Jakiś czas temu zaczął interesować mnie przedmiot istniejący niepostrzegalnie. Właściwie nie przedmiot, a obraz tego przedmiotu. Obraz, który przez swoją alogiczną konstrukcję wewnętrzną, polegającą na mojej ingerencji w zastaną strukturę obrazową, tworzył coś, co nie było w stanie odesłać do przedmiotu w jakikolwiek sposób wyobrażalnego. Ów wirtualny przedmiot był nie do pojęcia ze względu na jego wizualne ukonstytuowanie. W jego wypadku reprezentacja była zwodnicza. Otóż reprezentować nie oznaczało tu prezentować siebie, reprezentując coś innego; znaczyło jedynie własną, odrębną i niezależną obecność. Autoteliczność przedstawienia szczególnie intrygowała mnie wtedy, kiedy serie wykreowanych sztucznie fotografii zestawiane były bezpośrednio z konkretnym przedmiotem lub wnętrzem, gdzie powstały. Miało to miejsce m.in. w toruńskiej Galerii „Wozownia”. Coś było na czymś, ale jednocześnie to coś tego czegoś nie przedstawiało mimetycznie. Słupy dzielące na równe pola całe wnętrze, fotografowane systematycznie od góry do dołu, i to z każdej strony, stały się stelażem dla pionowych pasów ciągów zdjęć. Zdjęcia te pokazywały podzielone na odcinki słupy – miejsce, na którym zostały wyeksponowane. Były konkretnym wizerunkiem realnego stanu rzeczy, ale jednocześnie czymś całkowicie od niego odrębnym. To samo przez to samo ukazało przepaść, jaka między nimi faktycznie istniała.

Jerzy Olek, „Widmo Wenecji”, 2007 (źródło: dzięki uprzejmości Jerzego Olka)

Jerzy Olek, „Widmo Wenecji”, 2007 (źródło: dzięki uprzejmości Jerzego Olka)

W Umyśle na nowo odkrytym John R. Searle napisał: „założenie, że nasze mózgi mogą pojąć wszystko, co istnieje, jest najzupełniej bezzasadne. Z punktu widzenia metodologii musimy, rzecz jasna, postępować tak, jak gdybyśmy mogli zrozumieć wszystko; nie można bowiem w żaden sposób ustalić, czego nie jesteśmy w stanie pojąć: aby wiedzieć, gdzie leży granica wiedzy, musielibyśmy znać obie strony tej granicy. Potencjalna wszechwiedza jest zatem dopuszczalnym narzędziem heurystycznym, ale łudzilibyśmy się sądząc, że taki jest faktyczny stan rzeczy”.

Wobec tego w jakim stopniu jesteśmy w stanie dociec istoty naszego widzenia?

W tworzeniu subiektywnej wizji świata, a właściwie cząstkowych obrazów różnych jego aspektów i przejawów, razem składających się na osobnicze wyobrażenie indywidualnie budowanej całości, trudną do przecenienia rolę odgrywają modele wzrokowe, które sami powołujemy do istnienia. Problem jednak w tym, że wprawdzie model respektuje różnicę między widzianym a widzeniem, czyli pomiędzy przedmiotem poddanym obserwacji a samym aktem jego obserwowania, to przecież, zważywszy na subiektywność procesu, rozdzielenie percepcji i przedmiotu percypowanego wydaje się niemożliwe. Dlatego, że – cytując Searle’a – „każdy introspekcyjny wgląd w mój stan świadomy jest owym stanem świadomym”. Co oznacza, że obserwowanym przedmiotem jest sama obserwacja, że zatem jedynie obrazowanie stanowi zawartość naszego doświadczenia.

Jeżeli zgodzić się z takim stwierdzeniem, pojawia się kolejny dylemat. Jakie relacje zachodzą pomiędzy dostrzeżonym przedmiotem, jego utrwalonym na błonie światłoczułej widzeniem a percepcją rozbieżności, które między nimi niewątpliwie istnieją? Czy fotografia wspomaga rozumienie przedmiotu, czy też to przedmiot daje legitymację sensu zrobionej mu fotografii? Co co dopowiada i co czemu daje się pojąć?

Tworzy się dziwna figura, w której wszystko wydaje się być różnicą nie mającą stabilnego oparcia; żadnej trwałości. Wygląda na to, że obraz i to, co obrazowane, zamieniają się rolami. Stałych miejsc nie ma, jedynie ich przemijające ślady. Łączność między widokami została przerwana. Rekonstrukcje przedstawień rwą się i unoszą w nieobecność. Do zrobienia jest jeszcze reprodukcja. Ale ta wyjaławia model, użyczający jej przecież swojego wizerunku, z zawartego w nim sensu. Do powtórnego pokazania zostaje powierzchnia. Płaska i zredukowana optycznie. Oczywiście może ona generować powierzchnię następną. A ta – jeszcze jedną, aż do zupełnego zaniku na kolejnym obrazie wyjściowej struktury. Tak oto mechanizm generowania prowadzi ku nierozumieniu. Pozostaje zawierzyć transcendencji obrazu. Ta jednak przejawia się w immanencji. Zapętlona figura zamyka możliwe wyjścia. Introspekcja skutecznie blokuje retrospekcję. Powrotu do rozumienia nie ma. Pozostaje już tylko widzenie. Czyste. Nie obciążone znaczeniem. Samo-w-sobie i samo-dla-siebie.

Strony: 1 2 3

JERZY OLEK (1943) – artysta i teoretyk. Animator ruchu fotografii ekspansywnej i medialnej (lata 70.) oraz fotografii elementarnej (lata 80.). Pomysłodawca i kurator wielu wystaw w Polsce i za granicą. Twórca Galerii „Foto-Medium-Art” (1977). Od lat 70. członek kilku zespołów redakcyjnych, ostatnio „Artluku”, „Rity Baum” i „CoCain”. Od 1989 kurator Fotokonferencji Wschód-Zachód „Europejska Wymiana”. Twórca programów 14 Festiwali Sztuki „lAbiRynT” oraz międzynarodowych wystaw, takich jak: „Komplex Symplexu” i „Widzieć siebie”. Profesor Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej we Wrocławiu. W domowej galerii „ef” prezentuje kolekcję ponad 300 miniatur fotograficznych tyluż autorów. Od 1991 r. realizuje autorską ideę „Bezwymiaru iluzji” poprzez multimedialne wystawy i publikacje. W ramach tego projektu zorganizował ponad 100 wystaw indywidualnych i artystycznych dialogów. Jest autorem książek: „Moja droga do bezwymiaru” (2001), „Umożliwianie niemożliwemu” (2007) i „7 od/za/słon iluzji” (2013).

Komentarze (2) do artykułu “Rozumienie widzenia”

  1. Cieszę się, że znalazłem ten artykuł…
    Ostatni raz czytałem i oglądałem Pana prace w latach siedemdziesiątych – dla nastolatka były wówczas Pana twórczość i komentarz intygujące i inspirujące. Wydawało mi się wtedy, że zrozumiał Pan wszystko. Oczywiście ja prawie nic z tego nie rozumiałem.
    Dzisiaj – po 40 latach – ucieszyło mnie Pana “zagubienie w rozumieniu” obrazu. To nie jest, broń Boże, “Schadenfreude”. Raczej dowód na to, że konsekwentnie i autentycznie poszukiwał Pan sensu obrazu. Ja też przeszedłem ciekawą drogę i mogę powiedzieć, że rozumiem Pana “nierozumienie”.
    Jest taki psycholog amerykański, który ostatnio wprowadził pojęcie “wiedza osobista”. Jest to bardzo ważna konstatacja w czasach “personalizacji (rozdrobnienia) kultury”. Równie ważne wydaje mi sie to, co Pan odkrył: “osobista niewiedza obrazu”, która jest możliwą mądrością.
    Pozdrawiam!

  2. m

    To jednak warto „wierzyć” filozofom – no ile trzeba przeżyć żeby dojść do wniosku że ciągle mamy do czynienia tylko z symbolicznymi osobistymi przedstawieniami – jak widać trzeba wiele czasu. Ale dobrze że jest to w ogóle możliwe. Fotografia nie jest sztuką jest opisywaniem jak nauka.
    Rozumienie to domena sztuki i filozofii. Rozumienie do niczego nie służy tak jak sztuka i filozofia.

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Daniel Pielucha. Nadrealizm polski

Od 24 lutego do 26 marca 2017 roku

Daniel Pielucha (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urszula Tarasiewicz. Ogrodowa / Garden Street

Od 24 lutego do 31 marca 2017 roku

Urszula Tarasiewicz, „Ogrodowa/Garden Street” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kupując oczami

Od 22 lutego do 11 czerwca 2017 roku

Projekty aranżacji wystawy sklepu Juliusza Grossego  w Krakowie autorstwa Franciszka Seiferta, autor fot. nieznany, lata 30. XX w., wł. Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (źródło: materiały prasowe organizatora)

Andrzej Mitan. Sztuka (nie)zidentyfikowana

Od 18 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

Andrzej Mitan, „W świętej racji”, płyta analogowa, proj. Ryszard Winiarski (źródło: materiały prasowe organizatora)

ABS_2067

Od 27 lutego do 17 marca 2017 roku

Philippe Rębosz, „And all my friends are dead”, akryl i olej na płótnie, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nature morte

Od 19 lutego do 14 maja 2017 roku

Barnaby Barford „Do it again, I didn’t press record”, 2009, dzięki uprzejmości artysty, Fot. Noah Da Costa, © Barnaby Barford (źródło: materiały prasowe organizatora)

Alicja Bielawska. Jeśli nie tutaj, gdzie?

Od 17 lutego do 9 kwietnia 2017 roku

Alicja Bielawska, „Ćwiczenia na dwie linie”, 2014 ,fot. Bartosz Górka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Szczęśliwej podróży

Od 17 lutego do 27 maja 2017 roku

3–4 marca 2017 roku, pokaz filmu „Exil Shanghai” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Martwa Natura

Od 15 lutego do 14 marca 2017 roku

Katarzyna Makieła-Organisty, „Czaszka jelonka”, 2014 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Skarby baroku. Między Bratysławą a Krakowem

Od 10 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

„Widok Krakowa”, 1652, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR