Galeria Arsenał w Białymstoku: Iza Tarasewicz, przez oczywistą niemożliwość aranżacji znaków, kurator: Post Brothers, 14.11-31.12.2014 r.

Niewielu odwiedzających Galerię Arsenał w pełni zrozumie wystawę Izy Tarasewicz. Owszem, spore grono oglądających przez oczywistą niemożliwość aranżacji znaków z pewnością doceni jej walory czysto estetyczne, jak też zaskakującą iluzyjność poszczególnych prac. Ale nadrzędne sensy i odniesienia pozostaną poza możliwościami poznawczymi większości z tych, którzy zapragnęli zapoznać się z najnowszą twórczością pochodzącej z Podlasia i związanej od lat z Galerią Arsenał artystki. Teoria chaosu, przestrzeń fazowa, układ dynamiczny, trajektoria, atraktor, cykl graniczny, fraktal – wszystko to pojęcia i terminy od których humaniści, najczęstsi goście różnego rodzaju instytucji wystawienniczych, starają się trzymać z daleka, a które znajdują zastosowanie właśnie w odniesieniu do prezentowanych w Arsenale dzieł.

Iza Tarasewicz, „przez oczywistą niemożliwość aranżacji znaków”, Galeria Arsenał w Białymstoku, 2014, widok wystawy (źródło: dzięki uprzejmości autora)

Iza Tarasewicz, „przez oczywistą niemożliwość aranżacji znaków”, Galeria Arsenał w Białymstoku, 2014, widok wystawy (źródło: dzięki uprzejmości autora)

Wystawa składa się z kilkudziesięciu bez mała prac, które tworzą większe całości. W przypadku białostockiej prezentacji możemy w istocie mówić o kilku wieloelementowych modułach zajmujących przestrzeń trzech sal. W pierwszej dominuje potężnych rozmiarów kompozycja złożona z utwardzonych, półprzezroczystych płacht przypominających wypreparowaną skórę, zawierających koncentrycznie ułożone pasma przywołujące na myśl włosy. W tej samej przestrzeni znajdziemy podwieszoną pod sufitem na metalowych, prostych w formie prętach wieloelementową strukturę złożoną z pasów białego płótna. Struktura ta, w przypadku której jeden z elementów wprowadzany jest w ruch wokół własnej osi dzięki ukrytemu napędowi elektrycznemu, rozprzestrzenia się po galerii przenikając swobodnie do sąsiadującego wnętrza. W nim natrafiamy na kolejny obiekt, usadowiony bezpośrednio na podłodze – przestrzenną, podłużną, harmonijkową strukturę z płótna i płyty mdf, swobodnie ciągnącą się w głąb pomieszczenia, przy końcu którego artystka umieściła napędzany elektrycznie, obracający się dysk, osadzony na wysokim stojaku. Ostatnia z sal w całości opanowana została przez swobodnie wijące się pnącza z czarnego, trudnego do zidentyfikowania materiału. Wśród nich artystka umieściła szereg drobnych, pomniejszych elementów. Część z nich znajduje się na swego rodzaju nieregularnym w kształcie stole, którego blat, osadzony na cienkich, metalowych nóżkach, wykonany został z płótna.

Odnosząc się do walorów estetycznych prac: nawet pobieżny ich ogląd pozwala stwierdzić, że Tarasewicz doskonale opanowała umiejętność tworzenia dzieł wysmakowanych w swojej prostocie. Kolejne obiekty charakteryzuje wyczucie materiałów, z których zostały wykonane, zrozumienie ich właściwości i struktury, co umożliwia nie tylko swobodne kształtowanie form, ale i iluzyjne przekształcanie wyjściowej materii w taki sposób, iż sprawia ona wrażenie posiadającej cechy inne niż w rzeczywistości. Artystka po mistrzowsku operuje też barwą. Tworzy obiekty o delikatnej zazwyczaj tonacji, na powierzchni których światło toczy swobodną grę dającą interesujące efekty zbliżone do malarskich, nakierowane na budowanie przestrzenności form. Ta ostatnia zdaje się być z kolei jednym z podstawowych kluczy interpretacyjnych całej wystawy. Umiejętność perfekcyjnego osadzenia obiektów w przestrzeni zdaje się wręcz ewokować teatralne eksperymenty Bauhausu, skupione na zagadnieniach formy, światła, barwy i przestrzeni właśnie, mających stanowić podstawowe komponenty nowej sztuki scenicznej. Prace Tarasewicz doskonale wypełniają Arsenałowe sale, wchodząc w relacje z architekturą, przestrzenią. Jako takie tworzą swoisty spektakl, odbierany w pełni jedynie podczas aktywnego oglądu, poruszania się między poszczególnymi strukturami, obserwowania zmian zachodzących wraz ze zbliżaniem się do nich, spoglądaniem na nie pod różnymi kątami i z różnych pozycji. Tego rodzaju wciągająca gra z widzem jest jednym z niezaprzeczalnych walorów białostockiej prezentacji.

Sumienna analiza poszczególnych prac zasadniczo komplikuje odczucia widza. Nacieszywszy się formą, światłem, barwą i wzajemnymi relacjami przestrzennymi zaczyna on dostrzegać tkwiącą w nich ułudę. Estetyczne, często eteryczne obiekty przy bliższym oglądzie niejednokrotnie okazują się być wykonanymi z materiałów uznawanych dość powszechnie za mało rzeźbiarskie, przede wszystkim zaś za raczej nieprzyjemne, jak np. masa asfaltowo-kauczukowa, świńskie jelita, parafina czy popiół. Tarasewicz wykorzystuje je w taki sposób – kombinując niekiedy z plastikiem, metalem, cementem albo solą – że przy ogólnym oglądzie ukrywają one swoje immanentne właściwości. Podobnie to, co wydaje się wyjątkowo cielesne, a dla niektórych dodatkowo może i kontrowersyjne, a więc panele w pierwszej z sal, okazują się być wykonanymi nie z wypreparowanej skóry i włosów, lecz zatopionych w plastiku włókien konopnych. Ciekawe wrażenie sprawia również podwieszona pod sufitem struktura z pasów białego płótna. Lekkie metalowe mocowania i lekki, zwiewny materiał. Ten drugi – częściowo wprawiany w ruch dzięki mechanizmowi elektrycznemu, częściowo zaś poruszany powiewami powietrza generowanymi przez przechodzącego obok widza – ze względu na sposób ułożenia sprawia wrażenie ciężkiego, opadającego ku ziemi.

Iza Tarasewicz, „przez oczywistą niemożliwość aranżacji znaków”, Galeria Arsenał w Białymstoku, 2014, widok wystawy (źródło: dzięki uprzejmości autora)

Iza Tarasewicz, „przez oczywistą niemożliwość aranżacji znaków”, Galeria Arsenał w Białymstoku, 2014, widok wystawy (źródło: dzięki uprzejmości autora)

Powyższe zabiegi dobrze wpisują się w dotychczasową twórczość Izy Tarasewicz. Przez ostatnich kilka lat artystka stale wykorzystywała wspomniane wyżej materiały, przy czym akcent kładziony był przez nią w pierwszej kolejności na produkty odzwierzęce, a więc tłuszcz, skórę, pęcherze czy jelita. Dosłowność materiału, tak jak ma to miejsce w przypadku prac zgromadzonych na wystawie w białostockim Arsenale, zawsze była przełamywana, co umożliwiało swoiste mamienie widza subtelnościami i niuansami pozornie jedynie estetycznej formy, która przy wnikliwszej analizie okazywała się przekaźnikiem ważkich treści oraz emocji związanych z kondycją duchową jednostki[1]. Najnowsze prace zdają się być mniej osobiste, nie dotykają bezpośrednio kwestii psychiki oraz odczuć indywidualnego człowieka. W ich przypadku artystka skupia się na analizie otaczającej rzeczywistości, przy czym jej refleksja oscyluje wokół zagadnień związanych z naukami ścisłymi, przede wszystkim fizyką. Dopiero spojrzenie na zgromadzone w Arsenale prace pod kątem fizyki właśnie pozwala w pełni zrozumieć obiekty i struktury stworzone przez Tarasewicz.

Koncepcje zgromadzonych w Arsenale prac narodziły się w czasie rezydencji artystycznej w Künstlerhaus w Berlinie, na której, na przełomie 2013/2014 roku, przebywała Tarasewicz[2]. Wtedy to zainteresowała się różnego rodzaju wykresami, diagramami i modelami mającymi za cel uchwycenie praw rządzących wszechświatem. Refleksja nad nimi doprowadziła ją do paradoksalnego wniosku, że to, co ma ściśle opisywać rzeczywistość, kategoryzować ją i wpisywać w konkretne ramy często potwierdza skomplikowaną, płynną konstrukcję wszechświata, ulegającego stałym przekształceniom dzięki różnorodnym w charakterze procesom (sugeruje to również tytuł całej prezentacji, oddający brak stałości i klarownych, pewnych zasad: przez oczywistą niemożliwość aranżacji znaków). Dotyczy to szczególnie otaczającej nas przestrzeni, w powszechnym odczuciu raczej jednorodnej i stałej, która jednak potrafi się zmieniać, ulegać przekształceniom, generować różnego rodzaju napięcia między obiektami w niej się znajdującymi (bądź vice versa – obiekty również mogą ją przekształcać, wpływać na nią). Przestrzeni, na której odbiór wpływają również właściwości ludzkich zmysłów, nie zawsze będących w korelacji z procesami ją warunkującymi.

Iza Tarasewicz, „przez oczywistą niemożliwość aranżacji znaków”, Galeria Arsenał w Białymstoku, 2014, widok wystawy (źródło: dzięki uprzejmości autora)

Iza Tarasewicz, „przez oczywistą niemożliwość aranżacji znaków”, Galeria Arsenał w Białymstoku, 2014, widok wystawy (źródło: dzięki uprzejmości autora)

Tego rodzaju kwestie zdaje się sugerować prezentowana w Arsenale praca Dimensional Compression, której płynna forma i charakterystyczna, harmonijkowa konstrukcja sugeruje zwężanie i rozszerzanie się przestrzeni. Jeszcze mocniej kwestie te zaznaczone są w sali zdominowanej przez pnącza z masy asfaltowo-kauczukowej (sugerują to także tytuły zgromadzonych w tej sali prac, np. Dziwny atraktor, Struna czy Siła staje się powodem). To w szczególności do nich i do kilkunastu obiektów zgromadzonych w tej samej sali odnoszą się słowa Post Brothers, kuratora prezentacji, przekonująco wyjaśniającego w ulotce towarzyszącej wystawie istotę przemyśleń Tarasewicz: „Działając w ramach wytyczonych charakterem materiału i ograniczeniami produkcyjnymi, artystka stworzyła na białostocką wystawę serię dynamicznych układów objawiających się w trójwymiarowej przestrzeni fazowej. Każda sekwencja linii, powierzchni, ciał i skupisk jest autonomiczna, ale zarazem wchodzi w interakcję z szerszą kompozycją w stale zmieniającym się polu obserwacji. Prace te stanowią nie tylko próbę przestrzennego przedstawienia informacji (poprzez umieszczenie ciał w polu, mające na celu przeanalizowanie praw korelacji, wpływu i wzajemnej pozycji), ale też podkreślają sposób, w jaki obiekty same kreują i zniekształcają percepcję przestrzeni. Wzniosłe racjonalistyczne perspektywy linearne i kartezjańskie układy współrzędnych są dekonstruowane i namnażane, rozmieszczone z jednej strony jako dezorientujące abstrakcje, a z drugiej jako formy stanowiące kombinację możliwości i przeszkód. Przestrzeń jest nieustannie składana, rozciągana, zgniatana, zniekształcana, skręcana, rozdzielana, rozłamywana – i ponownie integrowana”.

W wygłoszonym prze ponad pół wiekiem na uniwersytecie w Cambridge wykładzie Dwie kultury i rewolucja naukowa znany fizyk, chemik i powieściopisarz C. P. Snow stwierdził: „Intelektualiści o literackiej proweniencji – na jednym biegunie, a na drugim – naukowcy z fizykami na czele. A między tymi dwoma biegunami zieje przepaść wzajemnego niezrozumienia, czasami (zwłaszcza wśród młodych) – wrogości i niechęci, lecz nade wszystko braku zrozumienia. Jedni i drudzy mają osobliwie wypaczone wyobrażenia o drugiej stronie. Ich postawy są tak różne, że nie potrafią znaleźć wspólnego języka nawet na poziomie emocjonalnym”[3]. Wydaje się, że Iza Tarasewicz poszła na przekór dominującym tendencjom i zaproponowała wystawę, na której znalazły się prace stanowiące próbę połączenia języka i odczuć humanistów z językiem i odczuciami tych, którym bliższe są nauki ścisłe. Wychodząc od wrażeniowego postrzegania rzeczywistości, posługując się charakterystycznym dla niej językiem artystycznym, w jej przypadku służącym do tej pory wyrażeniu treści związanych ze stanami psychicznymi oraz emocjami jednostki, zasugerowała ogrom problemów związanych z postrzeganiem wszechświata, jego rozumieniem, jak też immanentnymi cechami, które stale stara się wyjaśniać m.in. fizyka. Zadanie unaocznienia tych kwestii, choć trudne, przyniosło naprawdę ciekawe, przekonujące i dające do myślenia efekty.

  1. Taka sytuacja ma miejsce choćby w przypadku pracy Rany z 2008 roku, znajdującej się w Kolekcji II, tworzonej przez Galerię Arsenał w Białymstoku i Podlaskie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych: „Rany, owalne obiekty z podłużnym otworem i dziurą z boku, ułożone w szarym kartonowym pudle, powstały z wypreparowanych wieprzowych pęcherzy moczowych, należących do zestawu materiałów wykorzystywanych przez artystkę, takich jak tłuszcz, skóra, jelita, wosk czy ciasto drożdżowe. W pracach Tarasewicz materia, aczkolwiek pokazana dosłownie, wychodzi poza siebie samą, stając się wyrazem kondycji duchowej. Fragmenty szczątków – odcięte od całości i odpowiednio spreparowane – odnoszą się do ran, blizn, ułomności psychiki. Wykorzystując mechanizmy właściwe sztuce wstrętu (abject art), unaoczniając to, co w kontekście refleksji nad ciałem i materią zostało odrzucone, artystka sięga do podobnych wykluczeni w sferze psychicznej. Relacje między duchem a ciałem pokazuje nie jako dualizm, a jako ścisłą zależność. Rany to vulnera aperta (rany otwarte), przywołujące wszystko to, co krąży wokół rozpadu: poniewieranie ciała, destrukcyjne autoanalizy, rozbitą psychikę”; I. Kopania, Zbiór otwarty. Prace z Kolekcji II Galerii Arsenał w Białymstoku i Podlaskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, Białystok 2012, s. 228.
  2. Zob. katalogi wystaw: Iza Tarasewicz. The Strange Attractors, Polnisches Institut Berlin, February 21th-April 3th, 2014, Berlin 2014; COLLABORATING OBJECTS RADIATING ENVIRONMENTS. Iza Tarasewicz, 18.04-18.05.2014 Künstlerhaus Bethanien’s Berlin, Berlin 2014. Oba katalogi do ściągnięcia w formacie pdf pod adresem: http://izatarasewicz.com/pdf/ 
  3. C. P. Snow, Dwie kultury, przedm. S. Collini, tłum. T. Baszniak, seria „Klasycy Nauki”, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999, s. 80.

dr Kamil Kopania (ur. 1979) – adiunkt w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego oraz Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie (Wydział Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku). Zajmuje się związkami sztuk plastycznych z teatrem, ceremoniami liturgicznymi o charakterze parateatralnym, funkcją i odbiorem dzieł sztuki w średniowieczu, historią teatru lalek oraz wybranymi zagadnieniami sztuki współczesnej. Współtwórca i wiceprezes Podlaskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, którego celem jest uzupełnianie i promocja Kolekcji II Galerii Arsenał w Białymstoku (www.galeria-arsenal.pl), jednego z najważniejszych zbiorów sztuki polskiej i obcej powstającej po 1989 roku (www.zachetapodlaska.org.pl).

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

VII Przegląd Młodej Sztuki „Świeża Krew”

Od 15 września do 12 października 2017 roku

Alicja Kubicka, „Pogrzeb pisarza” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Modernizm na Węgrzech 1900–1930

Od 23 września 2017 roku do 7 stycznia 2018 roku

Károly Kernstock, „Wiosna” (projekt witrażu w willi Schiffera), 1911, Janus Pannonius Múzeum (źródło: materiały prasowe organizatora)

Art WORK. Artyści o pracy

Od 22 września do 31 października 2017 roku

Marcin Berdyszak, „Le danse macabre de terrorisme” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Japońska układanka

Od 3 września 2017 roku do 7 stycznia 2018 roku

Widok wystawy „Japońska układanka” , fot. Rafał Sosin (źródło: materiały prasowe organizatora)

Piotr Siudeja. DO ODCIĘCIA. Cięcie, beton, czerń

Od 22 września do 12 listopada 2017 roku

Piotr Siudeja, „Klatka I”, tynk, olej na płótnie, 2014 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Piotr Ambroziak. Plujący obraz

Od 22 września do 14 października 2017 roku

Piotr Ambroziak, bez tytułu, akryl, spray, 100×117 cm, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Imbalance

Od 22 września do 19 listopada 2017 roku

Julius Von Bismark (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zwierzyniec zaprasza – Rakowice

Od 22 września 2017 roku do 25 lutego 2018 roku

Osiedle Ugorek w budowie, lata 60. XX w., fot. Henryk Hermanowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Znajduję starożytności bardzo piękne. Antyk okiem kolekcjonera

Od 20 września 2017 roku do 30 listopada 2019 roku

„Znajduję starożytności bardzo piękne. Antyk okiem kolekcjonera”  (źródło: materiały prasowe organizatora)

Moda i kino. Kostiumy filmowe kolekcji CeTA

Od 17 września do 30 grudnia 2017 roku

„Test pilota Pirxa”, proj. Alicja Wasilewska; fot. Michał Stenzel (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR