Mamy wrażenie, że w Polsce odbiór tegorocznego rozdania Oscarów całkowicie przyćmił wielki sukces Idy. Co z innymi kategoriami? O skomentowanie werdyktów Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej poprosiliśmy naszych krytyków –  Ewę Szponar, Dawida Myśliwca i Piotra Czerkawskiego.

Zapraszamy do lektury!

Redakcja O.pl

„Boyhood”, reż. Richard Linklater (źródło: materiały prasowe dystrybutora – United International Pictures)

„Boyhood”, reż. Richard Linklater (źródło: materiały prasowe dystrybutora – United International Pictures)

Ewa Szponar:

Oscary 2015: duma i rozczarowanie

Ceremonia rozdania Oscarów anno Domini 2015 przejdzie do historii polskiej kinematografii. Świat jednak z pewnością prędko o niej zapomni. Czy warta jest bowiem wzmianki z powodów innych niż nagroda dla Idy? Statuetka wręczona Pawłowi Pawlikowskiego za najlepszy film nieanglojęzyczny to wyróżnienie tyleż bezprecedensowe, co absolutnie zasłużone. Mam nadzieję, że radości z niego nie przyćmią toczone wokół (gdyż wcale nie „o”) dzieła polityczne spory.

Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej, mimo że ich wartość kwestionowano wielokrotnie, pozostają najbardziej prestiżowymi w branży. Trzeba jednak pamiętać o tym, że kryteria ich przyznawania niekoniecznie pokrywają się z zasadami wyznawanymi przez krytyków filmowych (jeśli takie w ogóle istnieją). Łatwiej wówczas uniknąć frustracji. Dla mnie największym rozczarowaniem okazało się nieomal całkowite pominięcie Boyhood. Gdyby nie laury dla Patricii Arquette, można by mieć wrażenie, że arcydzieło Richarda Linklatera przeszło zupełnie niezauważone.

Z drugiej strony Birdman (za którym osobiście nie przepadam), to film wręcz podręcznikowo oscarowy. Zarazem złośliwy i sentymentalny. Fikcyjny, ale ocierający się o bardzo szczerą biografię. Alejandro González Iñárritu dotyka hollywoodzkich świętości, kpi z show-biznesu, ironizuje na temat „sztuki wysokiej”, ale koniec końców składa hołd i niepokornym muzom, i ich niestrudzonym wyznawcom.

„Birdman”, reż. Alejandro González Iñárritu (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

„Birdman”, reż. Alejandro González Iñárritu (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

Dawid Myśliwiec:

Wygrało Hollywood

Kolejna edycja nagród Amerykańską Akademię Sztuki i Wiedzy Filmowej potwierdza tylko to, o czym mówi się od dawna – Oscary tracą na znaczeniu. To oczywiście wciąż laury wysoce prestiżowe, jednak jest to prestiż powierzchowny, krzykliwy, pod warstwą blichtru skrywający niepokojącą pustkę. Bezdyskusyjne zwycięstwo Birdmana w kilku najważniejszych kategoriach wbrew pozorom nie jest triumfem wyobraźni, lecz zaledwie ukłonem w stronę hollywoodzkich półbogów, którzy uwielbiają kisić się we własnym sosie.

Birdman jest tak bardzo „meta”, że już chyba bardziej nie można. Mówi o wszystkim tym, co składa się na nasze wyobrażenie Krainy Snów – gwiazdorstwie, sukcesie i porażce, także o sztuczności i gęstej sieci zależności, które warunkują powodzenie każdego przedsięwzięcia. Mówi o lajkach, tweetach i podstarzałych ambicjach jeszcze starszych aktorów. W skrócie – wchodzi głęboko w tkankę hollywoodzkiego molocha i robi to znakomicie. Zwykłym widzom, którym ten świat jest obcy, znacznie bliższy jest jednak sposób patrzenia Richarda Linklatera.

Już samo to, że trafił do grona nominowanych, odebrano jako całkiem przyjemną niespodziankę. Boyhood, choć było misternie zaplanowanym i konsekwentnie zrealizowanym przedsięwzięciem, jest dziełem skromnym, zwyczajnym, niezabiegającym o poklask. To raczej wspaniały odbiór filmu przez publiczność i krytyków, a nie przychylność członków Akademii sprawiła, że wizja zdobycia kilku statuetek stała się realna. Linklater i cała jego ekipa (z wyjątkiem Patricii Arquette) została jednak brutalnie sprowadzona na ziemię – czas, kiedy filmy indie zdobywać będą Oscary w najważniejszych kategoriach, jeszcze nie nadszedł.

Werdykty w pozostałych kategoriach raczej nie przyniosły niespodzianek. Triumf Idy nad Lewiatanem trudno uznać za zaskoczenie, skoro od dawna mówiło się, że to właśnie jeden z tych tytułów zdobędzie statuetkę. Jeszcze długo będziemy cieszyć się tym, że to „nasze” 50 % szans zamieniło się w historyczne zwycięstwo. Podobna sytuacja miała miejsce w kategorii pierwszoplanowej roli męskiej – w tej rywalizacji poza stawką byli Eddie Redmayne i Michael Keaton. W tym wypadku jednak Akademii ewidentnie zabrakło odwagi, gdyż nagrodziła kreację bezpieczniejszą i, co tu dużo mówić, nudniejszą.

Powiedzmy to sobie szczerze – inni nominowani Polacy zwyczajnie nie mieli szans na wygraną. Nagroda w konkursie krótkometrażowych dokumentów była przyznana już od dawna, Lubezki już dziś jest największym operatorem Hollywood, a Grand Budapest Hotel nie mógł przegrać w kategoriach plastyczno-wizualnych. Pamiętajmy jednak rok 2015, kiedy to w oscarowej gali wzięła udział rekordowa liczba polskich twórców – może to zapowiedź jeszcze większych sukcesów rodzimych produkcji na świecie?

Przeczytałem gdzieś, że za kilka, kilkanaście i kilkadziesiąt lat świat zapomni o Birdmanie, ale będzie pamiętał o Boyhood. Czy to możliwe, że widowiskowy spektakl Iñárritu zniknie w odmętach niepamięci, a intymna narracja Linklatera przetrwa? Tak, to możliwe – tak samo, jak szybko zapominamy o abstrakcyjnych snach, zaś o zwykłych, szczęśliwych dniach pamiętamy przez lata.

https://www.youtube.com/watch?v=mYFaghHyMKc

„Ida”, reż. Paweł Pawlikowski (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

„Ida”, reż. Paweł Pawlikowski (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

Piotr Czerkawski:

Sukces Idy wzbudził we mnie radość, nawet jeśli reakcje niektórych publicystów sprawiły, że – wzorem Wandy Gruz – mam ochotę wyskoczyć przez okno.

W najważniejszych kategoriach trzymałem kciuki za Boyhood. W znakomitym filmie Linklatera rozmach pomysłu doskonale łączy się z intymnością tonu. Inna sprawa, że trudno było spodziewać się po Akademii nagrodzenia dzieła tak nieszablonowego, ostentacyjnie obywającego się bez efektownych zwrotów akcji i wyrazistej puenty.

Doceniony w miejsce filmu Linklatera Birdman to kino dalekie od wybitności, choć całkiem przyzwoite. Oscarowy triumfator to produkt wykalkulowany – pozornie odważna środowiskowa satyra, która w rzeczywistości pozostaje bezpieczna, nikogo nie urazi ani nie rozdrażni. W Birdmanie podoba mi się jednak konstrukcja głównego bohatera – przebrzmiałego gwiazdora pragnącego realizować intelektualne ambicje, lecz jednocześnie tęskniącego za uwielbieniem mas. W tym świadomie przerysowanym, wykorzystującym poetykę groteski filmie odnajduję także zaskakujący moment prawdy. Scena wywiadu, w której jeden z dziennikarzy popisuje się pretensjonalną tyradą o Rolandzie Barthesie, a drugi pyta o zastrzyki ze spermy prosiaków, to najbardziej realistyczny obrazek z życia krytyka filmowego, jaki od dawna widziałem na ekranie.

Dawid Myśliwiec – dziennikarz, filolog angielski, filmoznawca. Od kilku lat pisze o filmie na blogu Myśliwiec ogląda (www.mysliwiecoglada.pl), współpracuje z portalem Stopklatka.pl, magazynem Alterpop, serwisem Polishdocs.pl i Klubem Miłośników Filmu.

Piotr Czerkawski – krytyk filmowy, dziennikarz kulturalny, festiwalowy obieżyświat, kinofil z powołania. Regularnie publikuje m.in. w „Dzienniku. Gazecie Prawnej”, „Kinie” i „Ekranach". Współautor książek „Lenartowicz – twórca osobny” , „W drodze do sąsiada. Polsko-niemieckie spotkania filmowe” oraz „Zanussi – przewodnik Krytyki Politycznej” (w przygotowaniu). Wierzy, ze w poprzednim wcieleniu był różowym flamingiem. Mieszka i pracuje we Wrocławiu.

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR