Galeria Sztuki Wozownia w Toruniu: Mdłości, 10.01-23.02.2014 r.

„Zafascynowany poryw, który mnie do tego prowadzi i który mnie od tego odpycha”[1]

Julia Kristeva

Jak wskazuje Jean Clair, badacz sztuki spod znaku „plugastwa i ohydy”, w dzisiejszych czasach mamy do czynienia z „nieoczekiwanym rozdziałem w historii zmysłów”, objawiającym się m.in. konsekracją „nagiej fizjologii” i podkreślaniem najbardziej odpychających aspektów ludzkiej cielesności. Ważnym bodźcem rozwoju tego typu estetyki były publikowane już w latach 30. XX wieku teksty Bataille’a i Sartre’a. Pierwszy z wymienionych autorów w swoich pracach propagował ideę zbrukania jako „najwyższego doświadczenia bytu”. Z kolei sartrowskie Mdłości, zdaniem Claire’a, to nie tylko studium głębokiej melancholii: „Autor przywołuje i skrupulatnie opisuje wszystkie płyny ustrojowe, ustanawiając w powojennej literaturze francuskiej panowanie tego, co odrażające, płynne, lepkie i obrzydliwe, czyli tego, co w Bycie i nicości nazwie «objawiającą własnością bytu»”[2]. Niewątpliwie te aspekty, których wprowadzenie na grunt literatury i filozofii Clair przypisuje m.in. Sartre’owi, mają również swoje bogate odzwierciedlanie w sztukach wizualnych.

Justyna Olszewska, „Lukier”, 2013, wideo, 3min 11s (źródło: materiały prasowe organizatora)

Justyna Olszewska, „Lukier”, 2013, wideo, 3min 11s (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ambiwalentne nastawienie do rzeczywistości – pozbawionej jakichkolwiek znamion sacrum, ujawniającej przed wysoko świadomymi jednostkami całe swe okropieństwo – uznać można za sposób odczuwania świata, który jest źródłem zarówno życiowej postawy Antoine’a Roquentina, bohatera wspomnianej wcześniej powieści Sartre’a, jak również daje początek działalności wielu współczesnych młodych artystów. Dostrzeżenie tej zbieżności stanowi punkt wyjścia koncepcji, wokół której zbudowana jest prezentowana w toruńskiej Wozowni wystawa Mdłości. Kuratorka, Marta Smolińska, zadaje w niej pytanie, czy tytuł powieści francuskiego filozofa uznać można za słowo-klucz stanowiące rodzaj pokoleniowego manifestu młodych twórców oraz hasło wyrażające ich „zmagania z istnieniem i doznawane przy tym poczucie łagodnego wstrętu”?

W dzisiejszym spluralizowanym i niezwykle różnorodnym świecie sztuki dokonywanie jakichkolwiek uogólnień, które miałyby spinać klamrą twórczość kilku artystów, jest zabiegiem dość ryzykownym. Dlatego też określenie „generacyjny manifest” pojawiający się w tekście kuratorskim skłonna jestem rozumieć nie dosłownie, ale jako figurę retoryczną – określenie wskazujące na istnienie pewnego wspólnego mianownika dla wyselekcjonowanej na wystawie grupy prac. Myślę, że za taki punkt zbiegu uznać można to, że realizacje owe – mówiąc słowami Davida Freedberga – wywołują „reakcje, które ulegają stłumieniu, ponieważ budzą zakłopotanie, rażą, wydają się zbyt nieokrzesane i prymitywne; ponieważ (…) o ich psychologicznych korzeniach wolelibyśmy zapomnieć”[3]. Tak jak książka, która zdaniem Roquentina „musi być piękna i twarda jak stal, i zawstydzać ludzi z powodu ich istnienia”, tak zebrane na wystawie prace przez swoją dwuznaczność, objawiającą się w jednoczesnym rozbudzaniu uczuć urzeczenia i awersji, wprawiają widza w stan konfuzji i zakłopotania.

Beata Szczepaniak, „(Nie)kontrolowane”, 2012, poliester, 600x80x40 cm, fot. B. Szczepaniak (źródło: materiały prasowe organizatora)

Beata Szczepaniak, „(Nie)kontrolowane”, 2012, poliester, 600x80x40 cm, fot. B. Szczepaniak (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wystawę otwierają niewielkie obrazy Marcina Zawickiego uderzające swym realistycznym czy wręcz naturalistycznym ujęciem. Seria Before – After odnosi się do modyfikacji, których ludzie dokonują na własnych ciałach, korygując swoje biusty czy zgryzy. Pokrewną estetykę reprezentuje również inna prezentowana kompozycja tego autora – tym razem z cyklu The Fall. Widać na niej wyzierające z czeluści brzucha jakiegoś niezidentyfikowanego stworzenia fragmenty roślin, szkieletów czy innych trudnych do jednoznacznego zakwalifikowania szczątków, tworzące rozwibrowaną i rozedrganą masę wylewających się „bebechów”. Powłoki ciała otworzyły się, ujawniając cały skrywany w środku chaos. Podobny wątek odnajdziemy w pracy Beaty Szczepaniak Pękło, w której z ogromnego podwieszonego na rzeźnickim haku worka z niby-skóry wycieka nieznana substancja, która go dotychczas wypełniała. Owe zacieranie się cielesnej granicy wewnątrz–na zewnątrz Julia Kristeva wskazuje jako jedno ze źródeł obrzydzenia, mówiąc o tym, że gdy osłona ciała staje się napięta i dochodzi do jej perforacji, przestaje gwarantować integralność „tego, co własne”, a to skutkuje wyrzuceniem skrywanej dotąd ohydnej zawartości[4].

Utrata cielesnej koherencji podmiotu jest również motywem innej pracy Szczepaniak – (Nie)kontrolowane – gdzie skulona na ziemi postać zdaje się gubić organiczną materię, z której jest zbudowana. Niezborność kształtów widoczna jest również w obiekcie Stosunek masy Martyny Pająk – kobiecym torso o „rozlewających się”, mocno wybujałych kształtach – która budzić może skojarzenia z Wielkimi brzuchami Aliny Szapocznikow, również pokrytymi fałdami i nieodpowiadającymi kanonom współczesnej urody. Figura wykonana przez Pająk z krwistoczerwonego tworzywa jest jednak dużo bardziej „płynna” niż rzeźby Szapocznikow, dając wrażenie jakby była zrobiona z roztapiającego się tłuszczu, który pod wpływem ciepła traci swą spoistość. Można mieć poczucie, że sylweta ta pozostaje w dynamicznym procesie rozkładu i niewiele jej brakuje, by stać się bezkształtną, amorficzną masą.

Urszula Kluz-Knopek, „Goldfish”, 2009, wideo (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urszula Kluz-Knopek, „Goldfish”, 2009, wideo (źródło: materiały prasowe organizatora)

Niezwykle bogaty repertuar motywów, które – niczym włos na języku – u wrażliwszych jednostek mogą wywoływać lekkie mdłości, znajdujemy w seriach fotograficznych i pracach wideo Urszuli Kluz-Knopek. Są tu krwawe podroby, pokryte śluzem ciało ryby, martwe ptaki, a więc skojarzenia zwierzęce, ale też aluzje do zabiegów kosmetycznych – oblicze wysmarowane grubą warstwą kremu i ceremonia ściągania z twarzy maseczki, przypominająca de facto proces zrywania naskórka. Praca Meat me zajmuje z kolei szczególne miejsce w szeroko reprezentowanej na wystawie grupie prac o konotacjach falliczno-waginalnych. W brzmieniu tytułu mamy tu sugestię spotkania; pisownia za to jasno odnosi się do „mięsności” Ja. Jednak oba te aspekty prowadzą ze sobą dialog, bowiem artystka głównym tematem fotografii czyni hybrydyczne połączenie w jednym ciele cech męskich i żeńskich, gdzie rolę genitaliów, na których skoncentrowany jest kadr, odgrywają fragmenty porcjowanego mięsa. Praca swoją brutalnością wprawiać może w zakłopotanie, jednak jej ogromne rozmiary w sposób dobitny narzucają widzowi znaki wizualne. Nie da się tej fotografii ominąć wzrokiem, zignorować. Kluz-Knopek obnaża tym samym mechanizm percepcji niewygodnych komunikatów, przed którymi chciałoby się uciec jak najdalej. Podobnym egzaminem dla widza jest interakcja z pracą Damiana Reniszyna 20 sztuk. Drewniane obiekty o kształcie fallusów w liczbie tytułowych dwudziestu, przeznaczone są do dotykania, przenoszenia, przestawiania z miejsca na miejsce, rzucając tym samym odbiorcom wyzwanie „kto się odważy?”.

Monika Mausolf, „Portret Barbary U.”, 2013, technika mieszana, 90×120 cm (źródło: materiały prasowe organizatora)

Monika Mausolf, „Portret Barbary U.”, 2013, technika mieszana, 90×120 cm (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wspomniany wcześniej motyw waginy pojawia się również m.in. w Portrecie Barbary U. Moniki Mausolf, gdzie jej forma jest niejako powtórzona poprzez kształt rozwartych ust ogromnej ryby, na której w rozkroku siedzi bohaterka przedstawienia, czy też w pracy Beaty Szczepaniak Każda inna – w tej z kolei obecne są również konotacje gastronomiczne, bowiem aluzyjnym odwołaniem do kobiecych genitaliów są połówki jabłek rozmieszczone równomiernie w kilku rzędach w polu obrazowym. Do zmysłu smaku apeluje również wideo Lukier autorstwa Justyny Olszewskiej. Przyjemnie skojarzenia, jakie budzi tytuł pracy, z czasem zmieniają się jednak w niesmak, bowiem przesyt słodkości zalewającej twarz bohaterki filmu stać się może przyczyną nudności.

Martwe przedmioty, organiczne szczątki, nasza własna cielesność – wiele jest źródeł nieprzyjemnego, a przez to niepożądanego uczucia mdłości. Odruchy te są reakcją obronną organizmu, bo – jak pisze Kristeva – „odsuwają (…) i odwracają od nieczystości”. Tak jak oglądając pracę Katarzyny Giełżyńskiej dajemy się ponieść Błędnym falom i tracimy przy tym punkt zaczepienia, tak samo odczuwając mdłości doznajemy poczucia braku stabilności – dryfujemy.

  1. Julia Kristeva, Potęga obrzydzenia. Esej o wstręcie, przeł. Maciej Falski, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2007, s. 9.
  2. Jean Clair, De Immundo. Apofatyczność i apokatastaza w dzisiejszej sztuce, przeł. Maryna Ochab, słowo / obraz terytoria, Gdańsk 2007, ss. 8, 40-41.
  3. David Freedberg, Potęga wizerunków. Studia z historii i teorii oddziaływania, przeł. Ewa Klekot, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2005, s. 1.
  4. Julia Kristeva, Potęga obrzydzenia…, dz. cyt., s. 54.

Natalia Cieślak – rocznik 1988. Historyczka i krytyczka sztuki, początkująca kuratorka, redaktorka. Studiowała na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu i Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Teksty o sztuce współczesnej publikuje w mediach branżowych i katalogach wystaw. Mieszka i pracuje w Toruniu.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Anna Przybył. Pragnienia

25 kwietnia 2017 roku

Anna Przybył, „Pragnienia” (źródło: materiały prasowe wydawcy)

14. Wiosna Jazzowa Zakopane 2017

Od 28 kwietna do 2 maja 2017 roku

Mateusz Gawęda Trio (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zuza Golińska / Magdalena Łazarczyk. Niewidzialna ściana

Od 28 kwietnia do 1 czerwca 2017 roku

Zuza Golińska / Magdalena Łazarczyk, stopklatka z wideo „Niewidzialna Ściana”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sztuka w sztuce

Od 28 kwietnia do 1 października 2017 roku

Tezi Gabunia, „Włóż głowę do galerii (Luwr”), 2015–2016, instalacja, 50 × 82 × 50 cm, dzięki uprzejmości T. Gabunii, Popiashvili Gvaberidze Window Project, Tbilisi (źródło: materiały prasowe organizatora)

Tu jesteśmy

Wybrane prace z kolekcji Krzysztofa Musiała

Od 28 kwietnia do 15 sierpnia 2017 roku

Henryk Stażewski, „Kompozycja nr 33”, 1975, akryl, płyta, fot. Agata Ciołek (źródło: materiały prasowe organizatora)

Bratislava pro Wratislavia / Wratislavia pro Bratislava

Od 27 kwietnia do 3 czerwca 2017 roku

Martin Špirec, „Morze spokoju”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Okupanci. Niemcy w Krakowie

Od 27 kwietnia do 29 października 2017 roku

Żołnierz niemiecki na moście Dębnickim pozujący do zdjęcia na tle Wawelu. Na rewersie odręczny podpis: „Przed wyruszeniem transportu z Krakowa do Berdyczowa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Presja istnienia

Od 21 kwietnia do 12 maja 2017 roku

Piotr Ambroziak, „Urban cave III”, akryl, spray, 2017 (źródło: materiały autora)

Henryk Stażewski. Kolekcja sztuki XX wieku

Od 21 kwietnia do 11 czerwca 2017 roku

Henryk Stażewski, bez tytułu, poł 70. XX ., fot. © Muzeum Narodowe w Gdańsku (źródło: materiały prasowe organizatora)

2. Weekend Księgarń Kameralnych

Od 21 do 23 kwietnia 2017 roku

Warszawski Weekend Księgarń Kameralnych 2016 (źródło: materiały prasowe)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR