Listopad i grudzień, w „gorączce” licznych festiwalów młodej sztuki, to szczególny czas dla artystów wchodzących na scenę artystyczną. Z jednej strony takie wydarzenia są dla nich szansą zaistnienia i odnalezienia się pośród różnorodnych kierunków oraz tendencji w sztuce, a z drugiej strony festiwale młodej sztuki mają również istotne znaczenie dla galerników i kuratorów wystaw. Warto w tym miejscu postawić pytanie o wartość, jaką dziś ma młoda sztuka. Czy aktualne kierunki w sztuce są dyktowane trendami, decyzjami i wyborami galerników i kuratorów, pieniędzmi wraz z rynkiem sztuki, czy też może istnieje jeszcze pojęcie „niezależności” młodych artystów?

Kolejnej opinii na temat młodej sztuki udziela Marta Tarabuła – właścicielka krakowskiej Galerii Zderzak.

Monika Chlebek, „Konkurs”, gwasz na płótnie, 21x24 cm, 2013, Galeria Zderzak, dzięki uprzejmości Marty Tarabuły

Monika Chlebek, „Konkurs”, gwasz na płótnie, 21×24 cm, 2013, dzięki uprzejmości Galerii Zderzak

To idzie młodość, młodość, młodość i śpiewa – skandowało zgodnym chórem dzisiejsze pokolenie 70+, karnie wymachując szturmówką. Szturmówka była czerwona, a rytualne hołdy „szczęścia przodowników” odbierał towarzysz Stalin reprodukowany w setkach tysięcy egzemplarzy. Wydawałoby się, że czasy inżynierii społecznej, która tak zręcznie używała kategorii (oraz entuzjazmu) młodości do budowy nowego-lepszego-świata mamy dawno za sobą. A jednak, jeśli przyjrzymy się bliżej naszej scenie artystycznej, zauważymy szczególne zjawisko: echo socrealistycznej piosenki nie milknie. Wydaje się nawet, że brzmi ona coraz wyraźniej, od Bałtyku do Tatr. Lecz dziwna rzecz: do chóru aktywistów z epoki czerwonych krawatów nie dołączają ich obecni rówieśnicy; nie ma takiej potrzeby i nikt tego od nich nie oczekuje. W czasach przemysłów kreatywnych zastąpił ich kto inny: specjaliści od zarządzania kulturą. Chór urzędników ad nauseam powtarza znajomy refren… Od Słupska do Katowic, od Legnicy do Białegostoku, nie omijając Wrocławia, Poznania, Krakowa ani Warszawy – powstają coraz to nowe festiwale, przeglądy, konkursy i biennale „młodej sztuki”. Mnożą się aukcje i targi – tylko dla młodych artystów. Galerie miejskie albo prywatne, fundacje i domy aukcyjne, czasopisma i portale – wszystkie mają tę samą ambicję: promować młodych. Młodość została zinstytucjonalizowana, wprzęgnięta w tryby systemu wystawienniczo-promocyjnego. Co więcej, stała się jednym z produktów marketingowych: w kulturze, w której panuje dyktat młodości, panuje także przekonanie, że otwarcie na „młodych” automatycznie zagwarantuje pozytywny wizerunek instytucji. Dziś młodość jest kategorią rynkową, nie tylko – jak kiedyś – kulturową czy polityczną. Jej notowania są wysokie i tutaj, jak sądzę, leży przyczyna spektakularnej kariery, jaką zrobiło ostatnio pojęcie „Młodej Sztuki”. Z akcentem na „młodej”, oczywiście.

Kryterium daty urodzenia/ukończenia studiów jest wygodne i proste w obsłudze, lecz w żaden sposób nie przekłada się na wartość artystyczną. „Młoda Sztuka” to określenie zaledwie techniczne i przypisywanie mu charakteru kategorii artystycznej jest nieporozumieniem. Co roku krajowe uczelnie kończy rzesza absolwentów, lecz „młodych talentów”, na które wszyscy polują tak gorliwie, jest tyle co zwykle. Czyli niedużo. Wbrew sztandarowej tezie materializmu dialektycznego, ilość nie przechodzi  tu w jakość; to samo dotyczy imprez dedykowanych „młodym artystom”. Kolejne festiwale i przeglądy niosą ze sobą nieuchronną inflację konkursowych nagród i wyróżnień. Aukcje młodej sztuki? Ogólnie wiadomo, że ani ich poziom artystyczny, ani poziom cen nie są imponujące. Powstała nawet niebezpieczna zbitka pojęciowa: młoda sztuka = tania sztuka; coraz częściej mówi się – i pisze – że aukcje młodej sztuki „psują rynek”. Słowem, nie jestem pewna, czy akcja zapędzania początkujących artystów do zagrody z napisem „Młoda Sztuka” wychodzi im na dobre. Sztuka nie jest aktywnością zbiorową, nie powstaje pod wspólnym sztandarem, choćby wypisano na nim najbardziej szlachetne – a przy okazji poprawne politycznie – hasła. Jest działaniem prywatnym, spotkaniem 1:1.

Wśród absolwentów uczelni artystycznych wielu jest takich, którzy wiedzą – albo zdaje im się, że wiedzą – gdzie są konfitury. To uzbrojeni w portfolio młodzi przedsiębiorcy. Produkują prace, które odpowiadają na zapotrzebowanie instytucji i gładko wchodzą w instytucjonalny obieg. Jest kilka dyżurnych tematów, które gwarantują łatwy start – dziś wszyscy już znają je na pamięć. Niewielu ma odwagę iść pod prąd, wyłamać się z chóru. Ale to oni wyznaczą nowe szlaki. „Nie trzeba być na fali, trzeba być falą” – mawiał Tadeusz Kantor. I takich właśnie artystów szukam: tych którzy potrafią mówić własnym głosem. Niezależnych, wyrazistych indywidualności. W Zderzaku zaczynali swoje kariery Wilhelm Sasnal, Marcin Maciejowski i Rafał Bujnowski, Basia Bańda i Radek Szlaga, Monika Szwed i Krzysztof Zieliński; w 2009 pojawiło się pokolenie urodzone w latach 80-tych: Monika Chlebek i Dawid Czycz, Erwina Ziomkowska i  „nowy dekadent” Łukasz Stokłosa. Co ich łączy? Każde z nich jest solistą i to było widać już na pierwszej wystawie. Zamiast rozglądać się na boki, próbowali pracować nad własnym językiem. Nie fałszowali. I właśnie to czyni artystę: świadomość języka, którym chce do nas mówić. Data urodzenia nie ma tu wiele do rzeczy, choć zdarza się, że najważniejsze tropy pojawiają się od razu na początku drogi. Jeśli więc możemy czegokolwiek oczekiwać od młodej sztuki, to tego, że poprowadzi nas w nieznane – opowie o świecie tak, jak nikt do tej pory nie mówił. Ale tego nie uczą w szkołach, nawet w tych, w których sprawnie działają „biura karier”.

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Większy niż szafa

Od 2 do 23 marca 2018 roku

„Większy niż szafa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Abstrakcja

Magdalena Karwowska, „Miasto 300”, płotno, akryl i technika własna, 100 x 110 cm, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Hueckel / Teatr vol. II

Od 23 lutego do 27 marca 2018 roku

„Bang Bang”, reż. Dominika Knapik, fot. Magda Hueckel (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ostrość. Karolina Buczkiewicz i Alicja Kubicka

Od 10 lutego do 3 marca 2018 roku

Karolina Buczkiewicz „Ekspozycja społeczna”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

MELANŻ / MELANGE obiekt, malarstwo, instalacje

Od 23 lutego do 11 marca 2018 roku

Fotografia pracy Moniki Rubaniuk (źródło: materiały prasowe organizatora)

Manieryzm wrocławski

Od 27 lutego do 13 maja 2018 roku

Thomas Schweicker , „Pergamin kaligrafowany palcami stóp – m.in. z próbkami pisma i wizerunkiem autora przy pracy”, ukończony 26 VIII 1584, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, Fot. Wojciech Rogowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Leszek Sobocki. Retrospektywa

Od 23 lutego aż do 15 kwietnia 2018 roku

Leszek Sobocki, „Znaczki polskie” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Amir Yatziv, Guy Slabbinck. Standby Painter

Od 23 lutego do 21 maja 2018 roku

Amir Yatziv, Guy Slabbinck, „Standby Painter” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Magdalena Łazarczyk. Ziemia niczyja

Od 23 lutego do 18 marca 2018 roku

Magdalena Łazarczyk, „Ziemia niczyja”, stopklatka, 2018 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Paderewski

Od 17 lutego do 20 maja 2018 roku

Leon Kaufmann (Kamir) (1872–1933), „Zebranie członków Komitetu Generalnego Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, w Vevey w Szwajcarii”, po 1916, pastel, papier na płótnie, 114 x 180 cm, fot. Krzysztof Wilczyński, Muzeum Narodowe w Warszawie (źródło: materiały prasowe)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR