Ryszard Krynicki, Haiku. Haiku mistrzów, Wydawnictwo a5, Kraków 2014.

Pomimo, że haiku jest obecne w zachodniej literaturze już od prawie wieku, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nadal pozostaje jedynie ciekawostką, albo literacką zabawą. Kiedy prawie sto lat temu Ezra Pound zaprezentował pierwsze tłumaczenia haiku na angielski, a także wykorzystał dalekowschodnie wpływy we własnej twórczości, dał wyraz ówczesnej fascynacji Wschodem i ezoteryką, kształtującej fundamenty pod New Age. Podobnie w polskiej literaturze – kiedy Czesław Miłosz dokonał swojego wyboru haiku, zaprezentował je jako nowe zjawisko, fenomen japońskiej duszy, powiew orientu w szarej rzeczywistości. Czy haiku w ogóle może być traktowane poważnie przez zachodniego twórcę? Na to pytanie starał się odpowiedzieć Ryszard Krynicki. Z marnym skutkiem.

Ryszard Krynicki „Haiku. Haiku mistrzów” – okładka (źródło: materiały prasowe Wydawnictwa a5)

Ryszard Krynicki „Haiku. Haiku mistrzów” – okładka (źródło: materiały prasowe Wydawnictwa a5)

Wydanie tomiku zawierającego haiku – zarówno własnego autorstwa, jak i tych klasycznych, które tworzą antologię Haiku Mistrzów, jest ukoronowaniem wieloletniego zainteresowania poety tą formą poetycką. Świadczy o tym choćby fakt, że jeden z utworów datowany jest na rok 1979. Krynicki postanowił więc zebrać tę część swojej twórczości i zaprezentować jako estetyczną całość. Zestawienie własnych utworów z utworami klasycznych twórców japońskich – Basho, Busny, Issy oraz Shiki, daje bardzo ciekawy efekt. Mamy bowiem okazję porównać nie tylko etapy rozwoju haiku na oryginalnym gruncie (kolejnych twórców dzieli nawet 300 lat), ale także podejrzeć zmiany wprowadzone do oryginalnego konceptu przez poetę zachodniego. Wniosków jest co najmniej kilka.

Część będąca antologią, Haiku mistrzów, jest bez wątpienia najcenniejszym elementem zbioru. Daje bowiem możliwość dokładnego zapoznania się ze wzorcem, co jest o tyle istotne, że w powszechnej świadomości haiku jest po prostu trzywersowym, krótkim wierszykiem – a przez to każdy utwór o takiej strukturze nazywany jest w ten sposób. Wykorzystywany do literackiej zabawy (takie jest zresztą jego pochodzenie – pierwotnie z Japonii haiku stanowiło rodzaj towarzyskiej zabawy dworskiej), często jednak traci swój oryginalny charakter. W rezultacie ciężko powiedzieć, jaki jest procent haiku w haiku.

Jeśli porównać utwory Krynickiego z utworami mistrzów gatunku, na uwagę zasługuje przede wszystkim dystans geograficzny i mentalny. We własnych utworach Krynicki porzucił nie tylko klasyczny układ sylab (5 + 7 + 5), ale także filozofię, leżącą u podstaw haiku. Stworzenie krótkiego wiersza nie było bowiem dla japońskich twórców celem samym w sobie. To, że taka forma powstała w Japonii nie jest przypadkiem, ale wynika z cech kulturowych, mentalnych i światopoglądowych, które najpełniej wyrażają się w filozofii zen. Każdy kto widział kiedykolwiek japoński ogród, ma wizualizację większości cech tego zjawiska. Minimalizm, misterność w wykonaniu, kontrast elementów (w haiku często wyrażony paradoksem) jest nie tylko estetyką, ale przede wszystkim formą medytacji. Wschodnia filozofia również w sztuce zakłada bowiem konieczność wyzbycia się własnego Ja, najlepiej wyrażając się w buddyjskiej praktyce tworzenia misternych mandali, które następnie są niszczone przez swojego twórcę.

Zachodnia mentalność stoi na przeciwległym biegunie – z czasów antycznych, z Iliady, Odysei, Biblii, wynieśliśmy kult herosów, a więc najwyższą admirację dla indywidualizmu. Historia, kultura i religia Zachodu tworzona była zawsze przez najsilniejsze osobowości. Okcydentalna cywilizacja do tego stopnia sfetyszyzowała Ja, że stało się ono najwyższą instancją – od kultu jednostki do kultu celebrytów. Podczas kiedy Zachód uprawia psychoanalizę – wieloletnie skanowanie pokładów Ja, Wschód proponuje ucieczkę od Ja w kierunku jedności ze światem. I trudno jest nawet wartościować te dwa zjawiska – są one przeciwnymi biegunami i nie podlegają dyskusji. Jest Wschód i Zachód – przenikają się, ale tworzą dla siebie wyraźne ramy.

Co zrobił Krynicki w swoich haiku? Wprowadził własne ja, tam gdzie absolutnie nie miało ono wstępu.

Przykład:

Miń wreszcie pełnio!

Znowu nie mogę zasnąć,

Nie mogę czytać.

Miłosz przy okazji wydania swoich przekładów haiku napisał, że nie są one literaturą – bo te utwory to właściwie obrazy, impresje, dają możliwość medytacji i współistnienia z naturą. A w stosunku do utworu Krynickiego nie trudno zastosować tradycyjne narzędzia znane z zachodniej teorii literatury. Podmiot liryczny (tożsamy z autorem!) tworzy – wprawdzie krótką, ale jednak klasyczną – narrację. Pełnia, umęczony twórca wzywa siły natury do ustąpienia, do posłuszeństwa. Konfrontuje siebie z przyrodą, daje sobie prawo do decydowania o prawach rządzących światem. Jak to się ma do zen? Krynicki więcej wiedziałby o tej filozofii, gdyby choć raz obejrzał Kung-fu Pandę!

Pisząc swoje haiku, Krynicki wpadł w pułapkę, w którą wpadamy bardzo często, kiedy myślimy o Wschodzie. Zapominamy, że ten termin nie oznacza tylko czegoś na wschodzie Zachodu, ale zupełnie odmienną rzeczywistość. Nie można mieć do Europejczyka pretensji o to, że nie rozumie Wschodu. Wiemy doskonale, że Wschód nie rozumie nas. Mamy oczywiście obowiązek komunikacji – ta komunikacja, pomimo że trudna, jest ożywcza dla obu stron. Ale kiedy Krynicki wziął na warsztat coś tak bardzo orientalnego jak haiku, winien był tej formie szacunek. Bo wyprane z podstawowych przesłanek do tworzenia takiej, a nie innej formy, krótkie wiersze – jakkolwiek zgrabne i często pociągające błyskami intelektualnej zabawy, są jedynie tym, czym haiku wydają się być, a nie są – czyli właśnie krótkimi wierszami.

Kiedy brałem do ręki tomik Krynickiego – bałem się. Spodziewałem się zabawy z konwencją, wniesienia czegoś nowego. Pomyślałem – odważnie zagrał Krynicki, czeka mnie spore wyzwanie, bo przecież haiku to nie moja wrażliwość, nie moje doświadczenie. Tymczasem okazuje się, że u Krynickiego więcej jest nonszalancji i lekkomyślności, bardziej utrwalił stereotyp i powierzchowne rozumienie zjawiska, niż z nimi polemizował – bo skoro już opublikował haiku, dlaczego nie w cudzysłowie? I po co, pytam poważnie, porównał się z mistrzami?

Paweł Brzeżek jest krytykiem literackim, absolwentem Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego na kierunku filologia polska, stypendystą Uniwersytetu Florenckiego (Facoltá di Lettere e Filosofia). Zajmuje się dziennikarstwem kulturalnym, krytyką literacką, a także prowadzeniem zajęć kreatywnego pisania.

1 komentarz do artykułu “Procent haiku w haiku”

  1. Paweł Brzeżek napisał to, co myśli. Nie poddał się ocenom środowiskowym, które nakazują każde głupstwo chwalić ze względu na minione zasługi. Brawo!

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Stanisław K. Dawski

Od 2 do 17 czerwca 2017 roku

Stanisław Dawski, „Szukam człowieka. Trujące ziele”, 1951 (źródło: materiały prasowe organizatora)

O potrzebie tworzenia widzeń 1929–2017

Od 27 maja do 17 września 2017 roku

Yi-Chun Lin, „Autumn”, 2016, druk Giclee, papier, 180 x 180 cm Dzięki uprzejmości artysty (źródło: materiały prasowe organizatora)

Legendarna Młoda Polska

Od 2 czerwca do 10 września 2017 roku

Zbigniew Pronaszko, „W dolinę Józefata”, ok. 1910, olej, płótno, fot. Archiwum właściciela kolekcji, © fot. Janusza Kozina (źródło: materiały prasowe organizatora)

8. Targi Książek dla Dzieci i Młodzieży Dobre Strony

Od 26 do 28 maja 2017 roku

Targi Książek dla Dzieci i Młodzieży Dobre Strony (źródło: materiały prasowe organizatora)

Na wspólnej drodze. Kraków i Budapeszt w średniowieczu

Od 6 czerwca do 20 sierpnia 2017 roku

Pierścień burmistrzów krakowskich, XVI w., w zbiorach Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (źródło: materiały prasowe organizatora)

Paweł Kowalewski. Moc i piękno

Od 21 maja do 30 lipca 2017 roku

Paweł Kowalewski, „Cesia”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

W warsztacie niderlandzkiego mistrza

Holenderskie i flamandzkie rysunki z kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie

Od 18 maja do 20 sierpnia 2017 roku

Bartholomeus Molenaer, „Wiejska szkoła z nauczycielem ostrzącym pióro”, ok. 1635–1650 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Panna Nikt

20 maja 2017 roku

„Panna Nikt”, reż. Paweł Passini (źródło: materiały prasowe teatru)

Masaki Fujihata. Poszerzanie świata

Od 19 maja do 2 lipca 2017 roku

Masaki Fujihata (źródło: materiały prasowe organizatora)

Alexandre Dang. Dancing Flowers

Od 19 maja do 13 sierpnia 2017 roku

Royal Greenhouses of Laeken (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR