Egzystencjalnie penetrujące są kwiki Piotra Macierzyńskiego z najnowszego Kwiku, zbioru wulgarnego i epatującego tym, czym wyrobiona publiczność Teatru Starego w Krakowie pogardza najbardziej, a co wydaje się już ostatnim, chociaż upadającym bastionem sztuki – bezpretensjonalną seksualnością, daleką od drobnomieszczańskiej pruderii, ale też bardzo odległą od seksualnego „z kamerą wśród zwierząt”, objawionego przez Ekipę z Warszawy, programu serwowanego nam przez MTV Polska. Bo Macierzyński kwiczy z nonszalancką samoświadomością – prowokuje, ale bez przesady. Wie, że oburzać będą się tylko dewoty i kryptoonaniści, a także zblazowani intelektualiści, dla których wulgarność ograła się już u Tuwima i w ogóle współczesny wiersz winien składać się z samych przysłówków. Albo z samogłosek. I jeszcze, żeby dekonstruował. Najlepiej Marksa. Albo chociaż Jezusa.

Piotr Macierzyński, „Kwik”, projekt okładki: Beata Jaśniak, Paulina Jaśniak, Korporacja Ha!art, 2013 (źródło: materiały prasowe)

Piotr Macierzyński, „Kwik”, projekt okładki: Beata Jaśniak, Paulina Jaśniak, Korporacja Ha!art, 2013 (źródło: materiały prasowe)

Kwiki Macierzyńskiego to w moim odczuciu próba zabrania głosu w tożsamościowej narracji (celowo unikam tutaj słowa na “g”). Autor żyje bowiem w rzeczywistości, w której tę narrację zawłaszczyły opowieści feministyczne, gejowskie, lesbijskie, transpłciowe, a heteroseksualny mężczyzna nabrał wody w usta. Bo o czym (i jak?) tu mówić, żeby nie zostać posądzony o seksizm, homofobię, faszyzm i bicie murzynów? Być może teza o dyskryminacji heteroseksualistów jest równie komiczna i naiwna, jak opowieść o dyskryminacji katolików w Polsce, jednak nie od dzisiaj zwraca się uwagę na mizerną kondycję współczesnego mężczyzny – kiedyś króla lasu, dzisiaj wypchniętego z głównego nurtu przez doskonale radzącą sobie płeć przeciwną (jeśliby nazwać ja piękną, można by się już narazić na oskarżenia o seksizm), a także emancypujące się ruchy mniejszościowe.

Kwik Piotra Macierzyńskiego jest głosem heteroseksualnego mężczyzny, który szuka swojego miejsca. Celowo zakłada maskę świni – autoironicznie żongluje tym ogranym już stereotypem samca, macho (po hiszpańsku to właśnie świnia). Przecież to, że facet to świnia, wiedzą dzisiaj już małe dziewczynki, a chłopcy rosną w tym przekonaniu i mogą właściwie jedynie podjąć próbę sprostania tak skonstruowanemu wyzwaniu, lub poddać się dobrowolnej kastracji, żeby – jako wrażliwy partner i czuły kochanek, spróbować spełnić oczekiwania przyszłej partnerki (i ostatecznie przekonać się, że zupełnie nie tego ona oczekuje).

Macierzyński w Kwiku pierwszym podejmuje próbę stworzenia samczej psychoanalizy. Ojciec pije, bije i upokarza. Chłopcy-rówieśnicy to wataha o rysie pierwotnym – brak tu solidarności, istnieje tylko prawo siły, jeśli zabawa, to w maltretowanie słabszego. Tak zbudowany świat mężczyzn nie może rodzić stabilnych psychicznie osobników. I to jest niestety najsłabsza część tego tomiku. Dość nieporadny psychologizm wydaje się być żałosną próbą wytłumaczenia się – jestem świnią, bo wychowałem się w chlewie. Czym skorupka za młodu… I tak dalej. Więcej w tym mądrości ludowej, niż sprawnej autoanalizy.

Kwik drugi przynosi jednak zadośćuczynienie i wspomnianą przeze mnie egzystencjalną penetrację. Tu już autor nie serwuje nam łzawych opowieści z dzieciństwa, będących poetycką trawestacją filmu Pręgi, ale daje popis poetyckiej precyzji. W drugiej części tomiku pojawiają się fragmenty, które uderzają dosadnie, celnie, są wykalibrowane tak sprawnie, że trafiają w samo sedno.

Wprawdzie bohater tych wierszy jest poetą i to obdarzonym podejrzanie wysokimi kompetencjami seksualnymi (a przynajmniej bohater chce żebyśmy w to wierzyli), jednak jest to przede wszystkim przeciętniak. Bo i ranga poety nie jest już w naszym społeczeństwie tak wysoka jak kiedyś, i pisanie poezji jest dziś po prostu działalnością intelektualno-artystyczną – jedną z wielu w świecie indywidualizmu posuniętego do granic możliwości. Dostajemy więc refleksję współczesnego everymana, podobnie jak inni zagubionego i podobnie jak inni dodającego sobie tu i ówdzie, która to refleksja może spokojnie być uniwersalną refleksją mężczyzny wplątanego we wszystkie sprzeczności, meandry i problemy współczesnego świata:

strasznie trudno jest znaleźć sens życia

gdy ma się trzydziestopięciocentymetrowego członka

łatwo wtedy zboczyć

na ścieżkę porno

jak John Holmes

który zagrał w ponad dwóch i pół tysiącu filmach

i zaliczył czternaście tysięcy cipek

ale gdy ma się o połowę mniejszego też nie jest łatwo

(XXX)

Jeśli mówię o egzystencjalnej penetracji, to właśnie w kontekście takich fragmentów, jak ten powyższy. W tym ułamku całości zaledwie, brzmiącym jak żart opowiedziany przy piwie, zawiera się więcej męskiego zwątpienia niż udało mi się do tej pory znaleźć gdziekolwiek indziej. To prawie kwik rozpaczy. Z jednej strony cały świat wpatrzony jest nadal w symbol męskości, falliczną kwintesencję męskiego bytu, bez której samiec jest bezwartościowy. Z drugiej strony jest to także symbol archaizmu, wstecznictwa, reakcji, zubożenia intelektualnego, upodlenia i czego jeszcze akurat konkretna aktywistka/aktywista się w nim dopatrzy.

Mężczyzna żyje w świecie, w którym większą zbrodnią od posiadania penisa jest jedynie posiadanie małego penisa.

W świecie tym przyzwoity mężczyzna powinien oddawać się zupełnie niesymbolicznemu samogwałtowi, w geście rozbrojenia i dobrej woli zdetronizowanego króla, który zawsze już będzie traktowany z podejrzliwością i rezerwą, a wszelkie jego próby rehabilitacji posądzone zostaną o nieszczerość i chęć restauracji patriarchatu.

do mnie nigdy żadna kobieta nie pasowała

jestem jak wyszczerbione lego

 

dobrze wiem jak wygląda porzucony facet

wpatrzony w ekran monitora na którym jest jej nagie zdjęcie

i onanizujący się na blat biurka

 

pożądanie gaśnie jak ekran

ale duszy nie da się oszukać ręką.

(XXX)

Współczesny mężczyzna jest więc wyszczerbionym lego. I oszukuje się ręką. Przechodniu, powiedz Sparcie, że tu leżymy, jej syny. Prawom jej do ostatniej posłuszni godziny!

Paweł Brzeżek jest krytykiem literackim, absolwentem Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego na kierunku filologia polska, stypendystą Uniwersytetu Florenckiego (Facoltá di Lettere e Filosofia). Zajmuje się dziennikarstwem kulturalnym, krytyką literacką, a także prowadzeniem zajęć kreatywnego pisania.

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Akcja Lublin! Rozdział 1

Od 24 lutego do 19 marca 2017 roku

„Akcja Lublin! Rozdział 1”, Galeria Labirynt (źródło: materiały prasowe organizatora)

Daniel Pielucha. Nadrealizm polski

Od 24 lutego do 26 marca 2017 roku

Daniel Pielucha (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urszula Tarasiewicz. Ogrodowa / Garden Street

Od 24 lutego do 31 marca 2017 roku

Urszula Tarasiewicz, „Ogrodowa/Garden Street” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kupując oczami

Od 22 lutego do 11 czerwca 2017 roku

Projekty aranżacji wystawy sklepu Juliusza Grossego  w Krakowie autorstwa Franciszka Seiferta, autor fot. nieznany, lata 30. XX w., wł. Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (źródło: materiały prasowe organizatora)

Andrzej Mitan. Sztuka (nie)zidentyfikowana

Od 18 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

Andrzej Mitan, „W świętej racji”, płyta analogowa, proj. Ryszard Winiarski (źródło: materiały prasowe organizatora)

ABS_2067

Od 27 lutego do 17 marca 2017 roku

Philippe Rębosz, „And all my friends are dead”, akryl i olej na płótnie, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nature morte

Od 19 lutego do 14 maja 2017 roku

Barnaby Barford „Do it again, I didn’t press record”, 2009, dzięki uprzejmości artysty, Fot. Noah Da Costa, © Barnaby Barford (źródło: materiały prasowe organizatora)

Alicja Bielawska. Jeśli nie tutaj, gdzie?

Od 17 lutego do 9 kwietnia 2017 roku

Alicja Bielawska, „Ćwiczenia na dwie linie”, 2014 ,fot. Bartosz Górka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Szczęśliwej podróży

Od 17 lutego do 27 maja 2017 roku

3–4 marca 2017 roku, pokaz filmu „Exil Shanghai” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Martwa Natura

Od 15 lutego do 14 marca 2017 roku

Katarzyna Makieła-Organisty, „Czaszka jelonka”, 2014 (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR