Muzeum Narodowe w Poznaniu: Jan Berdyszak. Horyzonty grafiki, kuratorzy: Marta Smolińska, współpraca prof. Jan Berdyszak, 15.06.-24.08.2014 r.

Dorobek artystyczny Jana Berdyszaka – powstający od z górą półwiecza – jest tak wielki i różnorodny, że jako całość pozostaje w zasadzie nie-do-ogarnięcia i nie-do-oswojenia. Dlatego kuszę się o porównanie go z kosmosem, w którym wykreślam wybrane konstelacje, pozwalające na rozpoznanie wyszczególnionych zagadnień i nurtujących artystę kwestii[1].

Takimi, wydawałoby się nieco górnolotnymi, słowami rozpoczęła swój katalogowy tekst Marta Smolińska, kuratorka otwartej 15 czerwca wystawy artysty w poznańskim Muzeum Narodowym. Każdy, kto zetknął się z twórczością Berdyszaka, miał szczęście poznać artystę i porozmawiać z nim dłużej, wie jednak doskonale, że słowa te nie są przesadzone ani „laurkowe”. W ciągu ponad pięćdziesięcioletniej intensywnej pracy artystycznej pojawiło się w jego twórczości tyle wątków, rozgrywanych problemów i przemyśleń, że ogarnięcie tego wszystkiego wydaje się rzeczą niemożliwą. Wystarczy choćby kontakt z tworzonymi przez lata szkicownikami. Utrwalone w postaci wizualnych notatek twórcze myśli uświadamiają ciągłe mierzenie się artysty z problemami, urabianie kolejnych koncepcji. Co istotne, widać w nich, iż rozpracowywanie jednego z zagadnień odsłaniało wiele możliwości obocznych i wcześniej czy później inicjowało pracę nad następnymi.

Jan Berdyszak, „Rozpadłe passe-par-tout VI”, 1999, fot. archiwum artysty (źródło: dzięki uprzejmości autora tekstu)

Jan Berdyszak, „Rozpadłe passe-par-tout VI”, 1999, fot. archiwum artysty (źródło: dzięki uprzejmości autora tekstu)

Miałem szczęście pracować z Janem Berdyszakiem kilkukrotnie przy okazji pisania katalogowych tekstów do jego wystaw, w tym tej opisywanej tutaj. Godziny odbytych rozmów z artystą nie tylko dostarczyły mi potrzebnych do pracy informacji, ale były dla mnie przede wszystkim doskonałą lekcją intelektu, pozwoliły też zrozumieć siłę i rolę dygresji w jego twórczości. Dla Berdyszaka kreacja zawsze była i jest doskonałym pretekstem do prowadzenia intensywnej wielopłaszczyznowej samoobserwacji, ta zaś umożliwia mu odkrywanie nowych wartości oraz definiowanie kolejnych artystycznych zadań. Charakterystyczne dla artysty podążanie od jednego wątku do drugiego, twórcze powracanie do porzuconych wcześniej tropów, czy łączenie przeciwstawnych często wartości, jest w rzeczywistości ciągłym odkrywaniem i definiowaniem nieskończonej ilości horyzontów sztuki.

Hasłohoryzonty grafiki” – taki tytuł nosi omawiana wystawa – w jakimś stopniu do owej nieskończoności nawiązuje. Doskonale pokazuje, jak skomplikowaną naturę może mieć medium, które od zawsze odgrywało kluczową rolę w twórczości Berdyszaka. Grafika, poprzez swoje specyficzne technologiczne uwarunkowania, już od końca lat pięćdziesiątych stała się dla niego doskonałym polem do różnorakich eksperymentów. Obecne na wystawie wczesne gipsoryty i drzeworyty, autochemigrafie, litografie czy wreszcie struktury warstwowe pozwalają zorientować się, jak w ciągu lat sukcesywnie poszerzał on pojęcie grafiki, testował jej tożsamość i możliwości dalszej ewolucji. Co istotne, wiele wprowadzanych przez Berdyszaka innowacyjnych zmian było wynikiem nie tyle opracowania autorskich metod i technologii (choć i takie w jego twórczości były), co stawiania wciąż nowych pytań o granicę i nieustającej obserwacji zachowań medium.

W tytułowym haśle nie należy jednak widzieć tylko podpowiedzi w definiowaniu stosunku artysty do specyfiki i tożsamości grafiki. Pojęcie to, implikując bardzo szerokie pole znaczeniowe, pozbawia nas możliwości jednoznacznego odniesienia do kryjącej się pod tym hasłem koncepcji wystawy. Ale czy o taką prostą czytelność w ogóle chodziło jej organizatorom? Mając w pamięci ogrom dorobku Berdyszaka i jego intelektualne bogactwo, można poważnie wątpić. Już samo pojęcie „horyzont” generuje pewną osobliwą sprzeczność. Z jednej strony jest wartością nierozerwalnie związaną z ludzkim postrzeganiem rzeczywistości i zarazem procesem poznania oraz oswajania świata, z drugiej jednak strony reprezentuje niemożność jego pełnego poznania i zrozumienia. Horyzont jest ułudą dającą pozorne poczucie bezpieczeństwa, określoności. Gdy ją sobie uświadomimy, budowany z pieczołowitością system wartości i odniesień rozchwieje się i rozpadnie jak domek z kart.

Jan Berdyszak, „Poruszone passe-par-tout I”, fot. Krzysztof Kurłowicz (źródło: dzięki uprzejmości autora tekstu)

Jan Berdyszak, „Poruszone passe-par-tout I”, fot. Krzysztof Kurłowicz (źródło: dzięki uprzejmości autora tekstu)

Takie właśnie uczucie w pierwszej chwili opanowuje widza, który znajdzie się w środku ciemnego pomieszczenia, będącego środowiskiem dla instalacji Passe-par-tout niepewności. Ukryte w ściennych kieszeniach, jarzące się na zielono świetlówki wyznaczają porządek liniowy – horyzont. Nie tyle pokrywa się on jednak z rzeczywistością określonego ścianami, podłogą oraz sufitem kubusu, co generuje zaburzenia w przestrzennej percepcji i uruchamia dojmujące poczucie niepewności. Horyzont jest tu fantasmagorią, ułudą. Czy zatem rzeczywiście jest on „najpożyteczniejszą ze wszystkich bzdur”, jak mawiał cytowany przez Smolińską książę Saurau, bohater Zaburzenia Thomasa Bernharda[2]? Z pewnością tak, bowiem pozwala najpierw poczuć się bezpiecznie, następnie uświadamia umowność stałych, wydawałoby się, wartości. Zmusza do ciągłych przewartościowań i podjęcia dyskusji z samym sobą. Owa umowność to kolejny z ważnych kluczy do zrozumienia sztuki Berdyszaka. Jego uwaga często skupiała się właśnie na obszarze nieokreśloności, nieostrości czy efemeryczności, czyli na tych aspektach rzeczywistości, które obnażają naszą niewiedzę i bezradność wobec niej.

  1. Marta Smolińska, Konstelacje znaczeń. Podróż do wnętrza twórczości Jana Berdyszaka, [w:] Jan Berdyszak. Horyzonty grafiki, kat. wystawy, P. Ignaczak, M. Smolińska red., Poznań 2014, s. 11.
  2. Thomas Bernhard, Zaburzenie, tłum. Sława Lisiecka, Warszawa 2009, s. 181.
Strony: 1 2

SEBASTIAN DUDZIK – historyk i krytyk sztuki. Adiunkt w Katedrze Historii Sztuki i Kultury UMK w Toruniu, wykłada też na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu.

Dodaj komentarz

Wydarzenia

AKCES – 5. Konkurs Najlepszych Dyplomów Sztuki Mediów

Od 16 maja do 7 czerwca 2019 roku

Anastasia Pataridze, Happiness said don’t look for me, 2018 (źródło: materiały prasowe)

XIII Węgierska Wiosna Filmowa

Od 12 maja do 23 czerwca 2019 roku

Plakat festiwalu XIII Węgierska Wiosna Filmowa (źródło: materiały prasowe)

Czarno na białym. 200 lat rysunku w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych

Od 26 kwietnia do 29 września 2019 roku

Leon Wyczółkowski, Dziewczyna z okolic Krakowa, 1907, Muzeum Narodowe w Krakowie (źródło: materiały prasowe)

Aleksandra Simińska. Arché. Malarstwo

Od 26 kwietnia do 2 czerwca 2019 roku

Aleksandra Simińska, 1993, Pałac w Samostrzelu, 1993, technika mieszana na kartonie, 367×426 (źródło: materiały prasowe)

W nocy twarzą ku niebu

Od 27 kwietnia do 16 czerwca 2019 roku

Plakat wystawy W nocy twarzą ku niebu (źródło: materiały prasowe)

XXI Małopolskie Dni Dziedzictwa Kulturowego. Z dreszczykiem

18–19 maja oraz 25–26 maja 2019 roku

Wnętrze kościoła pw. Nawiedzenia NMP w Iwkowej, fot. K. Schubert (źródło: materiały prasowe)

Dzień Wolnej Sztuki w muzeach i galeriach w całej Polsce

27 kwietnia 2019 roku

27 kwietnia 2019 – Dzień Wolnej Sztuki w muzeach i galeriach w całej Polsce (źródło: materiały prasowe)

Prototypy 02: Codex Subpartum

Od 12 kwietnia do 9 czerwca 2019 roku

Joseph Beuys, Beuys by Warhol, grafika, 1980 (źródło: materiały prasowe)

Planetarium – wystawa Jiříego Kovandy

Od 11 kwietnia do 30 maja 2019 roku

Jiří Kovanda, Na ruchomych schodach… Odwrócony, wpatruję się w oczy osoby stojącej za mną…, performans, Praga, 1977 r. (źródło: materiały prasowe)

16. Festiwal Misteria Paschalia: kierunek Włochy

Od 15 do 22 kwietnia 2019 roku

Festiwal Misteria Paschalia, fot. Krakowskie Biuro Festiwalowe (źródło: materiały prasowe)

więcej wydarzeń