Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie: Stanisław Wyspiański, Wesele, reż. Krzysztof Jasiński, premiera: 29.01.2015 r.

Wystawiany przez Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie spektakl Wesele olśniewa, zwłaszcza scenografią, w tym rewelacyjnymi animacjami i zdjęciami filmowymi. Niestety całość psują rytmy disco polo wplecione w wybitny utwór pióra Stanisława Wyspiańskiego.

„Wesele”, reż. Krzysztof Jasiński, Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, 2015, fot. Krzysztof Bieliński (źródło: dzięki uprzejmości Teatru)

„Wesele”, reż. Krzysztof Jasiński, Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, 2015, fot. Krzysztof Bieliński (źródło: dzięki uprzejmości Teatru)

Nikomu w Polsce nie trzeba przedstawiać treści dramatu, bo jako lektura obowiązkowa niektórych z nas fascynował i nadal (prawdopodobnie) fascynuje, u innych wzbudzał/wzbudza niezrozumienie, a nawet niechęć. Niemniej jednak każdy Polak o Weselu słyszał, nawet jeśli zamiast siedzieć w szkolnej ławie sielankowo spędzał czas na wagarach.

Nic zatem dziwnego, że dużą część widowni tego spektaklu stanowi młodzież. Wyreżyserowane przez Krzysztofa Jasińskiego przedstawienie zapewne ułatwi przyswojenie młodym ludziom tekstu. Zwłaszcza, że został znacznie okrojony względem oryginału. Nie zaszkodziło to całości, aczkolwiek z jednym zastrzeżeniem, a mianowicie – twórcy postawili bardziej na rozrywkę, aniżeli na prawdziwe clou sztuki, stanowiące rozliczenie z ówczesnym społeczeństwem w kontekście walki o niepodległość. W spektaklu ta głębia znaczeniowa się trochę rozmywa, co nie oznacza, że całkiem ją pominięto.

Za to ukazano – i to genialnie – różnice, jakie zarysowywały się na początku XX wieku pomiędzy rożnymi warstwami społecznymi, a w szczególności inteligencją i chłopami. Mezalians, jaki wywołało małżeństwo poety z kobietą ze wsi, w przedstawieniu zarysowano w sposób interesujący, a zarazem zabawny. Prym wiodła tutaj rewelacyjna Joanna Trzepiecińska, która z taką naturalnością i, chciałoby się powiedzieć, szczerością wcieliła się w postać Gospodyni, jakby autentycznie urodziła się w chłopskiej rodzinie na przełomie minionych stuleci. Ogromnie spodobała mi się Rachela w wykonaniu Natalii Sikory. Przyznam, że zawsze najbardziej lubiłam tę postać. Natomiast kreacja, jaką zbudowała ta aktorka i piosenkarka, oczarowuje. Jest krucha, liryczna, eteryczna, a zarazem silna. Przypomina nieco gwiazdę filmową ze „starego kina”, ale w pozytywnym oczywiście znaczeniu. Po prostu czyste uosobienie poezji. Z kolei wśród męskich postaci naszkicowanych przez Wyspiańskiego przekonująco wypada Jerzy Schejbal w roli Żyda. Na uznanie zasługuje także Marcin Kwaśny w roli Poety – intrygujący, enigmatyczny, przystojny, zmysłowy, czyli taki, jakim Poeta być powinien.

„Wesele”, reż. Krzysztof Jasiński, Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, 2015, fot. Krzysztof Bieliński (źródło: dzięki uprzejmości Teatru)

„Wesele”, reż. Krzysztof Jasiński, Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, 2015, fot. Krzysztof Bieliński (źródło: dzięki uprzejmości Teatru)

Scenografia na pierwszy rzut oka wydaje się dość prosta – duży okrągły stół (pełniący także funkcję swego rodzaju sceny) i kilka fotelików. Uderzające wrażenie wywiera już od początku szklana ściana z drzwiami pośrodku, przypominająca nieco kształtem witraże w kościele katolickim, aczkolwiek niewypełniona wizerunkami świętych. To na niej za sprawą fenomenalnych animacji, stworzonych przez Aleksandrę Rodobolską, rozgrywa się wiele kluczowych dla dramatu scen. W tym jedna z najładniejszych – romantyczne i wzruszające „spotkanie” Maryny (Ewa Makomaska) z widmem zmarłego ukochanego (świetna gra, wyłącznie głosem, Karola Dominiaka). Chapeux bas dla graficznej strony spektaklu, która wzmaga aurę tajemniczości, wprowadzając trochę baśniowy klimat, idealnie współgrający z przekazem zawartym w utworze.

Na oklaski zasługują Tadeusz Sawka za opracowanie projekcji oraz Yann Seweryn i Kamil Walesiak za zdjęcia filmowe. Na zamieszczonych po bokach sceny telebimach, widzowie mają możliwość podziwiania między innymi obrazów Jana Matejki: Stańczyka i Wernyhory. Nic w tym dziwnego. Trzeba bowiem pamiętać, że Stanisław Wyspiański był nie tylko wybitnym pisarzem i poetą, lecz również malarzem. Szlify malarskie zaś pobierał u samego Matejki.

„Wesele”, reż. Krzysztof Jasiński, Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, 2015, fot. Krzysztof Bieliński (źródło: dzięki uprzejmości Teatru)

„Wesele”, reż. Krzysztof Jasiński, Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, 2015, fot. Krzysztof Bieliński (źródło: dzięki uprzejmości Teatru)

Można by uznać omawianą sztukę za naprawdę perfekcyjną, gdyby nie jedno istotne „ale”. Chodzi mianowicie o wykorzystanie szlagierów disco polo. Z jednej strony rozumiem koncepcję twórców spektaklu, którzy pewnie zamierzali nawiązać do filmu Wojciecha Smarzowskiego pod tym samym tytułem i uwzględnili jednocześnie rosnące, niestety, zainteresowanie tą muzyką. Z drugiej jednak strony wydaje się to pójściem na łatwiznę. Skoro mamy wesele, to muszą być tandetne rytmy z tak zwanym przytupem. Mnie ten pomysł nie przypadł do gustu. Miałam ochotę zatkać uszy, by nie dręczyły mnie owe upiorne dźwięki. To rysa na znakomitym przedstawieniu. Parafrazując autora, można by ironicznie stwierdzić – Wyspiański, gdyby jeszcze żył, toby pił, usłyszawszy disco polo wplecione w jego słowa.

Zaproponowana przez Teatr Polski w Warszawie wersja Wesela niewątpliwie jest piękna, głównie za sprawą wspomnianych efektów graficznych. Aktorzy również stanęli na wysokości zadania, a niektóre postaci, o których wzmiankowałam, wzbudzają zachwyt za sprawą świetnych ról aktorskich. Sama forma przedstawienia jest przyjemna i ciekawa, dzięki czemu dość trudna (z uwagi na stylizację językową) treść wydaje się przystępniejsza. Nie mogę jednakże z czystym sumieniem polecić tego spektaklu. Muzyka disco polo, w moim odczuciu, zburzyła całą tę misternie zbudowaną, niemal doskonałą układankę. Jeśli komuś nie przeszkadzają tego typu piosenki albo je wręcz lubi, to będzie się wspaniale bawił. Natomiast pozostali potencjalni widzowie muszą sami podjąć decyzję.

1 komentarz do artykułu “Rysa na znakomitej sztuce”

  1. wiarus

    Bylem, widzialem – Znakomite!
    Rzeczywiscie z disco polo pomysl nietrafiony, aczkolwiek uwzgledniajac znakomita gre aktorow, niesamowita oprawe wizualna – calosc – rewelacja!

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Podróż do Edo

Japońskie drzeworyty ukiyo-e z kolekcji Jerzego Leskowicza

Od 25 lutego do 7 maja 2017 roku

Utagawa Hiroshige „Świątynia Gion w śniegu” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Akcja Lublin! Rozdział 1

Od 24 lutego do 19 marca 2017 roku

Zdzisław Kwiatkowski, fot. Andrzej Polakowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Daniel Pielucha. Nadrealizm polski

Od 24 lutego do 26 marca 2017 roku

Daniel Pielucha (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urszula Tarasiewicz. Ogrodowa / Garden Street

Od 24 lutego do 31 marca 2017 roku

Urszula Tarasiewicz, „Ogrodowa/Garden Street” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kupując oczami

Od 22 lutego do 11 czerwca 2017 roku

Projekty aranżacji wystawy sklepu Juliusza Grossego  w Krakowie autorstwa Franciszka Seiferta, autor fot. nieznany, lata 30. XX w., wł. Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (źródło: materiały prasowe organizatora)

Andrzej Mitan. Sztuka (nie)zidentyfikowana

Od 18 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

Andrzej Mitan, „W świętej racji”, płyta analogowa, proj. Ryszard Winiarski (źródło: materiały prasowe organizatora)

ABS_2067

Od 27 lutego do 17 marca 2017 roku

Philippe Rębosz, „And all my friends are dead”, akryl i olej na płótnie, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nature morte

Od 19 lutego do 14 maja 2017 roku

Barnaby Barford „Do it again, I didn’t press record”, 2009, dzięki uprzejmości artysty, Fot. Noah Da Costa, © Barnaby Barford (źródło: materiały prasowe organizatora)

Alicja Bielawska. Jeśli nie tutaj, gdzie?

Od 17 lutego do 9 kwietnia 2017 roku

Alicja Bielawska, „Ćwiczenia na dwie linie”, 2014 ,fot. Bartosz Górka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Szczęśliwej podróży

Od 17 lutego do 27 maja 2017 roku

3–4 marca 2017 roku, pokaz filmu „Exil Shanghai” (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR