Galeria Miejska we Wrocławiu: Roman Opałka. Pierwsze 3 dekady twórczości, kurator: Krzysztof Stanisławski, 16.01.-06.03.2015 r.

Roman Opałka znany jest niemalże każdemu. Jego twórczość, a przede wszystkim „obrazy liczone”, eksponowane są w najważniejszych muzeach i galeriach na świecie, bijąc jednocześnie rekordy na prestiżowych, głównie zagranicznych aukcjach sztuki współczesnej. Popularność artysty nie przekłada się jednak na prezentację jego twórczości w Polsce, co – ku uciesze wielu – postanowiła nadrobić wrocławska Galeria Miejska, a wcześniej warszawska Galeria Stalowa we współpracy z Galerią 18a.

Roman Opałka na Biennale w Wenecji, 7 X 1995, fot. Czesław Czapliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Roman Opałka na Biennale w Wenecji, 7 X 1995, fot. Czesław Czapliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Już na wstępie warto jednak zaznaczyć, że kuratorowana przez Krzysztofa Stanisławskiego wystawa nie jest prezentacją realizacji najbardziej znanych, dlatego też wszyscy ci, którzy oczekują konfrontacji z Detalami, czy chociażby cyklami takimi jak Chronomy i Fonematy, mogą poczuć się nieco rozczarowani. Bo ekspozycja ta jest przede wszystkim pokazem działań wcześniejszych – figuratywnych szkiców, rysunków, gwaszy i plakatów, a także – w pewnym sensie – archiwaliów, które pod względem stylistycznym oraz ideowym niewiele mają wspólnego z dojrzałym, tym najbardziej znanym, okresem twórczości polskiego artysty. Nie zobaczymy tu więc prac, które są powszechnie znane. Nie zobaczymy nawet tych – z wyjątkiem jednego oleju z cyklu Alfabet grecki – które pozwalają śledzić formowanie się indywidualnego stylu artysty. W zamian Krzysztof Stanisławski proponuje nam spojrzenie na twórczość Opałki od strony zwykłego, codziennego życia, wczesnych prób malarskich, eksperymentów stylistyczno-formalnych oraz trudnych początków. Dlatego też idąc na wrocławską wystawę pt. Roman Opałka. Pierwsze 3 dekady twórczości, należy nastawić się przede wszystkim na proces poznawania, a może raczej zgłębiania tego, co nie do końca znane, na co dzień ukryte w kolekcjach prywatnych, jak również tego, co mało opracowane i w końcu przez wielu bagatelizowane, niedostrzegane.

Ale od początku. Na wystawie zaprezentowano przede wszystkim grupę realizacji rysunkowych, które uzupełnione zostały gwaszami, olejem, plakatami oraz pomniejszymi drukami. Ekspozycja nie jest duża, choć zaprezentowane w jej ramach prace całkowicie wypełniają przestrzeń galerii, która została zaaranżowana w sposób bardzo przystępny. Obiekty mają wystarczająco dużo miejsca, dzięki czemu nie kolidują ze sobą, czyniąc wystawę przejrzystą i dobrze zakomponowaną. Wnętrze galerii podzielone jest na dwie części, jedna z nich niemal w całości dedykowana została wczesnej twórczości Opałki, podczas gdy druga fotogramom autorstwa Czesława Czaplińskiego, które – będąc ciekawym uzupełnieniem całości – sprawiają wrażenie fragmentu niezależnej wystawy. Od strony odbioru nie stanowi to jednak problemu, gdyż prace te rzeczywiście są urokliwe.

Czesław Czapliński, wieloletni przyjaciel Opałki, wykonał szereg zdjęć rejestrujących zarówno życie codzienne, jak i proces twórczy artysty, co niewątpliwie stanowi dzisiaj nieoceniony materiał dokumentalny. Na potrzebę wystawy dokonana została selekcja zdjęć, na bazie których przygotowano limitowaną serię szesnastu sygnowanych fotogramów przedstawiających m.in. Opałkę przy pracy w swoim studio w Bazerec, studia portretowe artysty, uchwycone momenty z pobytu na Biennale w Wenecji w 1995 roku. Warto zaznaczyć, że widoczna jest tu spójność tematyczno-stylistyczna, fotografie odznaczają się niezwykłą lekkością oraz subtelnością, spokojem i harmonią kompozycji. Na zdjęciach tych widać, że od Opałki emanuje spokój, zaduma, mądrość, ale też pewność i zdecydowanie. Dominujące tu biele, wyważone kontrasty; statyczna kompozycja czy też wysmakowany kadr sprawiają, że oglądanie prac Czaplińskiego jest prawdziwą przyjemnością. Niewątpliwie też cykl ten – poprzez jego usytuowanie w ramach ekspozycji oraz odmienność medium – staje się w pewnym sensie konkurencją dla prezentowanych obok wczesnych prac Opałki, które na tle rewelacyjnych reportażowych zdjęć wypadają, niestety, słabiej. W kontekście fotografii warto wspomnieć również o tym, że oprócz fotogramów wykonanych ze zdjęć Czaplińskiego, na wystawie możemy oglądać prace fotograficzne autorstwa Witalisa Wolnego, który – jak mówi Jarek Wojtach – „był świadkiem powstawania pierwszych obrazów liczonych”, co też sukcesywnie utrwalał na swoich zdjęciach.

Roman Opałka, rysunek, lata 60. i 70. XX wieku (źródło: materiały prasowe organizatora)

Roman Opałka, rysunek, lata 60. i 70. XX wieku (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wracając jednak do samego Opałki… Tuż po wejściu do galerii uwagę odbiorcy zwracają dwa wielkoformatowe gwasze z kolekcji Urszuli i Krzysztofa Strykierów, przedstawiające postać kobiety – w zielonej oraz w bordowej spódnicy. Obydwie prace powstały w tym samym okresie, a więc tuż po ukończeniu przez Opałkę warszawskiej ASP w 1956 roku. Utrzymane są w podobnym stylu, chociaż Portret kobiety w bordowej spódnicy zdradza pokrewieństwo z formizmem, momentami też kubizmem (widoczna jest tu geometryzacja kształtów, jak i pogłębiona ich syntetyzacja), podczas gdy Portret kobiety w niebieskiej spódnicy zdradza nawiązania do realistycznego sposobu obrazowania, z użyciem giętkiej, mniej surowej linii. Nie zmienia to jednak faktu, że obydwie realizacje pod wieloma względami są do siebie podobne – mowa tu przede wszystkim o motywie, kolorystyce, charakterystycznej, grubej, konturowej kresce – i dominują w tej części przestrzeni ekspozycyjnej.

Uwagę odbiorcy zwraca też liczna grupa niewielkich, szkicowych rysunków, które – będąc wyraźnym trzonem ekspozycji – odznaczają się zdecydowaną i wyrafinowaną kreską, syntetyzacją oraz geometryzacją kształtów, w wielu przypadkach też nawiązaniem do sztuki ludów pierwotnych, sztuki Afryki czy też twórczości ludowej. Widoczne są tu kubistyczne, formistyczne echa, czy też nieco Moore’owskie, ale też Le Corbusierowskie modelowanie rysunku postaci, które w wyraźny sposób można dostrzec w prezentowanych na niższym poziomie, realizowanych na zlecenie Ludowego Wojska Polskiego, plakatach.

Wystawa „Roman Opałka. Pierwsze 3 dekady twórczości”, Galeria Miejska we Wrocławiu, 2015 (źródło: ze zbiorów Galerii Miejskiej we Wrocławiu)

Wystawa „Roman Opałka. Pierwsze 3 dekady twórczości”, Galeria Miejska we Wrocławiu, 2015 (źródło: ze zbiorów Galerii Miejskiej we Wrocławiu)

W tym miejscu należy wspomnieć, że zdecydowana większość eksponowanych realizacji pochodzi z liczącej blisko dwieście obiektów kolekcji prywatnej Jarka Wojtacha, który sukcesywnie, od wielu lat, gromadzi prace Opałki – co warto zaznaczyć, nie tylko te najbardziej znane. Jak mówi: „To jest przedmiotem zainteresowania wszystkich domów aukcyjnych i kolekcjonerów na całym świecie, a nie to jest moim zdaniem najważniejsze. Interesuje mnie jego postawa twórcza, która stała się dla mnie i być może innych osób inspiracją do działania. To był naprawdę wybitny artysta, wszechstronnie uzdolniony – odnosił sukcesy zarówno w grafice, plakacie, medalierstwie i malarstwie… Odnosiłby je pewno dalej na wysokim poziomie polskiej sztuki współczesnej, gdyby nie wpadł na ten swój genialny pomysł, który kontynuował do końca życia. On sam całe życie szukał. Znalazł «to coś» jako dojrzały mężczyzna. Dla wielu jego kolegów był to już kres poszukiwań”[1].

Wobec tego wrocławska wystawa jest przede wszystkim prezentacją grupy realizacji, które z założenia mają pokazać nam zupełnie innego Opałkę – nie tego, którego znamy z międzynarodowych wystaw, a tego młodego, poszukującego jeszcze, tworzącego w Warszawie i pracującego na zlecenia. Ukazuje artystę, który będąc świeżo po studiach – podobnie, jak wielu młodych twórców – musiał stawić czoła smutnej, polskiej rzeczywistości, odnaleźć w niej swoje miejsce i określić drogę własnego rozwoju artystycznego. A poprzez charakter bardziej muzealny niż galeryjny, ekspozycja zyskuje też walor edukacyjno-badawczy. Archiwizuje, porządkuje, przypomina i uczy. Udostępnia nam pamiątki, archiwalia, szybkie szkice, druki ulotne, projekty i odlewy medali, które stanowią istotną część artystycznej spuścizny polskiego twórcy. Czy jednak wystawa ta umożliwia odbiorcy spojrzenie na trzy dekady twórczości artysty? Czy na podstawie zaprezentowanych obiektów jesteśmy w stanie prześledzić drogę rozwoju twórczego Opałki?

Wystawa „Roman Opałka. Pierwsze 3 dekady twórczości”, Galeria Miejska we Wrocławiu, 2015 (źródło: ze zbiorów Galerii Miejskiej we Wrocławiu)

Wystawa „Roman Opałka. Pierwsze 3 dekady twórczości”, Galeria Miejska we Wrocławiu, 2015 (źródło: ze zbiorów Galerii Miejskiej we Wrocławiu)

Po obejrzeniu wystawy dochodzę do wniosku, że niestety nie. Bowiem w ciągu tytułowych trzech dekad artystycznego życia malarza wydarzyło się zdecydowanie więcej, niż pokazuje nam to wystawa. W okresie trzydziestu lat Roman Opałka, oprócz wczesnych figuratywnych prób – jak pisała Małgorzata Kitowska-Łysiak – „[…] z dużym wyczuciem tworzył monochromatyczne kompozycje, których pobrużdżona faktura zachwycała wyrafinowaniem, a zarazem wyrazistością. W tym samym czasie powstawały abstrakcyjne rysunki mające charakter studiów kolorystycznych, gdzie Opałka stosował elementy monotypii i badał gradacje rozbielanych barw. Równocześnie wykonywał tuszem rysunki, których powierzchnię wypełniał kombinacjami figur geometrycznych i ich pochodnych: kratownic, form romboidalnych itp. Podczas gdy z prowadzenia doświadczeń fakturologicznych na dużą skalę artysta szybko zrezygnował, te ostatnie zdominowały jego twórczość i zaowocowały cyklami prac o wyraźnym rytmie (Chronomy„, 1961-63; utrzymane wyłącznie w tonacji szaro-czarnej Fonematy, 1963-64)”[2].

Dlatego też uważam, że prezentowana we wrocławskiej Galerii Miejskiej wystawa – chociaż z całą pewnością jest interesująca, przystępnie zaaranżowana i miła w odbiorze – nie jest kompletna, wyczerpująca. Pozwala oczywiście obcować z twórczością jednego z wybitniejszych polskich artystów współczesnych, od strony jego wczesnych zmagań artystycznych, co niestety – wbrew tytułowi wystawy – nie daje możliwości dokonania pełnej analizy trzech dekad jego twórczości. Z drugiej strony, ekspozycja ta – jak mówi Jarek Wojtach – „jest jednym elementem większego projektu, który rozpoczął się w warszawskiej galerii Stalowa i będzie kontynuowany w tym roku w postaci kolejnej ekspozycji w Galerii 18a”[3], co z pewnością będzie rozwinięciem – i niejako uzupełnieniem – zaproponowanej przez Krzysztofa Stanisławskiego koncepcji. Uważam więc, że warto poczekać i w późniejszym czasie dokonać całościowego podsumowania przedsięwzięcia, które – oprócz walorów czysto ekspozycyjnych i popularyzatorskich – z pewnością będzie miało istotny wpływ na powolny, acz wyjątkowo ważny z badawczego punktu widzenia, proces dokumentowania i opracowywania realizacji powstałych we wczesnym, głównie warszawskim, okresie twórczości Romana Opałki.

  1. Marta Mitek, Sztuka Romana Opałki [online], Entertheroom.pl, http://www.entertheroom.pl/wywiad-sztuka-romana-opalki-3732, dostęp: 10.02.2015 r.
  2. Małgorzata Kitowska-Łysiak, Roman Opałka [online], Culture.pl, http://culture.pl/pl/tworca/roman-opalka, dostęp: 12.02.2015 r.
  3. Wszystkie wypowiedzi Jarka Wojtacha pochodzą z prywatnej korespondencji i nie były publikowane.

KAMA WRÓBEL (1986) – absolwentka Instytutu Historii Sztuki na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego. W 2010 roku obroniła pracę magisterską pt. Polska sztuka wideo w latach 1989-1995. W latach 2008-2009 współpracowała z Centrum Sztuki WRO oraz w 2010 roku z nieistniejącą już łódzką Galerią NT. Zajmuje się analizą zjawisk na rynku sztuki oraz wystawiennictwem, jako kurator zorganizowała szereg wystaw w takich miejscach jak Galeria Fotografii Prospero/Lublin, Galeria Sztuki Współczesnej Platon/Wrocław, Galeria w Centrum Kultury Agora/Wrocław. Występuje również jako kurator niezależny. Współpracuje z TIFF Collective, Fundacją Fly with Art oraz wrocławską Galerią Miejską. Teksty jej autorstwa publikowane są na portalach o tematyce artystycznej oraz w magazynach kulturalno-artystycznych.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR