8. Festiwal Filmów Rosyjskich Sputnik nad Polską w Warszawie, 20.11-30.11.2014 r.

Rosyjskie kino to wódka Everclear wśród światowych kinematografii. Takie nieodparte wrażenie pozostawił Festiwal Filmów Rosyjskich 8. Sputnik nad Polską. Podobnie jak najmocniejszy z alkoholi, organizatorzy warszawskiego wydarzenia nieraz testowali wytrzymałość i narażali na szwank dobre samopoczucie odbiorców. Oparte na stereotypie porównanie do narodowego napitku tym mocniej jednakowoż ujawnia swoją trafność, gdy policzy się tytuły, w których alkohol się nie pojawił. Rachunków tu niewiele, palce jednej dłoni wystarczą do zsumowania tych kilku fabuł dziejących się poza ziemską atmosferą (gdzie, jak wiadomo, trudno o solidny destylator).

8. Festiwal Filmów Rosyjskich Sputnik nad Polską 2014, fot. Michał Dąbrowski/www.michaldabrowski.com (źródło: dzięki uprzejmości organizatora)

8. Festiwal Filmów Rosyjskich Sputnik nad Polską 2014, fot. Michał Dąbrowski/www.michaldabrowski.com (źródło: dzięki uprzejmości organizatora)

Owymi abstynenckimi kuriozami są zapomniane dzieła Władimirowicza Kłuszancewa (1910-1999). Scenarzysta i reżyser, późniejszy autor wydanych także w Polsce książek dla dzieci (Na drodze do gwiazd, O czym powiedział teleskop) to przykład entuzjasty nauki równocześnie wierzącego w moc fantazji. Na gruncie science-fiction trudno o płodniejsze połączenie. Choć pozbawiona tak wysokich aspiracji, nomen omen, przyziemna władza radziecka nie ułatwiała Kłuszancewowi zadania, apolityczny twórca zdołał odkryć dla siebie profetyckie możliwości kina. W nakręconej zaraz po wypuszczeniu w przestrzeń kosmiczną pierwszego sztucznego satelity Drodze do gwiazd (1958), wyglądającej jak popularno-naukowy dokument z pionierem astronautyki Ciołkowskim w roli głównej, obrazowo wytłumaczył budowę i teorię ruchu (wówczas jeszcze teoretycznej) wielostopniowej rakiety kosmicznej, jako pierwszy w dziejach kina w tak wiarygodny sposób przedstawił człowieka w stanie nieważkości, pokazał prace na orbicie – a wszystko zgodnie z teorią naukową, potem w znacznej mierze przemienioną w praktykę. Kłuszancew patrzył w przyszłość z optymizmem, wierzył w podbój najpierw księżyca, później Wenus i pozostałych planet układu słonecznego. To przekonanie widać w fantazjach realizowanych na ekranie. Na przykład w Planecie burz (1962), chwilami przypominającej znalezione w lamusie grindhouse’a dziełko niższego sortu, robione na wzór Verne’owskiej przygody, rzecz jasna przeniesionej w panoramę kosmosu. Skojarzenie z niewybrednym kinem eksploatacji pokazywanym w tanich amerykańskich kinach jest nieprzypadkowe, wszak materiałami Rosjanina zainteresował się sam Roger Corman (nazywany przez filmowe środowisko królem klasy B). Nagannie wykorzystał i przemontował fragmenty dzieł Kłuszancewa, by zrobić z nich osobne dzieła (Podróż na prehistoryczną planetę z 1965 roku oraz Podróż na planetę prehistorycznych kobiet z 1968; ten drugi w reżyserii ukrytego pod pseudonimem Petera Bogdanovicha). Corman ani słowem nie wspomniał o rosyjskim autorze znacznej części wypuszczonych przez niego filmów.

Trudno nadziwić się pomysłowości technicznej tego radzieckiego Gwiezdnego marzyciela, jak zatytułowano również pokazywany w Warszawie film o nim samym. Gdyby nie poświęcony mu dokument, być może do dziś głowilibyśmy się nad realizacją pozornie niemożliwych w tamtym czasie efektów specjalnych. Ponadto Kłuszancew, mimo że szerzej nieznany, na kartach historii kina zapisał się jako jeden z głównych inspiratorów Stanleya Kubricka przy realizacji 2001: Odysei kosmicznej. Okrągły kształt stacji kosmicznych i ich ruch obrotowy zapewniające możliwość poruszania się przez ludzi, zbuntowana sztuczna inteligencja – po Sputnikowych seansach podobieństwa i wpływy między dwiema twórczościami są ewidentne.

8. Festiwal Filmów Rosyjskich Sputnik nad Polską 2014, fot. Michał Dąbrowski/www.michaldabrowski.com (źródło: dzięki uprzejmości organizatora)

8. Festiwal Filmów Rosyjskich Sputnik nad Polską 2014, fot. Michał Dąbrowski/www.michaldabrowski.com (źródło: dzięki uprzejmości organizatora)

Pokazy na tegorocznym festiwalu, choć ograniczyły się do tradycyjnych technik emisji, potrafiły oddziaływać z intensywnością seansów 5D. Nieraz wydawało się, że alkohol, obecny przecież tylko na ekranie, unosi się w powietrzu, a jedynym ratunkiem przed kacem – także moralnym – jest ucieczka z sali. Jak przy okazji opisanego przeze mnie przy okazji Warszawskiego Festiwalu świetnego Durnia lub mocno koncepcyjnego Trudno być bogiem (2013). Ten ostatni to bodaj najmniej kompromisowy film programu, a może i całego sezonu. Na skutek problemów z dofinansowaniem realizowana przez niemal 14 lat, ukończona przez syna i wdowę po zmarłym autorze, Aleksieju Germanie, luźna adaptacja powieści braci Strugackich to trzygodzinna erupcja ekstremów. Trudna do oglądania ekranizacja quasi-średniowiecznego uniwersum ocieka fekaliami, smarkami i wszelkiego rodzaju brudem. Perfekcyjna inscenizacja setek rekwizytów i dziesiątek statystów umieszczonych w klaustrofobicznych przestrzeniach rodem z ziemskich wieków ciemnych, zbliżenia wiecznie ruchomej kamery, wszechobecna wilgoć, zwyrodnione chorobami ciała, czarno-biały świat pokryty zarówno dosłownym, jak i moralnym bagnem – daje to rezultat pokrewny oglądaniu epatujących brzydotą teledysków Die Antwoord. German przełamuje jedno z kinematograficznych tabu. Wiernie pokazuje cywilizację w fazie sprzed rewolucji higienicznej, kiedy defekacja nie została jeszcze wyparta ze sfery publicznej. Zrywając ze swoistym prezentyzmem w kreacji filmowego świata, German zbliża się do synestezyjnego potencjału kina i niemal udaje mu się oddać smród na ekranie.

Całe szczęście festiwalowa impreza nie ograniczyła się do tak drażniących bodźców. Próba Aleksandra Kotta to wybitna kontemplacja nad światłem i mrokiem, nad momentami małych prywatnych olśnień, nad pięknem obrazu, którego w miejskim zgiełku nie zawsze potrafimy docenić. To pochwała naturalności, kazachskiego pejzażu i zniewalający pean na cześć milczenia. Widzowie, którzy docenili turecki Pewnego razu w Anatolii tegorocznego zwycięzcy Złotej Palmy z Cannes, Nuri Bilge Ceylana, zapewne zrozumieją i podzielą ten zachwyt. Próba to prawdziwie egalitarne kino, wobec którego tytani intelektu i maluczcy mają identyczne szanse. Film Kotta jest bowiem testem na wrażliwość. Testem, który zdać powinni nawet najbardziej zahartowni bywalcy Sputnika.

GABRIEL KRAWCZYK – rowerzysta, łasuch, student. Publikował lub publikuje m.in. w „Kulturze Liberalnej”, „Ekranach”, portalach „Esensja.pl”, „popmoderna.pl”. Autor bloga http://kinomanhipomaniakalny.blogspot.com/.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Karol Szostak

Rzeźba – Malarstwo 1988–2018

Od 20 stycznia do 25 marca 2018 roku

Karol Szostak „Kamienna głowa”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sergiei Tchoban. Kontrastowa harmonia miasta

Od 27 stycznia do 18 marca 2018 roku

Sergei Tchoban, „Kaprys architektoniczny. Forum Romanum albo Dwa Światy I”, projekt scenografii, piórko, pędzel, tusz chiński, akwarela, papier do akwareli na krośnie, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Przemek Branas – GÓRA/KOSMOS/GŁOWA

Od 25 stycznia do 16 lutego 2018 roku

Przemek Branas, „GÓRA/KOSMOS/GŁOWA”, Galeria Labirynt w Lublinie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zakłócenia / UMWELT

Od 18 stycznia do 2 lutego 2018 roku

Karolina Kardas, „Let him kiss me…/ Niech mnie pocałuje”, video, 2 min 49 sek  (źródło: materiały prasowe organizatora)

Pejzaże antropocenu

Od 18 stycznia do 30 marca 2018 roku

Diana Lelonek, „3 Wild Man” dzięku uprzejmości artystki i galeii lokal_30  (źródło: materiały prasowe organizatora)Diana Lelonek, „3 Wild Man” dzięku uprzejmości artystki i galeii lokal_30  (źródło: materiały prasowe organizatora)

Język jako Dźwięk. Tania Candiani

Od 19 stycznia do 4 marca 2018 roku

„Język jako Dźwięk” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Włóczęgi – malarstwo Majki Wójtowicz

Od 13 stycznia do 14 lutego 2018 roku

„Włóczęgi” – malarstwo Majki Wójtowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Rosław Szaybo. Piękno użyteczne

Od 19 stycznia do 18 lutego 2018 roku

Proj. Rosław Szaybo (źródło: materiały prasowe organizatora)

Grzegorz Sztwiertnia: Ustawienia domyślne / Default settings

Od 11 stycznia do 11 lutego 2018 roku

Grzegorz Sztwiertnia, „Polskie miasteczka, Łańcut”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Malując

Od 11 stycznia do 25 lutego 2018 roku

Urszula Wilk, Seria Bluemetrie nr 12, płótno, akryl, olej, 200 x 175 cm, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR