Wyobraźmy sobie łąkę w upalne południe, zapach kobiet, koni, roślin i ziemi, a gdzieś na horyzoncie falującą rozgrzanym powietrzem skalną ścianę.

To odpowiednie miejsce na piknik dla uczennic z Appleyard College, które dzień św. Walentego 1900 roku postanowiły spędzić na świeżym powietrzu. To również najlepsza scenografia dla historii, którą opisała Joan Lindsay (1896-1984), australijska pisarka i malarka, autorka prozy, według której Peter Weir wyreżyserował film Picnic at Hanging Rock (1975).

William Ford, „At the Hanging Rock Mt. Macedon”, 1875 (źródło: Wikimedia Commons)

William Ford, „At the Hanging Rock Mt. Macedon”, 1875 (źródło: Wikimedia Commons)

Na pierwszy rzut oka kontrast jest oczywisty – rudawe bloki skalne, pomarszczona kora drzew, owady, ptaki i chroniona cienkim płótnem i koronkami biała skóra dziewcząt. Dla kina, które jest wielkim eskapistycznym medium, to temat równie podniecający jak dla pisarzy, poetów czy twórców teatru.

Tragiczne zdarzenie pod Wiszącą Skałą daje początek procesowi poszukiwania prawdy. Jednakże prawdy o świecie nie da się wypowiedzieć w paru zdaniach czy obrazach. Trzeba zaryzykować, by myśleć niezgodnie z regułami uświęconymi tradycją i stanąć w opozycji do świata takiego, jakim jest lub wydaje nam się, że jest. „Myślenie lateralne” byłoby w takiej sytuacji najskuteczniejsze, ale to nie takie proste. Eduardo de Bono poświęcił temu zagadnieniu setki stron.

Prawda jest „czasem przyszłym”, możliwością tego, co może się dopiero pojawić i co zostanie ujawnione w postaci wiedzy. W tym miejscu odwołuję się do francuskiego filozofa i pisarza Alaina Badiou[1].

Już w pierwszych minutach filmu słyszymy to ważne zdanie, które zapada nam na długo w pamięć: „To, co widzimy i kim się stajemy, jest snem jedynie, snem śnionym we śnie”.

Miranda, piękność przypominająca anioła Botticellego, jest nie tylko symbolem łatwej śmierci piękna, ale jest równocześnie symbolem jego nieśmiertelności. Bo chociaż „wszystko zaczyna się i kończy w odpowiednim czasie i miejscu” – jak mówi dziewczyna na chwilę przed zniknięciem – to jednak ani początku, ani końca piękna nie da się przypisać konkretnemu wymiarowi.

Piękno jest jakby w zbiorze[2], który się nie wyczerpuje. Ono pojawia się spontanicznie i jest zawsze nowością.

„Granice mego języka są granicami mego świata” – napisał Ludwig Wittgenstein. Stąd i bezradność, gdy chcemy opisać piękno słowami, kłopot szczególny, gdy akceptujemy utrwaloną w podręcznikach historii estetyki definicję św. Tomasza z Akwinu.

Pomyślałem sobie, że to niemożliwe, by bohaterowie filmu Petera Weira, wychowani w duchu epoki wiktoriańskiej, nie byli przesądni. Ludzie przesądni są najczęściej bierni. Zwykle jako pierwsi umierają ci, którzy podejmują ryzyko.

Spośród czterech dziewcząt, które wybrały się na przechadzkę, żeby „zmierzyć czoło skały”, dwie zginęły bez śladu, jedna odnalazła się po tygodniu, zaś czwarta w szoku powróciła jeszcze tego samego popołudnia. Obydwie, jako ewentualni świadkowie, okazały się nieprzydatne, ponieważ przeżywały traumę.

Niewiele wiemy, ale wiemy, że dostępna jest nam tylko prawda szczątkowa, jakby wciąż dobudowana na nowo…

Kluczową sceną w filmie Weira, intensywnie nasyconą emocjami, jest ta obrazująca konfrontację ocalonej spod Wiszącej Skały z innymi uczestniczkami pikniku. Scena rozgrywa się w czasie lekcji tańca. Wybuch agresji poprzedza chwila ciszy. Dochodzi do rękoczynów. Dziewczyna zostaje upokorzona i odrzucona przez koleżanki, które nie mogą pogodzić się z faktem, że przeżyła.

Ta erupcja złych emocji ma swoje psychologiczne uzasadnienie. W ekstremalnych okolicznościach ujawniają się tłumione w podświadomości skłonności sadystyczne, „które biorą się z głęboko zakorzenionego w każdym człowieku dążenia do nicości, z pragnienia śmierci dla siebie i innych, z instynktu – jak pisał Louis Ferdinand Céline – podobnego do niepohamowanej, miłosnej tęsknoty”[3].

Założywszy á priori, że możliwe jest zniknięcie człowieka bez śladu, godzimy się na stan, który w pewnym sensie koresponduje z odkryciem takiej matematycznej sytuacji, w której istnieje jeden i tylko jeden punkt niedający się opisać w języku tej sytuacji.

Oczywiście, pisząc o sytuacji matematycznej, mam na myśli sytuację ontologiczną.

Podmiotem zdarzenia pod Wiszącą Skałą – chcę to podkreślić – nie są te eteryczne, chociaż z krwi i kości, dziewczęta i kobiety sprzed wieku, niewinnie świętujące dzień św. Walentego, ale dzieła sztuki – proza Lady Lindsay, film Weira, spektakle teatralne i musicalowe, niezliczone recenzje, szkice i eseje na ten temat.

Okazuje się, że autentyczne albo też fikcyjne zdarzenie może zapoczątkować stan, który przez Alaina Badiou nazwany został „procesem prawdy”. Uczestnictwo w tym procesie nie jest obowiązkowe. Ale jeśli ktoś się zdecyduje, to musi być świadomy, że nie obejdzie się bez problemów.

„Ciężkie zadanie czeka filozofa (poetę tym bardziej – wtrącenie M. D.), który pragnie wyzwolić nazwy od prostytuujących je sposobów użycia” – jak znakomicie pointował w swojej Etyce Badiou.

 

  1. Alain Badiou: Byt i zdarzenie. Przeł. P. Pieniążek. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2010; Etyka. Przeł. P. Mościcki. Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2009.
  2. Przez zbiór rozumiem połączenie w jednej całości odrębnych przedmiotów naszej intuicji bądź naszej myśli – według Georga Cantora.
  3. Przełożył Oskar Hedemann.

Tekst ukazał się w Kwartalniku Akcent nr 1/2014

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR