Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku: Art+Science Meeting 2014, dyrektor artystyczny i kurator: Ryszard W. Kluszczyński, 09.05.-13.07.2014 r.

Niezaprzeczalnie. Czy jednak nie uważa Pan, że z perspektywy przeciętnego odbiorcy projekt Art+Science stanowi dość duże wyzwanie?

Tak, ale jednocześnie mamy tutaj do czynienia z użyciem w niekonwencjonalny sposób technologii, która jest dosyć powszechna i codzienna. Zatem tego rodzaju sztuka może przemówić do odbiorcy właśnie dlatego, że niekoniecznie trzeba ją lokować w kontekście historii sztuki, niekoniecznie trzeba znać reguły kompozycji, umieć odróżnić walory formalne od nieładu, a więc jest bliższa doświadczeniom wielu ludzi, którzy ze sztuką za dużo wspólnego nie mają, ale którzy potrafią doświadczyć czegoś, co jest trochę odmienne.

Bill Vorn, „Histeryczne maszyny”, wernisaż wystawy w ramach Art+Science Meeting 2014, Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku, CEA Łaźnia 2, fot. Krzysztof Miękus (źródło: dzięki uprzejmości CSW Łaźnia w Gdańsku)

Bill Vorn, „Histeryczne maszyny”, wernisaż wystawy w ramach Art+Science Meeting 2014, Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku, CEA Łaźnia 2, fot. Krzysztof Miękus (źródło: dzięki uprzejmości CSW Łaźnia w Gdańsku)

Nie ulega wątpliwości, iż jesteśmy coraz bardziej globalnym społeczeństwem, a co za tym idzie coraz bardziej wewnętrznie zróżnicowanym. Technologie telekomunikacyjne sprawiają, że rozproszeni po całym świecie, stajemy się w pewnym sensie jakąś komunikacyjną jednością. A staje się to, zanim zbliżyliśmy się do siebie na płaszczyznach kulturowych, na poziomie wartości, które wyznajemy, wzorców, które chcemy realizować. Jesteśmy skomunikowani, ale coraz bardziej dostrzegamy swoją odmienność. I w tej różności w gruncie rzeczy możemy żyć, tworzyć i pracować.

W pewnym sensie można powiedzieć, że awangardy XX-wieczne przygotowały odbiorców do tej współczesnej sytuacji. Bo przecież ulubiona definicja Bretona mówiła o tym, że coś jest piękne jak przypadkowe spotkanie na stole sekcyjnym maszyny do szycia i parasola. Dla kogoś, kto widzi sztukę i naukę jako dziedziny zupełnie odległe, ich połączenie może być takim właśnie przedziwnym pięknem. Ale z drugiej strony Stefan Morawski zauważył, że bardzo wiele dokonań awangard artystycznych z początku wieku nie zostało jeszcze przyswojonych przez publiczność. Że wiele form i sposobów uprawiania sztuki, które po raz pierwszy wprowadzono w życie w drugiej czy trzeciej dekadzie XX wieku, dziś ciągle jeszcze wzbudza kontrowersje, jest kwestionowane jako metoda pracy artystycznej. Nie zmieniło się to bardzo do dzisiaj, co tylko potwierdza fakt, że funkcjonujemy w różnych układach, w różnych środowiskach, które się budują wokół pewnych wspólnie wyznawanych w danej społeczności wartości, przekonań. Jedni widzą świat jako pole eksperymentu, inni jako pole powtarzających się wzorców. Ci drudzy źle się poczują w miejscu, w którym dostrzegą, że wszystko to, co jest dla nich ważne zostało zastąpione przez coś innego. Ci pierwsi poczują się źle kiedy stwierdzą, że stabilizacja jest podstawowym wyznacznikiem miejsca, w którym się znaleźli. Teraz z kolei powinienem przywołać Zygmunta Baumana, który mówił, że nowym zadaniem dla intelektualistów jest nie dopuścić, aby różnicujące się środowiska otoczyły się murami i przestały się nawzajem rozpoznawać. To jest to, o czym C. P. Snow mówił już w 1956 roku, że powinniśmy stworzyć trzecią kulturę, w której kultura humanistyczna i kultura nauki stworzą syntetyczną konstrukcję.

Stelarc, „Mięso, metal i kod: Rozchwiane chimery”, wernisaż wystawy w ramach Art+Science Meeting 2014, Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku, Łaźnia 1, fot. Krzysztof Miękus (źródło: dzięki uprzejmości CSW Łaźnia w Gdańsku)

Stelarc, „Mięso, metal i kod: Rozchwiane chimery”, wernisaż wystawy w ramach Art+Science Meeting 2014, Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku, Łaźnia 1, fot. Krzysztof Miękus (źródło: dzięki uprzejmości CSW Łaźnia w Gdańsku)

Wróćmy na chwilę do tegorocznej edycji projektu Art+Science, która jest pod znakiem robotów…

Moje zaproszenie przyjęli: Ken Feingold, który dotarł do nas z Nowego Jorku, Stelarc, który przyleciał z Australii i Bill Vorn, mieszkający na co dzień w Montrealu w Kanadzie. To są artyści cieszący się ogromną renomą i zainteresowaniem krytyki i publiczności, pokazujący swoje prace w najważniejszych instytucjach na świecie, m.in. w nowojorskim MoMA czy paryskim Centre Georges Pompidou. Spotykają się niejako w tym samym czasie w Gdańsku, dlatego, że to, czym się zajmują, w bardzo ciekawy sposób koresponduje ze sobą. Powiedziała Pani: roboty. Rzeczywiście w jakimś sensie można powiedzieć, że pojawiają się tam wszędzie jakieś formy robotyczne. Ale Ken Feingold swoje formy buduje w kontekście refleksji nad sztuczną inteligencją, prowadząc nas w stronę pytań o naszą własną inteligencję. Bill Vorn tworzy w kontekście refleksji nad sztucznym życiem, odnosząc się do naszej gotowości i naszych postaw wobec kwestii rozwijających się technologii. I wreszcie Stelarc, który chyba najsilniej przemawia do odbiorców, ponieważ mówi o czymś najbliższym – o ciele, o tym że ciało w kontekście świata, który stworzyliśmy, staje się coraz bardziej ułomne. Że wzmacniamy, przeobrażamy, udoskonalamy wszystko z wyjątkiem ciała, które zaczyna w tej nowej rzeczywistości sprawiać złe wrażenie, będąc źle do niej przystosowanym. Tu warto powiedzieć, że koncepcja „obsolete body” („niepotrzebnego ciała”), którą głosi Stelarc, nie oznacza, że jest on zwolennikiem wizji, w której powinniśmy uwolnić się od ciała jako inteligencje czy duchy i bytować w sieciach. On jedynie zwraca uwagę na to, że ciało nie nadąża za przeobrażeniami świata, co oznacza, że nie powinniśmy myśleć o nim jako o nieuchronnie, stale i niezmiennie obecnym aspekcie naszego życia, ale jako o czymś co się konstruuje, co się przeobraża, czemu się nadaje nowy wymiar. A przy tym wszyscy trzej tworzą sztukę prowadzącą w kierunku refleksji o świecie, w którym ewolucja biologiczna splata się z ewolucją technologiczną, budując nową wizję, w której zapewne (o tym piszą na razie pisarze cyberpunkowi) przyszłość człowieka to postczłowiek, czyli forma która ma z człowiekiem wspólną historię, ale która już się od niego bardzo wyraźnie różni, m.in. ze względu na różne możliwości i potencjały które posiada, a których nie posiada człowiek. W gruncie rzeczy ta sztuka – sięgająca po roboty, po oprogramowanie sztucznej inteligencji, sztucznego życia, a zarazem pytająca o przyszłość rodzaju ludzkiego, skłaniająca do refleksji nad możliwymi scenariuszami przyszłości, nad procesami ewolucyjnymi – jest bardzo humanistyczna. Można używać robotów jako medium sztuki i zajmować się problematyką należącą do refleksji humanistycznej. Aczkolwiek gdyby ktoś powiedział, że to już jest raczej posthumanizm, to też bym się zgodził, ponieważ nie porzuca on humanizmu jako paradygmatu poznawczego, a jedynie stwierdza, że zadania, cele i pytania, jakie sobie stawiano w kontekście paradygmatu humanistycznego, są już niedostosowane do nowej rzeczywistości, bo trzeba ją pytać o coś innego, bo ona zaczyna coraz mniej przypominać tę, w której mówiono, że człowiekiem jestem i nic ludzkiego nie jest mi obce. Tu to nie wystarcza.

Bill Vorn, „Histeryczne maszyny”, wernisaż wystawy w ramach Art+Science Meeting 2014, Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku, CEA Łaźnia 2, fot. Krzysztof Miękus (źródło: dzięki uprzejmości CSW Łaźnia w Gdańsku)

Bill Vorn, „Histeryczne maszyny”, wernisaż wystawy w ramach Art+Science Meeting 2014, Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku, CEA Łaźnia 2, fot. Krzysztof Miękus (źródło: dzięki uprzejmości CSW Łaźnia w Gdańsku)

W komentarzu kuratorskim do Art+Science pisze Pan o odpowiedzialności sztuki za zachodzące w świecie procesy ewolucyjne oraz tworzące się w rezultacie nowe porządki…

Sztuka może podejmować odpowiedzialność na wiele rozmaitych sposobów, czy to odnosząc się krytycznie do pewnych procesów, które wyrastając z naukowych laboratoriów, stają się powoli pewnymi wzorcami dla organizowania życia społeczności i przyszłych form życia, czy to uczestnicząc w tych procesach przez dawanie pewnych alternatywnych możliwości, budowanie wrażliwości na pewne procesy, oswajanie nauki, która dla kogoś nie zajmującego się nią, odrzuca hermetycznością języka i niezrozumiałością pojęć. Kiedy artysta podejmuje te same problemy, może się okazać, że coś niezrozumiałego wtedy, kiedy mówi o tym naukowiec, staje się jasne, kiedy przemawia artysta. Więc na te różne sposoby sztuka może otwierać przed nami świat. Świat, w którym to różne technologie, różne wynalazki naukowe, różne naukowe procesy będą budować rzeczywistość, w której będą żyć przyszłe pokolenia. Dobrze byłoby po pierwsze wiedzieć, co to może być; po drugie zastanowić się, czy chcemy takiego świata; po trzecie zastanowić się, jaki mamy wpływ na wybór pomiędzy różnymi scenariuszami; po czwarte, jaką mamy siłę, żeby móc próbować monitorować sytuację i starać się pomóc we wprowadzeniu tych, a nie innych scenariuszy. Pojawia się w tym kontekście także pytanie, w jakim stopniu sztuka może uzupełnić naukę w procesach tworzenia wiedzy. Jest tu wiele kwestii, które mogą być podjęte i którym trzeba się uważnie przyglądać.

Dotychczasowe odsłony Art+Science przyciągały fenomenalnymi nazwiskami z całego świata. Czy jest szansa na polskich artystów w kolejnych edycjach projektu?

Oczywiście, że tak. Na przykład w Gdańskiej Galerii Miejskiej jesienią wystawi artysta, który znakomicie wpisuje się w ten paradygmat. Myślę tutaj o projekcie Jarosława Czarneckiego Symbiotyczność tworzenia. Jest on właśnie tym polskim przykładem twórczości, która nie zamyka się w ramach estetycznych i zmierza w innych kierunkach, stawiając interesujące pytania i nie przestając być sztuką, bowiem w tej pracy wyraźnie splatają się wymiary estetyczne i poznawcze. Kolejną ciekawą artystką jest Joanna Hoffmann, która od jakiegoś czasu uprawia sztukę tego rodzaju, a także cała grupa młodych artystów – często jeszcze studentów (także moich studentów z ASP w Łodzi). Na wystawach w Łaźni przyjąłem sobie trochę inne zadania, biorąc pod uwagę dość niewielki udział i niewielką obecność tego typu projektów artystycznych w programach polskich uczelni artystycznych, uznałem, że chyba ważniejsze jest zapraszać różnych liczących się artystów ze świata, których nie można zlekceważyć, a którzy pokazują inne sposoby uprawiania sztuki. To może być pewną zachętą dla tych młodych artystów w Polsce, którzy poszukują dla siebie nowych, interesujących ich zagadnień, żeby wzięli pod uwagę również tego typu możliwości. A gdy im się to uda, wtedy także pojawią się w programie Art+Science Meeting.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

RYSZARD W. KLUSZCZYŃSKI – kulturoznawca i medioznawca, profesor Uniwersytetu Łódzkiego. Jest kierownikiem Zakładu Mediów Elektronicznych w Katedrze Mediów i Kultury Audiowizualnej UŁ. Wykładowca Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi na Wydziale Edukacji Wizualnej. Autor wielu publikacji z zakresu historii sztuki (zwłaszcza filmu awangardowego), sztuki wideo, sztuki interaktywnej, badacz szeroko pojętych zmian kulturowych w dobie komunikacji elektronicznej. Zajmuję się również teorią sztuki i krytyką artystyczną. Kurator licznych wystaw sztuki (multi)mediów.

MARTA WRÓBLEWSKA – historyk sztuki, filolog, menadżer kultury, kurator, krytyk artystyczny. Współpracuje m.in. z O.pl, Obiegiem, Arteonem, Artlukiem, Kwartalnikiem Fotografia, Kwartalnikiem Rzeźby OROŃSKO. Mieszka i pracuje w Gdańsku.

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Opinie

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Carmina Burana

27, 28, 29 kwietnia 2018 roku

„Carmina Burana”, Malika Tokkozhina, Balet i Chór Opery Krakowskiej, Fot. Ryszard Kornecki (źródło: materiały prasowe organizatora)

9. Plaster – Międzynarodowy Festiwal Grafiki Projektowej

Od 11 do 12 maja 2018 roku

9. Plaster – Międzynarodowy Festiwal Grafiki Projektowej (źródło: materiały prasowe organizatora)

Portret w Gdańsku w XVI i XVII wieku

Od 29 kwietnia do 30 lipca 2018 roku

Andreas Stech, „Autoportret”, 1675 (źródło: materiały prasowe Muzeum Narodowego w Gdańsku)

Orient Express

Od 12 kwietnia do 20 maja 2018 roku

Michał Warda, „Paradise Lost” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Anna Zaradny. SOUNDLESS

Od 27 kwietnia do 14 czerwca 2018 roku

Anna Zaradny, „JĘZYK VENUS 1”, instalacja audio-wideo obiekt fotografia 2013/2015, wystawa Czysta Formalność, Galeria Labirynt,  Lublin, dzięki uprzejmości artystki, fot. Anna Zaradny (źródło: materiały prasowe organizatora)

Czarno-biali

Od 26 kwietnia do 29 maja 2018 roku

Edward Dwurnik, „Paryż”, 2016, olej, płótno, 114 x 146 cm (źródło: materiały prasowe organizatora)

Stale o Nowej Hucie

Od 25 kwietnia do 23 września 2018 roku

Hutnik przy piecu, rys. Piotr Urbanek (źródło: materiały prasowe organizatora)

Otwarcie Muzeum Podgórza

Od 26 do 29 kwietnia 2018 roku

Muzeum Podgórza, fot. Andrzej Janikowski, MHK (źródło: materiały prasowe organizatora)

Moc Natury. Henry Moore w Polsce

Od 21 kwietnia do 9 września 2018 roku

Henry Moore w swoim studiu z rzeźbą „Upright Internal/ External Form”, 1954 (źródło: materiały prasowe organizatora)

IV Międzynarodowy Festiwal Sztuki i Muzyki Incident / Accident

Od 21 kwietnia do 27 maja 2018 roku

Franz Sattler, Weiz, Austria (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR