25 IV 2014 r., piątek

Wczoraj zmarł Tadeusz Różewicz. Odszedł poeta, estetyczny rewolucjonista, obserwator i świadek. Rzecz jasna media oddały hołd artyście, uderzając w ton wspominkowo-nekrologiczny. Czyli tak jak być powinno. Tym samym całe dzieło Różewicza przenosi się w dziedzinę historii literatury. A więc jest już z grubsza zamknięte (chociaż może jeszcze pojawią się jakieś publikacje pośmiertne), możliwe do oceny. Wprawdzie jeszcze zbyt wcześnie na to – dopiero rozpoczął się proces żałoby, niemniej jednak nieubłaganie zbliża się konieczność udzielenia odpowiedzi na pytanie: kim był dla nas Różewicz?

Tadeusz Różewicz, Praga, 2007 (źródło: Wikimedia Commons)

Tadeusz Różewicz, Praga, 2007 (źródło: Wikimedia Commons)

Odpowiedź nie jest prosta. Trudno nazwać Różewicza literackim celebrytą – nawet jak na warunki, w których przyszło mu spędzić większość życia. Jego biografia nie jest równie przebojowa jak biografia Miłosza, Gombrowicza czy nawet Białoszewskiego. Można nawet przyznać, że w tych kategoriach, był „nudny”. Dlaczego zatem Różewicz przez prawie 70 lat był poetycką wyrocznią i absolutnym autorytetem środowiska oraz czytelników?

W trakcie wojny był jednym z licznych poetów walczących. Ten etap jego twórczości, mocno dzisiaj zapomniany, nie różni się wiele od twórczości takich autorów, jak Baczyński czy Gajcy. Jednak jego powojenny debiut anulował to wszystko – tworząc z Różewicza estetycznego rewolucjonistę, papieża awangardy. Stworzył on swój własny typ wiersza, co jest o tyle niebagatelne, że po nim niewielu odważyło się już pisać inaczej. Gdyby Różewicz opatentował swój wynalazek, mógłby do końca życia pobierać tantiemy z każdego niemal wiersza powstałego po Ocalonym. Nawet sam mistrz Staff ostatnie swoje wiersze pisał już Różewiczem.

Niełatwo młodemu poecie kontynuować karierę po takim debiucie. Już bowiem na starcie zdobył wszystko i stał się ikoną, którą niewielu odważyło się atakować (czasami cenzura, ale to nawet dobrze dla niego). Czym jest więc twórczość Różewicza po debiutanckim Niepokoju? Pomimo dosyć sporego dorobku, wkładu jaki wniósł do rozwoju polskiej literatury i kultury w ogóle – począwszy od wprowadzenia mody na pop art, tworzenia scenariuszy filmowych itd. – Różewicz pamiętany jest powszechnie przede wszystkim ze względu na dwa jeszcze (poza debiutem) dzieła: dramat Kartoteka oraz sylwiczny w swojej naturze zbiór Matka odchodzi.

Podobnie jak w przypadku poezji, w dziedzinie dramatu Różewicz również wywołał rewolucję debiutem. Swoją Kartoteką wprowadził na grunt polski teatr absurdu, a nawet zdołał wpłynąć na światowy rozwój tego nurtu. Jego nowatorska wizja teatru wynikała z zainteresowania ówczesnymi eksperymentami teatralnymi, w czym zapewne wspierał go sam Tadeusz Kantor, zaprzyjaźniony z poetą. Ale również rewolucyjności Kartoteki nie powtórzył już nigdy więcej…

Siedemdziesiąt lat twórczości i funkcjonowania w środowisku literackim zaowocowało jeszcze jednym kamieniem milowym. Sędziwy poeta ogłosił w 2000 roku wstrząsający zbiór Matka odchodzi. Ten prozatorsko-liryczny eksperyment formalny również stał się ogromnym wydarzeniem. Tym razem jednak estetyczny rewolucjonista zaskoczył wszystkich, kiedy u progu XXI wieku, w epoce, w której czytelnicy widzieli i czytali już wszystko, udało mu się zaszokować treścią. Zbiór poświęcony zmarłej matce poety, Stefanii Różewicz, uderza w najgłębsze tabu. Zwłaszcza Dziennik gliwicki załączony do zbioru prowadzi czytelnika w najintymniejsze szczegóły umierania kobiety, którą opiekuje się syn-poeta. Matka odchodzi to jeden z najbardziej wstrząsających utworów literackich przełomu wieków.

Także i tym utworem Różewicz postawił poprzeczkę tak wysoko, że sam nie był już w stanie jej pokonać. Kilka lat temu, przy okazji premiery Kup kota w worku (work in progress), napisałem dosyć nieprzychylną recenzję tego zbioru. Po emocjach, które wywołała u mnie wcześniej Matka…, tomik ten, pod względem formalnym niemalże identyczny (też prozatorsko-liryczna hybryda), wydał mi się nieznośnie wtórny. Ciągłe utyskiwanie na zdegenerowaną, informacyjnie zatłoczoną i zinfantylizowaną współczesność w połączeniu z drętwymi eksperymentami z „młodzieżową” nowomową były dla mnie uderzająco pretensjonalne. Co się stało z mistrzem?!

Dzisiaj takie pytanie byłoby już nie na miejscu. Dzieło Różewicza stało się dziełem ukończonym. Można więc poddać je systematycznej rewizji, odczytać etapy, kierunki, dokonać oceny globalnej, zinwentaryzować. Siedem dekad twórczości daje ogrom materiału. Nowy rozdział, który się właśnie otwiera, pozwala mieć nadzieję, że ta ogromna scheda zostanie na nowo odczytana i być może okaże się, że Różewicz dalej zaskakuje.

Chciałbym na koniec oddać głos samemu artyście:

„Wielki genialny śmieszny Norwid powiedział:

Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie,

Dwie tylko: poezja i dobroć… i nic więcej.

Wielki Don Kichocie! Zostało Nic. I jeśli my ludzie nie pójdziemy po rozum do głowy i nie zagospodarujemy tego rosnącego Nic to… to co? Powiedz, nie bój się! Co się stanie… zgotujemy sobie takie piekło, na ziemi, że Lucyfer wyda nam się aniołem […] polityka zmieni się w kicz, miłość w pornografię, muzyka w hałas, sport w prostytucję, religia w naukę, nauka w wiarę”[1].

W tych dniach, w których przyjdzie nam pożegnać Różewicza, wyraźna jest potrzeba odrobienia lekcji z tego, co nam chciał przekazać. Pozostanie po nim zapewne pustka, ale na pewno nie Nic, pozostanie bowiem jednak – jak wierzył Norwid – poezja, i to naszym obowiązkiem jest odpowiednio ją zagospodarować. Oby rok Różewicza, który w przyszłości bliższej lub dalszej zapewne zostanie ogłoszony, i wszystkie poświęcone jego pamięci wydarzenia, były okazją do głębszej refleksji nad testamentem poety – nad wartością słów podstawowych. A nie jedynie pustosłowiem.

  1. T. Różewicz, Matka odchodzi, Wrocław 2000, s. 12.

Paweł Brzeżek jest krytykiem literackim, absolwentem Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego na kierunku filologia polska, stypendystą Uniwersytetu Florenckiego (Facoltá di Lettere e Filosofia). Zajmuje się dziennikarstwem kulturalnym, krytyką literacką, a także prowadzeniem zajęć kreatywnego pisania.

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Stanisław K. Dawski

Od 2 do 17 czerwca 2017 roku

Stanisław Dawski, „Szukam człowieka. Trujące ziele”, 1951 (źródło: materiały prasowe organizatora)

O potrzebie tworzenia widzeń 1929–2017

Od 27 maja do 17 września 2017 roku

Yi-Chun Lin, „Autumn”, 2016, druk Giclee, papier, 180 x 180 cm Dzięki uprzejmości artysty (źródło: materiały prasowe organizatora)

Legendarna Młoda Polska

Od 2 czerwca do 10 września 2017 roku

Zbigniew Pronaszko, „W dolinę Józefata”, ok. 1910, olej, płótno, fot. Archiwum właściciela kolekcji, © fot. Janusza Kozina (źródło: materiały prasowe organizatora)

8. Targi Książek dla Dzieci i Młodzieży Dobre Strony

Od 26 do 28 maja 2017 roku

Targi Książek dla Dzieci i Młodzieży Dobre Strony (źródło: materiały prasowe organizatora)

Na wspólnej drodze. Kraków i Budapeszt w średniowieczu

Od 6 czerwca do 20 sierpnia 2017 roku

Pierścień burmistrzów krakowskich, XVI w., w zbiorach Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (źródło: materiały prasowe organizatora)

Paweł Kowalewski. Moc i piękno

Od 21 maja do 30 lipca 2017 roku

Paweł Kowalewski, „Cesia”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

W warsztacie niderlandzkiego mistrza

Holenderskie i flamandzkie rysunki z kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie

Od 18 maja do 20 sierpnia 2017 roku

Bartholomeus Molenaer, „Wiejska szkoła z nauczycielem ostrzącym pióro”, ok. 1635–1650 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Panna Nikt

20 maja 2017 roku

„Panna Nikt”, reż. Paweł Passini (źródło: materiały prasowe teatru)

Masaki Fujihata. Poszerzanie świata

Od 19 maja do 2 lipca 2017 roku

Masaki Fujihata (źródło: materiały prasowe organizatora)

Alexandre Dang. Dancing Flowers

Od 19 maja do 13 sierpnia 2017 roku

Royal Greenhouses of Laeken (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR