Marta Smolińska: Z Twoich wypowiedzi wynika, że postrzegasz sam siebie jako kolekcjonera nietypowego. Czym różnisz się więc od kolekcjonera typowego?

René Block: Już od pięćdziesięciu lat zajmuję się sztuką i – co z tym naturalnie związane – także artystami. Nabycie jakiegoś dzieła sprawia mi przy tej okazji wielką radość. Mimo to jako kolekcjoner jestem po prostu amatorem. Stanowię wyraźne przeciwieństwo zawodowych kolekcjonerów, którzy porywają się na to, by koniecznie mieć wartościowe galerie i zbiory. Mnie nie interesują wartości, lecz dzieła.

Widok wystawy „Multiplizieren ist menschlich. 45 Jahre Edition Block” w Tanas w Berlinie, 10.09.-26.11.2011 (prace Sarkisa, Nam June Paika, Mony Hatoum); fot. U. Walter (źródło: Kwartalnik Artluk)

Widok wystawy „Multiplizieren ist menschlich. 45 Jahre Edition Block” w Tanas w Berlinie, 10.09.-26.11.2011 (prace Sarkisa, Nam June Paika, Mony Hatoum); fot. U. Walter (źródło: Kwartalnik Artluk)

Kiedy zacząłeś kolekcjonować? Jakie dzieło znalazło się w Twoich zbiorach jako pierwsze?

Dokładnie nie potrafię tego powiedzieć. Wiem natomiast, kiedy po raz pierwszy kupiłem sztukę i jakie to były dzieła, ale to było na wiele lat zanim narodził się pomysł kolekcjonowania. Pierwsze dzieła, które wówczas, jako dziewiętnastolatek, nabyłem, to były dwa małe rysunki Josepha Beuysa, stanowiące „wkładki” w katalogu jego wystawy z 1961 roku. Kosztowały tylko trzydzieści ówczesnych marek niemieckich. Nie wiedziałem wtedy, kim był Beuys, ale jeden z zaprzyjaźnionych starszych malarzy polecił mi obejrzenie wystawy tego artysty. Wystawa ta zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Potem kolejne dzieło nabyłem dopiero w roku 1964. Moim pierwszym i świetnie wybranym obrazem było płótno zatytułowane ATA, autorstwa Karla-Horsta Hödicke, który wówczas właśnie ukończył studia w berlińskiej uczelni artystycznej. Jest to obecnie najwcześniejsze dzieło w mojej kolekcji, ponieważ oba rysunki Beuysa zostały komuś sprezentowane. Ale pytasz o początki kolekcjonowania. Zaczęło się w roku 1980. To był ten moment, gdy po zamknięciu mojej galerii w 1979 roku, zostało mi kilkaset dzieł, które nie zostały sprzedane. Nadal nabywałem prace od zaprzyjaźnionych twórców, zwłaszcza z kręgu i środowiska Fluxusu, ponieważ ci artyści notorycznie potrzebowali pieniędzy. Krok po kroku, stopniowo dzięki tym zakupom mój zbiór dzieł zaczynał zyskiwać jakąś formę. Dlatego chętniej mówię o nagromadzeniu dzieł niż o kolekcji.

Ile dzieł znajduje się obecnie w Twojej kolekcji? Jesteś w stanie wszystkie z nich sobie przypomnieć?

Gdy w 1992 roku w Statens Museum w Kopenhadze zorganizowaliśmy pierwszy przegląd mojej kolekcji, liczyła ona pięćset siedemnaście dzieł, z dominacją sztuki z lat 60. W międzyczasie pojawił się nowy punkt ciężkości, a mianowicie współczesna sztuka turecka oraz z regionu Bałkanów. Dziś kolekcja obejmuje prawdopodobnie około dziewięciuset dzieł.

Gdy posiada się tyle dzieł sztuki nie można trzymać ich wszystkich w domu i z nimi mieszkać. Gdzie więc je przechowujesz?

Ponieważ mieszkanie jest oczywiście za małe, by przechowywać w nim kolekcję, w 1992 roku pojawił się zamiar przekazania jej w depozyt Statens Museum w Kopenhadze. Jednak plan nie powiódł się ze względu na zmianę dyrekcji tej placówki. Kilka lat później ideę tę podjęło jednak Neue Museum w Norymberdze, które – od swego powstania w końcu lat 90. – bazowało tylko na własnej skromnej kolekcji i przejęło w depozyt dużą część moich zbiorów. Natomiast w efekcie mojego zaangażowania w Stambule, druga istotna partia kolekcji będzie pokazywana w planowanym muzeum sztuki współczesnej w tym mieście, częściowo także jako dar dla tej nowej instytucji.

René Block i praca Ayşe Erkmen „925”, 2011; fot. M. Smolińska (źródło: Kwartalnik Artluk)

René Block i praca Ayşe Erkmen „925”, 2011; fot. M. Smolińska (źródło: Kwartalnik Artluk)

Cieszy Cię pokazywanie dzieł z Twoich zbiorów w muzeach? Czy w to w jakiś sposób wpisuje się w Twoją ideę demokratyzacji sztuki, którą wyznajesz?

Tak, a także potwierdza jakość mojej kolekcji. To wspaniałe, że dzięki temu te prace mogą być wciąż oglądane. Przecież sztukę można mieć tylko dla siebie w swoim mieszkaniu jedynie na pewien czas. Sztuka należy do wszystkich. Wszystko, co jest dobre i ważne, pewnego dnia znajdzie drogę do muzeum.

A nie zatęskniłeś kiedykolwiek za jakimś dziełem, które opuściło Twoje mieszkanie?

Nie.

Opowiedz więc przynajmniej, proszę, jakąś historię czy anegdotę, która jest związana z jednym z Twoich ulubionych dzieł. Coś osobistego.

Tu musiałbym opowiedzieć historię multipli Sanki Josepha Beuysa, które w liczbie dwudziestu czterech wyskakują z busa marki Volkswagen. Powstały one 1964 roku na kolońskie targi sztuki. Ale to by była strasznie długa historia… Więc może następnym razem?

Nie mam wyjścia. Poczekam do następnego razu… Naprawdę nigdy nie myślisz o tym, jaką wartość rynkową ma Twoja kolekcja?

Nie.

Widok wystawy „Multiplizieren ist menschlich. 45 Jahre Edition Block” w Tanas w Berlinie, 10.09.-26.11.2011 (prace Josepha Beuysa); fot. M. Smolińska (źródło: Kwartalnik Artluk)

Widok wystawy „Multiplizieren ist menschlich. 45 Jahre Edition Block” w Tanas w Berlinie, 10.09.-26.11.2011 (prace Josepha Beuysa); fot. M. Smolińska (źródło: Kwartalnik Artluk)

Na bazie dzieł z Twoich zbiorów można rekonstruować obraz historii sztuki drugiej połowy XX wieku. Jakie nurty i jacy artyści są reprezentowani najsilniej i dlaczego?

Kolekcja powstała w efekcie mojej praktyki kuratorskiej i paralelnie do niej. W latach 1964-1979 prowadziłem galerię. Głównie sztukę niemiecką tamtego czasu: Siegmar Polke, Gerhard Richter, Wolf Vostell, Klaus Peter Brehmer, Karl-Horst Hödicke, Reiner Ruthenbeck; z obszaru międzynarodowego byli natomiast reprezentowani przede wszystkim twórcy związani z ruchem Fluxus: Nam June Paik, John Cage, Allan Kaprow, Robert Filliou, Emmet Williams, Arthur Köpcke. Później nadeszła faza, gdy zafascynowała mnie sztuka dźwięku. Nabywałem partytury i obiekty dźwiękowe od artystów i kompozytorów. Organizując biennale w Hamburgu w 1985 roku oraz w Sidney w 1990 roku, skoncentrowałem się mocniej na młodych artystach, reprezentujących scenę międzynarodową. Wskutek bycia głównym kuratorem biennale w Stambule w roku 1995 oraz biennale w czarnogórskim Cetinje w 2004 roku główny punkt moich zainteresowań przesunął się z kolei na prace twórców z Europy Południowo-Wschodniej. Tę linię przemian wskazują dzieła, które znajdują się w kolekcji. Odzwierciedlają również zjawisko, jakie określiłbym jako wielki skok, wykonany przez sztukę od „lokalności” lat 60. do „globalności” naszego teraz.

Czy czasem sprzedajesz wybrane dzieła z Twojej kolekcji? Czy może częściej rozdajesz je w prezencie, jak te dwa rysunki Beuysa, o których opowiadałeś?

Czasem sprzedawałem prace, by móc nabyć inne. Tylko w taki sposób kolekcja może stawać się bogatsza i młodsza.

Jesteś doradcą tureckiej rodziny Koç, która w Stambule zamierza wybudować muzeum sztuki współczesnej i tworzy własną kolekcję. Jak rozwijasz zbiory dla Fundacji Koç w porównaniu do tego, jak powstawała Twoja kolekcja?

Faktycznie kolekcja Fundacji Koç jest bazą dla nowego muzeum sztuki współczesnej, które ma powstać w Stambule. To wprawdzie kolekcja prywatna, ale przez jej planowaną późniejszą obecność w publicznie dostępnym muzeum od samego początku, już z założenia, pełni ona zupełnie inną funkcję niż moja prywatna kolekcja. Nie chodzi o moje osobiste zamiłowania, lecz o próbę możliwie neutralnego i obiektywnego spojrzenia na międzynarodową sztukę współczesną. W centrum stoi Stambuł, sztuka turecka. Z tego centrum są tworzone powiązania z kulturami otaczającymi świat arabski i Bałkany. Tak więc pojawia się reszta Europy, gdzie – zaskakująco – szczególny akcent zostaje położony na sztukę krajów północnych i skandynawskich. Bardzo starannie próbujemy uwidocznić międzynarodowe „usieciowienie” artystów w naszym globalnym świecie artystycznym. Jak już wspomniałem, w tym planowanym muzeum w Stambule dzieła z mojej kolekcji będą uzmysławiać zakorzenienie sztuki współczesnej w sztuce lat 60. – nakreślimy linie połączeń estetycznych i treściowych.

Co opisałbyś jako najprzyjemniejszy aspekt bycia kolekcjonerem nietypowym?

W czasie międzynarodowych targów sztuki nie jestem zapraszany jako kolekcjoner-nabywca, lecz wciąż w tym czasie mogę odwiedzać galerie anonimowo.

René, bardzo dziękuję za rozmowę!

dr hab. Marta Smolińska – historyczka i krytyczka sztuki; w latach 2003-2014 adiunkt w Zakładzie Historii Sztuki Nowoczesnej w Katedrze Historii Sztuki i Kultury UMK w Toruniu; od 1 X 2014 roku profesorka w Katedrze Teorii Sztuki i Filozofii na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu; trzykrotna stypendystka Fundacji na rzecz Nauki Polskiej; stypendystka DAAD; członkini AICA; kuratorka wystaw sztuki współczesnej; autorka książek: „Młody Mehoffer” (wyd. Universitas, Kraków 2004); „Puls sztuki. OKOło wybranych zagadnień sztuki współczesnej” (wyd. Galeria Miejska Arsenał, Poznań 2010) oraz „Otwieranie obrazu. De(kon)strukcja uniwersalnych mechanizmów widzenia w nieprzedstawiającym malarstwie sztalugowym II połowy XX wieku” (Wydawnictwo Naukowe UMK, Toruń 2012); autorka wielu rozpraw z historii sztuki i tekstów krytycznych (publikowanych m.in. na łamach „Artium Quaestiones”, a także „Arteonu”, „Artluka”, „CoCAin”, „Exit”, „O.pl”)

Tekst ukazał się w Kwartalniku Artluk nr 4/2013

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Opinie

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR