Ludvík Vaculík, Siekiera, Wydawnictwo Stara Szkoła, Wołów 2015.

System w Siekierze

Siekiera swoją polską premierę miała pod koniec września bieżącego roku. Czesi znają tę powieść od prawie pięćdziesięciu lat. Jednak, jak twierdzi sam Mirosław Śmigielski, tłumacz czeskiej powieści, „w przypadku »Siekiery« nie jest istotne, że po raz pierwszy ukazała się w 1966 roku. Jeśli zostałaby wydana dziś jako nowy rękopis, jej sukces być może byłby jeszcze większy. Przecież relacje rodzinne, przemijanie, miłość, zanikająca przyroda, uzależnienie od społeczeństwa – to wszystko towarzyszy nam od zawsze i będzie towarzyszyć”.

Ludvik Vaculik, „Siekiera” – okładka (źródło: materiały prasowe wydawcy)

Ludvik Vaculik, „Siekiera” – okładka (źródło: materiały prasowe wydawcy)

Ludvíka Vaculíka znamy jako autora słynnych manifestów Praskiej Wiosny, m.in. tekstu Dwa tysiące słów. Wydawać by się mogło, że Siekiera będzie kolejnym „manifestem”, albo chociaż sprzeciwem młodego pokolenia wobec komunizmu, wyrazem poczucia zmiany, pójścia naprzód. Jednak daleko jej do manifestu politycznego.

Jedni tęsknią „za komuną”, inni cieszą się, że „odeszła”. Przypomnijmy, na czym opierał się komunizm. Zgodnie z definicją Słownika języka polskiego PWN to „ideologia i doktryna społeczna postulująca zbudowanie społeczeństwa bezklasowego, opartego na społecznej własności środków produkcji i równym podziale dóbr” oraz „ustrój totalitarny realizowany w ZSRR, narzucony krajom Europy Środkowej i Wschodniej po II wojnie światowej, oparty na monopolu władzy skupionej w rękach jednej partii”. Zdania są podzielone. Poczucie nostalgii z jednej strony i kompletne odrzucenie wspomnianego systemu politycznego z drugiej widać również w Siekierze.

Dwaj bohaterowie jednej historii

Głównym bohaterem powieści jest praski dziennikarz, mężczyzna w średnim wieku, ze sporym bagażem doświadczeń, który przybywa na rodzinne morawskie tereny, by „po raz pierwszy odwiedzić swojego brata kierowcę”. A tak naprawdę to okazja, by rozliczyć się z przeszłością i dokonać bilansu życia. I przede wszystkim pożegnać zmarłego już ojca, który na kartach Siekiery staje się bohaterem niemalże równorzędnym. Dziennikarz bardzo często pozwala wypowiedzieć się swemu ojcu (głównie przez listy z Persji). Epistolarny charakter fragmentów powieści umożliwia czytelnikowi poznanie ojca bohatera – człowieka prostego, posługującego się gwarą, nieprzebierającego w słowach, nawet tych wulgarnych.

Dom, mimo że nie zawsze bywało w nim dobrze, miał w sobie coś… rodzinnego. Był azylem, źródłem wiedzy. To tutaj bohater poznał poglądy ojca-komunisty i to tutaj zaczął się z nim nie zgadzać, polemizować, aż w końcu wykreował własne przekonania. Ojciec poddał się naiwnie systemowi, jaki panował, wierzył w niego do końca. Syn poglądów tych nie przyjął. Reprezentował młode i dynamiczne pokolenie, które chciało walczyć o postęp, rozwój i ewolucję. Wiedział, że komunizm nie jest systemem dobrym dla społeczeństwa. Sęk w tym, że gdy  ograniczenia stworzone przez starych i zaślepionych komunistów zostaną pokonane, powstaną nowe ramy i zasady. I znów wolność stanie się tylko pojęciem, o które walczy każdy z nas. Bo „trzeba wiedzieć, gdzie jest miejsce człowieka pracującego, nawet jeśli zasady to bzdury to trzeba ich przestrzegać, jeśli już są”. Ale też chyba nie wziął pod uwagę, że do tego właśnie prowadzi młode, rewolucyjne myślenie – wprowadzenia nowych zasad, tych bzdurnych pewnie też.

Relacja ojciec-syn w Siekierze nie ogranicza się jedynie do systemu, obejmuje też życie rodzinne. Trud pogodzenia się ze śmiercią matki, chorobą ojca, aż w końcu pojawieniem się innej kobiety w życiu samotnego, umierającego starca. To jest głównym tematem książki – nie polityka, a po prostu rodzina i relacje jej członków. Vaculík pokazał, że już wtedy rodziny miały „takie” problemy, a dziś widzimy, że tak naprawdę nic się nie zmieniło. Rozmawiając z ojcem, dziennikarz zaczyna postrzegać świat oczami swego rodziciela, co sprawia, że zaczyna powoli rozumieć podejmowane przez niego decyzje. Można odnieść wrażenie, że podróż w rodzinne strony pozwoliła nie na uwolnienie się od przeszłości, a na jej zaakceptowanie i powrót do życia w ogóle.

Refleksje bohatera dotyczą zarówno relacji ojciec-syn, jak i brat-brat. Do każdej z nich trzeba dorosnąć i dojrzeć, by zrozumieć, że samo „urodzenie się” w rodzinie nie warunkuje więzi z nią. To się rodzi z czasem, z biegiem lat. U bohatera musiało wydarzyć się wiele, by zrozumiał tę relację. Dzięki spotkaniu z bratem wiele zyskał, bo aż „pierwotną ostrą świadomość”.

Gdy przeszłość ma miejsce teraz

Siekiera to, jak już wspomniałam, podróż bohatera, który chciałby rozliczyć się ze swoją przeszłością. Pretekstem do jego rozważań – rodzinnych, politycznych, społecznych czy moralnych – jest jego wizyta u brata kierowcy, która ma miejsce dopiero na ostatnich kartach całej historii.

„Miałem po raz pierwszy odwiedzić swojego brata kierowcę” – tym zdaniem narrator rozpoczyna swoją „podróż rozliczenia”. I już po tym zdaniu nagle przenosimy się wiele lat wcześniej, do momentu, w którym ów brat kierowca się rodzi. Narrator przestaje liczyć się z tym, czym jest granica czasu – wspomina przeszłość, mówi o teraźniejszości, planuje przyszłość – i to wszystko w jednym momencie. Na tym właśnie polega fenomen Siekiery. Powieść jest dobra, gdy wymaga warsztatu od twórcy i jest intelektualnym wyzwaniem dla czytelnika. Tak jak Siekiera.

Czas odgrywa tu niemałą rolę. Inaczej wydarzenia mijają, gdy niedojrzały jeszcze dziennikarz przebywa w rodzinnym domu, a inaczej, gdy rozmawia z kolegami z redakcji, w której pracuje. Już od samego początku bohater przeplata swoje wspomnienia o matce, ojcu i rodzeństwie (bracie i siostrze) z wydarzeniami z teraźniejszości. Jednak czas robi swoje – większość wspomnień przypomina „wspomnienie wspomnienia”. Wydarzenia rozmazują się, zacierają, a może zwyczajnie wypiera je rozum albo serce.

Czytając Siekierę trzeba być maksymalnie skupionym na treści i uważnie śledzić losy bohatera – w każdej chwili może on zmienić perspektywę, czas w którym i o którym mówi. Może to wynikać z tego, że przecież rozliczenie z przeszłością rodzinną, tym co było i co odbiło na nim piętno, a co już nie wróci i czego nie da się już zmienić, do łatwych nie należy.

Powieść Vaculíka pokazuje, że niewiele się zmieniło w relacjach międzyludzkich. Szukając i dążąc ciągle do poczucia wolności, odrzucając ramy jednego systemu, wpadamy w sidła innego. Wciąż przybieramy Gombrowiczowską maskę, której nigdy nie zdołamy się pozbyć. Rozliczenie z przeszłością nie daje oczekiwanego efektu, bo uwolnić od siebie możemy się tylko my sami.

Technicznie o Siekierze

Chociaż sama powieść niewątpliwie jest dobra, ponadczasowa i uniwersalna, można odnieść wrażenie, że jej warstwa językowa kuleje. Tłumaczenie jest jednak świetne (oddaje poziom wykształcenia, a nawet poglądy bohaterów), problem tkwi, jak się wydaje, w niedostatecznie rzetelnej korekcie, szczególnie jeśli chodzi o interpunkcję.

Bardzo trafna jest za to okładka, dwukolorowa. Czerwony kolor zwykle symbolizuje komunizm. Na okładce po stronie czerwonej (umówmy się – komunistycznej) widzimy zieloną postać (zieleń – kolor nadziei, może zmian i postępu), która zmierza w kierunku tła zielonego. Jednak ma przed sobą przeszkodę – postać czerwoną na tle zielonym, która z kolei chce przejść na stronę adekwatną do swojego koloru. Dwa pola: czerwony i zielony coś rozdzieliło. Być może tytułowa siekiera. Każda postać chce znaleźć się w świecie, do którego pasuje, jednak trudno pokonać przeciwnika, który ma taki sam cel i nie zamierza ustąpić.

Mistrz Vaculík

Zakończenie historii to pewnego rodzaju obietnica, którą bohater składa sam sobie: „Następnym razem odwiedzę brata, który jest na Słowacji”. Daje nadzieję i bohaterowi, i czytelnikowi, że jednak można żyć z bogatym bagażem doświadczeń. A rodzina… pozostaje rodziną.

Jak przyznał sam Ludvík Vaculík, to powieść „intensywna i dokładna. Realistyczna i fantastyczna. Taką książkę mogłem napisać tylko raz”. Miał rację. To także powieść trudna w odbiorze, ambitna i wyszukana, mimo tak „zwykłej”, i znanej już z wielu pozycji, tematyki. Taką powieść można napisać tylko raz, ale przeczytać… raz nie wystarczy.

Przeczytaj fragment książki w naszej Czytelni.

KLAUDIA DĄBROWSKA – filolożka, wkrótce ekonomistka. Czyta, by pisać. Miłośniczka Murakamiego i mistrza Larssona. Podziwia sztukę Kandinskiego i muzykę Mozarta.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Joanna Borkowska. Elementy

Od 1 marca do 6 kwietnia 2017 roku

Joanna Borkowska, Field 2013, Oil on Canvas, 100x140cm (źródło: materiały prasowe organizatora)

Andrzej Jarodzki. Złodziej obrazów

Od 3 marca do 1 kwietnia 2017 roku

Andrzej Jarodzki, „Urwać się stąd”, 2009 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Podróż do Edo

Japońskie drzeworyty ukiyo-e z kolekcji Jerzego Leskowicza

Od 25 lutego do 7 maja 2017 roku

Utagawa Hiroshige „Świątynia Gion w śniegu” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Akcja Lublin! Rozdział 1

Od 24 lutego do 19 marca 2017 roku

Zdzisław Kwiatkowski, fot. Andrzej Polakowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Daniel Pielucha. Nadrealizm polski

Od 24 lutego do 26 marca 2017 roku

Daniel Pielucha (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urszula Tarasiewicz. Ogrodowa / Garden Street

Od 24 lutego do 31 marca 2017 roku

Urszula Tarasiewicz, „Ogrodowa/Garden Street” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kupując oczami

Od 22 lutego do 11 czerwca 2017 roku

Projekty aranżacji wystawy sklepu Juliusza Grossego  w Krakowie autorstwa Franciszka Seiferta, autor fot. nieznany, lata 30. XX w., wł. Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (źródło: materiały prasowe organizatora)

Andrzej Mitan. Sztuka (nie)zidentyfikowana

Od 18 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

Andrzej Mitan, „W świętej racji”, płyta analogowa, proj. Ryszard Winiarski (źródło: materiały prasowe organizatora)

ABS_2067

Od 27 lutego do 17 marca 2017 roku

Philippe Rębosz, „And all my friends are dead”, akryl i olej na płótnie, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nature morte

Od 19 lutego do 14 maja 2017 roku

Barnaby Barford „Do it again, I didn’t press record”, 2009, dzięki uprzejmości artysty, Fot. Noah Da Costa, © Barnaby Barford (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR