W dwóch poprzednich odcinkach cyklu pisałam o debiutach, których autorki (bo tak się złożyło, że opisywałam teksty debiutantek) mogą na bieżąco śledzić recepcję swoich tekstów; mogą na nią reagować, mogą wreszcie wyciągać z niej konsekwencje dla swojej dalszej pracy pisarskiej. W przypadku bohatera niniejszego odcinka i jego debiutu sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Zdzisław Beksiński debiutuje bowiem 10 lat po swojej śmierci, a do tego zbiorem opowiadań pisanych pomiędzy 1963 a 1965 rokiem. Jako uznany malarz, rzeźbiarz, grafik i fotografik, Beksiński powraca do odbiorców swojej sztuki w innym, tekstowym medium, w którym jest debiutantem. W tym medium Beksiński nie czuł się pewnie, bo sam nie upublicznił swoich literackich dokonań, które czekały na odkrycie aż do śmierci autora – zostały odnalezione podczas inwentaryzacji jego majątku. Jak zatem czytać teksty zebrane w tomie Opowiadań? Czy traktować je jako tekstowe uzupełnienie twórczości wizualnej? Czy szukać dlań intertekstualnych kontekstów? Źródeł? Następstw? Autor wyboru i opracowania krytycznego, Tomasz Chomiszczak, w obszernym posłowiu proponuje czytelnikom imponującą erudycyjnie podróż po kulturowych kontekstach, w których można osadzać literaturę Beksińskiego. Są wśród nich Ionesco, Calvino, Robbe-Grillet, Beckett, ale także Matrix czy Incepcja. Te wszystkie odniesienia w połączeniu z intermedialną wszechstronnością twórcy, mają uzupełnić jego totalność artystyczną; pokazać kompletność artysty i jego dzieła.

Zdzisław Beksiński, „Opowiadania” – okładka (źródło: materiały prasowe Wydawnictwa BOSZ)

Zdzisław Beksiński, „Opowiadania” – okładka (źródło: materiały prasowe Wydawnictwa BOSZ)

W tomie zebranych opowiadań rzeczywiście dostrzegalna jest pewna „totalność”, ale ma ona charakter paradoksalny. Opowiadania Beksińskiego są rodzajem prób, często występujących w różnych wariantach (np. Alfa, Kronikarz czy Ból głowy), czasem sprawiających wrażenie niedokończonych. Są więc raczej fragmentami, jednak z wyraźnie powtarzającymi się motywami, sztafażami czy typami podmiotowości bohaterów. Architektoniczne wykształcenie Beksińskiego przekłada się tu na jego obsesje geometrycznych przestrzeni, które niekiedy dominują nad fabułą i jej postaciami. Można przez ten rodzaj dominacji odnieść wrażenie, że sanocki twórca wciąż pisze o tym samym; że jest to po prostu monotonna i w tej monotonii nużąca proza. Ale można też spróbować dostrzec w niej pewien na wskroś modernistyczny (w sensie formacji intelektualno-estetycznej) rys przymierzania różnych podmiotowych masek, poprzez które Beksiński zmaga się pytaniami o relację jednostki wobec tego, co określa ona jako swoją rzeczywistość. Ramy tego pytania uwzględniają również inne, jak choćby o możliwości i granice poznania; o strategie produkowania prawdy, czy też o reguły narzucające światu i podmiotom racjonalność i zarazem decydujące o szaleństwie czy nierozumności. Statyczne, obsesyjnie wręcz precyzyjne opisy architektoniczne służą tu nierzadko naruszaniu granicy pomiędzy wnętrzem podmiotu a otaczającą go przestrzenią, która wydobywa z bohaterów ich pragnienia przekroczenia ograniczeń, lecz tylko po to, by tym dobitniej uwidocznić ich bezsensowność.

Totalny (w sensie uniwersalnego charakteru) wymiar pytań, które stawia Beksiński zostaje osłabiony poprzez fragmentaryczność całego projektu i wybór zasady opisywania świata poprzez jego teraźniejszość. Bohaterowie opowiadań zdają się żyć w świecie poza czasem, w teraźniejszości, która jest wyłącznie martwym archiwum pewnych zdarzeń. Jak w opowiadaniu Godzina zero, w którym postaci z oglądanej fotografii ożywają wskutek manipulacji narratora. Jednak ożywają po to, by ujawnić swoją niedostępność – fotografia rozsypuje się, bo jej materialność jest nietrwała. Tym samym istnieje tylko teraźniejszość, która nie układa się w żadną spójną całość, bo budowana jest na resztkach i wybrakowanych fragmentach, w których nie ma już żadnego trwałego życia. Dlatego być może ideałem podmiotowości są manekiny z opowiadania pod takim tytułem, bowiem ucieleśniają sobą wyłącznie czystą teraźniejszość – nie poddają się działaniu czasu, historii; nie kusi w nich pragnienie odtwarzania żadnej ich przeszłości. Są materią poza czasem, wyzwoloną od kaprysów natury i historii. W świecie, któremu nie można nadać stabilnych i jednoznacznych właściwości (a warto wskazać, że Beksiński często problematyzuje pojęcia, poprzez które porządkujemy rzeczywistość, jak choćby jedna z jego ulubionych par: wnętrza i tego, co zewnętrzne), najbardziej pewnym i stabilnym punktem okazuje się pozbawiony życia manekin.

Bohaterowie opowiadań Beksińskiego – samozwańczy detektywi, szaleńcy, obserwatorzy i obserwowani – wciąż prowadzeni są do nieuchronnej katastrofy poznawczej, której kulminacyjnym momentem okazuje się rozpoznanie własnej pustki, w której niemożliwe jest jakiekolwiek doświadczenie. W tym kontekście szczególnym patronem Opowiadań może okazać się największy archiwista nowoczesności, Baudelaire, ukazujący, że nowoczesny podmiot otoczony jest resztkami z różnych czasów, które nie dają mu do nich dostępu, skazując na wieczną teraźniejszość, której szaleństwo można łagodzić przez matematyczną precyzję; obliczenia, których dokładność ma podtrzymać iluzję istnienia rzeczywistości. To jednak, co najciekawsze w opowiadaniach Beksińskiego dzieje się wówczas, gdy ich bohaterowie rozpoznają iluzoryczny charakter tych obliczeń i nietrwałą strukturę ich precyzji. Wówczas bowiem ujawnia się doświadczenie przerażenia. Już nie literackich postaci, a samego czytelnika.

KATARZYNA TRZECIAK – krytyczka i badaczka literatury. Współredaktorka audycji krytycznoliterackiej Book's not dead w radiofonia.net. Doktorantka na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR