30. Warszawski Festiwal Filmowy, 10.10.-19.10.2014 r.

Próby syntezy Warszawskiego Festiwalu Filmowego rokrocznie sprowadzają się do litanii krytycznych komunałów. Co najmniej od kilku lat pisze się o braku selekcjonerskiej myśli przewodniej i repertuarowym mętliku, o atomizacji wędrującej między multikinem Złote Tarasy a Kinoteką publiczności, o braku poczucia wspólnoty i deficycie festiwalowej atmosfery. Świeżo zakończona 30. edycja nie okazała się wyjątkiem. Eklektyzm wpisanej w zatłoczoną przestrzeń stołecznego centrum imprezy ma jednak swoje wady i zalety. Pod rzeczoną bezideowością kryją się przecież takie (wewnętrznie rozmaite, to fakt) sekcje, jak Odkrycia (prezentująca „filmy intrygujących twórców z całego świata, których artystyczną drogę warto śledzić”) czy Konkurs 1-2 (reżyserskie debiuty i filmy drugie). Wydaje się, że organizatorzy ze Stefanem Laudynem na czele najmocniejszy akcent stawiają na promocję młodych autorów, dotychczas nieznanych i bez większych wyróżnień. Warszawski Festiwal Filmowy daje tym samym szansę samemu widzowi. Mówi mu: weź udział w grze losowej, sięgnij po bilet, a może ci się poszczęści. Usprawiedliwione niech zatem będzie obranie przeze mnie tej samej strategii. Zamiast silić się na psychoanalizowanie selekcjonerów, dochodzenie do ramowych wniosków i zgrabnej pointy, z chaosu światowych kinematografii wygrzebuję tytuły, które jakoś mnie zafrapowały, o których mogę powiedzieć, że stanowią satysfakcjonującą nagrodę w loterii.

„Trumna w górach”, reż. Xin Yukun, Grand Prix w Konkursie Międzynarodowym, 30. Warszawski Festiwal Filmowy, 2014 (źródło: materiały organizatora)

„Trumna w górach”, reż. Xin Yukun, Grand Prix w Konkursie Międzynarodowym, 30. Warszawski Festiwal Filmowy, 2014 (źródło: materiały organizatora)

Trumna w górach (Binguan, reż. Xin Yukun; Grand Prix w Konkursie Międzynarodowym)

Scenariuszowy majstersztyk, nad którym debiutujący chiński reżyser pracował trzy lata, przypomina puzzle, których nieuważny choć przez chwilę widz nie będzie w stanie złożyć. Każdy fragment tej zbudowanej z ludzkich sekretów układanki jest istotny. Będące punktem wyjścia morderstwo samodzielnie intryguje, lecz dopasowane do innych kawałków, wpisane w kontekst coraz lepiej rozumianej intrygi, ujawnia czarno-humorzasty charakter. Czy emocje wystarczają za usprawiedliwienie dla przewinień? Jeśli nie, wszyscy bohaterowie Yukuna szargają swoje sumienia.

Jak powstrzymać ślub (Hur man stoppar ett bröllop, reż. Drazen Kuljanin; Zwycięzca Konkursu 1-2)

Kameralny dramat nakręcony w 5 godzin i 17 minut (tyle trwa podróż koleją z Malmö do Sztokholmu, do której sprowadza się fabularny szkielet) to szwedzkie połączenie Pociągu Kawalerowicza i Przed wschodem słońca Linklatera. Ograniczona ścianami przedziału para obcych sobie ludzi rozmawia. Z rozmowy rodzą się emocje, wraz z emocjami zmniejsza się dystans i pojawia wzajemne zrozumienie. Kuljanin i dwójka jego aktorów udowadniają, że nawet w XXI wieku ludzkie oblicze może kinu w zupełności wystarczać. Częściowo improwizowany dialog oraz ładunek treściowy i napięcie, jakie ujawniają twarze grających, skutkują – by zacytować recenzję samych jurorów – „wielowarstwową strukturą, która urzeka jednoczesną lekkością i głębią potraktowania tematu”.

„Hur man stoppar ett bröllop”, reż. Drazen Kuljanin, zwycięzca Konkursu 1-2, 30. Warszawski Festiwal Filmowy, 2014 (źródło: materiały organizatora)

„Hur man stoppar ett bröllop”, reż. Drazen Kuljanin, zwycięzca Konkursu 1-2, 30. Warszawski Festiwal Filmowy, 2014 (źródło: materiały organizatora)

Głupiec (Durak, reż. Yuri Bykov)

Trzeci film twórcy Majora to filmowy bliźniak tegorocznego Lewiatana Zwiagincewa. Równie bezlitosny w diagnozie lokalnej biurokracji, pokazuje bezsilność jednostki na tle żyjącego w rosyjskim molochu społeczeństwa – nie chcącego sobie pomóc, zwyrodniałego, zarażonego chorobą całego systemu. Głupiec pozbawiony jest jednak poezji filmowego języka twórcy Powrotu oraz pijackiego humoru Lewiatana. Siłą historii ostatniego sprawiedliwego, którym okazuje się zwykły hydraulik i głowa ubogiej rodziny, jest tonacja serio. Dla tytułowych prawych głupców w świecie Bykova nie ma żadnej nadziei.

„Plemya”, reż. Myroslav Slaboshpytskiy, 30. Warszawski Festiwal Filmowy, 2014 (źródło: materiały organizatora)

„Plemya”, reż. Myroslav Slaboshpytskiy, 30. Warszawski Festiwal Filmowy, 2014 (źródło: materiały organizatora)

Plemię (Plemya, reż. Myroslav Slaboshpytskiy)

Film, przez wielu stawiany w gronie najlepszych obrazów sezonu, już zapisał się na kartach historii kina. Ukraiński twórca korzysta z konwencjonalnego schematu wstępowania nastolatka do szkolnej zhierarchizowanej społeczności i ulegania panującemu w niej prawu silniejszego. Schemat wieńczy zwyczajowa tragedia. Rewolucyjność Plemienia polega na tym, że pokazane zostaje środowisko głuchoniemych, dialogi przekazywane są jedynie w języku migowym, napisów na ekranie brak. Mimo pewnej siermiężności wykonania, którą dostrzegam (niechlujność bądź sztuczność w inscenizacji wielu scen; fabularna pospolitość), zaskakująca jest pojemność tematyczna niemego dzieła. Już sam tytuł wprowadza nas w dyskurs antropologiczny, który rozpatrywać można nie tylko w kontekście szkolnym, nastoletnim, ale i ukraińskim w ogóle („Nic, co było pokazane na ekranie, nie zostało przez mnie wymyślone” – zdradził reżyser). Sposób podania historii rodzi dyskusję na temat mechanizmów czytania takiej audiowizualności, w której praca kamery i język ciała aktorów jako jedyne decydują o zrozumieniu fabuły przez odbiorców. Zapewne odmienne metody aktorskie to także osobna kwestia do analizy. Podobnie jak Andrzej Jakimowski w Imagine, Slaboshpytskiy stawia swoją publiczność w sytuacji dotąd zarezerwowanej dla osób pozbawionych jednego ze zmysłów. Teraz to my patrzymy na zaskakująco ekspresyjnych aktorów i zastanawiamy się nad komunikatywnością oraz granicami zrozumienia użytych przez bohaterów środków.

„What We Do in the Shadows”, reż. Taika Waititi, Jemaine Clement, Nagroda Publiczności, 30. Warszawski Festiwal Filmowy, 2014 (źródło: materiały organizatora)

„What We Do in the Shadows”, reż. Taika Waititi, Jemaine Clement, Nagroda Publiczności, 30. Warszawski Festiwal Filmowy, 2014 (źródło: materiały organizatora)

Co robimy w ukryciu (What We Do in the Shadows, reż. Taika Waititi, Jemaine Clement; Nagroda Publiczności)

Powodujący masowe skurcze żołądka, najzabawniejszy film WFF-u. Już tęsknię za ponownym seansem tej postmodernistycznej perełki, w której popkulturowa erudycja twórców działa w interesie przeciętnie wykształconego widza. Z gotycką tematyką większość polskich kinomanów jest dostatecznie obeznana, nie istnieje więc ryzyko, by podważająca klasyczne (chyba wszystkie!) wampiryczne motywy opowieść nie została przez nich zrozumiana. Nowozelandzcy twórcy okazują się entuzjastami straszenia, miłośnikami klasycznego horroru i słowiańszczyzny, a przede wszystkim – niepoprawnymi figlarzami o godnej pozazdroszczenia inwencji. Warszawska publiczność nie mogła się pomylić!

GABRIEL KRAWCZYK – rowerzysta, łasuch, student. Publikował lub publikuje m.in. w „Kulturze Liberalnej”, „Ekranach”, portalach „Esensja.pl”, „popmoderna.pl”. Autor bloga http://kinomanhipomaniakalny.blogspot.com/.

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Art WORK. Artyści o pracy

Od 22 września do 31 października 2017 roku

Marcin Berdyszak, „Le danse macabre de terrorisme” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Japońska układanka

Od 3 września 2017 roku do 7 stycznia 2018 roku

Widok wystawy „Japońska układanka” , fot. Rafał Sosin (źródło: materiały prasowe organizatora)

Piotr Siudeja. DO ODCIĘCIA. Cięcie, beton, czerń

Od 22 września do 12 listopada 2017 roku

Piotr Siudeja, „Klatka I”, tynk, olej na płótnie, 2014 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Piotr Ambroziak. Plujący obraz

Od 22 września do 14 października 2017 roku

Piotr Ambroziak, bez tytułu, akryl, spray, 100×117 cm, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Imbalance

Od 22 września do 19 listopada 2017 roku

Julius Von Bismark (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zwierzyniec zaprasza – Rakowice

Od 22 września 2017 roku do 25 lutego 2018 roku

Osiedle Ugorek w budowie, lata 60. XX w., fot. Henryk Hermanowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Znajduję starożytności bardzo piękne. Antyk okiem kolekcjonera

Od 20 września 2017 roku do 30 listopada 2019 roku

„Znajduję starożytności bardzo piękne. Antyk okiem kolekcjonera”  (źródło: materiały prasowe organizatora)

Moda i kino. Kostiumy filmowe kolekcji CeTA

Od 17 września do 30 grudnia 2017 roku

„Test pilota Pirxa”, proj. Alicja Wasilewska; fot. Michał Stenzel (źródło: materiały prasowe organizatora)

III Festiwal małych Prapremier

Od 17 do 22 września 2017 roku

„Dzień Dziecka”, Teatr Rampa w Warszawie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jarosław Modzelewski. Gdzie ja jestem?

Od 15 września do 12 listopada 2017 roku

Jarosław Modzelewski, „Będzie rybka, drugi”, 180x240, 2007 (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR