Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku: Józef Brandt (1841-1915), kuratorzy: Monika Bartoszek, Anna Podsiadły, Jarosław Pajek, 20.06.-25.10.2015 r.; Dziedzictwo. Patrząc na Brandta, kuratorka: Eulalia Domanowska, współpraca: Wladko Kaufman i Stowarzyszenie Artystyczne „Dzyga” ze Lwowa oraz uczelnia WIT z Warszawy i Nicole F. Loeser z Galerii Whiteconcepts z Berlina, 20.06.-25.10.2015 r.

Sto lat temu w Radomiu zmarł jeden z najważniejszych polskich realistów. Wybitny przedstawiciel nurtu batalistycznego, przywódca polskiej bohemy artystycznej skupionej w Monachium, malarz nurtu historyczno-rodzajowego, właściciel Orońska. Józef Brandt jest dziś znany nie tylko w Polsce, ale także poza granicami kraju.

Józef Brandt, „Bogurodzica”, 1909, wł. Muzeum Narodowego we Wrocławiu, fot. Arkadiusz Podstawka, wystawa „Józef Brandt (1841-1915)”, 2015 (źródło: materiały organizatora)

Józef Brandt, „Bogurodzica”, 1909, wł. Muzeum Narodowego we Wrocławiu, fot. Arkadiusz Podstawka, wystawa „Józef Brandt (1841-1915)”, 2015 (źródło: materiały organizatora)

W Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku trwa właśnie wystawa malarstwa Józefa Brandta zorganizowana z okazji 100. rocznicy śmierci artysty. Wystawa przypomina nie tylko o jego wybitnej twórczości, ale także o biografii i związku z Orońskiem – ukochanym miejscem malarza. Wystawa choć przekrojowa, nie rości sobie praw do bycia całościowym kompendium wiedzy na temat twórczości Józefa Brandta. Kuratorzy skupili się na ukazaniu powiązań największego, polskiego realisty z Orońskiem oraz wpływu jego dorobku na twórczość współczesnych artystów. Jedno jest pewne. Brandt był artystą rozpiętym pomiędzy Monachium a Orońskiem. To właśnie w Orońsku odpoczywał, spędzał wolny czas, prowadził bardzo aktywne życie towarzyskie. Uwielbiał spotykać się z ludźmi, zapraszać gości do swojego majątku, stać przy sztalugach, kiedy wokół toczyło się gwarne życie. Podkreślał, że „gdy staje przed sztalugami bez towarzystwa, zaraz czuje się rozdrażniony i rozprasza się” .

Od małego Brandt otoczony był ludźmi, może właśnie dlatego szybko stał się „duszą towarzystwa”. Wyrastał w zamożnym i kulturalnym domu, w którym pełno było artystów i społeczników. Urodził się w szlacheckiej rodzinie o artystycznych, ale też medycznych pasjach. Matka – Krystyna z Lesslów była malarką i rysowniczką, natomiast dziadek Franciszek i ojciec Alfons – lekarzami. Mały Józio poszedł jednak w ślady matki, choć kiedy w 1858 roku opuszczał Warszawę, aby przenieść się do Paryża, nie przypuszczał, że wkracza w świat wielkiej bohemy artystycznej.

Zapewne spotkanie z Juliuszem Kossakiem uświadomiło Brandtowi, że to właśnie malarstwu chce się poświęcić. Od strony formalnej początkowa twórczość Brandta niejednokrotnie wykazywała podobieństwo z delikatną, akwarelową stylistyką Juliusza Kossaka. Jednak dość szybko zapoczątkował swoją oryginalną technikę, mistrzowsko inscenizując kompozycję, a także eksperymentując ze światłem i fotografią. Eksperymentował głównie w Monachium, gdzie od 1862 roku studiował w Akademii, w pracowni Franza Adama. Wówczas nie miał oporów przed najnowszymi trendami zachodniej sztuki. Cztery lata później postanowił otworzyć własną pracownię, która zgromadziła przyszłych wielkich, polskich artystów. Z czasem niewielka pracownia przy Schillerstrasse przerodziła się w rodzaj prywatnej szkoły. Brandt dla swoich uczniów był nie tylko doskonałym mentorem, ale przede wszystkim serdecznym i gościnnym przyjacielem. Kiedy w 1877 roku poślubił Helenę z Woyciechowskich Pruszakową stał się właścicielem ziemskim i gospodarzem orońskiego majątku. Często zabierał swoich uczniów właśnie do Orońska, gdzie organizował plenery dla tzw. Wolnej Akademii Orońskiej, czyli samozwańczej, wakacyjnej grupy rezydentów. Oroński, romantyczny dwór, wypełniony dziełami sztuki, zachwycał wszystkich, a malarze wprost uwielbiali w nim bywać. Brandt urządzał w nim staropolskie święta, Wielkanoc, zabawy, najbardziej lubił przebywać tam głównie w okresie od wiosny do jesieni, resztę roku spędzał bowiem w Monachium.

Józef Brandt, „Chwytanie konia na arkan”, ok. 1880, fot. Ilya Levin, wł. Lwowska Narodowa Galeria Sztuki, wystawa „Józef Brandt (1841-1915)”, 2015 (źródło: materiały organizatora)

Józef Brandt, „Chwytanie konia na arkan”, ok. 1880, fot. Ilya Levin, wł. Lwowska Narodowa Galeria Sztuki, wystawa „Józef Brandt (1841-1915)”, 2015 (źródło: materiały organizatora)

Specjalnością Brandta były sceny batalistyczne, ujęte jednak rodzajowo, a rzadko kiedy historycznie. Sceny na płótnach Brandta rozgrywają się w stepowym, ukraińskim krajobrazie, w którym trudno odnaleźć konkretne postaci historyczne. Jego sztuka przesiąknięta była polskością, obrazy podpisywał „Józef Brandt z Warszawy”. Życie Brandta było nieprzerwanym pasmem życiowych sukcesów. W poczuciu właściwie wybranej drogi umacniały go nagrody, tytuły oraz świetna pozycja finansowa i towarzyska. Woda sodowa nie uderzyła mu jednak do głowy. Kiedy w 1894 roku otrzymał propozycję objęcia stanowiska dyrektora krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych, nie przyjął jej, polecając Juliana Fałata.

Z okazji wyjątkowego jubileuszu Centrum Rzeźby w Orońsku przygotowało obszerny program, na który składa się nie tylko sama wystawa twórczości Brandta, ale także szereg innych punktów. Ekspozycję Kłus, stęp i cwał można oglądać w Galerii Oranżeria, a projekt polsko-niemiecko-ukraiński w Galerii Kaplica, we wnętrzach pałacu, na tarasie kawiarni Domu Rzeźbiarza oraz w przestrzeni parku. Nie tylko same wystawy są atrakcją dla zwiedzających. Część ekspozycji została poświęcona rekonstrukcji malarni Brandta, tzw. „ula”, który został zaprojektowany przez samego artystę. Miejsce to miało służyć do pracy w plenerze. Na wystawie zostały zaprezentowane prace z licznych polskich kolekcji, muzeów, a także z Narodowej Galerii Sztuki we Lwowie. Obok dzieł malarskich Brandta można obejrzeć zachowane w archiwach pamiątki: listy, dokumenty, fotografie ze zbiorów Muzeum Jacka Malczewskiego w Radomiu oraz orońskich rodzin – Prusaków, Daszewskich i Stachurów. Oddzielnie została także zaaranżowana kolekcja militariów, które Brandt zgromadził podczas swoich licznych podróży, m.in. na Wołyń i Podole. W środowisku monachijskim pokaźna kolekcja artysty wzbudzała ogromny podziw. Dziś jest ona własnością warszawskiego Muzeum Wojska Polskiego.

Christoph Both-Asmus, „Tree Walker”, wystawa „Dziedzictwo. Patrząc na Brandta”, CRP w Orońsku, 2015 (źródło: materiały organizatora)

Christoph Both-Asmus, „Tree Walker”, wystawa „Dziedzictwo. Patrząc na Brandta”, CRP w Orońsku, 2015 (źródło: materiały organizatora)

Jednym z ważniejszych elementów orońskich wydarzeń, związanych z rocznicą śmierci Brandta, jest recepcja jego twórczości w sztuce współczesnej. Artyści z Niemiec, Polski i Ukrainy interpretują sztukę Brandta poprzez różnorodne prace: instalacje, filmy wideo, performance, czy różnego rodzaju obiekty. W pałacu można obejrzeć wirtualne rzeźby stworzone pod kierunkiem Grzegorza Rogali, który na co dzień zajmuje się filmem, fotografią i grafiką artystyczną. Prace zostały wykonane przez studentów grafiki z warszawskiej Wyższej Szkoły Informatyki Stosowanej i Zarządzania. Forma jest niezwykle nowoczesna technologicznie – widzowie za pomocą telefonów komórkowych mogą obejrzeć trójwymiarowe obiekty, a także odczytać informacje na ich temat. Wśród artystów, którzy wzięli udział w tym innowacyjnym projekcie, znalazły się nazwiska, takie jak: Anna Orlikowska, Vlodko Kauffman, Christoph Both-Asmus, Vasylyna Buryanyk, Olexa Furdijak, Sergiy Petlyuk, czy Natalka Shymin. Każdy z nich inaczej zinterpretował sztukę Brandta we współczesnym kontekście.

Instalacja wideo Anny Orlikowskiej odnosi się do koncepcji bryły architektonicznej pałacu Brandta rozumianej jako rzeźba, rozdzielająca przestrzeń wnętrza pałacowego od przestrzeni otaczającego go parku. Sama artystka przyznaje, że odwołała się do cytatu z Kompozycji przestrzennej. Obliczenia rytmu czasoprzestrzennego Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego, który mówi o rzeźbie zamykającej w sobie przestrzeń. Autorka swoją instalacją pokazała w jaki sposób dwa, pozornie nieprzystające do siebie światy mogą się przenikać. Na wystawie spektakularnie prezentują się także prace ukraińskich artystów, zaproszonych do projektu przez Vlodko Kaufmana – architekta, artystę i animatora kultury. Jedną z prac jest instalacja uformowana na kształt jaskółczego gniazda, odnosząca się do miejsca kultu i idei ochrony rodzinnych tradycji. Została ona wykonana z różnorodnych materiałów, takich jak gałęzie, metalowe elementy czy sztuczne tworzywa. Wiele z prac zostało przygotowanych specjalnie na tę wyjątkową okazję i doskonale komponują się one z orońskim krajobrazem. I tak rzeźba Olexa Furdiyaka czy instalacje z tkanin autorstwa Vasylyny Buryanyk nawiązują do posiadłości Brandta. Przed wejściem do orońskiego pałacu został także wykonany performance autorstwa niemieckiego artysty Christopha Both-Asmusa Tree Walker. A Moment in Time. Pomimo zdecydowanego, formalnego kontrastu prac współczesnych artystów z realistycznymi dziełami Józefa Brandta, prace tworzą jednolitą całość.

Trzeba przyznać, że malarstwo Brandta mieściło się w ramach realistycznej interpretacji dziejów – porywającego, bohaterskiego patriotyzmu, pełnego emocji, a niekiedy patosu. Obrazy Brandta mają charakter historycznej relacji, nie za pomocą odniesień do historii, lecz poprzez kreowanie narracyjnego wojennego obrazu, niejednokrotnie wzbudzającego zachwyt także w dzisiejszych czasach.

DOMINIKA PLEWIK – absolwentka historii sztuki na Wydziale Nauk Humanistycznych KUL w Lublinie i marketingu kultury na UW. Studia zakończyła obroną dyplomu na temat polskiej tkaniny artystycznej w latach 1949-1980. Obecnie doktorantka w Katedrze Komparatystyki Artystycznej KUL, zajmuje się twórczością Henryka Uziębło. Entuzjastka sztuki nowoczesnej i designu. Bez pamięci zakochana w Grecji. Mieszka i pracuje w Warszawie.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

Małgorzata Szymankiewicz. blank

Od 27 grudnia 2016 roku do 22 stycznia 2017 roku

Małgorzata Szymankiewicz, „Office Work 231”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wrocław – wejście od podwórza

Od stycznia do grudnia 2016 roku

„Wrocław - wejście od podwórza 2016”, fot. Alicja Kielan (źródło: materiały prasowe organizatora)

Galeria Sztuki Dawnej

Od 22 grudnia 2016 roku

Paris Bordone (1500–1571), „Wenus i Amor”. lata 30. XVI w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR