Art Stations Foundation w Poznaniu: Instalatorzy, kurator: Mateusz Bieczyński, 29.05.-31.10.2014 r.

Wystawa Instalatorzy, którą można oglądać w galerii Art Stations Foundation by Grażyna Kulczyk do końca października 2014 roku, jest próbą zmierzenia się z nie do końca klarowną figurą i mitem tzw. Poznańskiej Szkoły Instalacji (PSI). Pojęcie to w drugiej połowie lat 90. zaproponowali krytycy związani z warszawskim Rastrem, ironicznie sugerując, że artyści z Poznania – tacy jak Jarosław Kozłowski, Jan Berdyszak, Antoni Mikołajczyk, Izabella Gustowska oraz dwa pokolenia ich wychowanków – seryjnie tworzą dzieła bez sensu, których jedynym celem jest zapełnienie przestrzeni wystawienniczej. Posługując się językiem dosadnym, bardziej licującym z prostotą przekazu znaną raczej z tabloidów niż z pism związanych z krytyką artystyczną, rastrowcy wprowadzili do obiegu chwytliwą retoryczną figurę, która, jak w wywiadzie z Mateuszem Bieczyńskim zamieszczonym w książce towarzyszącej wystawie sugeruje Łukasz Gorczyca, była przykładem doraźnego użycia języka. Łatka została skutecznie przypięta, a prześmiewcza poetyka stosowana przez krąg Rastra niezwykle łatwo zapadła odbiorcom w pamięć.

Izabella Gustowska, „Sztuka trudnego wyboru”, 2006 i „Sztuka łatwego wyboru”, 2007, fot. Bartek Buśko (źródło: materiały Art Stations Foundation)

Izabella Gustowska, „Sztuka trudnego wyboru”, 2006 i „Sztuka łatwego wyboru”, 2007, fot. Bartek Buśko (źródło: materiały Art Stations Foundation)

Sytuację tę można też porównać – choć to oczywiście trzeba mieć na uwadze, by nie nobilitować rastrowców poprzez to zestawienie – do fenomenu krytyki artystycznej Stanisława Witkiewicza ojca, szczególnie aktywnego w latach 80. XIX wieku, którego pełne polotu i złośliwości uwagi o malarstwie Jana Matejki czy Henryka Siemiradzkiego oraz o poziomie ówczesnej polskiej krytyki artystycznej na dziesięciolecia zdeterminowały recepcję tych zjawisk. By zrozumieć motywację charakterystycznej strategii Rastra, trzeba mieć w świadomości, że krytycy tego kręgu próbowali budować rynek sztuki i wyeliminować z niego obiekty, których nie da się sprzedać – modelowym wręcz przykładem takich dzieł były właśnie prace Jarosława Kozłowskiego, Jana Berdyszaka, Antoniego Mikołajczyka, Izabelli Gustowskiej oraz dwóch pokoleń ich wychowanków. W żaden sposób nie nadawały się one do powieszenia nad kanapą więc nazwano je PSIkusami i zdeprecjonowano jako bezsensowne.

Wystawa Instalatorzy oraz towarzyszące jej wydawnictwo – wzajemnie się uzupełniając – poddają analizie mglisty zarys PSI po prawie dwudziestu latach od powstania tego terminu. Kurator Mateusz Bieczyński zauważa, że mamy do czynienia z reprezentatywnym przykładem rozejścia się pojęć na gruncie akademickiej historii sztuki, krytyki artystycznej i popularnego obiegu sztuki. Z tym stwierdzeniem trudno polemizować. PSI – pomimo nazwy, która sugerowałaby spójność i jednolitość koncepcji sztuki, uprawianej przez określoną grupę artystek i artystów w konkretnym mieście, przede wszystkim w środowisku uczelni – jest terminem, który jawi się jako pozór. Bieczyński podkreśla, że cel wystawy stanowi próba rozsadzenia monolitycznego, zdawałoby się, konstruktu, jakim jest hasło PSI i przesunięcie akcentów z dzieł na twórców, pokazywanych jako indywidualności. W pewnym sensie czułam się takimi założeniami nieco zażenowana: wydawały mi się po prostu oczywiste. Pojęcie PSI z biegiem lat – zamiast być traktowane z przymrużeniem oka – zostało odebrane na poważnie jako istotny punkt odniesienia, wobec którego kurator kreował swoje tezy. Jasne, że każdy z artystów, włożonych do szufladki PSI, to wielka, ciekawa indywidualność i – moim zdaniem – by taki stan rzeczy stwierdzić nie trzeba konfrontować się z mglistą figurą zaproponowaną przez rastrowców. Mam wrażenie, że sami krytycy kręgu Rastra są nieco zdziwieni tym, jak przypięta przez nich łatka jest w Poznaniu nadal z powagą celebrowana. Czyżbyśmy cierpieli na kompleks wobec stolicy? Warszawa spojrzała na Poznań i oszaleliśmy z wrażenia na dekady!

Wystawa „Instalatorzy” w galerii Art Stations, fot. Bartek Buśko (źródło: materiały Art Stations Foundation)

Wystawa „Instalatorzy” w galerii Art Stations, fot. Bartek Buśko (źródło: materiały Art Stations Foundation)

Z jednej strony więc wystawa i publikacja Instalatorzy, w moim odczuciu, niepotrzebnie „nadymają i pompują” wygłup krytyków kręgu Rastra o komercyjnych podstawach jako poważny punkt odniesienia. Z drugiej jednak strony w bardzo ciekawy, analityczny sposób pogłębiają nieczęstą na polskiej scenie artystycznej debatę o instalacji, jej definicjach, historii i kontekstach. Oprócz tekstu kuratora w książce pojawiają się również wywiady z twórcami, które uzupełniają debatę i często mylą tropy, ponieważ część z indagowanych odpowiada, że PSI istniało/je, inni – przeciwnie – że nie. Najważniejsza kwestia, jaka wyłania się z tego pokazu i towarzyszącego mu dyskursu, polega jednak według mnie na tym, że ożywienie dyskusji o instalacji w kontekście środowiska artystów związanych z Poznaniem tym silniej wydobywa i uzmysławia żywotność tego zjawiska oraz rozmaitość postaw twórców je kreujących. Zostawmy więc wreszcie na boku PSI i przejdźmy przez trzy poziomy galerii Art Stations Foundation, by skupić się na sztuce samej, która – jak zwykle – rozsadza ramy pojęć i narzucanej jej terminologii.

Sama wystawa, w aranżacji Macieja Kuraka, jest bowiem zjawiskiem samym w sobie, które świetnie się ogląda, śledząc sensy poszczególnych prac i ich wzajemne dialogi, powstające nieoczekiwanie poprzez wzajemne sąsiedztwa. Na parterze wystawiane są realizacje Jana Berdyszaka, Izabelli Gustowskiej, Jarosława Kozłowskiego oraz Antoniego Mikołajczyka, czyli artystów, którzy debiutowali w latach 60. i 70. Na pierwszym piętrze instalacje Agaty Michowskiej, Piotra Kurki, Mariusza Kruka oraz Andrzeja Pepłońskiego reprezentują generację twórców, którzy na scenie artystycznej pojawili się w dekadach lat 80. i 90. Z kolei na poziomie +2 spotykamy dzieła najmłodszych, wkraczających po roku 2000: Katarzyny Krakowiak, Moniki Sosnowskiej, Macieja Kuraka i Wojciecha Bąkowskiego. Jednym z kluczy doboru był związek z poznańską uczelnią artystyczną oraz traktowanie instalacji jako medium transgresywnego, wchodzącego w relacje z zastaną przestrzenią. W ramach mowy wygłaszanej w trakcie wernisażu Bieczyński wskazywał także na przekraczanie medium obrazu i jego płaskości jako na cechę wyróżniającą środowisko poznańskie. Z tą tezą trudno się jednak do końca zgodzić, ponieważ bardzo podobnie Tadeusz Kantor charakteryzował kiedyś twórców należących do Grupy Krakowskiej II. Analogicznie stosunek wybranych artystek i artystów do instalacji jako medium transgresywnego oraz ich nastawienie do przestrzeni samej jako jednego z integralnych środków wyrazu dzieła nie mogą być traktowane jako znak rozpoznawczy domniemanej PSI czy indywidualności w ten konstrukt wpisywanych. Jest to bowiem po prostu cecha, która pasuje do niezliczonych twórców zajmujących się instalacją.

Jarosław Kozłowski, „Miękkie zabezpieczenie (wersja austriacka)”, 2001, fot. Bartek Buśko (źródło: materiały Art Stations Foundation)

Jarosław Kozłowski, „Miękkie zabezpieczenie (wersja austriacka)”, 2001, fot. Bartek Buśko (źródło: materiały Art Stations Foundation)

Gdy oglądałam wystawę rodziło mi się także nieodparte pytanie o nieobecne i nieobecnych, o instalatorki i instalatorów. Hanna Łuczak? Leszek Knaflewski? Marcin Berdyszak? Sławek Sobczak? Można by tu mnożyć nazwiska. Padają one zresztą w wywiadach i tekstach w książce towarzyszącej wystawie, stanowiąc jej cenne dopełnienie oraz komentarz do licznych (nie)obecności. Instalacja potrzebuje przestrzeni – przeprowadzony dobór musiał być więc również ograniczony „pojemnością” galerii Art Stations Foundation. Nie był też wolny od osobistych preferencji kuratora, co w żadnym razie nie powinno być odebrane jako krytyka z mojej strony.

Na poziomie +2, niejako na zakończenie wędrówki i spotkań z poszczególnymi instalacjami, napotkałam 2,5 m3 atmosfery artystycznej Macieja Kuraka. Dla mnie była to praca, na którą podświadomie czekałam! Postrzegając ekspozycję poprzez pryzmat mitu PSI, co starałam się realizować zgodnie z założeniem kuratora, wreszcie odniosłam wrażenie, że zostałam skonfrontowana z czymś, co celnie komentuje zjawisko niepotrzebnego „nadęcia” strategiczno-komercyjnego posunięcia rastrowców. Jak podaje tekst w informatorze, atmosfera artystyczna jest wdychana i wydychana przez odbiorców. Pompowany nią wór wciąż podnosi się i upada, kpiąc z wysokiego diapazonu otaczającego sztukę w ogólności, a w tym konkretnym wypadku figurę retoryczną PSI. Moim zdaniem trzeba położyć palec na usta: pst, pst, PSIIIIII…, by skoncentrować się na poszczególnych pracach i nawiązujących się między nimi subtelnych sieciach znaczeń. To dopiero jest prawdziwy psikus wyrządzony figlarzom, których bierze się przesadnie na serio!

dr hab. Marta Smolińska – historyczka i krytyczka sztuki; w latach 2003-2014 adiunkt w Zakładzie Historii Sztuki Nowoczesnej w Katedrze Historii Sztuki i Kultury UMK w Toruniu; od 1 X 2014 roku profesorka w Katedrze Teorii Sztuki i Filozofii na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu; trzykrotna stypendystka Fundacji na rzecz Nauki Polskiej; stypendystka DAAD; członkini AICA; kuratorka wystaw sztuki współczesnej; autorka książek: „Młody Mehoffer” (wyd. Universitas, Kraków 2004); „Puls sztuki. OKOło wybranych zagadnień sztuki współczesnej” (wyd. Galeria Miejska Arsenał, Poznań 2010) oraz „Otwieranie obrazu. De(kon)strukcja uniwersalnych mechanizmów widzenia w nieprzedstawiającym malarstwie sztalugowym II połowy XX wieku” (Wydawnictwo Naukowe UMK, Toruń 2012); autorka wielu rozpraw z historii sztuki i tekstów krytycznych (publikowanych m.in. na łamach „Artium Quaestiones”, a także „Arteonu”, „Artluka”, „CoCAin”, „Exit”, „O.pl”)

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Od marionetek do robotów. Historia teatrów lalkowych w Gdańsku

Od 28 czerwca 2017 roku do 15 stycznia 2018 roku

„Bajki robotów”, 2016 r., fot. Piotr Pędziszewski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kobiece spojrzenie. O aktorstwie Antoniny Hoffmann

Od 29 czerwca 2017 roku do 4 lutego 2018 roku

Portret Antoniny Hoffmann autorstwa Julesa Vallenta, 1875, wł. MHK (źródło: materiały prasowe organizatora)

15. Przegląd Sztuki SURVIVAL

Od 23 do 27 czerwca 2017 roku

Dominika Oleś, „Artykulacja” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Making Places

Fieldoffice Architects Sheng-Yuan Huang

Od 22 czerwca do 27 sierpnia 2017 roku

Wieża widokowa (źródło: materiały prasowe organizatora)

21. Międzynarodowy Festiwal Nova Muzyka i Architektura

Od 24 czerwca do 2 września 2017 roku

Tubicinatores Gedanenses (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kapelusze z głów! Unikatowa kolekcja z Muzeum Novojiczinskiego

Od 20 czerwca do 5 listopada 2017 roku

„Kapelusze z głów! Unikatowa kolekcja z Muzeum Novojiczynskiego” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Tak widzą. Panorama fotografii węgierskiej

Od 13 czerwca do 10 września 2017 roku

András Bánkuti, „Zmierzch”, Moskwa, 6 listopada 1990 © Bánkuti András (źródło: materiały prasowe organizatora)

Skarbiec. Złotnictwo archikatedry wrocławskiej

Od 13 czerwca do 24 września 2017 roku

Pastorał Biskupa Georga Koppa (fragment), Wilhem Rauscher, Fulda, ok. 1890, srebro złocone, emalie, kameryzacja, fot. Arkadiusz Podstawka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Stanisław Baj. Czarna rzeka

Od 10 czerwca do 9 lipca 2017 roku

Stanisław Baj, „Czarna rzeka” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sploty ducha, wzory codzienności

Sztuka balijska z kolekcji Krzysztofa Musiała

Od 8 czerwca do 20 sierpnia 2017 roku

„Walka kogutów”, 2007 (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR