest nieźle, jest solidnie, jest po prostu średnio.

Wrażenie takie bardzo mocno wzmagało kilka prozaicznych na pierwszy rzut oka czynników. Zupełnie inna jest atmosfera festiwalu, na którym konkurs wygrywa film premierowy (jak Ida w 2013 roku oraz Bogowie w roku 2014), inna zaś, gdy tryumfuje film „odgrzewany”, widziany i wielokroć komentowany, mający premierę wiele miesięcy przed festiwalem (jak Essential Killing w roku 2011 czy W ciemności w roku 2012, by sięgnąć tylko po przykłady z ostatnich lat). Festiwale poprzednie oraz samopoczucie krytyków ratowała obecność 1-2 premierowych znakomitych filmów lub – jak w roku ubiegłym – także fali interesującego kina gatunkowego. Body/Ciało to dobry film, bodaj najlepszy w dotychczasowej karierze Szumowskiej, dowodzący jej przenikliwości oraz inteligencji w rozpoznawaniu aktualnych trendów w międzynarodowym obiegu festiwalowym. W Gdyni wygrał jednak między innymi dlatego, że nie bardzo miał z kim przegrać. Potencjalny główny konkurent, Jerzy Skolimowski, nie zaproponował bowiem w 11 minutach więcej niż popis ściśle realizacyjnej zręczności. Zabrakło prawdziwych hitów i naprawdę mocnych akcentów, mimo iż co najmniej od lipca dało się odnotować głosy, iż oto zbliża się fala oryginalnych debiutów, a konkurs będzie najlepszy od lat. Nie był, fala okazała się znacznie mniejsza niż rysowała się w oddali.

Polskie kino tego sezonu okazuje się być przede wszystkim realistycznym współczesnym dramatem, osadzonym najczęściej w Warszawie (często w tych samych lokacjach), rozpisanym na kilkoro aktorów (akurat tutaj odnotować można było kilka znakomitych ról, prócz nagrodzonych Gajosa, Stroińskiego i Grochowskiej, także Dziędziela, Kuleszę, Dorocińskiego i Topę), opowiadanym dość tradycyjnym językiem i o raczej ograniczonych perspektywach.

Na tle dominujących w konkursowym menu dań jałowych w smaku zdecydowanie wyróżniało się kilka propozycji wyrazistszych i estetycznie mocniej przyprawionych. Zaliczyć do nich można przede wszystkim Hiszpankę Łukasza Barczyka, nie pozbawioną scenariuszowych i aktorskich mankamentów, ale prezentującą za to wizję powstania jako przygody ducha i intelektu, nie zaś jedynie jako widziane już setki razy bieganie z karabinem po ulicach oraz debiut Agnieszki Smoczyńskiej, Córki dancingu osadzony w Warszawie lat 80., sięgający po konwencje musicalu i estetykę kampową, by snuć opowieść o dwóch morderczych syrenach wyłowionych z Wisły. W grupie tej umieścić można również Demona Marcina Wrony, wykorzystującego konwencję horroru, legendy o Dybuku oraz elementy uniwersum Smarzowskiego dla ukazania tematyki Zagłady.

Pozytywnie zaskoczyły Moje córki krowy Kingi Dębskiej, udowadniającej, iż ciepła, rodzinna opowieść o odchodzeniu bliskich nie musi być pretensjonalna (obawę taką mogłyby umocnić dwa inne tytuły konkursowe dotykające choroby nowotworowej – Chemia i Żyć nie umierać), a także Filip Bajon, którego Panie Dulskie jawią się jako krytyczna meta-wypowiedź dojrzałego mistrza na temat kina współczesnego, nie stroniąca od środowiskowych kuksańców, i jawiąca się też jako swoisty manifest nowego szefa „Kadru”.

Nawet jednak pośród tytułów najbardziej udanych, próbujących zaoferować coś oryginalnego w warstwie obrazowej, najczęściej szwankowały scenariusze. Filmowa maszynka do opowiadania historii, mimo wszelakich szkoleń, pitchingów i developmentów, nie działa ostatnio najsprawniej. Cóż, narzekania na scenariusze po raz pierwszy pojawiło się w branżowej prasie w latach międzywojennych i od tego czasu serial najwyraźniej trwa w najlepsze.

Marcin Adamczak – wykłada w Instytucie Kulturoznawstwa UAM w Poznaniu, w PWSFTviT w Łodzi oraz na Uniwersytecie Gdańskim. Dyrektor festiwalu Cinemaforum w Warszawie. Stypendysta Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej (2010 i 2011). Laureat konkursu im. Krzysztofa Mętraka dla młodych krytyków filmowych (2011). Autor książek Globalne Hollywood, filmowa Europa i polskie kino po 1989 roku (2010) oraz Obok ekranu. Perspektywa badań produkcyjnych a społeczne istnienie filmu (2014). Publikował m.in. w "Odrze", "Kwartalniku Filmowym", "Panoptikum", "EKRANach", "Kinie", "Magazynie Filmowym SFP" oraz w kilkunastu tomach zbiorowych.

Dodaj komentarz


Recenzje

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Sylwester Ambroziak Mama I'm Coming Home

Od 24 maja do 4 lipca 2018 roku

Sylwester Ambroziak „Mama I'm coming home" plakat (źródło: materiały prasowe organizatora)

5. Prezentacje Form Muzyczno-Teatralnych Dźwięki Słów

Od 13 do 17 czerwca 2018 roku

DAGADANA, fot. Dominika Dyka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jerzy Rosołowicz – Telehydrografiki

Od 18 maja do 12 czerwca 2018 roku

Jerzy Rosołowicz – „Telehydrografiki” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Przestrzeń niewysłowiona

Jerzy Sołtan – Lech Tomaszewski – Andrzej Jan Wróblewski

Od 22 maja do 5 sierpnia 2018 roku

Jerzy Sołtan, „Le repos”, 1951, kolekcja Muzeum ASP w Warszawie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wojciech Fangor. Optyczne wibracje

Od 18 maja do 31 sierpnia 2018 roku

Wojciech Fangor, „M 43”, 1969 (źródło: materiały prasowe organizatora)

20. Małopolskie Dni Dziedzictwa Kulturowego

19 i 20 maja oraz 26 i 27 maja 2018 roku

Kościół w Zbylitowskiej Górze (źródło: materiały prasowe organizatora)

Między nauką a polityką. Profesor Stanisław Kulczyński (1895–1975)

Od 15 maja do 15 lipca 2018 roku

Uroczystość wręczenia tytułu doktora honoris causa Akademii Medycznej, 1961, fot. archiwum ZniO (źródło: materiały prasowe organizatora)

Make up

Od 18 maja do 15 czerwca 2018 roku

Peleg Dishon, Ilan Yona, Merav Maroody, „Five Death Scenes”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sztuka druku

Europejskie oficyny wydawnicze w starych drukach Biblioteki Muzeum Narodowego we Wrocławiu

Od 22 maja do 15 lipca 2018 roku

„Sztuka druku. Europejskie oficyny wydawnicze w starych drukach Biblioteki Muzeum Narodowego we Wrocławiu” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Pięć panien rozumnych i jeden mężczyzna lekkomyślny

Od 10 maja do 16 czerwca 2018 roku

Zbigniew Warpechowski, „Polska i polska” (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR