Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi: Małgorzata Sikorska-Miszczuk, Kobro, reż. Iwona Siekierzyńska, premiera: 22.11.2014 r.

Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi znowu zaskakuje widzów. Tym razem za sprawą spektaklu Kobro. Nawet najwięksi laicy kojarzą to nazwisko (zwłaszcza łodzianie). Nie oczekujmy jednak typowej biografii wybitnej rzeźbiarki. Poszukujący oryginalnych środków wyrazu Teatr, udowodnił po raz kolejny, że niczym prawdziwy awangardzista przekracza utarte formy.

„Kobro”, reż. Iwona Siekierzyńska, Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi, fot. Janusz Szymański (źródło: materiały Teatru)

„Kobro”, reż. Iwona Siekierzyńska, Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi, fot. Janusz Szymański (źródło: materiały Teatru)

Wiodącą postacią, wyreżyserowanego przez Iwonę Siekierzyńską przedstawienia, nie jest Katarzyna Kobro, lecz jej córka – Nika Strzemińska (Joanna Król). Poznajemy ją jako kobietę dorosłą (dobiegającą czterdziestki), ale wciąż niedojrzałą. Wewnętrznie okaleczoną. Niepotrafiącą sobie poradzić z traumatycznym dzieciństwem. Artyści, pochłonięci swoją pasją, nie zawsze są w stanie podołać trudom rodzicielstwa. W każdym razie Kobro i Władysław Strzemiński (świetny Przemysław Dąbrowski) nie podołali. Narodziny dziecka zburzyły niemal idealną symbiozę, w jakiej żyli przez ponad piętnaście lat, kiedy stanowili dla siebie inspirację, a ich twórczość przenikała się wzajemnie. Z czasem miłość zamieniła się w nienawiść, a dom w pole walki.

Kobro to wnikliwe spektrum psychologiczne, obnażające przerażającą prawdę, że rany zadane w dzieciństwie nigdy się nie goją. Szczególnie unaocznia się to, kiedy Nika spotyka „zwykłego” człowieka PP (przekonujący Krzysztof Pyziak). Mężczyzna nie mówi ani słowa na temat swoich rodziców, co więcej próbuje nakłonić kobietę, by uczyniła podobnie – zamknęła ten rozdział życia. PP pozornie hołduje maksymie: „było minęło”, ale to tylko gra pozorów. W moim odczuciu udaje przed samym sobą, lecz ból, niewypowiedziany na głos, nie znika. Pozostaje wciąż obecny, kryjąc się w podświadomości, jak niechciany towarzysz, zakłócając egzystencję, a właściwie wegetację. Niszczy z taką samą mocą, jak kultywowane dramatyczne wspomnienia. Różnica między bohaterami zasadza się na tym, że on negując destrukcyjny wpływ przeszłości na teraźniejszość, topi go w butelce wódki, ona zaś jakby rozmyślnie odrzuca „tu i teraz”, żyjąc dawno minionymi czasami, pogrążając się w wewnętrznej pustce. Żadna z metod nie okazuje się skuteczna. Tak naprawdę wiodą w tym samym kierunku – samobójstwa na raty. Ani kobieta, ani mężczyzna nie potrafią „normalnie” funkcjonować. Czym jest jednak ta osławiona normalność? Kto wyznacza jej granice? Z pewnością dla niektórych widzów spektakl okaże się niełatwy, bo konfrontuje z własnym cierpieniem. Z drugiej strony może przynieść oczyszczenie, bo pozwoli wypłakać własne nieszczęścia niepostrzeżenie, pod pozorem wzruszenia przeżyciami Niki.

„Kobro”, reż. Iwona Siekierzyńska, Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi, fot. Janusz Szymański (źródło: materiały Teatru)

„Kobro”, reż. Iwona Siekierzyńska, Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi, fot. Janusz Szymański (źródło: materiały Teatru)

Autorka znakomitego dramatu – Małgorzata Sikorska-Miszczuk, pragnęła ukazać, jakie konsekwencje mogą wyniknąć z decyzji o wyborze artystycznej drogi. Pytanie, czy w ogóle taką decyzję można podjąć, bo bycie artystą, to coś więcej niż zawód, to powołanie, którego nie sposób się wyrzec. Abstrahując od tych dywagacji, trzeba przyznać, że tekst oddano niemal z precyzyjną dokładnością. Z jednym zastrzeżeniem, a mianowicie mimo że główną postacią pozostaje Nika Strzemińska, to cała uwaga widzów i tak skupia się na Katarzynie Kobro, za sprawą rewelacyjnej roli Moniki Buchowiec. Słusznie, bo należy się uznanie tej utalentowanej artystce. Zresztą sama autorka w rozmowie z o.pl przyznała, że spodobał jej się spektakl. Nic dziwnego, bo to jedno z najlepszych tegorocznych przedstawień.

W sztuce odniesiono się również do kwestii przynależności narodowej. Ukazano ostracyzm z jakim Katarzyna – rodowita Rosjanka, spotkała się w Polsce zarówno przed wybuchem drugiej wojny światowej, jak i po jej zakończeniu. Musiała wówczas walczyć z irracjonalnym oskarżeniem o odstępstwo od narodowości polskiej, gdyż podpisała, wraz z mężem, tak zwaną listę rosyjską. Zaskakujące, że Strzemińskiego nie spotkały prawie żadne nieprzyjemności. Natomiast nigdy nie wybaczył żonie, że zmuszony okolicznościami wyparł się polskości. Przy czym nie ma dowodów, że ona go do tego nakłoniła. Z czasem pochodzenie stało się kością niezgody artystów. Obsesja Władysława na punkcie naszego kraju potęgowała jego niechęć do małżonki. Biorąc pod uwagę aktualne wydarzenia, wspomniany akcent polsko-rosyjski nabiera symbolicznego znaczenia.

„Kobro”, reż. Iwona Siekierzyńska, Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi, fot. Janusz Szymański (źródło: materiały Teatru)

„Kobro”, reż. Iwona Siekierzyńska, Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi, fot. Janusz Szymański (źródło: materiały Teatru)

Warto zauważyć, że spektakl w intrygujący sposób splata się z hasłem „Awangarda i socrealizm”, pod którym odbywały się obchody sześćdziesiątej piątej rocznicy Teatru Nowego w Łodzi. Kobro i Strzemiński to przecież najwybitniejsi przedstawiciele awangardy w Polsce. Socrealizm natomiast odcisnął piętno na ich twórczości. Sama forma przedstawienia, pełnego metafor i niedopowiedzeń, również wpisuje się we wzmiankowany nurt. Akcja toczy się w jakimś mistycznym urzędzie, gdzie urzędnicy zamiast zajmować się „papierkową robotą”, wcielają się w postaci wskazanych wyżej artystów, niczym w ustawieniach hellingerowskich. Czy stajemy się wobec tego świadkami terapii grupowej? Każdy powinien sobie sam odpowiedzieć. Nic bowiem w spektaklu Kobro nie jest oczywiste.

Słowa uznania należą się Izabeli Stronias za scenografię przypominającą suprematyczne rzeźby Kobro. Surowa, nieco klaustrofobiczna sceneria wzmaga atmosferę pełną lęku i wzajemnych oskarżeń. Niewątpliwą atrakcję stanowią wyświetlane na telebimach, umieszczonych po bokach sceny, rzeźby artystki, a także fragment niemego radzieckiego filmu z 1924 roku Aelita, wyreżyserowanego przez Jakowa Protazanowa z futurystycznymi kostiumami stworzonymi przez inną utalentowaną awangardową artystkę – Aleksandrę Ekster.

„Kobro”, reż. Iwona Siekierzyńska, Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi, fot. Janusz Szymański (źródło: materiały Teatru)

„Kobro”, reż. Iwona Siekierzyńska, Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi, fot. Janusz Szymański (źródło: materiały Teatru)

Wiek XX przyniósł ludzkości, obok potwornej dehumanizacji, ogromny rozwój sztuki. Sztuki przez wielkie „S”. Można ją kochać, można nienawidzić, ale nikt nie odmówi jej wielkości, na którą zasłużyła. Kolejne stulecie, to niestety okres celebrytów, którzy poza swą przybraną w piórka pospolitą osobowością, nic nie wnoszą do świata artystycznego. Z tym większą zatem nostalgią powracamy do innowacji, jakich dostarczyli nam Kobro, Strzemiński i inni. Wielkie brawa dla Teatru Nowego w Łodzi, że zapewnia nam doznania na najwyższym artystycznym poziomie.

Kobro to obowiązkowy spektakl nie tylko dla wielbicieli sztuki, ale także wszystkich wrażliwych intelektualistów. Skierowany do wymagającego widza. Parafrazując modowe trendy, po prostu must have dla miłośników teatru!

Dodaj komentarz


Artykuły

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Fernando Menis – Backstage

Od 16 lutego do 7 kwietnia 2019 roku

Centrum Kulturalno-Kongresowe Jordanki w Toruniu, Jakub Certowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

XXV Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych

Od 8 marca do 2 kwietnia 2019 r.

Plakat XXV Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych (źródło: materiały prasowe organizatora)

Andrzej Paruzel – Retrospektywa

Od 8 lutego do 14 kwietnia 2019 roku

Codzienne zajęcia Biura, 1988-1989, fot. z archiwum artysty (źródło: materiały prasowe organizatora)

Bartek Jarmoliński, Nihil Veditur

Od 2 lutego do 10 marca 2019 roku

Bartek Jarmolinski, Odpad 2, akryl, płótno, 110 × 100 cm (Źródło: materiały prasowe organizatora)

Wyspiański. Nieznany

Od 16 stycznia do 5 maja 2019 roku

Stanisław Wyspiański, Zadumana. Życie. tygodnik ilustrowany, literacko-artystyczny, Rok 2, 1898, nr 50

Prawem naszym – zmartwychwstanie

Od 11 grudnia 2018 roku do 24 marca 2019 roku

Pierwodruk "Było to pod Jeną" Walerego Przyborowskiego, Warszawa 1904; ZNiO (źródło: materiały prasowe organizatora)

11. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia

Od 8 do 16 grudnia 2018 roku

11. Międzynarodowy Festiwal Boska Komedia (źródło:materiały prasowe organizatora)

Veronica Taussig. Red Black and Yellow

Od 14 grudnia 2018 roku do 3 lutego 2019 roku

Veronica Taussig, fot. Urszula Tarasiewicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Janusz Mielczarek – W poszukiwaniu różnych stanów piękna

Od 16 grudnia 2018 roku do 20 stycznia 2019 roku

Janusz Mielczarek, fot. Tomasz Sętowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Krzysztof Mańczyński. Malarstwo. 50 lat pracy twórczej

Od 14 grudnia 2018 roku do 24 lutego 2019 roku

„Przystanek IV”, 1984/1985, olej, płyta pilśniowa, Fot. Marcin Kucewicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR