„Mieszczuchom kapelusze lecą z głów,
w przestworzach tętent, krzyk jakiś, czy huk.
Dekarze idą w drzazgi spadając na bruk,
a na wybrzeżu – piszą – sztorm się wzmógł.

Zdziczałą falą wszystkie morza świata
Na ląd wskakują, miażdżąc grube tamy.
Większość ludzkości choruje na katar.
Pociągi z mostów staczają się same”.

Koniec świata, Jakob van Hoddis (właść. Hans Davidsohn)

„Nigdy więcej nie dojdzie do wojny” – takie stanowisko prezentował w swoim bestsellerze The Great Illusion (Wielka iluzja) wydanym w 1910 Norman Angell, twórca ruchu pacyfistycznego i późniejszy laureat Pokojowej Nagrody Nobla. Uważał, że nawet zwycięski kraj w każdej wojnie ponosi tak wielkie straty, że nikt rozsądny na początku XX wieku nie będzie chciał do niej dopuścić. Istniejąca już wtedy globalizacja, połączenie światowych rynków gospodarczych i finansowych miały zapobiec, jego zdaniem, wszelkim większym zbrojnym konfliktom. Książka stała się niemalże przedmiotem kultu – przełożono ją na jedenaście języków.

Fotografia Jacquesa Henri Lartigue, 1912 (źródło: materiały miesięcznika „Odra”)

Fotografia Jacquesa Henri Lartigue, 1912 (źródło: materiały miesięcznika „Odra”)

Europejscy władcy zawierali, co prawda, między sobą najróżniejsze pakty, czy układy dwustronne na wypadek wojny, a sztaby wojskowe tworzyły plany działań zbrojnych, ale życie w tym czasie ciągle toczyło się jeszcze normalnie. Tomasz Mann w kwietniu 1913 roku po raz pierwszy opowiedział swoim dzieciom o nowej książce, którą zamierzał napisać. Miała mieć tytuł Czarodziejska Góra. 29 maja tegoż roku na premierze Święta wiosny z muzyką Igora Strawińskiego i choreografią młodego tancerza Wacława Niżyńskiego wybuchł w Paryżu wielki skandal: nieprzyzwyczajona do nowoczesnej muzyki i inscenizacji publiczność gwizdała i tak głośno wyrażała swoje niezadowolenie, że tancerze prawie nie słyszeli orkiestry, od czasu do czasu do uszu dobiegał tylko okrzyk Ravela: „Genialne!”.

Kilka miesięcy później, po długich perypetiach (m.in. Andre Gide, recenzent Gallimarda odrzucił manuskrypt) w listopadzie, w wydawnictwie Grasseta, częściowo również sumptem autora, ukazało się pierwsze wydanie W stronę Swanna Marcela Prousta. Ludzie chodzili do kina – w Berlinie było ich dwieście, a w Łodzi odpowiednio mniej, chociaż i tutaj pobudowano kilka reprezentacyjnych iluzjonów, jak na przykład kino „Odeon” (późniejsza „Gdynia”).

WYPRAWY

Na początku 1914 roku Felix Speiser, pracownik Muzeum Kultur w Bazylei cieszył się, że kolekcja instytucji powiększy się o trzy monumentalne figury Buddy pochodzące z Japonii, które miały stanąć w hallu wejściowym powstającego właśnie budynku. Otwarcie miało nastąpić dopiero za trzy lata. W zakupie rzeźb pośredniczył niejaki Ludwig Reidhaar, który zorganizował transport i załadował je na niemiecki parowiec. 1 sierpnia 1914 wybuchła jednak wojna, a działania wojenne w początkowym okresie rozgrywały się właśnie w tym rejonie dalekiej Azji. Statek wpłynął do portu Padang na Sumatrze, by przeczekać zawieruchę, która miała się szybko skończyć. Japońskie figury dotarły do Bazylei dopiero w 1920 roku…

Pablo Picasso, „Panny z Awinionu”, 1907 (źródło: materiały miesięcznika „Odra”)

Pablo Picasso, „Panny z Awinionu”, 1907 (źródło: materiały miesięcznika „Odra”)

Z początkiem XX wieku zapotrzebowanie na egzotyczne obiekty, z Azji i z Afryki, było ogromne nie tylko w Szwajcarii. We Francji egzotyką fascynowano się już wcześniej, by wspomnieć tylko cieszące się wielką popularnością fantazje na temat haremu i zmysłowych odalisek Jeana Augusta Ingresa; czytano nie tylko powieść Flauberta Salambo, ale i podróżnicze książki Julesa Verne’a. Guy de Maupassant i André Gide odwiedzili również Orient. Ten ostatni wyprawił się w niemalże mistycznym poszukiwaniu swojej tożsamości do Algierii, gdzie „wpadł w ramiona” młodych mężczyzn. Inni swojej tożsamości nie szukali tak daleko – słabo rozwinięte rejony Europy wschodniej służyły artystom jako teren inspiracji, by wspomnieć Bélę Bartóka i Zoltána Kodály, którzy dokumentowali tradycyjną muzykę węgierską i jej elementy wykorzystywali w swoich kompozycjach. Trochę wcześniej, jeszcze jako prawnik, niejaki Wassily Kandinsky wraz z paroma badaczami wybrał się w rejon Uralu, by studiować obyczaje i ceremonie ludu Komi. Zafascynowały go ich szamańskie rytuały i abstrakcyjne symbole umieszczane zarówno na przedmiotach codziennego użytku, jak i na obiektach rytualnych. Gdy siedem lat później zarzucił swoją karierę prawniczą i zaczął malować, stały się one podstawą jego artystycznego języka, coraz bardziej abstrakcyjnego.

Paryscy literaci i artyści w tym czasie ozdabiali swoje mieszkania, czy pracownie okazami „prymitywnej sztuki” z Afryki, albo Oceanii. Podejrzewano kiedyś nawet Picassa o to, że przywłaszczył sobie kilka cennych obiektów z Luwru, jednak niczego mu nie udowodniono. Po latach Fernanda Olivier, ówczesna miłość Picassa, opowiadała, że jego paryskie mieszkanie przy Boulevard de Clichy było zapełnione figurami, maskami, fetyszami z najróżniejszych części Afryki, a sam malarz był fanatycznym ich wielbicielem. Po swojej pierwszej wizycie w muzeum etnograficznym w Trocadéro, w 1907 roku, bardzo sugestywnie opisał wrażenia, które zrobiły na nim zastane tam obiekty: „(…) Gdy przybyłem do Trocadéro, byłem zniesmaczony. Pchli targ. Smród. (…) Zrozumiałem wtedy, jaką funkcję spełnia rzeźba wśród Murzynów… Ale wszystkie fetysze używane były w ten sam sposób. Były bronią. By pomóc ludziom uzyskać niezależność. (…) Panny z Avignon musiały przyjść mi na myśl tego dnia, lecz absolutnie nie z powodu ich kształtów, lecz dlatego, że było to moje pierwsze płótno egzorcyzm – tak, całkowicie!”. W tym czasie Picasso tworzył liczne studia postaci bez konkretnego jeszcze tematu. Poszukiwania nowej formy trwały długo, powstało około ośmiuset rysunków i studiów olejnych. Dopiero gdzieś w na wiosnę 1907 roku namalował pierwszy olejny szkic wielopostaciowej kompozycji o alegoryczno-symbolicznym charakterze. Obraz, który Picasso zdecydował się w lipcu pokazać kilku zaufanym osobom, był przez niego długo uznawany za niedokończony. Przedstawia on pięć postaci kobiecych o zdeformowanym, kanciastym kształcie ciał, które wtapiają się w niesprecyzowaną przestrzeń tła z matowego różu i jaskrawych niebieskich plam. Brzydkie twarze zaznaczone są grubą kreską, robią wrażenie jakby nałożonych afrykańskich masek. Wszystko na tym obrazie sprzeciwia się panującym na początku XX wieku kanonom estetycznym i było dalekie od tego, do czego widzowie w tamtym czasie byli przyzwyczajeni. To malowidło, uznane sto lat później za jedno z najważniejszych dzieł sztuki XX wieku, początkowo spotkało się z druzgocącą krytyką wszystkich: artystów, kolekcjonerów i galerzystów. Dużo później obraz osiągnął status ikony nowoczesności – chociaż Picasso przetwarzał tu swoje osobiste napięcia, przelał na płótno przemoc i zamęt, które już wkrótce miały nadejść i stać się codziennością mieszkańców Europy. Możliwe, że Picasso któregoś dnia w Closerie des Lilas, miejscu spotkań malarzy, poznał Mieczysława Golberga, krytyka sztuki i anarchistę pochodzącego z Polski, którego książeczkę La Morale des Lignes (Moralność linii) poważano w tamtych kręgach. Golberg sprowadzał figurę ludzką do form geometrycznych – kwadratu, cylindra, kół. Te same uproszczone kształty odkrywała właśnie artystyczna Europa w sztuce afrykańskiej.

Picasso pojawił się po raz pierwszy w Paryżu w 1900 roku, chciał zobaczyć swój obraz, który zakwalifikowano do ekspozycji na wystawie światowej. Już wtedy pewnie zwrócił uwagę na obce kultury – na wystawie kraje kolonialne miały swoje pawilony, w których prezentowały „dzikich” mieszkańców kolonii. Przytransportowani tu np. przedstawiciele afrykańskich plemion mieli pokazywać takie życie, jakie prowadzili w naturalnych warunkach na swoim ojczystym kontynencie. Te pokazy, jako że zaspokajały ciekawość, vouyerystyczne zapotrzebowania i modę na egzotykę, były w owym czasie niezwykle popularne i przetrwały nawet do lat trzydziestych XX wieku. Jeden z nich, we wrocławskim ogrodzie zoologicznym, zgromadził 3 lipca 1904 aż czterdzieści jeden tysięcy osób (podaję za „Gazetą Wrocławską” z 8 kwietnia br.).

Strony: 1 2

Tekst ukazał się w Miesięczniku Odra nr 9/2014

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Od marionetek do robotów. Historia teatrów lalkowych w Gdańsku

Od 28 czerwca 2017 roku do 15 stycznia 2018 roku

„Bajki robotów”, 2016 r., fot. Piotr Pędziszewski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kobiece spojrzenie. O aktorstwie Antoniny Hoffmann

Od 29 czerwca 2017 roku do 4 lutego 2018 roku

Portret Antoniny Hoffmann autorstwa Julesa Vallenta, 1875, wł. MHK (źródło: materiały prasowe organizatora)

15. Przegląd Sztuki SURVIVAL

Od 23 do 27 czerwca 2017 roku

Dominika Oleś, „Artykulacja” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Making Places

Fieldoffice Architects Sheng-Yuan Huang

Od 22 czerwca do 27 sierpnia 2017 roku

Wieża widokowa (źródło: materiały prasowe organizatora)

21. Międzynarodowy Festiwal Nova Muzyka i Architektura

Od 24 czerwca do 2 września 2017 roku

Tubicinatores Gedanenses (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kapelusze z głów! Unikatowa kolekcja z Muzeum Novojiczinskiego

Od 20 czerwca do 5 listopada 2017 roku

„Kapelusze z głów! Unikatowa kolekcja z Muzeum Novojiczynskiego” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Tak widzą. Panorama fotografii węgierskiej

Od 13 czerwca do 10 września 2017 roku

András Bánkuti, „Zmierzch”, Moskwa, 6 listopada 1990 © Bánkuti András (źródło: materiały prasowe organizatora)

Skarbiec. Złotnictwo archikatedry wrocławskiej

Od 13 czerwca do 24 września 2017 roku

Pastorał Biskupa Georga Koppa (fragment), Wilhem Rauscher, Fulda, ok. 1890, srebro złocone, emalie, kameryzacja, fot. Arkadiusz Podstawka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Stanisław Baj. Czarna rzeka

Od 10 czerwca do 9 lipca 2017 roku

Stanisław Baj, „Czarna rzeka” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sploty ducha, wzory codzienności

Sztuka balijska z kolekcji Krzysztofa Musiała

Od 8 czerwca do 20 sierpnia 2017 roku

„Walka kogutów”, 2007 (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR