Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie: Hamlet, reż. Krzysztof Garbaczewski, scen. Krzysztof Garbaczewski, Marcin Cecko, premiera: 13.06.2015 r.

Alinearna konstrukcja, gra z przestrzenią, wielopiętrowość narracji, silne akcentowanie tego, co poprzez techniczne zapośredniczenie złudnie bliższe, a w rzeczywistości niepokojąco oddalone, próba sił w starciu aktora z technologią i nowymi mediami – to znaki rozpoznawcze Krzysztofa Garbaczewskiego, który sam nazywa swoje spektakle instalacjami.

„Hamlet”, reż. Krzysztof Garbaczewski, Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, 2015, fot. Magda Hueckel (źródło: materiały prasowe)

„Hamlet”, reż. Krzysztof Garbaczewski, Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, 2015, fot. Magda Hueckel (źródło: materiały prasowe)

Sztuką, która po raz kolejny wpisuje się w ten synkretyczny styl Garbaczewskiego, jest Hamlet grany w Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie. Reżyser wraz z Marcinem Cecko kreują opowieść mroczną, oniryczną, lecz z nutą w stylu glamour: błyskiem tafli lustra, sztuczną krwią, współczesną muzyką.

Reżyser rozszczepia uwagę widza na wiele poziomów, zestawiając różne literackie portrety Hamleta: królewicza duńskiego, bohatera szekspirowskiej tragedii odwetowej, dramatu krwi i korony; monologującego bohatera sztuki HamletMaszyna Heinera Müllera; i bohatera Studium o Hamlecie Stanisława Wyspiańskiego. Hamletów jest zatem aż trzech: oniryczny, niemal hermafrodyczny Bartosz Bielenia, wyrazisty Krzysztof Zarzecki i hipnotyzujący w przerażeniu swoją niemocą Roman Gancarczyk.

Struktura tekstowa spektaklu jest płynna, przeplata się narracyjnie – słyszymy fragmenty Szekspirowskiego dramatu, jednak w alinearnych sekwencjach. Wydaje się, że reżyser i dramaturg podjęli grę z przywołanymi wcześniej arcydziełami, polegającą na komponowaniu, wklejaniu, przypominaniu i opuszczaniu fragmentów tekstów. Melanż dramaturgiczny również znajduje odzwierciedlenie w imponującej wizualnie, niepokojącej, pełnej ukrytych szyfrów scenografii autorstwa Aleksandry Wasilkowskiej. Sceneria składa się z kolistego, obrotowego ekranu-lustra, naturalistycznego serca, zaciśniętej pięści, hamletowskiego ucha zawieszonego nad sceną niczym hostia. Na proscenium leży szklana mapa Europy, którą powoli pokrywa krew dopływająca poplątanymi, przezroczystymi rurkami. Mniej uważni zbyt późno zauważą ją odbitą w rewersie ekranu – a szkoda, nawet jeśli był to celowy zabieg.

Na kolistym ekranie oglądamy kręcone w bliskich planach, transmitowane na żywo sceny dziejące się przed teatrem, na Placu Szczepańskim, a także w foyer, które osnute półmrokiem przywodzi na myśl pałacowe przestrzenie. I znów Garbaczewski podejmuje z widzem grę w „dawanie i odbieranie”. Dane nam są momenty, gdy na zbliżeniach w kamerze widoczna jest mimika aktorów, ich najdrobniejsze gesty – czyli to, co w klasycznym teatrze moglibyśmy zobaczyć jedynie siedząc w pierwszym rzędzie. Dzięki nagłośnieniu słyszymy nawet ich najcichsze westchnienia. Zapewne wymaga to od nich użycia pełnego asortymentu środków przekazu, stosowania technik gry nie tylko teatralnej, lecz także filmowej. Natomiast to, co jest nam odebrane, to przywilej skupienia uwagi na tym, na czym akurat mielibyśmy ochotę – niekoniecznie na aktorach właśnie wygłaszających tekst, tylko na przykład na postaciach pobocznych lub scenografii. W Hamlecie taka forma przekazu nie jest jednak tak przytłaczająca jak choćby w Poczcie Królów Polskich, który niemal w całości transmitowany był za pośrednictwem kamery. Tu Hamlet, niezależnie w której odsłonie, czasem przemknie między rzędami, pozwoli na doświadczenie obecności aktora.

„Hamlet”, reż. Krzysztof Garbaczewski, Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, 2015, fot. Magda Hueckel (źródło: materiały prasowe)

„Hamlet”, reż. Krzysztof Garbaczewski, Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, 2015, fot. Magda Hueckel (źródło: materiały prasowe)

W drugiej części spektaklu jeden z Hamletów (Bartosz Bielenia) i Ofelia brodzą cicho i bezwolnie w małym basenie, który dostrzegamy w odbiciu na lustrzanym rewersie ekranu. Wszechobecna krew zalewa Europę w zmechanizowanych czasach, gdy prawdziwy bunt i prawdziwe uczucia przestały być już możliwe i nawet miejsce Najwyższego zajęło wyolbrzymione hamletowskie ucho zawieszone nad sceną. Pytanie tylko: którego Hamleta? Który Hamlet jest prawdziwy? Czy przypadkiem Garbaczewski nie chce uciec od tez, dawania konkretnych odpowiedzi i ukazywania bezradności szekspirowskiego bohatera, który w jego spektaklu rozmywa się niczym akwarela? Hamlet został rozczłonkowany na tle bezbronnej Europy.

Reżyser nie raz odwołuje się do historii wiekopomnych, zrealizowanych i niezrealizowanych inscenizacji dramatu, ma świadomość wzajemnych zależności, suponuje, o czym rozmawiają Helena Modrzejewska i Konrad Swiniarski, prowokuje, zapuszcza się w nieznane. Wydaje się, że próbuje stworzyć Hamleta zupełnie od nowa, lecz w próbie tej siłuje się z ciężarem jego minionych interpretacji.

Gra aktorska jest zdecydowanie lepsza w scenach transmitowanych – to wtedy aktorzy grają psychologicznie, intymnością słów i gestów budują dramaturgię scen. Natomiast gdy  pojawiają się na scenie, niekiedy oplatając widzów, przemieszczając się między rzędami, przeważa niezrozumiały warkot i chaotyczność ruchów. Dobra jest rola Ofelii grana przez Jaśminę Polak. Aktorka ujmująco uzewnętrzniła obłęd tonącej, głodnej uczucia szalonej. Bezradna, śpiewająca dziwne piosenki poszarpanym, łkającym głosem, zdezorientowana, cierpiąca Ofelia wymyka się jednoznacznym interpretacjom.

Szkoda, że ciekawy pomysł Krzysztofa Garbaczewskiego daje efekt przerostu formy nad treścią. Nie do końca zbadana, za każdym razem inaczej kierunkowana materia Hamleta nadal pozostaje tajemnicą. Jednokrotne obejrzenie spektaklu pozostawia wrażenie jedynie szczerego i autentycznego szukania.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR