Dureń (Durak), reż. i scen. Jurij Bykow, Rosja 2014.

„I wszystko dlatego, że niewolnik znacznie lepiej rozumie swego pana, choćby najokrutniejszego, niż swego wybawcę, każdy bowiem doskonale potrafi sobie wyobrazić siebie w roli pana, mało kto zaś w roli bezinteresownego wybawcy”.
Doktor Baduch w Trudno być Bogiem

Pierwsze ujęcie Durnia może wywołać ambiwalentne reakcje. Z jednej strony zbieżna perspektywa kadru sprawia wrażenie głębi obrazu i kusi zaproszeniem do filmowego świata, z drugiej – owe uniwersum prezentuje się wysoce odstraszająco. Brudny i zagracony korytarz zanurzony w mroku poprzecinanym ohydnym, żółtym światłem z pewnością nie prowadzi do niczego dobrego. I faktycznie, w kolejnych ujęciach oglądamy ciasną klitkę, w której pijany mężczyzna znęca się nad domownikami. Z kuchni roznoszą się natrętne zapachy, co skwapliwie podkreślił scenograf, umieszczając w kadrze produkty o intensywnych właściwości wonnych. Jednak nie ma już odwrotu z tego piekła – dramaturgiczne ziarno zostało zasiane.

„Dureń” – fragment kadru, reż. Jurij Bykow, 2014 (źródło: dzięki uprzejmości organizatorów Festiwalu Sputnik nad Polską)

„Dureń” – fragment kadru, reż. Jurij Bykow, 2014 (źródło: dzięki uprzejmości organizatorów Festiwalu Sputnik nad Polską)

Jurij Bykow z hiperrealistyczną precyzją przedstawia infernalny świat hotelu robotniczego. Reżyser nawiązuje w ten sposób do znanego motywu czynszówek zamieszkanych przez niziny społeczne. Ów motyw pojawiał się już w prozie Dostojewskiego i w twórczości innych tuzów XIX-wiecznej literatury. Później eksploatowano go także w tak różnych gatunkach, jak musical (Bikiniarze) czy kino poetyckie (Półtora pokoju). Motyw zapyziałych czynszówek nie jest zresztą jedynym nawiązaniem do twórczości Dostojewskiego, jakie można dostrzec w nowym dziele Bykowa. Już sam tytuł podsuwa trop interpretacyjny i wskazuje inspirację Idiotą. Główny bohater filmu w istocie znamionuje charakterologiczne podobieństwo do Księcia Myszkina. Można do niego odnieść też opis Idioty, jaki w swojej adaptacji zawarł Akira Kurosawa. Według japońskiego reżysera „Dostojewski chciał nakreślić portret uczciwego i dobrego człowieka. Wybór idioty na bohatera był ironią. Ale prawdziwie dobry człowiek w oczach innych jest uznawany za idiotę. To jest tragedia tej historii”.

Protagonista Durnia to Dima, hydraulik i student budownictwa. Mężczyzna mieszka w skromnym bloku razem ze swoimi rodzicami oraz żoną i dzieckiem. Pewnego wieczoru zostaje wezwany do wspomnianego hotelu robotniczego, w którym miała miejsce awaria kanalizacji. Bohater dostrzega, że przez osiem pięter budynku ciągnie się wyraźne pęknięcie. Odpowiednie wyliczenia nie pozostawiają wątpliwości: hotel zawali się w ciągu najbliższych godzin. W związku z tym niezbędna jest ewakuacja ponad 800 lokatorów. Dima postanawia zawiadomić władze miasta, które w tym czasie świętują urodziny miejscowej pani burmistrz. Owa feta staje się pretekstem do sportretowania skorumpowanego układu rządzącego miastem. Narada chciwych notabli na tyłach sali bankietowej wypada tym bardziej przejmująco, że została podkreślona tępym rytmem prymitywnej muzyki dobiegającej zza ściany.

Podobnie jak w przypadku Majora, poprzedniego filmu Bykowa, najważniejszy temat Durnia stanowi moralne męstwo. Owa cnota w ujęciu rosyjskiego reżysera daleka jest od epickiego patosu. Nie jest także tożsama z czczą dumą czy poczuciem honoru, mającym służyć głównie dobrej samoocenie jakiegoś samca alfa. Przeciwnie – bohaterowie obrazów Bykowa to zwyczajni, przyzwoici mężczyźni, którzy mierzą się z sytuacją ekstremalną i za wszelką cenę usiłują wyjść z niej w zgodzie z własnym sumieniem. Dima spotyka się z posądzeniem o brak kompetencji, wichrzycielstwo, karierowiczostwo i wreszcie o naiwność. Znosi te zarzuty ze stoicką cierpliwością, a swoją postawą udowadnia, jak bardzo były chybione. Jest wręcz postacią o cechach mitycznego Prometeusza i pewnych rysach osobowości Jezusa. Tym łatwiej niektórym przychodzi nazywanie go durniem.

„Dureń”, reż. Jurij Bykow, 2014 (źródło: dzięki uprzejmości organizatorów Festiwalu Sputnik nad Polską)

„Dureń”, reż. Jurij Bykow, 2014 (źródło: dzięki uprzejmości organizatorów Festiwalu Sputnik nad Polską)

Film Rosjanina ma wyraźny wymiar symboliczny. Bohaterowie służą zbudowaniu alegorycznej wizji świata – za tytułem zbioru esejów Ryszarda Przybylskiego – ogromu zła i odrobiny dobra. Niebezpieczeństwo nadmiernego patosu, właściwe paraboli, reżyser szczęśliwie skontrował absorbującą dramaturgią. Wydarzenia fabularne rozwijają się w szybkim tempie, a presja upływającego czasu i zbliżającej się katastrofy sprawiają, że Durnia ogląda się w napięciu właściwym dla pierwszorzędnego kina sensacyjnego.

Ponadto nowa produkcja Bykowa może być także odczytywana jako komentarz do społeczno-politycznej kondycji współczesnej Rosji. Miejscowi notable kilkakrotnie opowiadają o urzędnikach Dumy, a także o swoich patronach z państwowej wierchuszki. Portret władz miasta rzutuje więc na obraz całego kraju. Bykow posuwa się w tej krytyce o krok dalej niż w Majorze. W jednej ze scen jego poprzedniego obrazu widać fragment portretu ściennego, ale reżyser nie decyduje się na dopowiedzenie, kto symbolicznie „uświęca” lokalny układ. W Durniu zaś Bykow nie tylko stawia wyraźną diagnozę, ale także sugeruje potencjalne rozwiązanie. Miałaby nim być pozytywistyczna praca u podstaw i powstanie społeczeństwa obywatelskiego. Oto w jednej z pierwszych scen Dima wraz ze swoim ojcem – podobnie jak on poczciwym idealistą – naprawiają zniszczoną ławkę. Główny bohater początkowo wierzy też, że ciężka praca i wykształcenie pozwolą mu osiągnąć sukces. Takie postawy są niestety egzotycznymi wyjątkami. Dbanie o dobro wspólne nie jest mile widziane przez wszechobecnych złodziei i chuliganów. Co gorsze bohaterowie spotykają się też z krytyką ze strony członków swojej rodziny, którzy wyrzucają im naiwność. Za nonkonformizm płaci się domowymi kłótniami lub izolacją i – znów – łatką „durnia”.

„Dureń”, reż. Jurij Bykow, 2014 (źródło: dzięki uprzejmości organizatorów Festiwalu Sputnik nad Polską)

„Dureń”, reż. Jurij Bykow, 2014 (źródło: dzięki uprzejmości organizatorów Festiwalu Sputnik nad Polską)

Reżyser w finale swojego filmu jednym, ostrym cięciem ucina wszelkie spekulacje na temat powstania jakiegokolwiek społeczeństwa obywatelskiego, które mogłoby się przeciwstawić toksycznemu układowi władzy. Owe zakończenie może przywodzić na myśl obrazy Wojciecha Smarzowskiego lub kino twórców rumuńskiej nowej fali. Z jednej strony jest ono bowiem bardzo dosadne, z drugiej – na poły otwarte. Bykow pozostawia maleńki cień nadziei, że jego bohater powstanie pod przygniatającym go bólem. Tu warto też dodać, że pod względem zakończenia Dureń wyróżnia się na tle dokonań współczesnych rosyjskich filmowców, którzy często mają ewidentne trudności z odpowiednim spuentowaniem swoich historii.

Bykow zadedykował swój film nieodżałowanemu Aleksiejowi Bałabanowowi. Autor Ładunku 200 był obok Piotra Todorowskiego i Aleksieja Germana jednym z trzech wybitnych rosyjskich reżyserów, którzy odeszli w ubiegłym roku. Przedwczesna śmierć reżysera Brata, w wieku zaledwie 54 lat, była szokiem dla fanów kina na całym świecie. W poświęconym Bałabanowowi Durniu można dopatrywać się inspiracji zabiegami formalnymi, jakie w swojej oryginalnej twórczości stosował przedwcześnie zmarły reżyser. Jeszcze łatwiej przychodzi porównywanie siły oddziaływania obrazów obu artystów. Po ostatnim filmie Bykowa chyba można już stwierdzić wprost, że twórca Durnia to reżyserski talent na miarę samego Aleksieja Bałabanowa.

Dodaj komentarz


Artykuły

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Wyspiański. Nieznany

Od 16 stycznia do 5 maja 2019 roku

Stanisław Wyspiański, Zadumana. Życie. tygodnik ilustrowany, literacko-artystyczny, Rok 2, 1898, nr 50

Prawem naszym – zmartwychwstanie

Od 11 grudnia 2018 roku do 24 marca 2019 roku

Pierwodruk "Było to pod Jeną" Walerego Przyborowskiego, Warszawa 1904; ZNiO (źródło: materiały prasowe organizatora)

11. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia

Od 8 do 16 grudnia 2018 roku

11. Międzynarodowy Festiwal Boska Komedia (źródło:materiały prasowe organizatora)

Veronica Taussig. Red Black and Yellow

Od 14 grudnia 2018 roku do 3 lutego 2019 roku

Veronica Taussig, fot. Urszula Tarasiewicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Janusz Mielczarek – W poszukiwaniu różnych stanów piękna

Od 16 grudnia 2018 roku do 20 stycznia 2019 roku

Janusz Mielczarek, fot. Tomasz Sętowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Krzysztof Mańczyński. Malarstwo. 50 lat pracy twórczej

Od 14 grudnia 2018 roku do 24 lutego 2019 roku

„Przystanek IV”, 1984/1985, olej, płyta pilśniowa, Fot. Marcin Kucewicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marcin Płonka. Topiel

Od 7 grudnia 2018 do 11 lutego 2019 roku

Marcin Płonka, „Topiel”, Muzeum Współczesne we Wrocławiu (źródło: materiały prasowe organizatora)

Joanna Concejo. Concetto

Od 6 grudnia 2018 roku do 31 stycznia 2019 roku

Joanna Concejo, „Studnia” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Grupa Krakowska 1932–1937

Od 2 grudnia 2018 roku do 31 marca 2019 roku

„Kompozycja”, Bolesław Stawiński, ok. 1934, fot. Wojciech Rogowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Myślenie miastem. Architektura Jana Zawiejskiego

Od 28 listopada 2018 roku do 22 kwietnia 2019 roku

„Myślenie miastem. Architektura Jana Zawiejskiego” (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR