Sztuka na usługach „Tyranodigitalusa”

Wincenty Dunikowski-Duniko

Joanna Sokołowska-Durałek: Jakie wydarzenie w ciągu ostatnich lat najsilniej wpłynęło na obraz kultury?

Wincenty Dunikowski-Duniko: Odpowiem bardzo ogólnie. Tragiczne jest to, że wspólnym mianownikiem, który od zarania „perforuje” świadomość wszystkich, są takie wydarzenia jak Oświęcim czy 11 września – ale z Adorno i tak się nie zgadzam. W liceum uczyliśmy się, kto podpalił świątynię w Jerozolimie, ale nie kto ją odbudował.

Wincenty Dunikowski-Duniko, portret, dzięki uprzejmości artysty

Wincenty Dunikowski-Duniko, „Program Bieżący XXVIII” (detal ) 1993/4, dzięki uprzejmości artysty

Kto według Pana odegrał znaczącą rolę w polskiej sztuce?

A więc twórcy, którzy wpłynęli na sztukę światową, lub się w niej zapisali? – to zależy od okresu i dziedziny. Na pewno byli to Witkacy, Władysław Strzemiński, Katarzyna Kobro, Jerzy Grotowski, Tadeusz Kantor, Krzysztof Penderecki i Roman Opałka – nie zapomnijmy, że Malewicz tez był Polakiem.

Czy w polskiej historii sztuki jest wydarzenie, które według Pana niesłusznie zostało pominięte lub niezauważone przez krytykę?

Zapewne jest ich mnóstwo, ale skoro zostały pominięte lub zapomniane, to i ja ich nie kojarzę. W Polsce nigdy nie istniała narodowa potrzeba, żeby zadbać o pionierów w kulturze, w sztuce, jak to ma miejsce w innych państwach. Paradoks,  ponieważ sztuka kompensuje to, co w społeczeństwie nie funkcjonuje.

Polecam wywiady z Marcelem Duchampem, który już przed paroma dekadami mówił o naskórkowej wiedzy o sztuce i kulturze, o wartościach, które na zawsze przepadły, o przypadku i „nieprzypadkowych przypadkach” – to znaczy o interesach klik i narodów.

Czemu służy dziś sztuka? Jaka jest jej wartość dla współczesnego człowieka?

Jak zawsze sztuka służy sztuce, karmi się sama sobą („samomitologizacja sztuki”) i otoczeniem, które vice verso  również syci („nieodzowna zbędność”). Dobrze, że nie ujarzmimy nigdy jej istoty, bo straciłaby rajcę bytu i sens w bezsensie. Sztuka zawsze była wykładnią kultury; historia to wojny, w tym rewolucje, zdobycze nauki, a artefakty są materialnym dowodem, który po sobie zostawiały kolejne epoki. O tym co pozostanie po naszym pionierskim digitalnym okresie, możemy tylko spekulować – my sami   wylądujemy na „chmurce”, przepraszam – w „cloud”.

Inny aspekt to funkcjonowanie sztuki, salto mortale jakiego dokonała od wszelakich zależności i opisowości poprzez wyzwolenie, które miało charakter samoanalizy (mam na myśli ciągnące się do dzisiaj jak flaki z olejem analizy medium i autotematyzm), refleksji filozoficznej i psychoanalitycznej, po obecne próby wpływu na „bieg rzeczy” – to znaczy to, co kiedyś było jej ciężarem , jest dzisiaj i tak nieosiągalnym celem, wręcz ambicją (dużego odłamu producentów sztuki). Na przykład błyskawiczne refleksje i riposty na wydarzenia polityczne, najczęściej powstałe na bazie zafałszowanych informacji z mediów, które filtruje Big Brother – ich słabym punktem jest krótka żywotność. Brakuje wypowiedzi ponadczasowych i brakuje tak zwanych „innych” – a przecież nawet w świecie totalnej standaryzacji „być znaczy być innym”.

Co do wartości sztuki dla współczesnego człowieka – być może zbliżamy się do momentu, w którym to nie religia, a sztuka stanie się „opium dla mas”. Medalioniki z „dzieciątkiem Lenin” należą na szczęście do kategorii zabawnych kuriozów.

Wincenty Dunikowski-Duniko, „You have to learn to...”, 1974

Wincenty Dunikowski-Duniko, „You have to learn to…”, 1974

Jakie zjawiska mają obecnie największy wpływ na kształt sztuk wizualnych w Polsce?

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Jedynie przypuszczam, że są to te same wpływy, co na całym świecie.

Co wyróżnia naszą sztukę na tle innych krajów? Z jakich osiągnięć na polu sztuk wizualnych możemy być dumni?

Nasza sztuka wyróżnia się tym, że tworzą ją „nasi”. Jak w Polsce, tak i wszędzie artyści szukają – niestety dzisiaj z góry wiedzą co znajdą. Artyści z Polski nie odbiegają od światowego poziomu, co jest dobre i potwornie nudne (jest sporo wyjątków), ale właściwie zawsze tak było – liczą się tylko wyjątki –  co dobre, to rzadkie.

Postępujący w ostatnich dwóch dekadach rozwój nowych technologii to rewolucja w dostępie do informacji, a tym samym dynamiczny rozwój mediów. Jaką rolę odgrywają dzisiaj media w kształtowaniu kultury?

Zaledwie dwadzieścia lat, a można by już napisać tomy samych oczywistości, z których na razie nic nie wynika. Ktoś trafnie spuentował, że aby móc objąć teraźniejszość, należałoby żyć w nieciekawych czasach – więc na krótką, trafną analizę czy refleksję o wiele za wcześnie.

Sztuka (o której jestem w stanie co nieco podywagować) to promil w kulturze. Istotne zmiany wnoszone przez nowe technologie w mediach i postęp wiedzy rozgrywają się na płaszczyźnie socjalnej – artyści w taki czy inny sposób je przeżują, poddadzą refleksji i nadal będą próbowali coś zmienić. Będą też ponowne próby back to the roots i pozostanie odwieczne „skąd, dokąd i po co?”

Zabawne jest to, że ostatni raz współegzystują generacje, z których jedna uczyła się na liczydle, a druga na i-Podzie. Zaskakujące jest to, że totalna kontrola, którą zawdzięczamy nowym mediom, wzbudza sprzeciw tej pierwszej (chociaż zmęczonej) generacji, tę młodą natomiast prawie to nie interesuje – akceptuje status quo, wręcz sama penetruje nawet te obszary, „gdzie słońce nie dochodzi”, i wrzuca do sieci.

Ludzkość jest na etapie dojrzewania do nowych możliwości, tak jak w epoce pary – ale nikt nie chce zauważyć, że tkwi w dybach – głowę ma wetknięta w zero, a po bokach dwie wycięte jedynki na ręce – ponieważ tyczy to wszystkich, stwarza pozory równych szans. Erzacem swobody jest shitstormMyśl jest wolna (!?)…, ale jak długo jeszcze?

Deprywatyzacja życia, która jest w toku, przyniesie nieprzewidywalne zmiany w kulturze; skutki będą dramatyczne. Sztuka będzie na usługach „Tyranodigitalusa”, a ten działa na tyle perfidnie, że jeżeli ktoś odważy się mówić o spiskach (syndykatach) od razu jest uznany za idiotę. Mr. Hope najchętniej osobiście udusiłby Snowdena gołymi rękami. Z paroma odmieńcami, którym wydaje się ze są „wolni” system i tak sobie poradzi – po prostu ich kupując – nic nowego. Przypomnijmy sobie chociażby kontestatorów z lat 60. czy 70. jak na przykład Fluxus, których śladami działalności chwalą się co poważniejsze czy też co bogatsze zbiory muzealne – street art, sprayarze, są dzisiaj salonowi.

Wincenty Dunikowski-Duniko, „Tylko nieliczni przetrwali / Only a Few Have Survived”, 1989/2008

Wincenty Dunikowski-Duniko, „Tylko nieliczni przetrwali / Only a Few Have Survived”, 1989/2008

W jaki sposób w ciągu ostatnich lat zmieniło się postrzeganie sztuki przez odbiorcę? Czy nowe technologie pozytywnie wpływają na jej odbiór, czy też stanowią zagrożenie?

Sztukę nadal się ogląda – oczywiście są też dzieła do macania, wąchania, do słuchania i te pomieszane – jak instalacje.

Nowe technologie są bardzo przydatne w informowaniu, ale nadal inaczej, prawdziwiej odbieramy koncert wysłuchany na żywo niż ten ściągnięty z Internetu – materialności obrazu i obiektu nie zastąpi digitalna atrapa, a raczej złuda. Na holodek musimy jeszcze trochę poczekać, a i tak wątpliwe, czy stanie się w pełni akceptowalną alternatywą, pomimo że będzie można na nim  zobaczyć, pomacać, usłyszeć i powąchać… zdigitalizowane.

Na razie nie widać zagrożenia – frekwencja zwiedzających w muzeach zaczyna być porównywalna z liczbą kibiców na stadionach (nie wiem jak w Polsce?). Rozwiąże się problem peryferii; tu nowe media są niezwykle pomocne – świat stanie się jednym centrum lub pozostanie wielka wsią. Każdy z nas jest centrum wszechświata, a nowe media pomagają współegzystować i zderzać się miliardom centrów w tej zjednoczonej wsi, które to dają się dobrowolnie inwigilować i sobą manipulować – w imię i pod hasłem postępującej demokracji.

Rozwój nowych technologii to także istotne zmiany w podejściu samych artystów do sztuki. Czy dostrzega Pan owe zmiany w swojej pracy artystycznej?

Podejście artystów do sztuki się nie zmieniło (jak zawsze chodzi o autoekspresję i oczywiście zaistnienie w potocznej świadomości), obszary sztuki i produkcja artystów – tak. Od dawna penetrują oni wszystkie dziedziny – w ramach sztuki można sobie dać wymasować stopy, kreować nowe żyjątka, implantować kończyny, zahibernować się, nawet umieranie nie ostało się sztuce i tak dalej. Można też „sobie pomalować!!!” – i wysłać mailem.

Żałosne jest to, że przesłania i idee, są nam w przerażającej większości znane, jedynie „przenicowane na digitalną stronę”, albo zdeformowane nadmiarem show.

Byłem nieco wkurzony, gdy jeden z czołowych w świecie krytyków sztuki, Jean Christof Amann, w swojej świetnej publikacji Bewegung im Kopf (Poruszenie w Głowie) rozgrzeszył młodych twórców, pisząc, że już „nie muszą sie spowiadać z ojca i matki”.

Taki jest bowiem stan rzeczy. Dzisiaj jest większe zapotrzebowanie na „gwiazdorów” niż na sztukę.

Fantastyczne są natomiast efekty  (w podwójnym znaczeniu), produkcje i rozmach – niestety ślizgają się po powierzchni – dużo materiału, ale brak oporu i walki z materiałem – dużo pomysłów, mało przemyśleń. Ale to moje „wsiowe” utyskiwanie – to, że pojawią się twórcy którzy nas zaskoczą jest oczywiste.

Zupełnie osobnym tematem jest sztuka w Internecie i sztuka Internetowa – fascynująca jest możliwość przyjmowania mnóstwa dowolnych osobowości na facebook - rodzaj kontrolowanej schizofrenii . To jeszcze niewyczerpany potencjał i istnieje nadzieja, że przynajmniej na jakiś czas sztuka w tej i z tej enklawy (która, wiadomo, jest omni present) stawi czoła totalnej komercjalizacji – być może przynajmniej na krótko zdezaktualizuje slogan „nie ważne co, ale gdzie i kto”.

Zmian w mojej sztuce nie ma ja „wciąż się zmieniam”. Do nowych technologii podchodzę z dystansem, dlatego że sam niewiele potrafię – moje projekty realizują ci, którzy są w stanie złączyć odpowiednie kable. Wiem, co się da, i to do mojej prywatnej refleksji nad kulturą wystarczy.

Wincenty Dunikowski-Duniko, „Art spożywcze, Ktokolwiek wie”, Wystawa w sklepie mięsnym, Nowa Ruda, 1973

Wincenty Dunikowski-Duniko, „Art spożywcze, Ktokolwiek wie”, Wystawa w sklepie mięsnym, Nowa Ruda, 1973

W jaki sposób Pana zdaniem rozwój nowych technologii wpłynął na obecny stan polskiej kultury?

Podobnie jak z pytaniem o wpływy na sztuki wizualne w Polsce – nie jestem tego w stanie sprecyzować, ale w „całej naszej wsi” są one takie same nawet wtedy, gdy wygrzebujemy etnograficzne ewenementy. Dobrze, że ani u nas, ani za miedzą nikt nie chce mieć dzieci z hologramem.

Czego w dzisiejszych czasach najbardziej potrzebuje polska sztuka?

Wybitnych twórców.

Jakie wyzwania stoją przed polską sceną artystyczną na najbliższe lata?

Gigantyczne. PS. Pomocna byłaby krztyna autoironii.

WINCENTY DUNIKOWSKI-DUNIKO (1947) – artysta intermedialny; absolwent Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (1974). Zdobył międzynarodowe uznanie w połowie lat 70. za cykle prac: „Klasery, Albumy” (1971), „Projekcje” (1973/1974) oraz „Moment Art” (1976) – nagradzane m.in. na Międzynarodowym Biennale Grafiki w Lublanie (1977) i World Print Competition w San Francisco (1977). Był założycielem fikcyjnego „Centrum Programowania Artystycznego Duniko” (1972). W pierwszych latach działalności wylansował wiele lejtmotywów, z których najsłynniejsze „I am always changing” (1972) oraz „to be is to be against” (1972), pozostają aktualne do dzisiaj. W latach 80. koncentrował się na instalacjach i obiektach z serii „Ready for Use” (od 1980), „New "New" Revolution” (od 1985). Kolejna dekada zaowocowała cyklami „Program bieżący” (od 1992), „Point of no Return” (od 1992), „Story of Point of No Return” (od 1998) i Early Post Fossilien Painting (od 1999). Mieszka i pracuje w Bonn, Berlinie i Krakowie.

Dodaj komentarz

ROZMOWY NA 15-LECIE O.PL

Teatr wymaga poświęcenia

Jan Klata

Jan Klata, fot. Jacek Poremba, fragment fotografii (źródło: dzięki uprzejmości Jana Klaty)

Teatr może być mechanizmem zmian

Sebastian Majewski

Sebastian Majewski, fot. Tomasz Duda (źródło: dzięki uprzejmości Sebastiana Majewskiego)

Nie urągać inteligencji widza

Paweł Łoziński

Paweł Łoziński (źródło: dzięki uprzejmości artysty)

Teatr jest organizmem spontanicznym

Krystian Lupa

Krystian Lupa, fot. K. Pałetko (źródło: dzięki uprzejmości Teatr Polskiego we Wrocławiu)

Design to sposób myślenia

Oskar Zięta

Oskar Zięta (dzięki uprzejmości projektanta)

Sztuka na usługach „Tyranodigitalusa”

Wincenty Dunikowski-Duniko

Wincenty Dunikowski-Duniko, portret, dzięki uprzejmości artysty

Zagłębiać się w piękną materię, którą jest muzyka

Marek Napiórkowski

Marek Napiórkowski, fot. Rafał Masłow (źródło: mat. prasowe)

Kultura potrzebuje mecenasa

Kazimierz Kutz

Kazimierz Kutz, fot. Zbigniew Sawicz (dzięki uprzejmości artysty)

Zauważyć potrzeby wcześniej niezauważone

Malafor

Duet Malafor czyli Agata Kulik-Pomorska, Paweł Pomorski (dzięki uprzejmości projektantów)

Promować polską kulturę jako markę na świecie

Włodek Pawlik

Włodek Pawlik (źródło: mat. prasowe)

Obserwuję raczej regres niż progres

Antoni Libera

Antoni Libera (dzięki uprzejmości pisarza)

Wiele patentów na teatr

Artur Tyszkiewicz

Artur Tyszkiewicz, fot. Bartłomiej Sowa (źródło: dzięki uprzejmości Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie)

Ku świadomości klasycznego działania

Wojciech Plewiński

Na zdjęciu: Wojciech Plewiński, fot. Grażyna Makary, dzięki uprzejmości artysty

Sztuka - progresywny element rozwoju cywilizacji

Tomasz Dobiszewski

Tomek Dobiszewski, Fiksacje, projekt eyetracking, fot. Łukasz Matulewski (źródło: dzięki uprzejmości artysty)

Mamy tendencje, aby wyżej cenić to, co stamtąd

Andrzej Smolik

Andrzej Smolik, fot. Ania Głuszko-Smolik (źródło: mat. prasowe)

Współczesna sztuka zapomina o odbiorcy

Jerzy Stuhr

„Obywatel”, reż. Jerzy Stuhr, fotografia z planu zdjęciowego (źródło: materiały dystrybutora/ITI Cinema)

Prawdziwe talenty wyłaniają się same

Stanisław Soyka

Stanisław Soyka, fot. Andrzej Tyszko (źródło: mat. prasowe)

Muzyka jest ilustracją do życia

Michał Urbaniak

Michał Urbaniak (źródło: mat. prasowe)

Teatr musi być krytyczny wobec świata

Wojciech Klemm

Wojciech Klemm, fot. Bartłomiej Sowa (źródło: dzięki uprzejmości Wojciecha Klemma)

Czekam na pokolenie, które da mi popalić

Mikołaj Trzaska

Mikołaj Trzaska, fot. Krzysztof Penarski (źródło: dzięki uprzejmości Mikołaja Trzaski)

Gdy jest łatwo, powstają wydmuszki

Robert Gliński

Robert Gliński (z materiałów Teatru Powszechnego w Warszawie)

Z tęsknoty za technikami anachronicznymi

Katarzyna Majak

Na zdjęciu: Katarzyna Majak, dzięki uprzejmości Katarzyny Majak

Nie ma dobrej ani złej sztuki

Marta Deskur

Na zdjęciu: Marta Deskur, fot. Ewelina Stechnij, dzięki uprzejmości artystki

Akt myśli jest aktem sztuki

Ewa Partum

Na zdjęciu: Ewa Partum, dzięki uprzejmości artystki

Design zaostrza kontury rzeczywistości

Marek Cecuła

Marek Cecuła (źródło: dzięki uprzejmości artysty)

Uwznioślić ten paskudny, mały byt

Jakub Szczęsny

Jakub Szczęsny, fot. Piotr Maciaszek (źródło: dzięki uprzejmości J. Szczęsnego)

Dostrzec niedostrzegalne

Anna Kutera

Anna Kutera, „Forum Humanum”, 2012, dzięki uprzejmości artystki

Obudzić w człowieku poetę

Ewa Kuryłowicz

Ewa Kuryłowicz (dzięki uprzejmości Kuryłowicz & Associates)

Poznać siebie i swoje inności

Robert Kuśmirowski

Na zdjęciu: Robert Kuśmirowski, dzięki uprzejmości artysty

Brak miejsca dla klasyków współczesności

Jan Pamuła

Na zdjęciu: Jan Pamuła, fot. Mateusz Bednarz, dzięki uprzejmości artysty

U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR